drożeje

May 02, 2024 Last reply: 2 lata temu 602 Replies

Cavallino napisał:

Miało być "raz w roku", nie "kilkadziesiąt km dziennie". Więc jak?

Skąd takie niecne podejrzenie? Ja przecież lubię! A powyższy opis ani trochę mnie to nie kręci. Wizz czy tam Ryan do tej "przysłowiowej" jest poniżej 150 zł w obie strony (Modlin-Zadar). Samochód na lotnisku od 50 zł za dobę. Wiem, nie całkiem to samo, ale jednak bliżej do podanego przykładu od czapy niż to, co ja lubię. Za to bardzo tanio.

Za co innego. Nie wszyscy muszą dostrzegać różnicę. A jeśli nawet, to nie musi im na niej zależeć. Jednak to tylko "nie wszyscy".

Żaden. W mojej optyce koszty są sprawą czwartorzędną. Dla mnie nawet LPG ma tyle minusów, że przysłaniają plusy (właściwie chyba jest tylko jeden: koszty). Elektryczny samochód niczym mnie nie przyciąga, plusów nie widzę. Za to minusów sporo. A nawet jeden by przecież wystarczył do (nie)podjęcia decyzji. W ogóle odniosłem wrażenie, że dyskusja jest o "całokształcie", nie o kosztach. I znowu zapomniałem, że optyka poznańska może być inna.

Nie, skąd takie sugestie? Akurat *tak* da się na wiele sposobów. Jak ktoś tak lubi.

Jarek

W dniu 15.05.2024 o 16:08, Jarosław Sokołowski pisze:

No taka podkategoria samochodu.

formatting link
"Mikrosamochód, kwadrycykl (ang. microcar, quadricycle) – określenie używane w odniesieniu do małego samochodu, ...którego masa własna nie przekracza zwykle 550 kg."

Oj przestań pieprzyć

formatting link
" Quad (wymawiane jako kład) (z ang. quadricycle), wszędołaz[1], czterokołowiec, ATV (od ang. all-terrain vehicle) – pojazd czterokołowy niezadaszony, przeznaczony głównie do sportu i rekreacji."

Co to ma do dyskusji? O jakim to niezadaszonym była mowa? Twizy dach straciło?

Skutery Piaggio nazywało się skuterami, mikrosamochody Piaggio mikrosamochodami. No wszyscy rozumieją, że skuter to nie samochód. Poza Tobą?

Po co wprowadzasz?

Zwykłe hulajnogi. Twierdzisz, że nie mogą wrócić małe pojazdy a hulajnogi w nowym wydaniu jakoś wróciły. Dlaczego?

io pisze:

Mój waży więcej niz 550 kg. Czyli jednak nie Twizy. I nie kwadrycykl.

Pozdrowienia od Henryka Batuty.

Nie, nie nazywało. Wtedy, w latach siedemdziesiątych, na włoskich ulicach można było obejrzeć wszystkie ogniwa ewolucji tych pojazdów. Od najwcześniejszych trójkołowców z tylna paką i przodem będącym normalnym skuterem, na którym siedziało się okrakiem jak na bujanym koniku. Potem takie same, ale z siodełkiem jak w traktorze. Dalej te, co miały jakiś daszek. W końcu z zamknięta kabiną, ale wciąż z kieronica motocyklową w środku. Gdzieś nie wiadomo skąd nagle zjawiała się okrągła kierownica. A także czwarte koło. Niekoniecznie "dwuśladowo", jak to w samochodach. Czasem dwa przednie blisko siebie, jak w traktorku "Dzik". Albo w tych motocyklach z trzema kółkami, co to teraz jeżdżą.

Nie, wielu ludzi, również poza mną, rozumie dobrze, że nie ma ostrej granicy. Mikrosamochodów na trzech kółkach też było wiele. Właściwie to nie ma żadnej granicy. We Włoszech zawsze były to skurety, a w Niemczech czy we Francji inaczej. Tak jak we Włoszech wieje bora, a w Chorwacji bura. A tak poza tym, to czy nazwa "skuter" jest obraźliwa, czy jak?

Zdechła mi świnka morska. Smutno patrzeć na puste terrarium. W sklepie zoologicznym pytali, czy zamiast świnki morskiej nie chciałbym zwykłej, bo morskie im się skończyły.

W dniu 14.05.2024 o 23:58, io pisze:

Ile smrodu i brudu musi powstać żeby wydobyć te 30kg litu na elektryka?

Jak narzekasz na diesla to co powiesz o benzyniaku na LPG? On też smrodzi emitując CO2 i H2O?

Mam C3 Picasso 1.4 benzyna z LPG. Spala średnio z włączoną klimą 120km/h na autostradzie/ekspresówce

8,5l LPG/100km.

Gdy jeżdżę po mieście do 60km/h i poza miastem do 100km/h schodzę na

6,8-7,5l/100km LPG.

Ile zużyje elektryk prądu przy +30 stopniach C tak jak rok temu w lato przy włączonej klimie i jazdy autostradowej 120km/h oraz 140km/h? Lub w zimę przy -10 stopniach C jak włączysz grzanie?

Jakoś nikt nie chce się chwalić wtedy osiągami...

To jest wyznacznik dla mnie opłacalności gdy auto kupiłem za 20kzł LPG dołożyłem za 3kzł i jeżdżę po 21,5zł/100km już od roku. Dokładnie 13 miesięcy. Zrobiłem w tym czasie 27kkm.

Elektryk zużywa ile kW/km? 19? 25?

Ostatnio czytałem o ładowaniu na szybkiej ładowarce elektryka:

2,78zł/kW :)

To ile wyjdzie na 100km?

Po 5 latach i 1000 - 1500 cyklach ładowania ile pojemności z baterii zostanie?

Te mikro-usb nie były za solidne. Zależało pewnie sporo jak się traktuje urządzenie. Mój syn załatwił takie w którymś Redmi w pół roku. Mi w podobnych redmi zaczynały się "luzować" po jakiś 1.5. Mikro są krótkie, delikatne i czesto z gównianym wykonaniem. Wkładanie-wyciąganie ze 2x dziennie. Z usb-c takich problemów nie ma. Natomiast ciekawostka (a pewnie i nie) wystepowała przy applowskich lightning, czy jak one się nazywały. Oryginalne potrafiły działać dość długo. Generyki, nawet wydawałoby się, przyzwoite, padały szybko lub były kłopoty od poczatku.

W dniu 15-05-2024 o 23:47, Rutkowski, Jacek pisze:

Tyle że lit się nie zużywa, w przeciwieństwie do smrodu i brudu generowanego przy wydobyciu zużywającej się ropy.

Wydobywasz go raz, a potem krąży w bateriach i ew. ich recyklingu.

Klima akurat nie bierze więcej niż przy ice, może nawet mniej. Wydaje Ci się, że w ice masz moc do niej za friko?

Ze 30% dodatkowo spokojnie. No chyba, że wyjedziesz nagrzanym z gniazdka, wtedy mniej, samo utrzymanie temperatury jest mniej absorbujące.

To nie jest dyskusja o tego typu złomach. To jest dyskusja o tym, co kupić jako nowe.

Żeby zrobić 1500 cykli ładowania musiałbyś przejechać 450 000 km. Przez 5 lat zazwyczaj nie przejedziesz nawet części tego przebiegu.

Ale owszem, elektryki które na tej samej baterii przejechały 0,5 mln km nadal jeżdżą, mają ponad 80% pojemności baterii.

ICE o podobnym przebiegu nadają się wyłącznie do remontu.

W dniu 15-05-2024 o 16:52, Jarosław Sokołowski pisze:

No tak. Kilkadziesiąt km dziennie, a raz w roku na dłuższe wakacje do przysłowiowej Chorwacji. Chociaż pewnie częściej nad polskie morze, dużo bliżej.

Ale co lubisz, napisz konkretnie. Jeździć starym smrodzącym samochodem?

No wiem, to taki typowy argument hejterów, nie da się nic zmienić, bo oni lubią tak jak było.

A powyższy opis ani

To nie był przykład od czapy, tylko uświadomienie o czym piszesz, tj. że kasa się nie liczy.

Czyli za co?

No właśnie. Czyli takie typowe hejterskie pieprzenie od rzeczy, żeby tylko się czepiać.

Nikt przecież nie mówi, że jazda bev nie wymaga zmiany przyzwyczajeń z ice. Jest wręcz przeciwnie. Wymaga.

Ale po przestawieniu kilku klapek w głowie, okazuje się całkiem fajna, dużo lepsza niż ice, a o kosztach (niższych) już był cały wątek.

Pan Marcin Debowski napisał:

Ale jak to "generyki" i "oryginalne"? Czy ktoś poza Apple stosuje gniazda lightning w swoim sprzęcie? Chyba mie. Mnie chodziło o psucie urządzeń, a nie kabelków, które jakoś bardzo drogie nie są (do Apple kiedyś były).

Czytałem, że złącze micro projektowano po wcześniejszych doświadczeniach z mini. W mini łatwo było uszkodzić (odkleić od płytki) gniazdo przy jakimś upadku czy szarpnięciu. Z kablem nic się nie działo, wtyczka była bardzo mocna. Zrobiono więc odwrotnie. Gniazdo ma być odporne, a wtyczka może się złamać, chroniąc przy tym gniazdo w urządzeniu. Ja to potwierdzam, zepsute gmiazda mini i złamane wtyczki micro mi się trafiały, odwrotnie nigdy. Natomiast z USBC nigdy nie miałem problemów. Stąd było moje pytanie.

A tak poza tym, są też specjalne przedłużane wtyczki Micro-USB:

formatting link

W dniu 15.05.2024 o 18:32, Jarosław Sokołowski pisze:

Zwykle, czyli nawet mógłby być. Ale co z tego. Było o potencjalnie innym środku transportu do pracy. Podałeś czego chcesz i akurat Twizy to spełniało. Pewnie pominąłeś jakieś ważne dla Ciebie wymaganie, którego nie spełnia. Ale to napisz o co konkretnie chodzi i wtedy ktoś może odnieść to do swoich wymagań, które jak sam rozumiesz mogą być inne.

Fajnie, ale co to ma do nazywania po imieniu dzisiaj. Nie nazywa się czterokołowców skuterami.

A jednak nie nazywa się czterokołowców skuterami.

A my żyjemy w?

No raczej innego celu jej używania w odniesieniu do czterokołowcu o którym była mowa nie widzę. Taki 126p. Tylko nie smrodzi i jeszcze mniejszy jest. Po prostu mikrosamochód.

Nie nie, mówiłeś że się czasy zmieniły i dlatego 'nie ma już miejsca na te małe pojazdy'. Moim zdaniem to nieprawda. Jest tak samo jak z hulajnogami, że kto chce to używa.

W dniu 15.05.2024 o 23:47, Rutkowski, Jacek pisze:

A ile by wydobyć i przetworzyć ropę?

Nie wiem czy na dizla. Ja zasadniczo narzekam na samochody, które smrodzą. Pewnie dizle, ale tak całkiem pewności nie ma. Może na olej słonecznikowy.

1 litr oleju na 1000km. Tyle zużywał mój samochód na LPG. Stary był, ale przecież nagle mu się nie zrobiło tylko przez lata mu się pogarszało i tak jeździł. Czyli LPG mu nie pomógł :-)

Kabriolet? Nie wiem. Pewnie tyle co zawsze.

Przez rok tak jeździłeś?

Tam się nie załącza grzania tylko pompę ciepła.

Idź na jakieś forum elektryków. Tam w stopkach podają zużycie w Wh. Elektrowóz albo co tam znajdziesz. U mnie wychodzi zdaje się 122Wh/km.

Jak o opłacalność chodzi to najtańsze są wyeksploatowane smrody. Ten co palił litro oleju sprzedawałem za 2500 zdaje się. Dawno temu, nie pamiętam.

122Wh/km :-) Nie każdy oczywiście. Ale widać, że pojęcia nie masz. Na 100km chyba chciałeś a nie 1km. 100 razy więcej, ale Tobie jak widać nie robi różnicy :-) Takie to właśnie rozważania.

A ile zostało w moim elektryku, że nie zgłaszam problemu z baterią? Mógłbym przecież zgłosić, co mi tam. A jednak nie zgłaszam. Powiem więcej, mam porównanie baterii w różnym wieku. Za mało jeżdżę? No może za mało, może nie chodzi o to by jeździć więcej.

Diesel na oleju roślinnym ponoć też smrodzi, tylko inaczej, bardziej frytkowo :-)

Akurat CO2 i H2O nie smierdzą.

Moja stara sierra benzynowa, z przebiegiem nieokreslonym (13 lat), brała oleju sporo -ok 0.5l/1000km. Założyłem LPG, i 100kkm póżniej nadal brała ok 0.5l oleju na 1000km. Czyli LPG jej też nie zaszkodził :-)

Taka ilość oleju już smierdzi ... ale przecież nie mnie :-)

A bez klimy?

A moj diesel odwrotnie - na autostradzie ok 7, a nie ograniczam się do

120, a w miescie rośnie :-)

Kabrioletu nie podejrzewamy :-)

Ale swoje też bierze.

Poza tym przy 20kW w silniku i falowniku jest troche strat, pompa ciepła chyba niepotrzebna ... po pewnym czasie. W miejskich korkach ... ale wtedy i o ładowanie łatwiej :-)

J.

No właśnie takie ostatnio mam refleksje z jazd po ulicach. To już może nie chodzi o to, że dizel tylko na czym jedzie.

Ale widzisz, mimo wszystko podobne osiągi tego spalania miały. Raczej absurdalne, ale miało być tanio to było.

Tak jest, sporo tych dyskusji jest w tym duchu, że komuś się nie opłaca zadbać o brak tego smrodu. Można to zrozumieć, ale przecież nie poprzeć.

Kabriolet ma klimatyzację o jakiej nie śniło się użytkownikom pomp ciepła, pisałem o tym wiele razy.

Wiadomo, że jak nie ma 50% strat KILKUSET KILOWATOWEGO silnika spalinowego to jakoś to jednak trzeba zrobić.

Cavallino napisał:

Ile razy mam powtarzać przesłuchanie? Padło pytanie z użyciem drugiej osoby (gramatycznej): "jadąc raz w roku na wakacje do przysłowiowej Chorwacji, musisz poświęcić dodatkową godzinę czy dwie więcej na ładowanie". Grzecznie zapytałem, czy to do mnie, bo nic się nie zgadza, choćby to "raz w roku". Okazało się, że to przejęzyczenie było, "bo ja też więcej niż raz w roku", poza tym jeszcze po drodzę w Hajduszoboszlo moczę rzyć we wodzie, jak panisko. Czyliże mamy rozpatrywać przypadek, którego sami nie doświadczamy. Po co?

A to o kim znowu?

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

Żadne z pozostałych nie jest na liście wymagań. Nawet "samochód" nie jest, ale teraz o podróżach samochodem rozmawiamy. Nie wiem co można powiedzieć o "lubieniu" przez kogoś, kto jeździ samochodem od nowości i nie ma powodów, by go zmieniać. Dla mnie naprawdę wiek samochodu ani trochę nie jest istotny, ma być sprawny. A smrodzenie? "Hybryda z gazem" nie smrodzi? O, właśnie, dlaczego czymś takim nie pojechać do "przysłowiowej Chorwacji"? I tak nie będzie dostępu do własnego gniazdka, więc mniejszy koszt hybrydy powinien przeważyć. Jasne, nie będzie też uroczych postojów przy ładowarce, gdzie czasem nawet można zjeść hotdoga. Ale taniej będzie, więc coś za coś.

Nie liczy się przy spełnianiu zachcianek. Mogę zapłacić za droższy, ale lepszy samochód. Nie jest moją potrzebą przemieszczenie się odrzutowcem od punktu A do punktu B. Co do samochodu, to zapomniałem wspomnieć o jednym *bardzo ważnym* dla mnie warunku. To nie może zbytnio odstawać od tła. Czyli "S-klasse" w drodze do (przysłowiowej) Chorwacji kompletnie odpada.

Nie mam zbyt wielu "przyzwyczajeń samochodowych". A tych, które dotyczą mnie i mego jestestwa -- nie chcę zmieniać.

Pozostanę przy wyższych kosztach oraz własnym ustawieniu klapek (i klepek).

Jarek

Jeszcze 2-3 lata nic nie pisałem o smrodzie na ulicach.

Ale potem zaczęło mi śmierdziec w kabinie. I nie wiedziałem - moje, czy cudze.

Miałem jakąs dziurke w wydechu, dziurkę podobno załatali, a smierdziało dalej :-) Nie zawsze, czasami. Szczegolnie jak stałem za kims blisko w korku.

No i nadal nie wiem - moje, czy cudze :-) Smród bywa różny, więc chyba cudze też.

Ale muszę przyznac, ze czasem w korku wystarczy okno otworzyc, i czuc, ze to cała ulica smierdzi ...

Tak jest. Ale u mnie LPG najwyraźniej nie szkodził :-)

Ja tam uważałem, że jakby ludzie chcieli, żebym im nie smrodził, to powinni znieść zaporowe cła na nowsze samochody :-P

No ale czasy się zmieniły, ceł już prawie nie ma, akcyza nieduża, a na używane bardzo nieduża :-)

Zawsze można wprowadzic podatek "drogowy" uzależniony od czystości spalin. Tylko co z VW ? :-)

No ale u nas kabrioletów prawie nie ma.

A elektryczny kabriolet ... no była Tesla, ale też już chyba nie robią :-)

Ten silnik przy spokojnej jezdzie jest zasilany 20kW. W miescie może nawet mniej. I z przerwami na światła.

Poza tym możesz sobie nagrzać przed wyjazdem prądem z gniazdka. Na miejską trasę starczy.

J.

io pisze:

Usenet to jakaś grupa wsparcia, czy inna poradnia, że mam opowiadć o swoim życiu i prosić o wybranie środka transportu odpowiedniego dla mnie? Z potencjalnie innych może być autobus. Jeździłem tak ze trzy lata ostatnio -- i było dobrze. Ale mam nowe biuro, tu autobus nie wchodzi w grę, za to samochodem jest OK. Twizy nie jest OK.

formatting link

Europie.

126p nie jest mikrosamochodem. Czyli nie taki. Nazwę skuter wolę, bo krótsza.

Nie ma miejsca na piaggio z pierdzącymi dwusuwami. Elektryczne wersje mogłyby powtórzyć popularność tamtych skuterów. Renault robi coś w wym kierunku, przeczytałem obok.

Kto chce. Moi znajomi mieli kiedyś prawdziwy amerykańsi dyliżans, taki westernowy. Fajny. Nawet nim jechałem (na szczęście Indianie nie napadli na nas).

Centralnej w dodatku :-) Mamy mrozy, deszcze ..

Tylko wyrobem samochodopobnym :-)

Ale fakt, ze jest troche pojazdów, ktore w zasadzie są małymi samochodami. I nie mam tu na mysli smarta, tylko mniejszego, lzejszego, na co jest osobna kategoria w przepisach. Kiedys spalinowe, dzis takze elektryczne.

No i są jeszcze "wózki inwalidzkie", chyba jakoś słabo opisane :-)

Są hulajnogi elektryczne.

U nas w PoRD też kiedys o tym zapomniano, ale teraz chyba może być elektryczny motorower (skuter) i elektryczny motocykl.

P.S. a w odpowiednich warunkach

formatting link
formatting link
A przeciez oni tam mają porę deszczową :-)

J.

Pan J.F napisał:

Lubimy z tego robić sobie podmiechujki, ale trzeba pamiętać, że na włoskich ulicach początku lat siedemdziesiątych tak ze trzy czwarte samochodów to były fiaty 500. Od aut z innych europejskich krajów jakoś specjalnie nie odstawał, choć trzeba przyznać, że faktycznie wyglądał na mniejszy. Ale to wynika ze specyfiki kraju i jego starej zabudowy, gdzie w ciasnych uliczkach radził sobie najlepiej. Skutery Piaggio też stąd się wzięły.

Jakoś tak samochody mają coraz większe i się mieszczą, a uliczki przecież nie urosły.

Moze po prostu na więcej ich nie było stać. Niemców tez nie było stać, stąd np takie wynalazki

formatting link

Weź jeszcze włoski klimat pod uwagę. Skuter moze nawet lepszy niz samochodzik .. bez klimy :-)

P.S.

formatting link
formatting link
Niemcem przeszło gdzies w 1962, bo nie wiem czy BMW 700 nalezy zaliczyc do micro ... hm, 640kg,

PPS. Mały elektryk ... nic nowego

formatting link
PPS. jest i polski akcent
formatting link
a nawet więcej akcentow
formatting link
ale chyba na prototypach się skończyło.

PPS. kolejny szok był w latach 70-tych, jak Arabowie przykręcili kurek z ropą ...

J.

W dniu 16-05-2024 o 13:16, Jarosław Sokołowski pisze:

Statystyczny konsument samochodu,jadąc raz w roku na wakacje do przysłowiowej Chorwacji, musi poświęcić dodatkową godzinę czy dwie więcej na ładowanie".

Teraz zrozumiałeś wyraźnie czy dalej nie?

Cały czas o tym samym.

Pozostałych czego? nie jest na liście wymagań. Nawet "samochód" nie

No właśnie. A nie każdy ma wszystko w pompie.

, ma być sprawny. A smrodzenie? "Hybryda

Jechałem. Wychodziło trochę szybciej, za to dużo drożej i głośniej.

Nie jest to powód dla którego miałbym rezygnować z fajnej jazdy w ciszy elektrykiem.

Dlaczego niby nie?

Mniejszy koszt czego? Nie wypowiadaj się może na tematy o których nie masz zielonego pojęcia.

No chyba że znasz jakąś stację lpg, na której gaz za darmo rozdają....

No i właśnie na to przykład podałem.

Na tej samej zasadzie mógłbyś za samolot.

Nie jest moją potrzebą przemieszczenie się

A kto powiedział, ze choć przez chwilę ten temat jest o Twoich potrzebach?

No właśnie na tym polega problem. Tyle że problemy ze sobą mają się nijak do tematu.

I własnym hejcie na wszystko co nieznane. Ani przez chwilę nie wątpiłem, co do rezultatu tej pisaniny.

2-4, bo drugie tyle przy powrocie?

Ogólnie jakoś tak, o ile trafi na szybkie ładowarki i nie trafi na kolejki.

Latem, to by mi chyba nawet nie bardzo przeszkadzało, zimą, jadąc na narty w Alpy, to jakoś bardziej mi czasie zależy :-)

Ale teraz:

-prąd drogi ... nadal na prądzie taniej?

-przy predkosci ok 120km/h, hybryda dużo głośniesza?

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required