drożeje

May 02, 2024 Last reply: 2 lata temu 602 Replies

Cavallino napisał:

A to przepraszam. Insajderska opinia w tej formie jest jeszcze bardziej cenna dla potencjalnych chętnych, by iść w stronę elektrowozów. Mówi ni mniej ni więcej tyle, że możliwości ładowania w publicznych miejscach są niedostateczne i że trzeba sobie zorganizować własne gniazdko. Inaczej nie ma to sensu, trzeba jeździć zgazowaną hybrydą. Młodzi, wykształceni, z wielkich miast, mieszkający w zabudowie wielorodzinnej są grupą nie do pominięcia -- nic im po elektrykach, pójdą do gazu.

Pan Marek napisał:

Nawet alternatywa do tankowania, bo czas niewiele większy. Obiecujący kierunek. W dzieciństwie miałem elektryczny samochodzik, tam wymiana baterii płaskiej szła sprawnie. Tu też warto spróbować. Nie wiem, czy jako rozwiązanie przejściowe, czy docelowe.

Za jakiś okres: elektryk 400 kWh bojler 1200 kWh

Jakby rura wydechowa była skierowana do kabiny a nie do tyłu to byś inaczej gadał.

Czyli totalnych smrodów. I elektryków masz ... zero?

Ale pierdoły. Przecież tak jest z każdym samochodem.

Ale, że niby twój 16-letni smród nie jest tańszy niż jedna nowa blacha do niego? :-)

Poniekąd. No ale jednak nie hulajnogą. Hulajnogą to możesz sobie przejechać do biedry za rogiem a jak trzeba przejechać 10km to już to nie ma sensu. 5 zresztą też.

No ale nie trzeba, prawda?

Ale, że gdzie? Wszędzie prąd jest. Kwestia że niekoniecznie dostępny dla każdego. No ale elektryka nie masz to nie próbowałeś czy Ty byś dostał tylko tak se pieprzysz. :-)

A ja myślałem, że ładowarek. No ale jak mówisz, że elektrowni to można to rozważyć.

Czy ja wiem ... nie mam fotowoltaiki z powodów logistycznych. 1/2 panele by mi wystarczyły do ładowania elektryka :-)

A farmy jakoś powstają. :-)

Mój elektryk waży 450kg :-)

Czy ja wiem .. moje elektryki bez dopłat kupione :-)

W dniu 15-05-2024 o 11:16, Jarosław Sokołowski pisze:

No to źle Ci mówi. Problemem wcale nie są możliwości ładowania. Tylko wygoda i cena.

Inaczej: ładując tylko "na mieście" jeździsz w podobnej cenie, co przy ice.

Fakt, że lepiej i czyściej, ale jadąc raz w roku na wakacje do przysłowiowej Chorwacji, musisz poświęcić dodatkową godzinę czy dwie więcej na ładowanie.

Nie trzeba. Ale też odpada główny dla mnie powód zakupu bev - opłacalność.

Ty jesteś młody i z zabudowy wielorodzinnej, że to dla Ciebie problem? Bo jakoś nie wydaje mi się. Po prostu próbujesz nieudolnie hejtować.

A to taki problem przedmuchać ustami?

Jakim cudem miały by się kruszyć?

Nie są lepsze bo są dodatkowe.

To sobie kupisz za 10zł nowy adapter zamiast naprawy złącza.

W istocie najtrwalsze :-) Jak położysz urządzenie na ładowarce indukcyjnej to musi tam trwać aż się nie naładuje :-) Podłączone kabelkiem można odsunąć na odległość kabelka w dowolne miejsce. Jak jeszcze tego kabelka nie trzeba wkładać do gniazdka to kwestia bezdotykowości przestaje mieć znaczenie.

Kupiłem bliskiemu smartfona. Ciągle na nim siedzi, regularnie doładowuje, nic się nigdy nie zepsuło. No ale z wyższej półki jednak.

W dniu 15.05.2024 o 01:24, Jarosław Sokołowski pisze:

Pisałeś, do jeżdżenia 'wokół komina', nawet bez ogrzewania. No to Twizy.

A co twoje auto nie ma 4 kółek? Ma? No to taki quad. Czy o co chodzi?

Takich na drodze raczej nie spotykam. Spotykam takie sprzed kilku lat, które nie wiem ... wypalają filtr cząstek stałych? Czy na olej spożywczy ktoś je napędza? Naprawdę nie wiem, ale co wyjadę to taki jedzie. A do tego takie, które tylko śmierdzą.

Mi radzisz? Ja nie nazywam mniejszych samochodów skuterami. To się nazywa microcar, spolszczone mikrosamochód. No zainteresuj się.

Hulajnogi elektryczne mają?

Cavallino napisał:

Aha. Czyli że w ogólności można i nie ma problemu. Tyle że będzie drogo i niewygodnie. W zasadzie to są pomijalne szczegóły dla kogoś, kto już podjął decyzję o przesiadce.

Ale czy tak będzie zawsze? Porównywalne są ceny płacone przez klienta końcowego, jednak na tym analogia się kończy. W cenie paliw płynnych podatki to więcej niż połowa. Lejąc benzynę do baku wiem, że finansuję nauczycieli, leczenie, budowę dróg itd. Prąd jest drogi sam w sobie -- kasa idzie na przetwarzanie jednej formy energii w drugą, co w przypadku transportu jest zupełnie zbędne. W tej chwili samochody elektryczne w Polsce to 0,2% pojazdów (nieco ponad 50 tysięcy wobec niecałych 25 milionów wszystkich zarejestrowanych). Gdy proporcje zaczną się zmieniać, to nie oszukujmy się, akcyźnicy dotrą i do prądu samochodowego. Budżet musi się utrzymać. Technicznie coś takiego jest bardzo proste.

Ja do "przysłowiowej" jeżdżę zwykle częściej niż raz w roku. Jak te wyjazdy wyglądają -- pisałem niedawno, chyba wczoraj. Nie, poświęcanie się przy autostradowej ładowarce to dla mnie zbyt wiele. Gdybym akceptował takie rzeczy, to bym nie spędzał czasu w Europie, tylko wybrał się na olinkluziw w resorcie na jednym z ościennych kontynentów.

Mnie nawet nie przyszło do głowy zakładanie lpg w samochodzie. Chba brak we mnie polskich cech narodowych. Ale inni Polacy dla oszczędności zrobą wszystko. Dlatego tak masowo rzucili się na zakup elektrycznych samochodów. Nawet gaz jest już passe.

Mnie zaś nie wydaje się, by problemy innych mnie nie dotyczyły. Swoje traktuję wyłacznie jako dziwactwo -- mam prawo być inny i z tego prawa korzystam. Problem dwudziestu milionów ludzi na pewno jakoś mnie dotknie, nie uniknę tego.

No jasne, gdzież mi do mistrzów!

io pisze:

Pisałem o dojeżdżaniu do pracy. Samochodem.

Nie, nie o to. Wóz drabiniasty też ma cztery qłka.

W Polsce takim "microcarem" był "Mikrus". Napęd miał na *jedno* tylne koło, bo zrobiony z motocykla czy tam skutera. Przemyślany lepiej (jak na nasze warunki) od Twizy, bo miał szyby w oknach i nie wiało, nie trzeba było snopkiem zasłaniać.

Nazewnictwem radzę się zbytnio nie przejmować. Ja całe zycie słuchałem longplejów. Gdy już przestałem, to się dowiedziałem, ze to były winyle. We Włoszech na te wszystkie piaggio mówili, że skutery. Teraz można je nazywać "mikrosamochodami", jeśli ktoś lubi uwspółcześniać historię.

Mają. I podobno kradną. Skąd to pytanie?

W dniu 15-05-2024 o 12:51, Jarosław Sokołowski pisze:

Tak, będzie tak samo jak w przypadku ice.

Zapewne nie, prąd już mocno staniał przez ostatni rok. Jest nadzieja, że ceny na stacjach ładowania zaczną to oddawać i spadną do poziomu sprzed wojny.

Ja też. Ale jak pisałem, jako że i tak zatrzymuję się po drodze, to ładowania niewiele mi zmieniają.

Ot, zamiast szukać na chybił trafił tanich stacji lpg, zatrzymuję się na stacji ładowania, o której wiem ile mnie będzie kosztować.

Nawet łatwiej, dzięki aplikacjom, albo abonamentom, a czas zbliżony suma sumarum. I to mimo że nie mam odpowiedniego auta na takie podróże, gdybym miał, to byłoby dużo szybciej.

Nie zazdrość, to brzydka cecha.

Zwłaszcza jeśli można wykorzystać w hejcie na nieznane....

W dniu 2024-05-14 o 23:44, io pisze:

Słysząc o magnetycznych myślałem, że to jakaś mocno przylegająca do telefonu wtyczka z kawałkiem płaskiego magnetycznie przyczepiającego się do tyłu obudowy kabelka i jakimś złączem tam.

Takie, kiedyś widziałem, ale nie zajarzyłem wtedy, że to chodzi o to, aby ta końcówka była wiecznie w telefonie.

Tylko ze względu na to, że tu jest (jak na mój gust) za dużo, za drobnych pinów.

Ekstremalnie szybkie dało by się też zrobić na zwykłym, 2 pinowym gniazdku.

Znów zmierzasz w kierunku, jakbyśmy mieli to projektować, a ja tylko napisałem jakie po prostu jest.

Kwestia krypto, to była tylko druga, mniej istotna uwaga. Głównym powodem zastanawiania się jest to, że nie podoba mi się, że ktoś robi standard, który powoduje 40..400 razy większe zużycie energii na nadawanie na RS485 niż faktycznie potrzeba. A w systemie, gdzie można by nie pilnować, czy wszystkie urządzenia są cały czas aktywne to mogą być setki tysięcy razy. Teraz weź pod uwagę ile tysięcy scalaków RS485 się sprzedaje każdego miesiąca i pewnie przeciętnie każde 3..5 lądują na jednej szynie RS485 która po uruchomieniu wieczyście pobiera 100... 100000 razy więcej prądu niż powinna.

Według mnie jak ktoś robi standard, do którego potem mają się wszyscy dopasowywać to powinien brać takie rzeczy pod uwagę.

Mógłbym to zrozumieć, gdyby to w jakimś stopniu poprawiało funkcjonalność systemu, ale nie poprawia tylko pogarsza - dla mnie takie działanie jest zupełnie pozbawione sensu.

A rozwiązania krypto to znacznie mniejszy pikuś. Skopiowali prawie 1:1 do szyny połączonej na stałe rozwiązanie stosowane przy komunikacji z kartą zbliżeniową, która to komunikacja trwa sekundę/dwie i się kończy. Można by się zastanowić nad trochę innymi wymaganiami tych połączeń. P.G.

Cavallino napisał:

Do kogo więc odnosiło się to "raz w roku"? Rozumiem, że do mnie.

Czyli po prostu lubimy zatrzymywać się w zupełnie różnych miejscach. Co zaznaczam na wypadek, gdyby mialy powstać kolejne wyobrażenia na mój temat.

Aha.

Pan Piotr Gałka napisał:

Czy komuś naprawdę te złącza tak często ulegają awarii? Mnie się nigdy nie zdarzyło zepsuć gniazda USB w telefonie. Takie okrągłe w starej nokii chyba kieyś mi zaczęło słabiej kontaktować, ale nie będę tego używał jako argumentu, to mógł być przypadek.

W dniu 15-05-2024 o 13:51, Jarosław Sokołowski pisze:

Nie. Do typowego użytkownika samochodu, o których to ponoć tak bardzo się martwisz. Tego, który przejeżdża średnio max. kilkadziesiąt km dziennie.

Tutaj to nie była kwestia tego co lubimy, tylko kosztów. Po co płacić za coś 2 razy więcej, jak nie trzeba?

A to co lubię, to oczywiście też po trasie zaliczam i tym bardziej mi w tym ładowanie nie przeszkadza. Np. pół dnia jazdy i pół dnia na termach na Węgrzech czy północy Chorwacji, albo innego zwiedzania. Idealny moment na ładowanie i tak stojącego i czekającego na mnie auta.

Użytkownik Cavallino snipped-for-privacy@konto.pl ...

Czy ty naprawde twierdzisz ze ludzie kupuja w 90% coś co jest gorsze? Znowu zapomniałes powiedziec ze wycinasz 10% rynku i na jego podstawie proboujesz udowodnic jakas teze?

W dniu 15.05.2024 o 13:36, Piotr Gałka pisze:

Chciałeś zabezpieczyć złącze to takie rozwiązanie podałem.

Może lepiej je zaprojektowali niż nam się wydaje.

Jakby jedynym celem było ładowanie.

Otóż właśnie w zwykłym kluczyku jest zwykle tylko transponder.

A 'bierzesz pod uwagę' Ty i nic z tego nie wynika dla standardu. Przecież nie zmienimy go tutaj.

Uderzaj do tego, kto standaryzuje. Tu raczej nie ma aż tak zainteresowanych. Technik komunikacji wiele jest. Zmagamy się z tym, by w ogóle je wszystkie ogarnąć. Ostatnio chyba bardziej bezprzewodowo. Mnie bezprzewodowy mesh interesuje. Chciałbym by zwykłe urządzenia tworzyły sieć którą komunikują się.

No to ja się zastanawiam, ale jw :-)

W dniu 15.05.2024 o 13:13, Jarosław Sokołowski pisze:

Czyli Twizy.

No i też jest quadem w ogólnym sensie.

Mnie nie wieje, okna mam. Jak Tobie wieje i snopkiem chcesz zasłaniać to nic do Twizy nie ma tylko twojego braku ogarnięcia tematu.

Mikrosamochód nie pasuje? Jasne określenie dla małego samochodu. Żadna tam historia.

Stąd, że jak cofnęli się do hulajnóg to może i mogliby do tych swoich "skuterów" a nie 'Włochy są już zupełnie innym krajem'.

Cavallino napisał:

Ale to ma być typowy Bośniak, Słoweniec, Serb, czy Czarnogórzec? Jeśli Włoch, to chyba z Triestu, a co to za Włoch. Bo to oni mają kilkadziesiąt km do "przysłowiowej Chorwacji". Tylko nie wiem czemu z jednej skrajności (raz w roku) popadamy od razu w drugą

-- [co]dziennie.

To znaczy że jak? Czegoś nie lubimy, ale że jest tanio, więc...

Bo się coś lubi? Bo się tak chce? Bo ma się taką fantazję? Wiem, bycie poznaniakiem zobowiązuje.

W *zaliczaniu* oczywiście nie przeszkadza. Chyba, bo na tym się nie znam.

Jakoś tak sobie mniej więcej to zaliczanie wyobrażałem.

W dniu 15-05-2024 o 14:59, Budzik pisze:

Oczywiście. Ten przykład to doskonale oddaje.

Nie - domyślnie mówimy o nowych autach i ich sprzedaży. Jak Ci się to nie podoba, to załóż sobie grupę "zawsze złomem" i tam dyskutuj.

W dniu 15-05-2024 o 15:55, Jarosław Sokołowski pisze:

Na polskiej grupie raczej Polak. Taki z Polski.

Dokładnie. Inaczej w życiu nie jechałbyś jakimś starym samochodem, tylko wynajął sobie prywaty odrzutowiec i S-klassę z kierowcą na miejscu.

W sensie za to samo zapłacić drugie tyle?

Wszystko prawda, tylko jaki to ma związek z dyskusją o kosztach? No chyba że nie wiesz (również) w jakim temacie gadasz....

Super. Ale nadal będziesz twierdził, że tylko z ice tak się da? ;-)

Pan io napisał:

To podobno "mikrosamochód".

Dla mnie ważny jest szczególny sens.

Język służy komunikacji. Piaggio jednak zawsze nazywało to skuterami, wszyscy to rozumieją, nie ma potrzeby wprowadzania nowomowy.

Że jaK? Hulajnogi elektryczne już wczesniej mieli? Nie maieli. A to całkiem fajny wynalazek, zupełnie nowy. Może dlatego kradną?

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required