W dniu 12.04.2025 o 19:26, Marvin pisze:
W żadnym wypadku nie wolno tego robić.
W dniu 12.04.2025 o 19:26, Marvin pisze:
W żadnym wypadku nie wolno tego robić.
W dniu 12.04.2025 o 19:26, Marvin pisze:
Tego także absolutnie nie wolno robić.
W dniu 12.04.2025 o 20:27, Mirek pisze:
Ochrona jest PRZECIWPORAŻENIWA!!!!! Czyli ma zadziałać zanim dojdzie do porażenia.
Jprdlę. Przerwanie PEN w budynku to rzadkość. Na tyle są to rzadkie przypadki, że ludzie mieszkają w domach przez pół wieku i mają porobione zerowania i do niczego takiego nie dochodzi. W przeciwieństwie do tego awarie styków wewnątrz różnicówki zdarzają się dość często.
Bo widzę, że do Ciebie nie docierają żadne argumenty, tylko tkwisz w tych swoich głupich pomysłach.
Dokładnie o to chodzi. Chcesz dodatkową różnicówkę? Nie ma problemu, ale trzeba to zrobić zgodnie ze sztuką i rozumem. Robi się podział PEN na N i PE. Poprzez pierwszą róznicówkę przechodzi N i fazy. Przez kolejne także przechodzą fazy oraz N. Tylko pierwszą róznicówkę stosuje się tzw. selektywną, która ma wyższy prąd wyłączenia, a ponadto daje czas na wyłączenie się tych o mniejszym prądzie. Selektrywna dopiero wyłącza obwód, kiedy nie zadziała ta różnocówka o mniejszym prądzie i tylko wtedy. Jeżeli ta o mniejszym prądzie się wyłączy to ta selektywna się nie wyłączy. Przewód PE omija wtedy wszystkie różnicówki. Takie układy się normalnie stosuje, a nawet są obowiązkiem jeżeli sieć zasilając to TT.
Nie kombinuj. Do wykrycia upalonego przewodu PEN stosuje się tzw. wyzwalacze nadnapieciowe i podnapieciowe. One cały czas sprawdzają jakie jest napięcie fazowy poszczególnych faz. Jeżeli to napięcie zbyt wzrośnie lub zbyt zmaleje lub pojawi się asymetria zasilania (czyli typowy objaw przerwy w przewodzie PEN) wtedy układ wyłączy zasilanie. Zabezpieczając zarówno sprzęt przed popaleniem jak i ludzi przed utratą ochrony PEN. To co Ty wymyślasz to jest tylko wydziwianie, które jest wynikiem braku wiedzy jak się to robi profesjonalnie.
W dniu 12.04.2025 o 18:28, Uzytkownik pisze:
To by było kilkanaście metrów przewodu, nie chce mi się ciągnąć. Albo podłączę przy tarasie, albo zostawię, jak jest.
Ano nie ma. Tak zbudowali pół wieku temu. Nie mam pojęcia, jakie były wtedy wymagania.
P.P.
Ja to wiem. Powinna zadziałać. Ale w niektórych przypadkach nie zadziała, bo nie ma prawa. Naprawdę nie spotkałeś się z tym, że różnicówka zadziałała w momencie porażenia?
Nie spotkałeś się nigdy z usterką instalacji typu "nie ma zera"?
No ja akurat takiej nie widziałem. Widziałem takie, które nie wyzwalają albo wyzwalają przy niewłaściwej wartości, ale z nieciągłością na stykach to jeszcze nie.
No i rozłączają te wyzwalacze PEN? Nie rozłączają, bo NIE WOLNO. I dalej masz fazę od sąsiada na obudowie.
To chyba za daleko idący wniosek. Dowód logiczny proszę.
Też mam taką nadzieję :-) Jak robiłem to pewnie zastanawiałem się i tak zrobiłem.
Jedno drugiemu nie przeszkadza, to jakiś rodzaj zerowania. I na cienkich drucikach aluminiowych i bez uziemienia raczej nie uda się zrobić TN-C-S.
Przed patrząc od strony sieci gazowej czy kuchenki?
Czyli po stronie sieć gazowa - gazomierz, czy gazomierz - kuchenka?
Z kontekstu rozumiem że to drugie, ale wolę mieć pewność (póki co tylko teoretycznie).
Hmm, moje rozumienie póki co jest takie:
- w TN-C mamy L i PEN
- w TN-S mamy L, N i PE
Tu jest TN-C. Mówisz, że to nie jest PEN, tylko przewód zerowy (zatem N?) tylko z powodu przekroju?
Czym się to różni od strony praktycznej? Tzn. co można zrobić z PEN, czego nie można zrobić z zerowym? Mostkowanie z zerowego jest dozwolone?
Co to są "stare układy z uziemieniem"?
To ciekawe... i jak najbardziej ma sens. U mnie jest jedna faza, ale przecież cała instalacja na pewno jest trójfazowa i sąsiedzi są na innych fazach, żeby rozdzielić obciążenie.
No i właśnie tego nie wiem, a patrząc na całość instalacji tutaj myślę, że mogło być wykonane dobrze, ale bardzo wiele lat temu.
Budynki i ich WLZ mają okresowe przeglądy instalacji? W mieszkaniu mam co
5 lat, więc budynek też pewnie ma co jakiś czas...Tyle że te przeglądy w mieszkaniu sprowadzają się do tego, że przychodzi pan, sprawdza czy jest uziemienie w łazience, i tyle. Nie sprawdza, jak są dokręcone złączki, w jakim stanie są przewody, nie zagląda do puszek, itd. Taki przegląd instalacji na klatce (jeśli jest wykonywany) wygląda inaczej, dokładniej? Ktoś przegląda same połączenia, czy tylko robi pomiar, który przy niepewnym styku może wyjść różnie, i tyle?
To jest coś, czego się boję. Nie sąsiada (choć teoretycznie skrzynka jest otwarta...) tylko tego, że ten przewód sam się poluzuje, skoroduje, odłączy.
Zasadnicze pytanie: czy różnicówka, nawet wadliwa, odłączy zawsze oba tory na raz? Nie chciałbym sytuacji, w której odłączy się przewód zerowy, a faza zostanie.
Ja nie planuję tak robić, teoretyzuję teraz.
Istnieje taki "łączony" (i nadnapięciowy, i podnapięciowy, i od razu ze stycznikiem) w jednym module?
Coś, co rozłączy L (albo L i N), gdy napięcie wypadnie poza sensowny zakres.
Inna sprawa, że taki wyzwalacz przecież nie ochroni mnie przed porażeniem, gdy przewód zerowy, z którego wydzielę PE, będzie pod napięciem względem ziemi.
Czemu tymczasowy PEN? Jak to działa?
Podczas modernizacji mają być doprowadzone nowe przewody do mieszkań (oraz przeniesione liczniki z mieszkań na klatkę), przynajmniej tak mówili elektrycy z piwnicy. Dlatego nie chcę robić teraz tego sam.
Hmm. Czyli od momentu położenia nowej instalacji do momentu, w którym będzie modernizacja na klatce, żyję bezprawnie?
Czyli jeśli teraz ich nie ma, to muszę je zrobić?
Inna sprawa, że teraz jest sytuacja pośrednia. Są w mieszkaniu dwie instalacje, obie działające. Czyli jest podtynkowy wyłącznik światła, który włącza światło na starej instalacji, i obok natynkowy, który wyłącza nową lampę na nowej instalacji. Docelowo stare lampy usunę, stare gniazdka i wyłączniki zaślepię, starą instalację odłączę.
Zło konieczne, które teoretycznie może ochronić przed porażeniem, ale spowodować wybuch gazu?
No tak, jakieś wahania będą w zasadzie na 100%.
Bo:
Chodzi mi o dwie sytuacje:
Czy jedna jest bardziej niebezpieczna od drugiej? Pomijamy element niewiedzy (ktoś może założyć, że skoro jest bolec, to jest chroniony), bo jedynymi osobami, które cokolwiek do tych gniazdek podłączają, jesteśmy my. Nikogo innego tu nie ma.
Przewody idące z klatki będą wymienione podczas remontu na klatce (nie przeze mnie).
I taka sytuacja może się wydarzyć, gdy jest bolec (niepodłączony) -- a gdy bolca nie ma w ogóle?
Teraz w wielu gniazdach nie ma bolca. W zasadzie jest tylko w łazience i w kilku (nie wszystkich) gniazdach w kuchni.
To, plus pewnie tak samo byłoby w przypadku pożaru i ubezpieczenia mieszkania...
W zasadzie mnie przekonałeś. Czy mogę w takim razie zrobić rozdział tego TN-C (jeśli to jest w ogóle TN-C, mając przewody 4mm2) na TN-C-S w rozdzielnicy, bez kucia się na klatkę (bo będą się kuć tak czy inaczej w swoim czasie, gdzie "w swoim czasie" jest bliżej nieokreślone, ale mam nadzieję że jeszcze w tym roku)?
Może zrobić jeszcze inaczej i jak już będzie ten podział, to dodać różnicówkę za punktem podziału? Planowałem dodać ją dopiero jak będzie nowa instalacja na klatce, tym bardziej że wtedy już skończę instalację w domu i zwolnię miejsce w rozdzielnicy na różnicówkę (teraz nie ma miejsca, bo są dwa "esy", które zasilają starą instalację, a większej rozdzielnicy tam nie zmieszczę).
Jeszcze jedna rzecz, związana z tą moją rozdzielnicą i, nazwijmy to, "podrozdzielnicami". Idea jest taka:
Nie ma gradacji i liczę się z tym, że zwarcie spowoduje zadziałanie tego głównego B16. Jest tak dlatego, że nie wiem, jaki największy bezpiecznik mogę zastosować w tej instalacji (przed tym głównym B16).
Czy instalacja od rozdzielnicy do "podrozdzielnic" może być poprowadzona przewodem 3x2,5mm2, zabezpieczonym przez B16? Pytam, bo już go położyłem, mieści się w korytkach na styk, więc żeby go wymienić, musiałbym dodatkowo zrywać korytka.
Jeśli okaże się, że mogę w mieszkaniu zastosować większy bezpiecznik, to jaki największy mogę zastosować przy przekroju 2,5mm2?
Nie przewiduję w mieszkaniu większego chwilowego poboru niż 16 A.
Czy (z punktu widzenia prokuratora i ubezpieczenia) w ogóle wolno jest mi zrobić tę instalację (byle tylko była wykonana ze sztuką), czy potrzebny jest ktoś z uprawnieniami?
Drugie.
To bym z tymi patusami z dołu musiał wejść w kontakt, podziękuję :)
Ale ten brak uziemienia jest tylko tymczasowy. Uziemienie będzie. Po prostu jeszcze go nie ma.
W grudniu była mowa o tym, że remont na klatce zacznie się w lutym. Jest środek kwietnia, remont się nie zaczął, ale dowiedziałem się, że temat nie umarł, po prostu są jakieś opóźnienia.
Zresztą ten budynek ma kilka klatek, może już remontują tylko zaczęli od innej klatki.
W piwnicy na dole jest piękna, pomalowana na żółto-zielono szyna. Tak dobrze ją pomalowali że klamka do piwnicy do dziś jest maźnięta zieloną farbą.
Jak nie zapomnę, to zrobię zdjęcie skrzynki na klatce. Tam nie ma takiego typowego pionu, jaki znam z innych klatek, że jest sobie szacht i tym szachtem idą przewody. Tzn. przewody na pewno jakoś pionowo idą, ale nie ma dostępu do peszli, itd. Przynajmniej tyle zauważyłem (ale nie przyglądałem się).
Żebym ja miał rynnę w zasięgu ręki, to byłbym przeszczęśliwy, choć z innego powodu (antenowego) :) Jedyne co mam, to parapet, ale wątpię żeby był elektrycznie do czegokolwiek podłączony. Zresztą nie chcę tak kombinować. Coś pójdzie nie tak i sąsiadka podlewająca kwiatki na parapecie obok trupem padnie.
Ten problem w jakimś (mam nadzieję, że krótszym niż dłuższym) czasie rozwiąże się sam.
No i znów:
BTW, znam kogoś, kogo kiedyś poraził prąd (z bolca, tak świetnie instalacja wykonana) i ta osoba od tej pory ma duszności przy wysiłku. Minęło wiele lat, nigdy nie była z tym u lekarza, ale duszności ma.
Ciekawe co się tam uszkodziło. Pewnie serce, może kawałek serca...
Będzie to zgodne z przepisami?
Swoją drogą, podepnę się. Tym razem instalacja nie w mieszkaniu, ale na działce (ROD).
Są na działkach latarnie, między którymi pociągnięty jest czterożyłowy przewód (trzy fazy i zero). Przy niektórych latarniach są skrzynki (często dziurawe, przerdzewiałe, woda się do nich leje, krzaki w nie wrastają, nikt o to nie dba).
Skrzynki, wydaje się, mają własne uziemienia (podejrzewam, choć nie mam pewności, że spięte z PEN) i z tych skrzynek rozprowadzony jest prąd na poszczególne działki, prawdopodobnie z różnych faz (sądząc po tym, komu wywaliło prąd a komu nie, jak jednej fazy nie było).
Do mnie przychodzi kabel czteroprzewodowy, miedziany, dosyć gruby (nie wiem czy 10mm2 będzie, na pewno więcej niż 4mm2, może 6mm2?), ale tylko dwie żyły są podłączone w skrzynce przy latarni. Dwie pozostałe są niepodłączone (ale nie chcę ich używać bo nie wiem, w jakim są stanie, ten przewód jest w tej ziemi pewnie dłużej niż ja po świecie chodzę).
Wchodzi to na licznik i jednocześnie, sprzed licznika, idzie do innej altany na innej działce (co i tak jest sukcesem, bo inny sąsiad ma drugiego sąsiada podpiętego ZA swoim licznikiem -- jak drugi kosi trawę to licznik kręci się u obu).
W każdym razie za pięknym, starym, elektromechanicznym, PRL-owskim licznikiem (będącym w zasadzie podlicznikiem do rozliczeń z ROD) jest już moja rozdzielnica, instalacja robiona przeze mnie od zera.
I teraz tak.
Wychodząc z założenia, że ten PEN jest niepewny (tej instalacji nikt nie konserwuje, wiem że niektóre przewody mają takie przebicia, że są spore straty energii, bo prąd ucieka do ziemi, ale dopóki nie wywala topików 63 A w rozdzielnicy to nikt się tym nie przejmuje i tego nie wymienia), zrobiłem najbardziej sensowną rzecz, jaka mi przyszła do głowy, czyli:
Czyli zrobiłem wyspę TT, ale z uziomem wystarczającym jedynie dla RCD.
Od tamtej pory spędza mi to sen z powiek. Jest o tyle dobrze, że jedyną osobą, która dotyka uziemionych urządzeń, jestem ja, bo jedyne uziemione urządzenia to moje elektronarzędzia i laptop. Więc jak kogoś trzepnie, to mnie, więc nie będę miał na głowie prokuratora.
Tylko że wolałbym, żeby mnie jednak nie trzepnęło, i stąd pytanie: czy to jest wyjątkowo głupie i niebepizeczne? Zapewne odpowiedź brzmi "tak". Zastanawiam się, czy spiąć ten mój uziom z PEN (albo w ogóle odłączyć mój uziom i wydzielić PE z PEN przychodzącego z latarni) i w sumie im dłużej czytam tę dyskusję, tym bardziej się ku temu skłaniam.
Tyle że boję się dwóch sytuacji:
Porażenie to jedno, ale czy to może spowodować pożar? Uziom ma rezystancję, więc na tej rezystancji wydziela się jakaś moc, ale gdzie ta moc fizycznie jest? W całym obszarze ziemi wokół moich prętów? Ile mocy można wydzielić w takim uziomie (szacunkowo) zanim zacznie się coś palić (i co zacznie się palić, bo chyba nie gleba)?
Druga rzecz, czy takie coś może spowodować porażenie przez napięcie krokowe (w okolicy mojego uziomu)?
Ta instalacja w ogóle jest dziwna, bo wygląda strasznie, ale działa zaskakująco dobrze. Żadnych zauważalnych spadków napięcia nawet jak odpalam spawarkę.
Czyli, w skrócie -- co ja mam zrobić w tej instalacji, żeby była w obecnych warunkach najbezpieczniejsza? Rozumiem że podział TN-C na TN-C-S? Co mam zrobić w tej sytuacji ze swoim uziomem? Zostawić, uziemiając punkt podziału? Odłączyć?
Coś jeszcze mogę zastosować, żeby było to bezpieczniejsze?
Mam na działce oprócz altany blaszak (stoi na betonowej wylewce), idzie do niego 3x2,5mm2 z głównej rozdzielnicy (w blaszaku jest osobna rozdzielnica na gniazda i światło). Blaszaka nie podłączałem do PE z tego kabla, bo nie jestem pewien, czy powinienem. Czytając tę dyskusję wydaje mi się, że jednak powinienem. Powinienem?
Inna sprawa, że blaszak składa się z profili (malowanych) i przykręconych (oraz nitowanych) do nich blach. Te wkręty i nity na pewno nie zapewniają pewnego połączenia. Więc żeby było absolutnie zgodnie ze sztuką, musiałbym każdy arkusz blachy (plus pewnie też drzwi elastycznym przewodem) spiąć z uziomem osobno?
To może sprawdź zanim będzie za późno :) Bo to jest realne ryzyko.
To co ta ładowarka robi z tym uziomem, że dochodzi do wniosku, że jej nie pasuje i nie będzie ładowała?
Czemu? Tak słabo odbija, że syf się na nim osadza i to wystarczy, żeby nie dał rady zadziałać? Czy jakieś kwestie związane z magnetyzmem?
To by chyba trzeba najpierw wyłączać nadprądowe za RCD, i dopiero potem testować RCD. Eh, technika.
W dniu 13.04.2025 o 03:36, Arnold Ziffel pisze:
Bo nie masz oddzielnego PE i N Działa dobrze. W każdym domu gdzie sieć zasilająca to TT jest PEN i nikt od tego nie umiera.
To co mówili elektrycy, a to jakie są plany to dwie różne bajki. Ogólna tendencja w budownictwie wielorodzinnym jest wynoszenie liczników energii na korytarze, bo tego sobie życzą zakłady energetyczne.
To zależy jak zrobisz tę modernizację. Jeżeli wykonasz dokładnie tak jak to opisałem to wszystko będzie legalne i zgodnie z prawem oraz normami zarówno do czasu modernizacji na klatce jak i po modernizacji.
Dobrze by było.
Wręcz przeciwnie. Może uchronić przed wybuchem gazu. W obecnej sytuacji i tak masz połączony PEN z klatki z rurą gazową w kuchni. Tyle, że teraz to faktycznie jest to niebezpieczne, bo się odbywa niepewnym połączeniem zerowania w gniazdku i poprzez rurę łaczącą Twoją kuchenkę z instalacją gazową. W razie przerwania PEN na klatce, prądy powrotne od Ciebie i od Twoich sąsiadów popłyną poprzez Twoje gniazdko w kuchni do którego podłączona jest kuchenka gazowa, poprzez tę rurę łączącą kuchenkę gazową z instalacją, poprzez zawory, poprzez gazomierz. Tu mogą popłynąć dość duże prądy i mogą doprowadzić do rozszczelnienia się połączeń na śrubunkach czy zaworach. Robiąc połączenie wyrównawcze w razie problemów prąd popłynie tym połączeniem mijając te wszystkie newralgiczne elementy instalacji. Gaz w rurze nie wybuchnie choć byś tę rurę grzał palnikiem. Gaz wybucha dopiero wtedy, kiedy się wydostanie z rury i zmiesza z powietrzem. Ale, żeby wybuchł musi być być zainicjowany zapłon np. iskrą.
No to zrób to jak "Bozia przykazała". Wynieś licznik na klatkę schodową, zrób nową rozdzielnicę (ale jedną, a nie pięć po kątach), rozprowadź nową instalację po mieszkaniu, odłącz starą.
Ale tutaj nawet nie ma o czym dyskutować. Bolce ochronne muszą być w każdym gnieździe i muszą być podłączone do ochrony. Tak więc pytanie w stylu czy lepiej jest zamontować gniazda bez bolców czy z bolcami, ale ich nie podłączać w ogóle nie powinno w ogóle tu padać. Oczywiście zrobisz jak uważasz. Niczego Ci nie mogę zabronić. Tylko nie proś mnie o to, żebym Ci wskazał, która głupota będzie lepsza.
No to zrób póki co tak jak Ci napisałem. Robisz nową instalację, rozdzielnicę i tymczasowo łączysz nowy PE z przewodem zerowym, który masz w mieszkaniu.
Bolec musi być, bo tak obecnie nakazuje prawo. Skoro modernizujesz instalację, to musisz zrobić zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Bo kiedyś bolce były wymagane tylko w łazience i w kuchni. Obecnie każde gniazdo mieć musi.
Dokłądnie.
Przecież Ci napisałem, że do czasu wykonania remontu możesz zrobić zerowanie w mieszkaniu, przy założeniu, że faktycznie będzie to później modernizowane.
Różnicówkę zamontuj już teraz. Poprawi ona bezpieczeństwo.
Wykonać możesz sam, ale po takiej modernizacji powinny być wykonane badania przez uprawnionego elektryka. Gdyby trzymać się dokładnie litery prawa to powinieneś zgłosić taką modernizację instalacji do Urzędu Miasta/Gminy oraz do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Po wykonaniu modernizacji i po wykonaniu badań przez uprawnionego elektryka, musi to obejrzeć osoba posiadająca Uprawnienia Budowlane kierownicze w zakresie takich robót. Osoba ta powinna napisać oświadczenie o stanie instalacji, które powinno trafić do nadzoru budowlanego. Dopiero wtedy nasz w 100% chronioną dupę.
W dniu 13.04.2025 o 02:47, Arnold Ziffel pisze:
Obecnie masz stary typ ochrony tzw. "zerowanie", które jest zgodne ze starymi normami, obowiązującymi wtedy, kiedy budowaną instalację elektryczną w tym budynku. Do wykonania "zerowania" można użyć dowolnej grubości przewodu, bo tak pozwalała tamta norma. W takiej instalacji nie ma przewodu PEN, lecz jest przewód "zerowy".
Pojęcie przewodu PEN powstało, kiedy weszły w życie nowe normy. Ale, żeby PEN mógł być legalnie używany do ochrony to musi mieć minimalny przekrój 10mm2 w przypadku miedzi lub 16mm2 w przypadku aluminium. Jeżeli przekrój przewodu połączonego z PEN-em, dochodzącym do budynku jest mniejszy to z automatu przestaje być przewodem PEN. Jest to wtedy przewód N (neutralny) lub PE (ochronny). PEN jest przewodem ochronno-neutralnym, czyli takim, który może pełnić rolę zarówno przewodu czynnego neutralnego jak i ochronnego.
To jest taki układ w którym przewód ochronny PE nie może być łączony z przewodem PEN, bo takiego przewodu w tym typie sieci nie ma. W takiej sieci mamy tylko przewody fazowe i neutralny. Nie ma PEN-a. Dlatego PE jest połączony tylko i wyłącznie z lokalnym uziemieniem.
Nie ma znaczenia czy wiele lat temu czy wczoraj. Jeżeli przewód PEN w pionie posiada wymagany przekrój to jest pełnoprawnym przewodem, który może pełnić rolę przewodu czynnego (roboczego) neutralnego jak i przewodu ochronnego. Elektryk powinien się tylko upewnić czy PEN ma dobre połaczenia.
A do tej pory się nie bałeś użytkować zerowań, które dokładnie także korzystają z PEN-a, a są tysiące razy mniej pewne niż połączenie tego PEN-a w pionie. Nigdy nie masz 100%, ze coś się nie zadzieje. Może nawet dzisiaj spaść na ten dom szczątek satelity Muska i przerwać tego PEN-a.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required