W dniu 30.05.2024 o 13:32, Jarosław Sokołowski pisze:
No rośnie, ale nie kojarzę by mi wynagrodzenie kiedykolwiek tak wzrosło.
Z rachunku prawdopodobieństwa. Wynagrodzenie danego pracownika nie rośnie co miesiąc tak, jak ogół wynagrodzeń.
No mało, ale prąd mógłby taką być.
Musiałby to być ten niefortunny przypadek a nie wydaje się.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
I
io
W dniu 30.05.2024 o 17:38, Shrek pisze:
A można nie traktować akumulatora jako magazynu energii???
J
Jarosław Sokołowski
io pisze:
Ale jest wyższe niż w 1990 roku? To kiedy wzrastać przestało? W roku 2000? Dwadzieścia lat temu? Dziesięć?
Nawet GUS nie podaje co miesiąc, tylko rzadziej. Przytaczane wcześniej dane podają wzrost z rozdzielczością roczną. Myślę, że to dość typowe, że "konkretnemu pracownikowi" też co tyle wzrasta. A że każdemu w innym dniu, to "ogółowi" wzrasta codziennie.
W zasadzie nie ma powodu.
Dlaczego niefortunny? Dość typowy. Bo typowe jest, że również standard domów i mieszkań się podnosi. Dom mógł być przed laty, lub wręcz przed wiekami zbudowany w ogóle bez tych rurek z wodą. Potem pojawiły się krany, zlewy, umywalki. Ale tylko z zimną wodą. Teraz ktoś chciałby mieć też ciepłą. Robi to tak, jak w konkretnym przypadku najmądrzej.
Jarek
S
Shrek
W dniu 30.05.2024 o 20:28, io pisze:
Można - tylko bez sensu jest go obudowywać w tym celu samochodem:P
C
Cavallino
W dniu 30-05-2024 o 09:20, Shrek pisze:
Aha, czyli wystarczył dzień, żebyś się rakiem wycofywał ze swoich własnych słów? Nie, na tym poziomie nie da się gadać. PLONK
S
Shrek
W dniu 31.05.2024 o 06:12, Cavallino pisze:
No i po problemie:P
I
io
W dniu 30.05.2024 o 23:10, Shrek pisze:
Ale, że będzie stał bez budy i wtedy nie będzie magazynem?
S
Shrek
W dniu 31.05.2024 o 10:28, io pisze:
Wymiękam... Jesteś kretynem albo kiepskim botem - zgłoś się na upgrejd.
R
Rutkowski, Jacek
W dniu 29.05.2024 o 22:37, Marek pisze:
Teraz ok 40-55 milionów zarabia a nie 80. Mowa o wychowawcy z mianowaniem i dyplomowanym w szkole podstawowej...
I
io
W dniu 31.05.2024 o 12:29, Shrek pisze:
Nie, Ty jesteś kretynem, akumulator zawsze jest magazynem energii.
I
io
W dniu 30.05.2024 o 22:09, Jarosław Sokołowski pisze:
Nie przestało, ale skoro sukcesywnie wzrastając udało mu się wzrosnąć
50x to chyba powinno się zdarzyć, że to zauważyłbym.
No i też nie o to chodzi kiedy podają, ale że po fakcie wiemy, że sukcesywnie rosło. Kojarzę jedną firmę w której faktycznie było rewaloryzowane okresowo ale inne to nie, stało aż pracownik nie upomniał się.
Rozpytałem, nie było tak, prosty bojler w łazience.
C
Cavallino
W dniu 15-05-2024 o 08:30, ptoki pisze:
Takie podsumowanie fobii o ev:
formatting link
�
ąćęłńóśźż
Po prostu przestało rządzić społeczeństwo, zaczęła rządzić kasta chcąca temu społeczeństwu cos sprzedać. BTW jak obecnie wyglądają wąskie uliczki we włoskich miastach? Przesiedli się na SUVy?
A podatek miejski powinien być od długość * szerokość * wysokość auta jak najbardziej. No i teraz pokaż posła/radnego niegołodupca, który za tym zagłosuje ;-)
Ostatnio powtarzają w TV różne Jamesy Bondy. I te Jamesy Bondy okazują się dokładnie na czasie nawet po parudziesięciu latach. Tyle że różnych bydlaków (w rodzaju chcących mieć monopol na wodę na pustyni lub chcących zagłuszaniem strącić samolot JKM) zastąpiły nam rządy.
-----
że mamy "europejski typ samochodu". Mały, dostosowany do potrzeb ludzi i do warunków w historycznych miastach. Zgrabny i oszczędny.
�
ąćęłńóśźż
Już od dawna karzą. Jeśli nie od zawsze.
-----
�
ąćęłńóśźż
To taki styl ekspedientek z PRL (co ciekawe raczej młodych), który jeszcze pamiętam.
-----
- Są tenisówki?
- Są, ale tylko białe.
J
J.F
Ale też:
-po wojnie nie było stać europy na duze samochody,
-miasta mamy stare, często ulice wąskie, a wojna nie wszystkie wyburzyła,
-podejscie też inne - jest KM, nie jesteśmy skazani na samochody.
-szerowkie ulice, wielkie parkingi ... przez co cięzko życ bez samochodu, bo wszędzie daleko. Taki samonapędzający się mechanizm,
-socjalna ta Europa, trzeba więcej podatków, samochody, jako objaw luksusu, się nadają do opodatkowania ...
Ależ nastąpiło. Arabowie im przykręcili śrubę na ropę w latach
70-tych, rozmiary samochodów osobowych spadły, Kalifornia i inne zarządały czystych spalin. Te wielkie SUV to nie wiem czy nie efekt przepisów - nie mieszczą się w wyznaczonych kategoriach.
Ale zamorska jest Tesla, a to taki ... sredni samochod osobowy.
A moze po prostu klient, nawet europejski, chce miec jednak przyzwoity samochod. O odpowiednim zasięgu, i wielkości - tak np Smart :-) I mocy - choc to chyba kwestia poluzowania podatków.
Zaraz zaraz - a to nie jest wymierzone przeciw "wielkim SUV"? Czyli raczej spalinowym, i to znów "zamorskim" ? I właśnie w te "zamorskie" wymierzone, bo inne SUV mniejsze?
A ogolniej ... władza sie zamierza na motoryzację indywidualną w ogóle? Duze podatki, drogie parkingi, strefa 30,
Niektórzy w tej zachodniej Europie o ekologii prywatnie myślą. I np kupowali benzyniaka zamiast "oszczędnego" diesla. Choc i odpowiednie podatki to wspomagały :-) Potem hybrydę, teraz elektryka ...
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Europejczycy nie chcieli dużych. Różnica w kosztach produkcji wcale nie jest znacząca, sztuka się liczy.
Niedawno to się zmieniło. Kiedyś, jakby mieszcznin usłyszał, że ma jeździć pickupem, to by się w czoło postukał. A teraz jeżdzą. Jeżdzą chyba do pracy. Nic nie wskazuje na to, że to praca przy utrzymaniu zieleni miejskiej albo przepychaniu kanałów, co by tłumaczyło użycie auta z paką na klamoty. Za kierownicą często siedzi delikatna osoba płci żeńskiej w zadbanym stroju. Dziwne to.
Podatki od luksusu nigdy nie przynosiły tyle dochodów, by coś sensownego mogły sfinansować. Za to podatek od *powszechnej* motoryzacji -- jak najbardziej. To jest pomysł europejski. Jego akceptacja (lub przynajmniej tolerancja) przez obywateli wzięła się stąd, że rynkowe ceny surowej ropy na początku były śmiesznie niskie w porównaniu z frajdą, jaką dawał samochód. Nawet z podatkiem jeżdżenie nie było nigdy drogie.
E tam spadły. Ja to pamiętam. Po prostu wzięli się do roboty, przekonstruowali silniki i w ciągu krótkiego czasu udało im się zredukować spalanie niemal o połowę.
Teraz już średni, kiedyś nie. W dodatku średni jak na spalinowy, na elektryka wciąż za duży, choć może jeszcze w normie. Tesli najwięcej, ale jeżdzą też jakiś pickupy czy inne terenówy. Żywcem przerobione ze spalinowych, czyli znowu syndrom bryczki z uciętym dyszlem, jak na początku motoryzacji.
Bardzo prawdopodobne. Odkąd tu się tu rozpętała elektryczna inba, trochę bardziej rozglądam się na ulicach za zielonymi tablicami. Bo może też bym sobie kupił jakie auto na prund. Patrzę, na światłach stoi obok mnie taki mały, wygląda jak fiat 500. Nie ten co go w XXI wieku robili, nie ten pisany słownie (cinquecento), tylko taki z lat sześćdziesiątych. Po niewielkim liftingu. Myślę sobie, taki mógłbym mieć. Wyceniłbym toto na jakieś 30 tysięcy, po uwzględnieniu pazerności fabrykantów może 50. Poguglałem co to może być, nawet szybko znalazłem. Okazało się, że głównym atutem tego pojazdu jest zainstalwana pierdziawka, która na zewnątrz i wewnątrz wozu roztacza dźwięk, który każdemu (?) "powinien" kojarzyć się z marką. Na stronie WWW piewszy link jest z głośniczkiem i można sobie kilknąć żeby posłuchać tych "miłych" odgłosów. Potem jest coś o koniach (tyle to chyba nawet w Janowie nigdy nie mieli). Cena ukryta, trzeba samemu znaleźć. 217 tysięcy. Czy w tym biznesie jest jeszcze ktoś przy zdrowych zmysłach?
Nie jest. Opłata zależy od masy pojazdu, a tej dopuszczalnej spalinowe suvy nie przekraczają, nawet zamorskie.
Nie na motoryzację w ogóle, tylko na samochody jeżdzące (i stojące) w nadmiarze w miejscach, w których mogłoby ich w ogóle nie być. To mi się akurat podoba.
Nigdy mi nie przyszło do głowy kupowanie diesla. Również z wymienionego wyżej powodu, ale nie tylko. Czy ja jestem "zachodnia Europa"? Być może.
Przeciw hybrydom nic nie mam, mógłbym kupić, gdybym miał potrzebę zmiany samochodu. Przeciw elektrykom też nie mam, jednak taki zakup (przynajmniej w moim przypadku) sensu nie ma.
J
J.F
Czy tak nie chcieli ... samochody urosły. Chcą. Kiedyś nie chcieli? Gdzies w międzyczasie trochę przytyliśmy :-)
Blacha istotnie nie jest droga. Gdzies tam w miarę powiekszania samochodu zachodzi konieczność powiększenia silnika i mechanizmów, ale i to nie jest takie drogie. Kiedyś to było widać po lanosie i nubirze. No ale jak klienta nie stać na średni model, to trzeba ciąc koszty mocno, żeby go było stać. I pojawiają się takie wynalazki, jak Isetta czy fiat 126.
Troche dziwne, ale też troche przeczy "nie chcieli dużych samochodów". A teraz zachcieli?
Taki pickup bywa czasem użyteczny, ale pewnie większosć posiadaczy wcale jej nie potrzebuje ...
Bo to taki luksus powszechny :-)
No nie wiem czy Dunczycy sie z Tobą zgodą, gdy u nich podatek rejestracyjny potrafi 200% przekroczyć :-)
Ale przeciez frajdę daje też wódka, papierosy i narkotyki ... alkohole i papierosy opodatkowali wysoko ...
Tudziez poszukali innych źródeł ropy.
formatting link
1971 - ok 5.6-5.7m długości.
1979 - 5.2m
formatting link
co prawda jeszcze w 1977 było 5.6m.
formatting link
Spaliniaki urosły ?
średni jak na samochód. A elektryk to musi być mały, ciasny i o krótkim zasięgu ? :-)
Albo małej cięzarówki, czyli następcy wozu konnego u rolnika.
formatting link
Teraz takze w wersji elektrycznej.
No cóż - podpytaj włascicieli, po co im pickup.
Ja tam pamietam jedną opinie - chcesz zabrać skuter wodny nad jezioro, motoparalotnie, czy kosiarkę ze sklepu, to zabierasz :-)
Topolino electric. Innymi słowy Citroen Ami, o któym niedawno dyskutowaliśmy ... a, na samochodach.
Kosztuje to 43 tys, zasięg ~75km, predkosc max 45km/h, lekkie, przez co moga tym jeżdzić 14-latkowie na prawo jazdy AM. Wybór należy do ciebie :-)
Są jakies podobne, o większej predkosci.
Albo sprawdz
formatting link
6kW. 8KM.
To chyba cos innego znalazłeś, albo cena w rublach.
To troche głupio. Albo ukryta opcja spalinowa :-)
Mnie też się to podoba, pod warunkiem, ze to nie o moje auto chodzi, a o inne :-)
A u mnie we Wroclawiu ... strefa płatnego parkowania się rozrasta i juz chyba z pół miasta obejmuje. Mieszkancom przysługuje taniutki abonament w swoim rejonie, i się cieszą, ze można zaparkować, i ponoć nawet proszą o SPP. Tylko ... gdzie oni tym samochodem pojadą ?
Do mnie przemawiało "niskie spalanie". Spalanie wcale nie jest takie niskie, ale mam już czwartego diesla. Fakt, ze śmierdzi ... ale co ja poradzę, ze akurat diesle się trafiły? :-)
To mamy podobnie. Tylko jeszcze jakos tak, ze pierwsze nie dawały możliwości ładowania z gniazdka, teraz wiekszość można, i mógłbym w miescie na codzień nie smrodzić, ale ... przywilejów elektrycznych juz nie dają.
Cena to jedno, ale w długiej trasie jednak dochodzi długie ładowanie.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Tak, świat się zmienia, zmieniają się też potrzeby. Teraz więcej ludzi jeździ w dalsze podróże, nie tylko używa samochodu w swoim mieście.
Fiat 126 to żaden wynalazek, to tylko przedłużenie żywotu fiata 500. Wynalazkiem był fiat 127 -- coś pośredniego między dużą limuzyną (125) a malutką pięćsetką.
Niektórzy. W różnych krajach różnie to wygląda. W niektórych jeżdżenie czymś takim na co dzień po mieście to obciach. U nas nie. Przynajmniej jeszcze niedawno nie, bo już zaczyna być.
U nich ten podatek to coś w rodzaju kaucji za butelkę. Płaci się przy zakupie pierwszego samochodu, później zwracjają i można go włożyć w kolejne auto. Albo sobie całkiem odpuścić jeżdżenie i odzyskać kasę.
No i też daje budżetowi stałe dochody. Za PRL koło jednej czwartej obrotu kasy to była gorzała (wtedy to się nie nazywało podatkiem).
Nie musieli szukać, mieli znalezione u siebie. Wystarczyło uruchomić wydobycie.
Jak widać. Choćby z przyczyn wcześniej wymienionych.
Tak, musi. O ile faktycznie ma służyć rozwiązaniu jakiegoś problemu. Szybkie przejście z benzyny na prąd w dalszych podróżach jest nierealne. To na razie tylko dla hobbystów. Ale ruch lokalny da się zelektryfikować dość szybko. Jednak też trzeba oszczędzać, bo prądu dla wszystkich chętnych braknie. Dlatego mały i dlatego o krótkim zasięgu (więc lekki i mało energochłonny).
Znam tylko jednego. Jest rolnikiem.
Codziennie ten skuter wozi? Często przechodzi obok motoparalotni z tragarzami i wrzuca ją na pakę? Naprawdę taki biedny, że nie stać go na miejski samochód?
No tak, tam nie zaglądam. Na grupę o młynkach do kawy albo o suszarkach do włosów też bym nie zaglądał.
W takim razie nie wybieram. Mam więcej niż 14 lat i chciałbym samochód.
Skoro "uwzględniając dopłatę w ramach programu Mój Elektryk", to ja nie chcę. Nie chcę być pasożytem, spokój mojego sumienia wyceniam znacznie wyżej. Poza tym ten samochód jest niewiele mniejszy od mojego (jedynego) samochodu, którym jeżdzę też na wakacje. Po co mi drugi taki sam? Chyba inni mają podobne podejście, bo to wyprzedaż niechcianego towaru.
W złotych. To się nazywa "Abarth". Nazwę pamiętam, kiedyś rajdowcy jeździli Fiatami-Abarthami. To była firma tuningująca fabryczne auta. Teraz zrobili z tego osobną markę dla idiotów.
Równie dotkliwy jest brak jakiejkolwiek możliwości ładowania, co na "moich" trasach jest bardziej regułą niż wyjątkiem.
C
Cavallino
W dniu 06-06-2024 o 11:58, Jarosław Sokołowski pisze:
No tak, przestawienie kilku klapek w głowie dla niektórych jest nierealne.....
Osobiście nigdy nie jeździłem tak dużo w dalsze podróże jak teraz elektrykiem, 75 kkm zrobione w 2,5 roku. I to przy zdalnej pracy.
Ale spoko, następne pokolenie już nie będzie nauczone tankowania, więc problem sam zniknie.
formatting link
Tak, w Kirgistanie to faktycznie może być problem....
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.