W dniu 27-05-2024 o 17:25, Shrek pisze:
To ni9e moje słowa.
Było milion razy. Nigdy tak ich nie nazwałem. Hejter to ktoś kto hejtuje, czyli truje o swoich złych wyborach (chociaż jemu się wydaje że dobrych). Taki ktoś jak Ty.
Zawsze jest małlo. Ale na dziś wystarczy.
Sądząc po ich obłożeniu, wystarczy aż nadto. Zwłaszcza że bev potrzebujących superszybkich ładowarek jest jeszcze mniej. Większości wystarczą zwyklejsze - 100-120 kW
Nieprawda. Tak pierdzielą tylko typy, którzy nigdy nie jechali samochodem w dłuższą trasę w wakacje.
Kilkanaście minut, jak ktoś MUSI minimalizować czas ładowania. Wtedy dobierając samochód dla swoich potrzeb musi też kupić taki z maksymalnue wysoką mocą ładowania. Czyli z instalacją 800V na dziś.
Nie zapominaj o co pytasz. No chyba że Cię dziwi, że na różne pytania dostajesz różne odpowiedzi. Ale to problem dla lekarza, a nie dla mnie.
Nie oczekuję, wręcz przeciwnie, im mniej tym dla mnie lepiej.
Ja po prostu wiem, że strach przed zmianą nie jest obiektywnie uzasadniony. Choćby na swoim przykładzie. Też się kiedyś bałem. Teraz się z tego śmieję.
Wyleczyłem się 10 lat temu, gdy zacząłem kupować crossovery. A konkretniej wyleczyło mnie 8 l/100 km na h w dieslu przy 120 i 1 l więcej za każde +10.
Bo są tańsze, zarówno w zakupie, jak i w koszcie ładowania. Więc przydają się (w dużej ilości) dla ludzi którym się nie spieszy. Np. gdy mają je niedaleko domu, kina, sklepu itd.
Taki ekwiwalent gniazdka w domu.
Drożej, więc siłą rzeczy może być ich mniej. Taka stacja ładowania jest kilkadziesiąt razy droższa, więc musi stać w miejscu z dużym ruchem, żeby miała jakiekolwiek szanse się zwrócić. Do tego wymaga przyłącza o dużej mocy - nie wszędzie są warunki.
No i dla samochodu zdrowsze jest ładowanie wolne.
Ja też.
Naprawdę myślisz, że bev jest moim pierwszym samochodem, czy po co sadzisz te truizmy? Miałem ze 20 ice, a chyba nawet więcej, wiem jak się je tankuje.
Wiem też, że w bev zazwyczaj w ogóle nie muszę tego robić na trasie. A jak potrzeba, to jest gdzie i wiem to dużo wcześniej niż prąd się skończy, a nawet jak zapomnę to mi samochód o tym przypomni już gry zaczynam trasę.
Nie bardzo. Prędzej inaczej. Przed jazdą w domu nie zatankujesz, a mi się samochód naładuje gdy będę spał.
Reszta - bez znaczenia, skoro mam zasięg minimum dwa razy większy niż czas w którym mam ochotę jechać bez przerw.
Tak - realnie jestem w stanie ocenić to co wypisujesz. Wypisujesz swoje widzimisie, ani jednej potrzeby.
I tak - słusznie nie chcesz bev, to rozwiązanie dla tych którzy są gotowi coś zmienić w swoim życiu. Bev to rekompensuje z dużym naddatkiem, ale to jest warunek.
Nie ja zacząłem temat i hejt w nim.
Nie. Hejtowanie ev na grupach to hejt.
No nie. Nigdy nie będzie tanio.
W bev może być.
Czyli drogo. Tak z minimum 3 razy drożej niż prąd wywieziony z domu.
Niekoniecznie. I bez szans, żeby było taniej, a już szczególnie za friko.
No właśnie nie pod każdym. Głównie pd tymi wymyślonymi prze hejtera, z których i tak się nie korzysta zazwyczaj.
Nie są. Co najwyżej ich cena za metr. Poza tym mój nie jest "poza". Co najwyżej "poza centrum".
Żebyś nie miał problemów które opisujesz. Wielu znasz ludzi, którzy wracają do slumsów, gdy już liznęli lepszego życia?
I pamiętaj, ze odpowiadasz komuś, kto ponad 30 lat w bloku przemieszkał, więc w przeciwieństwie do Ciebie ma porównanie (tak jak z bev vs ice)