Android dzisiaj.

Sep 24, 2026 Last reply: 1 day ago 258 Replies

Wcale nie. Word juz nie pozwala na stare bitmapowe. Tzn moze i pozwala, ale zastąpi go jakims innym, nie wiadomo jakim.

Hi hi ... tak sie teraz doczytuję, i w sumie to bardziej domyślam, niż doczytuję, że MS dawno temu dość specyficznie zrozumiało WYSIWYG. Jeśli się dobrze domyślam, to w czasach, gdy drukarki były ograniczone

- to możliwości drukarki decydowały o wyglądzie dokumentu. W sensie - Word pytał driver drukarki jaką szerokość będzie miało dane słowo, linia czy fragment, ustalał jak mu to wpłynie na łamanie tekstu ... i pokazywał odpowiednio na ekranie. Wystarczy, że masz inną drukarkę domyślną, i już połamie inaczej :-)

Teraz być może to znikło, bo drukarki mają większą rozdzielczość i łatwiej uzyskać dowolny rozmiar fontu, a proporcje będą zachowane.

Na mój gust, to:

-tu nie o takie drobne rozjeżdzanie chodzi, tylko czasem ono bywa duże. I raczej nie na fontach, tylko na bardziej mieszanej treści. Być może jest to nieumiejętność prawidłowej obsługi Worda, tzn odpowiedniego wpisania danych.

-chyba brakuje jakis narzędzi - często mam tak, że np piszę dokumentację do programu, muszę dać tekst, zrzut ekranu, tekst ... no i jak źle pójdzie, to co chwila mam pół strony wolnego. Można to poprawiać, ale to ręczna robota .. inny komputer, inna drukarka, i będzie źle wyglądać.

J.

Dokładnie - zainstalował, skonfigurował co jego, jak domyślnie była ustawiona "normal quality", to nie ruszal. I może nawet ostrzeżenie się pokazało, dokładnie jak powyżej .. wychwycisz, co ono niebezpiecznego mówi ?

Dokładnie :-)

J.

Pan J.F napisał:

No dobra, chodziło mi o współczesne fonty.

Fachowo to się nazywa "metryka fontu". Czyli dane opisujące szerokość, wysokość i głębokość każdego znaku, a także zależności między znakami. TeX ma to w osobnych plikach (TFM), a Windows musiał kombinować z pozyskaniem takich informacji gdzieś z drukarki czy jej driverów.

Teraz metryki są elementem fontu TTF/OTF. Korzysta z nich w ten sam sposób drukarka, jak i komputer z dowolnym systemem. Więc nie powinno być problemów.

Zadaje się, że narzekania dotyczą nie tylko rozjazdów Windows/Linux albo Microsoft/Libre. Są również Windows/Windows. Z czego one, jak nie z fontów?

Nigdy nie uważałem Worda za narzędzie do ambitnych zadań, raczej zabawkę do napisania prostego tekstu. Dlatego mam miej negatywnych doświadczeń. Ale pamiętam jakieś boje z usuwaniem *niewidocznych* rzeczy -- jakieś spacje czy odstępy o różnych rozmiarach. Trudno je zaznaczyć do wykasowania. I to głupie jest (Libre też nielepszy).

Mamy chyba za duże rodzielczości monitorów (dpi) bo ledwie jestem w stanie to zobaczyć, ale fakt, jak już zobaczę to jestem w stanie ten napis poprawnie odczytać.

Nie tylko przy fontach to wychodzi. Nawet przy nieco wiekszych rozmiarowo obrazkach robiących za ikony, duzo lepsze efekty wizualne da się osiągnąć stosujac takie "gradienty" niż ostre przejścia z jednego koloru na drugi.

Z przenoszeniem? Częsciowo być moga ale nie tylko. Jedna klasa problemów to np. na poziomie interpretacji grafiki wektorowej. Zrobię cos pod LODrawem, wkleję do LOWritera jako wektor, zapisze w formacie worda lub natywnym a potem pod łindołs wychodzą rzeczy typu:

- pojawia się tło

- pojawia się dziwny margines

- pojawia się to co zostało obciete crop'em

- inne lub/i rózne grubosci linii

- różna orientacja napisów/znaków

Czysty tekst przenoszony jest w miarę dobrze, choć moga byc różnice w fontach, co wspaniałomyslnie jestem skłonny wybaczyć. Czasem trzeba się naprawdę sporo napracowac aby znaleść sposób co by w miarę wiernie przeniosło. Bywa, że wymiękam i eksportuję bitmapę z odjechaną rozdzielczością.

Natomiast czego skłonny wybaczyć nie jestem to chaos, który word robi przy nieco większych dokumentach, tak od kilkunastu tabel i grafiki można sie zacząć powoli bać. Po prostu bywa, że rozwala cały układ stron, końce stron, położenie tabel, obrazków. Naprawiasz, zapisujesz, zamykasz, otwierasz, i wszystko znowu rozwalone. Majkrosoft-wyzwig. Natywnie, bez udziału LO. Temu osatatniemu też się takie coś zdarza* ale w porównaniu z Wordem jest to sporadyczne.

*) Dawno juz nie pisałem niczego pod Writerem na kilkadziesiąt stron z 30++ tabel i obrazków. Moze mu sie polepszyło.

Podejrzewam, że tu jest gdzies pogrzebany opisywany wczesniej problem i Word sobie często nie radzi na poziomie kopiuj-wklej-wytnij. Poza w innym miejscu wspomnianym, gdzie zapis poprawionego dokumentu nie gwarantuje otwarcia poprawionego dokumentu, takie rzeczy tez się zdarzają przy przewijaniu stron. A pozniej się okazuje, że magiczna sztuczka tkwi w usunięciu jakiegoś fargmentu. Jakiś odnośnik, jakaś niewidoczna tabelka, którą majkrosoft zapisał sobie jako n-tabelek z pojedyńczymi komórkami i zlepił kolejną tabelką. To jest taki jeden wielki rozdmuchany niechlujny badziew, z którym musze się użerać prawie każdego dnia bo 4 miliardy much uczyniły go de facto standardem.

A kto to są ci profesjonaliści i do czego używają tego ms-office? Bo ta tabelka z linka powyzej to troche wygląda jak, przepraszam za wyrażnie, bryndzlowanie się parametrami podstarzałego onanisty, w stylu czystośc miedzi (99.90% vs 99.99%) w przewodzie audio do odsłuchu przedwojennych płyt gramofonowych. 50 typów zaawansowanej personalizcji (vs 30)... no kto by pomyślał. Jak zyc bez tych 20?

ZCW LO Calc ma taka integracje. LO ma w pakiecie Base i mozliwa jest wymiana danych z Calc. Natomiast samo Base potrafi się komunikować z całym stadem zewnętrzych DB.

Jakbym miał wskazać jedyną zauważalną dla mnie przewagę Excella nad Calc'iem, to Excell radzi sobie lepiej z dużą ilością danych. Jesli mam tabelę, która ma pod 10k wierszy i kilkanaście kolumn, to wczytanie tego pod LO bywa wyzwaniem czasowym. Excelowi idzie to sprawniej.

Nawet nie wiem gdzie to sprawdzić, ale to następna generacja, ERP, wielgachny pakiet do wszystkiego. Moloch w chmurze zintegrowany z azurami i innymi pakietami.

No bo widzisz - w zależności od rozdzielczosci czy innych parametrów drukarki - mogą być te metryki inne. np literka "m" dobrze wygląda w szerokości 5, 7, 9, 11 itp pixeli, a parzysta ilość jej nic nie daje :-)

I na drukarce 240dpi jest inaczej niż na 180dpi :-)

problem pikseli w pewnym stopniu pozostaje, ale teraz wszystkie drukarki sa 300dpi, albo wielokrotność :-)

300dpi ma piksel prawie 0.1mm i to jeszcze jest dość dużo.

IMHO - problem dotyczy bardziej skomplikowanych dokumentów, z obrazkami, rysunkami, wykresami - i tu powodów do rozjeżdzania może być więcej.

ksiązki po kilkaset stron na tym też powstawały. I prace dyplomowe ...

Ale problem jest bardziej ogólny, i chyba dotyczy każdego edytora/programu. W Wordzie różnica może taka, że otwierasz na innym kompie, i pięknie dopasowana treść przeskakuje, bo gdzieś milimetra zabrakło lub przybyło. Ale na etapie tworzenia masz to stale - coś trzeba dopisac - układ poniżej się zmienia.

J.

Pan Marcin Debowski napisał:

Co więcej, taki obrazek odbiorca opisuje jako "ostry". Natomiast ten, w którym są tylko dwa poziomy jasności (np. czerń i biel), jest dla obserwatora poszarpany, czyli nieostry.

Pan Marcin Debowski napisał:

Treść i struktura dokumentu zapisywana jest w jednym pliku XML, co powinno oznaczać porządek. Poprawiam coś w jednym miejscu, więc tylko tam trzeba coś zmienić. Tyle teoria. W praktyce wygląda to tak, że plik XML przy otwarciu dokumentu służy do renderowania jego wyglądu, potem treść podlega edycji, a przy zapisie znowu jakiś analizator robi z tego XML. W dodatku wszyskto wskazuje na to, że nie dzieje się to w jakimś stałym skalibrowanym środowisku, tylko wprost w oknie wyświetlanym przez komputer. A że okna za każdym razem mogą mieć różne rozmiary, powstają choćby błedy zaokrąglenia. W wyniku tego na przyład po korekcie pisowni jednego słowa "guwno" można otrzymać zupełnie inny XML i inny wygląd całości.

Pan J.F napisał:

Jednak drukarki umieja już robić to, co potrafi monitor -- piksele nie są tylko czarne lub białe, mogą być zaczernione w mniejszym stopniu niż maksymalny.

Przepisywania wielusetstronicowych ksiąg przez mnichów-kopistów nigdy nie nazwałbym zabawą. Po prostu nie było innych możliwości. Teraz są.

Nie, nie każdego.

Trudno mi powiedziec, na ile w druku jest to stosowane. A może to efekt uboczny - nie ma precyzyjnych pikseli przy 1200dpi.

Albo co gorsza - standardowy rasteryzator na kompie to robi, a potem drukarka wielką bitmapę drukuje ... z odcieaniam szarości :)

I Word daje radę :-)

Pisałem o swoim problemie z wpasowaniem obrazków. Ale i te zaszyte sterujące ... w TeX widać, w innych edytorach ... też ukryte :-)

J.

Ale jakiego rodzaju obrazek? Taki "rysowany" typu np diagram? Strona tekstu czcionką znośnej wielkości?

Dawaj przykład - zobaczysz, że nie będę narzekał na nieostrość, ani na poszarpanie. Trudno zauważalne bez lupy zresztą, a na współczesnych drukarkach laserowych to już wcale, bo jakoś poprawili czy zwiększając rozdzielczośc, czy jakoś inaczej.

J.

Pan J.F napisał:

To się pojawiło po raz pierwszy na początku lat dziewięćdziesiątych w naświetlarkach. Uznane zostało za rewelację.

Pan J.F napisał:

Każdy, który ma coś więcej niż poziome i pionowe granice kolorowych obszarów.

Nie mam w tej chwili pod ręka konkretnych przykładów, ale kiedyś robiłem ikonki na jakąś stronę www i zaczynałem właśnie od najbardziej oczywistych malunków typu kreski i ostre przejścia pomiedzy kolorami. Nie pamiętam wielkości, 16x16, 32x32, może jeszcze wieksze. I nie wyglądało to dobrze (coś a la czterobitowa grafika bez ditheringu). Lepsze efekty wychodziły jak sie taki obraz powiększyło np. 3x a potem pomniejszyło do pierwotnego rozmiaru, bo algorytm oczywiście rozmywał kolory.

Ogólnie to nie ma wym nic niezwykłego bo w końcu fonty to są obrazki, a skoro dla nich działa to dlaczego nie miałoby gdzieindziej?

Mam wrażenie, że było tego mniej przed przejście M$ na xml.

Pan Marcin Debowski napisał:

To by potwierdzało moje przypuszczenia. Pliki DOC wyglądają w środku okropnie, coś jak zrzut fragmentu pamięci. Ale skoro ich oprogramowanie się w tym łapie, to nie potrzebne jest transkodowanie wte i nazad.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required