Też sie nie wypowiem - znajomi drukowali cos z TeX i jakośc była ... taka sobie.
No ale rozdzielczosci tych 35 lat temu były nieduże. I co chwila takie problemy.
No nie wiem - bez Windows mogą stracic rynek szybko.
IMHO to nie to - raczej celują w coraz bardziej prymitywnego klienta. A ja cierpię. I może trochę "porządkują" system. Tak w temacie - nie mogę sobie wydrukować obrazka w wielkosci/rozdzielczosci takiej, jak ja chcę. Za to narzędzia "systemowe" bardzo chętnie mi przeskalują. Cos więcej - kup lepszy program. Nie mówię nie, czasem trzeba kupić, tylko czemu ten windows zajmuje coraz więcej, a potrafi coraz mniej. Chyba właśnie całkowicie skasowali czcionki bitmapowe. No przecież trzeba iść z czasem, postępem i osiągnięciami :-)
J.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
W dniu 2011-02-08 00:16 Lelek@ napisał(a): Wygląda na to, że byłem...
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Właśnie nie. Naświetlarki miały dużą rozdzielczość, to tam najpierw trafił postscript, nie było z nim większych problemów.
Nie żebym ja się znał na marketingu, ale wydaje mi się, że odwrotnie. To system najbardziej odrzuca nowych klientów od firmy.
Taki Excel to dla prymitywów?! Niektórzy mówią, że wręcz najlepszy program, jaki kiedykolwiek powstał. Albo inne programy biurowe czy biznesowe. Ja używam LibreOffice, cieszy mnie to, że nie mam problemów z wymianą plików między nim a światem MS. Ale rozumiem wyjaśnienia, że to ja jestem "prymitywny klient" działający w pojedynkę, dlatego mi wystarcza. Z tym że jest znowu jak w czasach DOS -- jak się wejdzie w swój program i z niego nie wychodzi, do nie widać, że znajdujący się pod nim system operacyjny do niczego się nie nadaje.
To nie można samemu doinstalować do systemu?
R
RoMan Mandziejewicz
No to przesrane. Ale, poza zrobieniem samego interfejsu, obsługa normalnej drukarki z poziomu Tasworda wymagała tylko małego „drivera” w asemblerze. Szkoda, że wyrzuciłem kasety - niedługo będę miał Spectrum Next, mógłbym się pobawić z wydrukiem na drukarce laserowej.
J
J.F
Na naświetlarkach to się nie znam, ale strona A4 w 300dpi to 8Mpx.
1MBajt pamieci przy 1bit/px. w 600dpi to juz 4MB. A przecież na A4 sie chyba naświetlarki nie kończyły? A to już sporo, jak na 1985.
AI mówi, że Linotronic 300 miała aż do 2540 dpi. I że nie miała obrazu całej strony, tylko przygotowywała sobie wąskie paski. Ale tak jakoś równolegle, bo też w 1985, PS trafił do AppleWriter.
Jak zauważyłes na innej grupie - komputer mają teraz "prawie wszyscy". Nie tylko informatycy.
To i system musi być dostosowany do takiego użytkownika. A jak odpuszczą system, to konkurencja wciśnie cos swojego - nie tylko system, ale może Office.
Taa, do wersji 2.0
A teraz rozmiar ma wielokrotnie większy, a
-help, np do funkcji, przez internet. Nie ma internetu - nie ma pomocy.
-opcje to importu CSV - gdzieś starannie ukryte.
-pomoc ogólna - w AI, a dawniej w mini AI. Wynajdzie ci dobrą funkcję, ale nadal nie wiesz, jak się dostać ponownie.
Nie jesteś prymitywny, ale działasz w pojedynkę. To nie masz problemu z wymianą plików. Inni usłyszą "prosze o plik Excela", a potem "u mnie się to kompletnie rozjeżdza.
Mniej więcej. Przy czym nie mówię, że sie do niczego nie nadaje, tylko że MS jakoj lubi zrobić dwa kroki do przodu, jeden krok w tył i 10 kroków w bok.
nawet nie wiem - może jeszcze można. Tzn mam w systemie pliki typu fon, Windows jeszcze jakby je obsługuje, ale już np Excel ich nie pokazuje. Ale ręcznie wpisać sie da. Co wyświetla jak się ustawi ... a to słodka tajemnica. np Fixedsys w rozmiarze 16 wygląda pikselowato. A inne rozmiary nie.
Word ... albo mnie skleroza myli, albo niedawno nie dało się już takich ustawic. A teraz się da. Ale ich nie wyświetla na liscie. Za to czasem wyświetla "tej czcionki nie ma już w systemie". No i pokazuje coś zupełnie innego. Zwariować można ... albo nie wariować - fontów jest kilkaset do wyboru, po co ci jakies starocie :-) Połowa pokazana na liscie, ale dopiero do sciągnięcia z chmury.
J
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Sporo. Sporo też kosztowały.
Zauważyłem, że kiedyś mieli prawie wszyscy, teraz już mniej takich.
Zauważyłem też tam, że Windows nie jest dostosowany do okazjonalnego użytkownika.
Nikt się o ten rynek zacielke nie bije, ale coraz więcej "konkurencji" wśród tych, co to nie chcą "wchodzić głębiej w komputerey". Inne systemy ich do tego nie zmuszają.
Nawet nie wiem, która wersja jest teraz. Ale wierzę tym, którzy mówią mi, że w profesjonalnych zadaniach nie ma konkurencji.
Nie na tyle "w pojedynkę", żebym nie miał kontaktu ze światem. Moje pliki "office" każdy czyta i mu się nie rozjeżdżają. Jak coś dostanę, też przeczytam, a gdy próbuje się rozjechać, wiem jak sobie radzić. Nie w wymianie plików problem. Excel (Word i inne elenenty Office też) podobno mają takie funkcje, Bez Których Profesjonalista Żyć Nie Potrafi. Nawet nie wiem jakie, ale przecież nie muszę, bo nie jestem profesjonalistą w tej dziedzinie, polegam na wnioskach ekspertów.
W wyniku tych tanecznych pląsów Windows przestał się liczyć jako system operacyjny. Pozostał powszechnie używanym narzędziem do uruchamiania programów, ale niczego innego robić dobrze nie potrafi.
Otóż to! Niby w zasadzie coś da się zrobić, ale to nie działa.
J
J.F
Sporo, ale AI mówi, że miały tego RAM niewiele 2-3MB. Nie starczało na całą stronę, stąd praca paskami (liniami?)
AI mówi też, że co prawda Linotronic 300 pokazano na targach w 1984, to premiera rynkowa miała miejsce w 1985, razem z tanszym modelem Linotronic 100 (1200dpi), w marcu 85 wypuszczono LaserWriter, a w lipcu była premiera programu PageMaker (na McIntosh).
I praktycznie jednoczesnie były dostepne drogie naświetlarki i mniej droga drukarka laserowa PS do wydruków kontrolnych.
No i mówi, że wielką zaleta PS w owych czasach był hinting, stanowiący tajemnicę Adobe.
A który jest?
Bardzo szybko się okaże, że wymagania użytkownika rosną.
A Windows ... w szkole uczyli, rodzice mogli pokazać ..
MS ma jakies 250mld przychodu rocznie. Jest się o co bić :-)
Google/Alphabet ma 350mld :-)
Chyba "Office 365", nieustannie aktualizowana.
A co - LibreOffice nie wyrabia ? :-P
Było tych arkuszy wiele. Wszystkie padły. Drugi wypust to właśnie Libre, Google Worksheet.
No i chyba coś jest na Maca.
Ja się tak sobie znam na excelu, a jeszcze mniej na LibreOf, to też nie wiem czego brakuje. AI wymienia sporo elementów.
Tu jakies porównanie
formatting link
trudno powiedzieć, na czym tym profesjonalistom zależy najbardziej. Połączenia z bazami danych? Export tabelek i wykresód do Worda?
Niby jakoś tak, a jednak działa na różnych serwerach :-)
No ale cóż chcesz - to format fontów pamiętający 1985 rok (Copyright w środku). Czas go skasować :-)
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
64MB wystarczyłoby na stronę A4, a to nie było nieosiągalne. Wyobrażam sobie sposób rastrowania na raty i naświetlania fragmentami, ale nie wiem jak to wtedy w praktyce robili.
Drukarce może drukować na kalce lub specjalnej folli, z której potem naświetlało się płyty. Dość popularna wtedy metoda.
Cały Postscript był wtedy tajemnicą Adobe. Fontów bez hintingu było mnóstwo, w tym wiele robionych przez amatorów.
W tej chwili każdy inny dostępny wypada w tej kategorii lepiej.
Prędzej dzieci rodzicom albo wnuki dziadkom. Z tym że coraz trudniej, bo Windows stał się tak przekombinowany, że zaczęcie od zera jest niemal niemożliwe.
Ile z tego ma dział systemów operacyjnych? Dochodziły do mnie wieści, że Windows już generuje straty, ale nie wiem, czy wierzyć.
Nie mam pojęcia, mnie wystarcza, ale profesjonaliści mówią, że to chłam.
Druga możliwość jest taka, że niczego nie brakuje, ludzie używają oprogramowania Microsoftu tylko siłą rozpędu. A profesjonaliści gadają głupoty.
Naprawdę działa na różnych? Bo bankowcy używają, ci muszą zawsze mieć podkładkę, że ktoś za danym softem stoi. Ale inni uciekają, kto tylko może i nie dokonuje wyboru pod presją. Łącznie z samym Microsoftem, który gdzie się dało przeszedł na Ubuntu.
Ale po co kasować? Jaki z tego zysk?
Jarek
C
Ceat
W dniu 15.10.2026 o 21:35, Jarosław Sokołowski pisze:
PostScript był interpretowany do DisplayList (w uproszczeniu lista prymitywów graficznych), i z tej listy renderowany do bitmapy przez Band Device (bufor o szerokości linii i wysokości kilkuset albo kilku tysięcy, ile było wolnej pamięci). Z tego bufora dane leciały do lasera/diody/głowicy drukującej albo czego. W Phaser 600 (pluła topionym woskiem na papier szerokości 914mm), 300dpi CMYK pięknie było widać przy skomplikowanym wydruku jak po wydrukowaniu cala papier się zatrzymywał a głowica na pusto latała w lewo i prawo czekając na dane. Ostatnia naświetlarka której używałem (Purup B1CTF), 814x1080mm, 3600dpi miała zewnętrzny interpreter PS na niezbyt nawet wyuzdanym PC-cie i zrenderowane dane do lasera dostawała przez światłowód. Linotronic 300 miał interpreter wbudowany, dane (PS) przesyłało się przez Centronicsa, jak do drukarki.
PostScript tajemnicą nie był, do tej pory mam opasłą księgę "Adobe PostScript Level 2, third edition". Prawda, że format fontów był kodowany (dość trywialnie zresztą), ale dość szybko (początek '90?) został upubliczniony.
J
J.F
Nie było nieosiągalne. Ale widać nawet w maszynie za 49k$ (dzisiejsze 140k$) nie chcieli tyle wsadzać.
Tak AI mówi, i było to chyba typowe nie tylko w PS. Zwykłe drukarki laserowe, tzn z HP PCL miały przecież ten sam sam problem. Dekady póżniej - nowoczesne plotery, czy wielkoformatowe plujki, też nie miały wystarczająco pamięci, na cała stronę np A0 w kolorze. Dopiero później by sie zmieściło.
A to nie wiem. Robiło się tak do amatorskiej produkcji płytek drukowanych ... amatorskiej.
Opis ogólny musieli opublikować. AI mówi, ze był to sierpien 1985. "Wydana przez wydawnictwo Addison-Wesley książka nosiła tytuł PostScript Language Reference Manual i ze względu na swoją charakterystyczną okładkę zyskała w świecie informatyki oraz poligrafii kultowy przydomek „Czerwonej Książki” (The Red Book). Równolegle wydano też wersję uzupełniającą – podręcznik PostScript Language Tutorial and Cookbook („Zieloną Książkę”). Choć skrócone, techniczne wersje dokumentacji krążyły wśród deweloperów już w 1984 roku, to właśnie publikacja z sierpnia 1985 roku stanowiła oficjalne, otwarte i kompletne ujawnienie składni całego języka dla programistów na całym świecie."
Ale hintingu tam ponoć nie opisano, dopiero w 1990.
Hm, trudno mi oceniac ..
To było kiedys. Teraz rodzice coś już umieją.
No niby tak. Świeżo zainstalowany Android ma jakies ikonki na ekranie ...
Ale być może trzeba liczyc jako całość. I np odrobić lekcję historii i spytać się, dlaczego Excel nie ma kokurencji ..
Ten Office ostatnio mieścił sie na płycie DVD, a Libre był wtedy znacznie mniejszy. Czy z tego wnioskować, że zawierał znacznie mniej? Hm ... A teraz do już chyba trudno powiedzieć - przychodzi zainstalowany, albo dociąga sobie z sieci ...
IBM linux im sie nie podoba? Za drogi ? :-)
AI mówi "Najnowsza wersja (Windows Server 2025): Zgodnie z raportem rynkowym Redmond Intelligence z 2026 roku, najnowsza edycja systemu wydana pod koniec 2024 roku zanotowała 2,1 miliona płatnych aktywacji licencji w ciągu pierwszych 14 miesięcy od premiery."
Co nie jest jakims imponującym wynikiem.
"Udział w rynku (2026 rok): Udział Windows Server w korporacyjnych strukturach serwerowych (on-premise) wynosi obecnie około 16%. Rynek ten jest zdominowany przez systemy Linux (ponad 63% udziału), jednak baza użytkowników Windows Server pozostaje ogromna w tradycyjnych przedsiębiorstwach."
No, ciekawe. Ale głupi NAS, i mamy kolejnego linuxa w korporacji.
"Przychody finansowe: Segment określany przez korporację jako Server Products and Cloud Services (w skład którego wchodzi Windows Server, SQL Server oraz usługi Azure) wygenerował w roku fiskalnym 2026 rekordowe 129,43 miliarda dolarów przychodu, będąc najbardziej dochodowym pionem w całym Microsoft."
Co jest zrozumiałe, bo klient płaci subskrypcję za serwery. Ale ... te serwery na ubuntu?
"Kiedy zakładasz konto w Azure i klikasz „Stwórz maszynę wirtualną”, masz pełną swobodę wyboru. Co ciekawe, w chmurze Microsoftu to wcale nie Windows jest królem:
- Linux (ponad 60% wszystkich maszyn): Według najnowszych statystyk rynkowych, około 61-65% wszystkich aktywnych rdzeni procesorów w Azure uruchamia systemy z rodziny Linux. Microsoft oficjalnie wspiera i optymalizuje jądro Linuxa pod swoją chmurę (w tzw. Azure-tuned kernels).
- Windows Server (ok. 35-40% maszyn): [...] "
35-40% potrzebuje WinS :-)
"Warstwa fizyczna – co działa bezpośrednio na serwerach (Host OS) Te systemy są niewidoczne dla zwykłego klienta. Zarządzają one fizycznym sprzętem, procesorami i pamięcią, dzieląc je na mniejsze części:
- Zoptymalizowany Windows Server (Azure Host OS): Fizyczne szafy serwerowe Microsoftu działają na specjalnej, maksymalnie "odchudzonej" i zabezpieczonej wersji systemu Windows Server. Pozbawiono jej interfejsu graficznego i jakichkolwiek zbędnych funkcji, pozostawiając jedynie rdzeń oraz technologię wirtualizacji Hyper-V (tzw. Azure Hypervisor).
-Azure Cloud Switch (SONiC): Urządzenia sieciowe, routery i switche w centrach danych Azure nie działają na oprogramowaniu od Cisco czy Juniper. Microsoft stworzył własny, dedykowany system operacyjny oparty na Linuxie o nazwie SONiC, który zarządza gigantycznym ruchem sieciowym między serwerami."
Choćby taki, że nie obsługują Unicode, źle sie skalują, a może i źle generują z antialiasingiem.
P.S. Przypomina sie biograficzny film o Jobsie ... "gdzie są fonty" ? P.S. Od śmierci Jobsa, pod nowym zarządem, wartość Apple wzrosła wielokrotnie.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Ceat pisze:
Dzięki za przybliżenie. Jednak głównym problemem do pokonania było to, że Postscript jest językiem opisu *strony*. Czyli do zobrazowania każdego fragmentu trzeba znać cały kod. Mam intuicje jak to zdobić, jednak trzeba przy tym zaznaczyć, że te prymitywy nie mogą być całkiem prymitywne.
Nie chodziło mi o opis języka, bo ten trzeba było znać, żeby coś naświetlić lub wydrukować. Tylko o sam interpreter napisany przez Adobe.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Ja mam tylko próbkę ze swojego otoczenia, zupełnie niereprezentatywną. Szczególnie osoby w przedziale wiekowym 80-100 zdominowane są przez Kubuntu. MacOS też niektórzy, ale problem wyskakuje gdy trzeba kupić nowy sprzęt, bo coś tam nie chce już działać na starym, choć jeszcze sprawnym technicznie. Tacy z Windows też są, ale to emerytowani fachowcy.
Androida się nie instaluje, już jest na urządzeniu. Windows też bywa na komputerze ze sklepu, ale jak trzeba przeinstalować, to...
No to pytam: dlaczego nie ma? Ja nie wiem, bo nie widzę różnicy między excelem a nieexcelem, ale moje zdanie nieprofesjonalisty się nie liczy.
Czyli nadal nie wiemy.
Bankowcy są też wyjątkowi pod tym względem, że czytają warunki licencji.
Tak na marginesie: ta AI przemawia niczym Miś z Okienka, czy gada skąd inąd?
No więc właśnie, wszystko z powodu tej dziewczynki, której tatuś dał na imię Tradycja.
Pod spodem mają wirtualizację, nie są to fizyczne maszyny. Ale na czym by to nie chodziło, to te przychody nie są ze sprzedaży oprogramowania, tylko z opłat abonamentowych za korzystanie.
Rzeczywiście, to bardzo ciekawe, że ludzie najczęśćiej wolą wybrać coś, co działa. Wprost fascynujące!
Czyli odchudzili system do tego stopnia, że im ten Winows prawie zdechł. W zasadzie trzymają trupa w szafie (serwerowej). Sprawna wirtualizacja to dzisiaj przede wszystkim procesor.
Tu się już nie dało, bo to nie takie proste, zrobić coś samemu od nowa. Zwłaszcza tak, żeby działało.
A
Adam
W dniu 2026-10-12 o 20:54, J.F pisze:
Obaj jesteście w mylnym błędzie ;)
Oryginałów i kopii nie ma już bodajże od czerwca 2013 lub 2014 roku. Wtedy też był mocny nacisk na to, aby na wydrukach nie pojawiały się napisy "oryginał" bądź "kopia". Gdzieś w tym samym okresie też zniknęły pieczątki na fakturach.
Poza KSeF do końca bieżącego roku są m.in. firmy mające sprzedaż brutto poniżej 10 tys zł miesięcznie.
J
Jarosław Sokołowski
Pan Adam napisał:
Nie, ja nie jestem w błędzie, a już zwłaszcza w mylnym. To nie były rozważania na temat ustawy o rachunkowości, czy jak jej tam. To było o kserokopiarkach. Kserokopiarka jest to takie urządzenie, które na podstawie oryginału robi kopię.
No więc przedsiębiorca otrzymuje fakturę. W świetle ustawy nie może być i nie jest ona kopią. Ale jakby na nią świecić lub też nie świecić, jest oryginałem, który można skopiować kserokopiarką. Ta kopia nie będzie kopią w rozumieniu ustaw obowiącujących przed
2013 rokiem, to logiczne. W rozumieniu przepisów dzisiejszych nie będzie też fakturą. Dlatego też księgowemu wiezie się fakture, a kserówke przedsiębiorca może sobie wsadzić w segregator w firmie i tam trzymać (nie wiem po co, ale ktoś na pewno znajdzie powód).
J
J.F
A w ustawie/rozporządzeniu też skreślono ?
A za 3 miesiące do kieratu?
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
To o pieczątkach? Chyba skreślać nie musieli. W polskim prawodawstwie ustawy rzadko wspominają o pieczątkach, jeśli gdzieś w ogóle. To tylko spadek po ruskim systemie prawnym (prawnym?), gdzie "bumaga i pieczat'" jest podstawą wszystkiego. Czyli prawo zwyczajowe -- każdy wie, że pieczęć być musi, "bukw nie nada" i nie ma co o tym pisać w "zakonach". W innych krajach przeważnie to podpis decyduje o wszystkim.
Gdy w 1989 roku w Polsce zaczęło robić się normalnie, znajomy założył firmę. Z premedytacją nie obstalował sobie pieczęci firmowej. Już w banku napotkał trudności -- urzędnicy mu powiedzieli, że bez pieczęci konta założyć "nielzja". Zażądał podstawy prawnej. Nie znaleźli. No to co robić? Kazali mu na formularzu w miejscu przeznaczonym na pieczęć napisać "firma nie posługuje się pieczęcią firmową". Napisał. Ale potem przyszło do zamawiania jakichś regonów, składania deklaracji podatkowych i innych takich. Wszędzie żądali pieczątki. No to korzystł ze światłych rad bankowców i pisał, że "firma nie posługuje się pieczęcią firmową". W końcu mu się znudziło. Poszedł do Bazarnika czy innego speca od tych spraw i zamówił pieczątkę o treści "FIRMA NIE POSŁUGUJE SIĘ PIECZĘCIĄ FIRMOWĄ".
Jarek
J
J.F
Chyba chodziło o pieczątki Oryginał/Kopia.
Gdy w 1989 roku w Polsce zaczęło robić się normalnie, znajomy założył
:-)
Nawiasem mówiąc - czy nie banki pierwsze zrezygnowały z tych pieczątek?
A w Japonii ponoć pieczątka firmowa obowiązkowa, i nikomu to nie przeszkadza. A to nie są tanie rzeczy. Co kraj, to obyczaj.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Takich sobie nie przypominam. Jak faktury trzaskano na drukarkach igłowych, od razu było wiadomo, co orginał a co kopia. Na drukarce laserowej przez kalkę nie da się drukować, więc programy od razu wypuszczały dwa egzemplarze, jeden z adnotacją "oryginał", drugi "kopia". Oryginał miał być dla klienta, kopia ad acta.
Banki na kwitach z Internetu lubią zamieszczać inskrypcję, że "Dokument elektroniczny — nie wymaga pieczątki ani podpisu". Podpisu to rozumiem, ale pieczątki żaden dokument nie wymaga.
Nie firmowa, tylko osobista. Z moich bytności w Kraju Kwitnącej Wiśni zachowałem spostrzeżenie, że każden jeden Japoniec ma pieczątkę zamontowną w długopisie, pod skuwką. I jak tylko co przeczyta, to zaraz odbija ją na papierze. Na znak, że się zapoznał. Taki zwyczaj u nich. Myśmy mieli takiego prezydenta, który też miał taki odruch, że jak gdzie zobaczył jaką kartke papieru, zaraz podpisywał. Teraz mamy innego, co i odruchy ma inne. A właściwie nie odruchy, tylko fobię. Jakieś doktory mają to ponoć badać.
J
J.F
Na oryginale miał być napis "oryginał", a na kopii "kopia". Wiedza tego nie zastąpi.
Nadal w użyciu?
formatting link
O ile pamiętam, to z tym też róznie bywalo. lasery dość szybkie.
No ale dawniej pieczątka była.
I jakoś im sie udało przekonać kogo trzeba ... a może, do braku pieczątki nie trzeba było nikogo we władzach przekonywać, bo jak piszesz - obowiązku nie było ...
AI podpowiada, że są też firmowe ... ale czy dobrze podpowiada?
formatting link
tu akurat mówią tylko o osobistych.
Tōki-in
formatting link
J.
J
J.F
Aczkolwiek może też zrobić kopię z kopii. Albo kopię z jakiegoś fałszywego papieru.
ee - a nie moze byc odwrotnie? oryginał w segregator, a kopia do zewnętrznego księgowego/biura rachunkowego ..
Niby logicznie piszesz, tylko że od dawna wiadomo, że faktura przychodzi e-mailem, drukuje się ją, składa na pół, i to jest "oryginał" :-)
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
A jak było z fakturami ręcznie pisanymi przez kalkę. Co ustawa na to? Wydaje mi się, że przepisy w tej dziedzinie starały się być jak najbardziej konserwatywne, nowe dostosowywały do starego.
Jeszcze bywało tak, że na wydruku "ORYGINAŁ/KOPIA" (niepotrzebne skreślić).
Może nawet w szwajcarskich, nie tylko w ruskich. Jednak bank to dość wyjątkowa instytucja, nie to co sprzedawca gwoździ.
Bank miał w tym interes, mniej pieczątek, mniejsze koszty. Banki lubią takie myślenie. A tam gdzie obowiązku nie było, była presja oddolna. "Zostanę biznesmenem, będę miał pieczątkę" -- ludziom to się z prestiżem kojarzyło, podobały się te pieczątki.
Pewnie nieźle, ogólnie taka jest kultura Wschodu. W Chinach za cesarstwa, jeśli ktoś chciał się wyuczyć na urzędnika, mógł zrobić to eksternistycznie. Szedł pod ministerstwo, tam ściany miały wyryte w lustrzanym odbiciu teksty Ważnyh Dla Urzędnika Rzeczy. Samrował to farbą, przykładał przyniesiony ze sobą papier -- i już miał w domu z czego się uczyć.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.