Android dzisiaj.

Sep 24, 2026 Last reply: 1 day ago 258 Replies

Pan J.F napisał:

W sam raz pasuje na dyplomową w technikum.

Jak się raz sparzą, to już wiedzą. Przy małych rozdzielczościach pomylić szóstkę z ósemką jest łatwo. Zwłaszcza w JPG. To może się dziać częściej niż substytucje w tej kompresji.

Nie Ty napisałeś, ze jest stosowna uwaga w dokumentacji (user manual)?

Albo się larum zbyt wielki podniósł a zbiorowe pozwy sporo takie firmy kosztują.

Mam bardzo watpliwa przyjemność korzystania z następcy czegoś co kiedys funkcjonowało pod nazwą SAP a nowszy produkt to ERP. To jest bardzo poważne komercyjne, i zapewne bardzo drogie oprogramowanie. Zgodnie z najnowszą modą, są tam i moduły gdzie ładuje się dokumenty elektroniczne, czy to skany czy zdjęcia, czy takie generowane programowo. Zwykle używam tych ostatnich, bo po prostu większośc rachunków w tej formie przychodzi. Ładuje się je, a toto robi ocr, zapewne wspomagany AI i umieszcza wyniki w określonych polach formularza. Efekt: blisko 100% błędów w przyporządkowaniu kwot. Przy czym przyznać musze, że ocr jako taki działa poprawnie, choc nie próbowałem tego uzywać na skanach czy zdjęciach, widzac jak sobie toto radzi z de facto modelowymi dokumentami. Jakie wartosci czemu przypisze to jest cyrk. 2x więcej roboty, bo trzeba wszystko ręcznie porawiać i jeszcze odpowiadać na kilka pytań sprowadzających się do tego, czy na pewno wiesz co robisz kwestionując wyniki z ocr.

Przyznam, że nie wiem jak jest w Polsce, ale u mnie opieranie sie na skanach to standard. Kupuję coś, płacę z własnej kieszeni, robię skan rachunku, wypełniam odpowiedni formularz i wysyłam ten skan co by odzyskać pieniądze. Mam przy tym obowiązek zachować wesję papierową przez 6 miesięcy. I teraz niech ja bym uzył takiego xeroxa, a ten zmienił końcową kwotę z np. 250 na 280. Może bym to zauwazył. A może nie, i co by było przy audycie? W skrajnym przypadku podejrzenie próby wyłudzenia i podrabiania dokumentów? Tak czy siak musiałbym się tłumaczyć. A za jakiś czas, jak już czujność się zmniejszy, zdarzyłoby sie to ponownie.

Równiez sprawdziłem. Relacja w innej odpowiedzi.

To są dwie mozliwości: (1) jeśli te skany uniemozliwiają poprawne odczytanie krytycznych wartości to nie bardzo wiem jak mozna na nich polegać; (2) nikt na nich i tak nie polega bo powszechnie wiadomo (wśród architektów i budowlańców), że nie mozna na nich polegać.

Rozumiem motywy, a jako osoba techniczna zupełnie szczerze doceniam pomysł i wysiłek związany z jego realizacją. Nie zmienia to faktu, że jak coś robi takie błędy to jest bezuzyteczne do powaznych zastosowań. Co czyni zaś produkt Xeroxa szczególnie zły, to pozory, ze oferował on coś czemu można zaufac, bo dlaczego nie zaufać skanerowi dokumentów? To nie był wtedy powszechny problem, że coś skanowało dokument i podmieniało znaki czy liczby. Fakt, że wyglądały one poprawnie jest elementem tego problemu. Standardowy skan mógł mieć przekłamania, cos tam się zlało, coś zniekształciło - do tego wszyscy byli przyzwyczajeni. Takoz do ułomności ocr, jeśli ktoś uzył. Ale nie do takiego przerabiania dokumentów.

Taka technologia, nawet z dyskutowanymi ułomnościami na pewno się przyda np. w masowym skanowaniu książek, czy innych dokumentów bez perspektywy ich uzycia gdzie wierność "odbitki" jest krytyczna. Problem w tym, że nawet w zastosowaniach domowych, jak juz ktos używał skanera, to często ta wierność miała znaczenie. Jeśli Xerox był świadomy tej wady i klarownie tego nie zakomunikował, to jest to w moim odbiorze bardzo, bardzo złe.

To taki dokument nie powinien byc uzyty tam, gdzie róznica pomiedzy tą ósemką a szóstka może powodować okreslone skutki, np. prawne (i nie tylko). W pewnych sytuacjach, gdzie jest jakaś informacyjna redundancja i na podstawie innych, wyraźnych cyferek da się zawyrokować 8 czy 6, będzie mozna uzyc. Jesli nie ma tej redundancji to taki skan jest o tzw. kant d.

Software Aus Polen :-)

Jesli to nie jest wersja mini, to cena jest w milionach $,

Jesli pliki generowane programowo, to OCR niepotrzebny - pdf nie zawiera obrazów, tylko tekst.

A to jakoś kiepsko. Jeśli klient grubo zapłacił, to powinno byc co najmniej 90% dobrze ..

J.

Doktorat też można na tym zrobić :-)

pomylic cyferki pry kiepskiej jakości łatwo. No ale to widzisz, że niewyraźne, przyglądasz uważnie, sprawdzasz. A tu widać wyraźnie.

J.

I co - operają sie na tym, co w KSEF, czy program księguje automatycznie, ale oni dodatkowo drukują, i papier do segregatora?

OCR wiadomo - może się pomylić. Nikt tego nie neguje, jak się coś nie zgadza, to trzeba po prostu spojrzeć naocznie ...

W tym przypadku.

Instrukcja ma pewnie ze 100-200 stron.

I gdzies na jednej, małym drukiem zawoalowane ostrzeżenie, że skaner nie jest skanerem ...

J.

Pewnie tak jest, ale nazywają to ocr.

Po każdym załadowaniu dokumentu pojawia się informacja z jakim stopniem ufności ten ocr/aj to zrobił. O ile dobrze pamiętam liczby to sa jakoś tak na poziomie 99.7% :)

Ale burdel jest głownie z przyporządkowaniu pól. Typowo: gdzie jest kwota przed vat, gdzie kwota brutto. Najgorsze, że nie można tego wyłączyć, bo ja mam naprawdę w sobie duzo dobrej woli i wcale się nie spodziewam, ze orpogramowanie "zrozumie" każdy rachunek przy tej całej zmiennosci graficznej, tabelkowej etc. etc. Ale nie, musi i już.

Nie, ja tylko w trybie pytającym, JS pisał, że jest.

No ale tego larum nie było. Czyli najwyraźniej NIE było to tak, że sprzedali miliony urządzeń, klienci przez lata używali, a potem nagle się rzucili sprawdzać tysiące skanów, czy się zgadzają.

Cos tu musiało jakoś inaczej zadziałać. Może miał ustawioną najwyższą kompresję, a inni nie, bo domyślna była "zwykła", może Xerox wypuscił nową wersję oprogramowania, sprawa się szybko rypła, dokonali zdalnego update. A może miał specyficzną czcionkę czy papier i akurat u niego źle działało.

J.

Pan Marcin Debowski napisał:

Od razu trzeba zapytać, jaki prcent stanowią takie rachunk w całej księgowości organizacji. Przykład ten świadczy wyłącznie o istnieniu zaufania i chęci uproszczenia procedur w szczególnych przypadkach.

A w Polsce jest teraz KSeF, czyli krajowy system rejestracji wszystkich faktur. Jak coś kupię z własnej kieszeni, wie o tym od razu urząd skarbowy oraz księgowość firmy, której NIP podałem do faktury. Niczego skanować nie trzeba.

Dlatego poza skanem jako "podkładką" w "odpowiednim formularzu" zapewne jest rubryka w rodzju "Wnioskuję o zwrot ..... SGD".

Znowu się okazuje, że w Polsce coś jest zrobione lepiej. Z tym że powtórzę, co już napisałem: to nie księgowość, to tylko polecenie przelew. Potrzebny jest: (1) numer rachunku odbiorcy, ale ten ma sumę kontroną, nie można się pomylić, (2) nazwa i ewentualnie adres odbiorcy, co jest tylko uzupełnieniem numeru, (3) tytuł przelewu, który ma znaczenie jeszcze mniejsze, (4) kwota -- jedyna rzecz, na którą trzeba zwrócić uwagę.

Pan Marcin Debowski napisał:

(3) ktoś dobrze znał właściwości algorytmu, celowo ustawił zbyt małą rozdzielczość skanowani, by za pomocą takiej ustawki pokazać temat szerszej publiczności. Wcale bym go za to nie potępił.

W poważnych zastosowaniach skanuje się w wyższych rozdzielcościach. Szczególnie że ten wydajny algorytm i tak daje na wyjściu małe pliki. Jeśli bitmapy z symbolami są łatwe do odróżnienia przez człowieka, to i algorytm sobie z nim radzi bezbłędnie.

I wcale powszechnym się nie stał, nigdy o tym głośno nie było. Trzeba spełnić dodatkowe warunki, by problem się ujawnił.

Dlatego dobrze, że ktoś się tym zajął. A nam do niejednego przychdzie się jeszcze przyzwyczajać.

W takich zastosowaniach standardem stało się skanowanie dwuwarstwowe, w którym widać wierny obraz druku, a pod spodem jest OCR. OCR zwykle ułomny, z wieloma błędami, ale wystarczający do indeksowania przez wyszukiwarki i do *świadomego* kopypejstowania fragmentów tekstu.

Pan Marcin Debowski napisał:

Taki skan w większości przypdków w ogóle nie jest dokumentem. Chociaż w latach dziewięćdziesiątych dla niektórych faks był świętoścą. A na faksie to już w ogóle rzadko co było widać.

W dniu 2026-10-06 o 12:08, J.F pisze:

To normalny ficzer, jest jawnie opisane w dokumentacji.

To raczej dotyczy dowodów wyrabianych po upływie standardowych

10 lat.

Pozdrowienia, MKi

W dniu 7.10.2026 o 14:44, MKi pisze:

Jeśli jest przepis, że zdjęcie do dokumentu ma być nie starsze niż X miesięcy, a w bazie mają identyczne zdjęcie z wyrabiania innego dokumentu kilka lat wcześniej to chyba oczywiste, że zdjęcie nie spełnia warunku. Dziwny się wydaje pomysł nieprzechowywania zdjęć bo nie tylko w tym celu są wykorzystywane.

A kupowałeś już na nowych zasadach?

Bo:

-fakturę dawniej trzeba było "opisać". Coś się zmieniło?

-jak księgowość ma Ci zwrócic pieniądze? (no chyba, że jesteś "podmiot3".

Aaa, na takiej podstawie zwraca. A nr faktury pamiętasz ?

Ale o czym piszesz? Zakup prywatny, np rachunek za prąd, zakup firmowy ... na przelew, zakup służbowy opłacony gotówką/kartą ...

J.

No to choć tyle dobrze.

Dokumentem w jakim sensie? Jako dowód w sądzie? No to juz zalezy od sędziego i od dokumentu. Ocena czy coś zostanie uznane jako dowód jakiejś czynności zalezy nie tylko od samego dokumentu, ale tez od okoliczności. Głupi i-mejl może byc jak najbardziej dowodem w sprawie.

Ja bym nawet przyklasnął. Tylko czy to ten przypadek Xeroxa?

Rozmazana szóstka przy np. 150dpi niekoniecznie zrobi się mniej rozmazana przy 600dpi. Jest to przeciez nie tylko funkcja rodzielczości skanera co równiez rozdzielczości czy tez jakości oryginału.

JF twierdzi, że Ty twierdzisz, że w podręczniku Xerox o tym wspomniał. Wspomniał?

Niewątpliwie zalew bylejakości spowodowany inwazją AI juz zmienił nieodwracalnie krajobraz. Z tym, że jak widać każdego dnia, większości bylejakość nie robi.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required