drożeje

May 02, 2024 Last reply: 2 lata temu 602 Replies

Pan Piotr Gałka napisał:

Nie, nie ponad standard. To nowy telefon, więc musi mieć. W ogóle jest tak, że od LTE wzwyż (a ta Motorola ma 5G) standard *nie przewiduje* w ogóle rozmów telefonicznych! Nie ma i już, jest tylko transmisja danych. Gadać można wyłącznieo w technice VoW (Voice over Whatever). Tym Łotewerem może być LTE (VoLTE) -- i tak na ogół jest. Starsze telefony na czas rozmowy przełączały transmisję danych na NMTS. Ale teraz NMTS jest już wyłączany, więc musiałyby przełączyć na GSM. To w praktyce oznacza, że jak gadam, to internetu w zasadzie brak (wiem, uciążliwość mała).

Jak jest zasięg Wi-Fi, to z VoLTE telefon może przejść na VoIP po Wi-Fi. Techniczne różnice bardzo małe. Chwalą sobie to ci ludzie, którzy mają problem z zasięgiem komórkowym, za to dysponują dobrym stacjonarnym łączem. Słowa wreszczie się nie gubią, dźwięk jest jak kryształ (kodek ma w zasadzie parametry kiedyś określane jako Hi-Fi). Eekonomiczne korzyści są na drugim planie, ale za granicą poza UE jest po polskich cenach. Wszystko ustawia się w preferencjaj SIM w telefonie, ale z reguły VoLTE i VoIP domyślnie są włączone i preferowane).

Wierzę. Ale ciekawe jak każda z tych rzeczy osobno wpływa na wynik. Może być tak, że włączenie Wi-Fi przedłuży żywot naładowanej baterii. Na przykład wtedy, gdy BTS daleko i nadajnik w telefonie musi działać z dużą mocą. Tu nie przypuszczam, bo 10 dni jest dobrym wynikiem, ale może warto sprawdzić (gdy kto dociekliwy).

Chyba jakos tak, ale LTE to nie wifi :-)

NMTS? UMTS ?

Znowu nie taka mała. Ale zostaje ciągle VoW, z naciskiem na siec operatora :-)

A co przy poruszaniu się? To w koncu telefonia mobilna ...

Jakies kwestie bezpieczeństwa czy dostępu czy finansów.

No ale Orange sie chyba ugiął, i "stacjonarny" VoIP jest prawdziwym VoIP, a nie tylko w funboxach ...

Ale chyba częściej jest odwrotnie :-)

O ile ma się darmowe wifi, lub chocby mało płatne ..

Gdzies tam operator musiał wpisać dane dostępowe do swojego VoIP ... a kiedys nie było przewidzianego miejsca na to :-)

Smartfon, jak się go używa, a przecież nie do rozmów on służy, to się bardzo szybko rozładowuje :-)

J.

Pan J.F napisał:

Bywam co roku, przeważnie więcej niż jeden raz. Nad tym albo nad pobliskim morzem. Jeden hotel po drodze to mało. Do tego liczne postoje, krótsze lub dłuższe. A to zjeść coś, a to pogapić się na okolicznści przyrody. Tyle że w tych miejscach ładowarek nie ma nigdy. Wiem, są ludzie, którzy nawet mając samochód na benzynę, żywią się po drodze wyłącznie hotdogami i nigdy nie oddalają się na krok od stacji benzynowej przy autostradzie. Zatem jest potencjał, ich być może da się namówić na przesiadkę do elektryka. Ja w tej sytuacji wolałbym jednak kupić bilet na autokar.

Bywają. Przeważnie jednak w blokach i kamienicach jest problem, gdy trzeba podłączyć pralkę i zmywarkę, a do tego jeszcze czajnik.

Pan J.F napisał:

Najwyżej wciąż będzie korzystał z sieci operatora. W drugą stronę może to być bardziej istotne -- co będzie, jeśli w trakcie rozmowy wyjdę z zasięgu Wi-Fi? Ja raczej nie oddalam się od domu gadając przez telefon. Ale gdzieś czytałem, że operatorzy deklarują utrzymanie połaczenia. Tylko w swojej sieci, w roamingu rozmowa będzie przerwana.

No właśnie nie, ja się tylko spotkałem z tym pierwszym przypadkiem. A ten drugi można zredukować do pierwszego. Jeśli zasięg komórkowy jest, ale słaby, da się przeważnie zrobić jakąś stacjonarną antenę kierunkową i router Wi-Fi do tego.

To typowa sytuacja.

Wpisał w karcie SIM. "WiFi calling" to po prostu szczególny przypadek VoIP, w którym wykorzystany jest numer mobilny (a nie geograficzny) i wszystko "robi się samo".

Ja używam przez trzymanie go w kieszeni albo przynajmniej gdzieś w pobliżu. Wtedy słuzy jak kamerdyner czy inny służący. Jest na każde zawołanie. To dużo. Wystarczająco dużo. Ale baterii nie rozładowuje.

Ale może w przyszłości będą. Albo będą 200m dalej, albo 1km dalej.

Co kto lubi. Nie zawsze chce mi się rozpraszac, a 1100km to akurat tyle, że można przejechać jeden dzień/pół doby.

Zaraz zaraz - ci, co jadą własnymi samochodami, to raczej nie lubią długich postojów na stacjach. Ci, co autokarami ... też niezbyt długie. Więc przesiadka na autokary elektryczne może być trudna. Choć przecież one nie muszą się długo ładować - tzn one będą stały, a pasażerowie mogą jechać kolejnym.

Ale to przeciez mamy rozwiązane, i mogą pojechać ekologicznym pociągiem elektrycznym :-)

Myśmy to ze Shrekiem juz przecież liczyli. Nawet jak masz nowoczesne mieszkanie, z kuchnią elektryczną, i przyłaczem 11kW (3*16A), to normy mówią, ze blok ma miec przyłacze ponizej 10% sumy mieszkań. Zostaje jakies 1kW średnio na mieszkanie ... ale to wystarczy, aby sobie przez noc doładować 10kWh, czyli na jakies 50km. A przejezdzasz _codziennie_ 50km ?

J.

Pan J.F napisał:

Może będą, trudno. Ja wtedy będę zatrzymywał się w innych miejscach.

Kilometrowy spacer w trakcie wyjazdu to też fajna sprawa. Ale nie pod przymusem. Ja naprawdę nie mam ochoty tkwić pod ładowarką.

Albo co kto musi. Nie mam problemów z prowadzeniam na takich odcinkach. Na szczęście nie muszę.

E tam nie lubią! Przecież widzę z jaką radością całe rodziny siedzą i zjadają kolejne fastfudztwa w zatłoczonych przyautostradowych stacjach benzynowych.

Nie wiem coście liczyli, ale wszystkie te pomysły wyglądają jak próby zorganizowania zaplecza w aptekach (kiedyś tam sprzedawano benzynę do samochodów), by transport działał sprawnie. Tak się nie da.

Dokładnie tyle mam wte i nazad do pracy. W weekendy nie jeżdżę.

Zasadniczo nie ma przymusu. Samochody się ładują bezobsługowo :-)

Problemem może być ... zbyt mocna/szybka ładowarka. I np 40min to za mało na dłuzsze spacery :-)

No, jak jedzies 12h, to coś zjeść po drodze trzeba. A casem nawet 2h wystarczy.

No ale dlatego nazywa się to fast food, że nie trwa długo. Jakby była obok szybka ładowarka ... to nawet straty czasu nie ma :-)

Shrek znał normy.

A sąsiedzi też tyle mają? Bo może możesz pobrać 1.5kW w nocy, bez obawy o czajniki itp.

Wychodzi na to, że bez większych inwestycji to może styknąć ... tylko w nocy mamy prąd z węgla, a nie z nocy.

Druga możliwość ... będziesz sobie ładował na parkingu pod pracą, a prąd będzie dostarczała twoja instalacja PV na dachu, 25km dalej ...

Ale tu też są normy i mogą sie okazac przekroczone :-)

J.

Pan J.F napisał:

I co w tym czasie? Gapić się jak elektrony płyną po drucie? Nie chcę.

Problem jest jasno zdefiniowany. Na oprządzanie samochodu nie chcę przeznaczać czasu. Kilka minut na stacji co drugi dzień akceptuję, bliższy i częstszy kontakt z tego typu infrastrukturą byłby dla mnie regresem. Tak sobie wyobrażam podróż dyliżansem i oczekiwanie w podejrzanych przydrożnych stajniach na zmianę koni przez woźnicę.

Ja nie chcę fast, ja chcę dobrze. Samochodowego fastfooda chcę nalać z dystrybutora do baku i czmychać stamtąd jak najdalej.

Nie wiem, nie pytam.

Ja mam dom, mógłbym się podłączyć nawet kablem od żelazka. Ale nie ma to żadnego sensu.

Nie mam parkingu, mam pod pracą dwa piętra garaży. Moje miejsce na niższym. Elektrycznego samochodu nie ma tam ani jednego.

W dniu 09.05.2024 o 01:22, Arnold Ziffel pisze:

Którym?! Twierdziłeś, że '3 bez problemu' a wyszło, że 'bez problemu to połowa baku'.

A ludzie palą papierosy by?

No ale ... mój samochód jest do jazd lokalnych. Nagrzewanie samochodu trwa. Jak nie zrobię tego przed jazdą to mogę nie załączać bo i tak nie zdąży się zagrzać nim dojadę do celu.

No to właśnie nie będę zdejmował kurtki by przejechać się do sklepu :-)

A wystarczy okno otworzyć albo dach :-)

Chodziło o to, czy jest różnica między zimą a latem. No i jest, ale jak dla mnie umiarkowana. A ciągle trzeba mieć na względzie 1/10 pojemności baterii!

No pewnie.

Bo Chiny są liderem i mają takiego. Inni niekoniecznie.

Oczekujesz smrodzenia?

Nie. "Twizy z nową baterią". Mowa o tym, że kiedyś kupiłem Twizy z nową baterią za takie same pieniądze jakie Ty na wydałeś na swojego smroda. "4 lata temu". No właśnie, 4 lata temu mniej więcej. "I jeździ. I pewnie trochę pojeździ". No i jeździ i jeszcze trochę pojeździ. Po prostu dokładnie to co pisałeś o swoim to można napisać o moim.

No jest kwestia do czego to jest. Jakbym chciał mieć do tego do czego się nadaje rower to bym nabył rower a jak chcę mieć do tego do czego nadaje się Twizy to nabyłem Twizy.

No właśnie, a ja Twizy. Z tym, że nie muszę wysiadać by pchać go w deszczu czy tam inne mankamenty roweru.

Mam elektryczny skuter i 700 umie, więc ...

Ale uważasz, że zdrożało o tyle? Bo tylko wtedy można mówić, że jest drogie w relacji do innych cen.

A nie wykazałeś tego. Wrzuciłeś wszystkie swoje obawy, które jak dotąd udawało się rozwiać nawet jeśli istotnie, twoja sytuacja jest inna. A dyskusja nie jest tylko o tym, że 'jesteś w ciężkiej sytuacji i musisz mieć specjalny samochód' tylko raczej o tym, że 'elektryki są specjalne'.

No ale ... twoje obowiązki raczej nie wymagają większego zasięgu niż dają typowe duże elektryki. Jak wyżej.

W dniu 09.05.2024 o 12:48, Piotr Gałka pisze:

No, a ja mówiłem jednak o używaniu, że jeden dzień mniej więcej. Dajmy już spokój dyskusji o tym bo raczej tak jest a to, że nie używając da się dłużej jest oczywiste.

W jaki sposób obciążasz?

To w imo jest bateria?

Aaa aa. No ale możecie zrobić chyba jakąś opcję konfiguracyjną by jednak dało się bez tego. O ile w ogóle potrzeba RS.

Jakby mi telefon służył tylko do nawigacji to bym tak robił, ale że go trochę jednak używam to nie robię i pewnie ze dwa dni zwykle działa, ale jakbym go zaczął używać naprawdę to by był 1 dzień.

Dowolna aplikacja w tle. Masz zapewne kilka rdzeni, które doskonale drenuje baterię jak tylko je użyć.

O tym nie pisałeś, to jest inny temat :-)

Ale to zalezy o czym mówimy. Zdaje się, że przyznałeś, że w urlopowym wyjeździe, to jest co pozwiedzać po drodze. I tu zbyt szybka ładowarka może być wadą :-)

Na codzien - mam ładowarkę pod sklepem. I tak tam jeżdzę na zakupy. Albo chodzę.

Czytam ksiązki w fotelu, oglądam youtube ... mogę i w samochodzie w czasie ładowania :-)

W dłuższej trasie trzeba skorzystać z toalety, coś wypić, coś zjeść ...

Zmiana koni chyba była w miare szybka. Niczym tankowanie paliwa. A nawet dzisiejsze autokary - baki mają duże, a przerwy jednak częste. Dla ludzi.

To i lepiej. Będziesz miał więcej czasu na ładowanie.

czyli potrzebujesz tylko ładowarki koło dobrej restauracji. I wcale nie takiej szybkiej :-)

Albo dobrej restauracji przy ładowarce :-)

No to nie musisz sie martwic o mieszkańców bloków.

Z czasem się może zmienic. Ale przy okazji - jest sciana, na której mozna zainstalować gniazdka do ładowania. Niedużej mocy.

J.

W dniu 2024-05-09 o 15:24, Jarosław Sokołowski pisze:

Nie miałem o tym pojęcia. Biedny mój telefon bo mu wifi wyłączam i musi łapać połączenie z oddaloną stacją. To i emituje silniejszy sygnał - biedna moja głowa.

Ale coś mi się nie zgadza. Żona ma taki sam telefon i na pewno ma wifi wiecznie włączone, ale jak przechodzi z jednej strony mieszkania na drugą to bywa, że rozmowa jest zrywana. Tak się dzieje od czasu jak wprowadzili zmiany z opłatami roamingowymi i sieci przestały lubić jak się telefon łączy z antenami innych sieci.

Czy ma właczone że połączenia telefoniczne mają być przez wifi to nie wiem, ale raczej nic z tym nie grzebaliśmy, a piszesz, że domyślnie włączone.

Z tym, że miarodajne pomiary raczej utrudnione bo trzeba by zapewnić powtarzalny cykl użytkowania. P.G.

W dniu 2024-05-09 o 18:16, io pisze:

Jak zużywam więcej energii niż mniej to jak na razie to więcej w całości jest z węgla.

Mi z definicji dali taki co jest bateria. Nic z nim nie trzeba robić, poz 'mieniem przy sobie' aby samochód odpalił. No i jak przy odpalaniu coś tam piszczy i mruga znaczy, że warto by zmienić baterię bo kiedyś nie zapali a uruchomienie z niedziałającym immobilizerem to jakiś horror - jest jeden przycisk na wysuniętym przez szparę w desce paseczku i chyba (czytałem opis 3 lata temu) klikając trzeba tam jakiś kod wbić, którego oczywiście się nie pamięta.

Raczej nie. Jak zamawiający wpisuje w specyfikacje zamówienia że ma być OSDP to raczej nie oszukasz, jak nie chcesz mieć kiedyś problemów, że napisałeś, że pracujesz zgodnie z OSDP a ktoś wykryje, że wcale nie. Jeszcze nie wiemy co jak dokładnie zrobimy. Na razie rozszerzyliśmy ofertę o same czytniki zgodne z tym. Całego systemu jeszcze na to nie przerobiliśmy.

Z tą normą to ogólnie chodzi o to, że w połowie ubiegłego wieku (a może dawniej) ktoś wymyślił standard WIEGAND. Nigdy go nie stosowaliśmy bo jest tak na prawdę bez sensu. Tylko jak ktoś koniecznie chciał to mamy przejściówkę z Wiegand na naszego RS485. Teraz wymyślili, że zastąpią WIEGAND przez OSDP i że jest lepszy. Oczywiście, że jest od Wieganda o niebo lepszy, ale skutek jest taki, że jak wpisują to w zamówienie to wcale nie wycinają Wieganda, którego chyba nikt rozsądny już nie używa (a jak wymagany jest grade 3 to w ogóle nie może go użyć) tylko wycinają nasz standard. Różnica między naszym a OSDP jest w sumie niewielka.

  1. Bezpieczeństwo komunikacji takie samo (choć nasze szyfrowane ramki krótsze).
  2. Zużycie energii na nadawanie - OSDP - 40..400 razy więcej.
  3. Różnica w szybkości reakcji dostrzegalna tylko gdy na szynie będzie dużo czytników (dopuszczamy do 50 urządzeń), albo będą jakieś takie, co wykorzystują w pełni dopuszczalny czas na odpowiedź kiedy w przeglądaniu cały system musi wisieć i czekać aż czytnik odpowie (kiedyś było to
200ms, ale w ostatniej wersji jest mniej - nie pamiętam ile). Złośliwy czytnik może jeszcze (cały czas w zgodzie ze standardem) nadawać ramkę po jednym bajcie bo standard dopuszcza przerwy między bajtami chyba 10ms a może 20ms. Zawsze zakładaliśmy że ramki lecą ciurkiem. Nasze procedury odbiorcze na przerwę reagowały wykryciem końca ramki i ewentualnym jej odrzuceniem po analizie. Teraz musimy dopuszczać, że ktoś nadaje z czkawką. To są pomysły z czasów nie wiem jakich. Co za problem nadać ramkę bez dziur. Autorzy standardu zakładają, że ktoś realizuje logikę nadawania na przekaźnikach czy co.

Nie wiem za bardzo do czego jeszcze by go używać (poza zrobieniem zdjęcia). Zapewne sytuacja byłaby inna gdyby nie to, że jak się pojawiły smartfony to ja już musiałem mieć okulary do czytania, a nigdy ich nie biorę ze sobą 'w teren'. P.G.

Pan Piotr Gałka napisał:

Tak ten paradoks wygląda. Ludzie narzekają, że słaby zasięg u nich. Operator chce postawić obok BTS -- wtedy krzyk, że raka dostaną albo wręcz promieniowanie ich zabije. Tymczasem bliski BTS oznacza mniejsze "promieniowanie". Telefon trzymany tuż przy głowe zmniejszy moc, a BTS (podobny poziom energii) jest i tak na tyle daleko, że w porównaniu z telefonem nic nie znaczy.

Ja nie wiem jakie to zmiany, bo krajowy roaming, jeśli w ogóle występuje, nie wiąże się z żadnymi opłatami dla abonenta.

U mnie był, w innych telefonach też widziałem, ale to może zależeć od producenta albo operatora. Warto sprawdzić, tym bardziej że w tym samym miejscu da się zakazać roamingu (osobno krajowego, osobno zagranicznego) i pozbyć się opisanego kłopotu.

Pan J.F napisał:

Pisałem, a w ogóle odebrałem to jako zasadniczy temat wątku -- kilku cierpliwszych ode mnie stara się wytłumaczyć słabym na umyśle, że "czas" i zmarnowany czas" to nie jest to samo. W podzięce za dobre słowo nazywa się ich hejterami, każe włożyć gdzieś rurę wydechową i proponuje inne podobne przyjemności.

Nie, nie jest marzeniem normalnych ludzi podziwanie okolic ładowarek, a tym bardzij narzekanie, że "było tak krótko". Nie, "dobrze zjeść" nie jest tożsame z odwiedzeniem restauracji, lrzed którą portier w liberii kłania się i pokazuje drogę na specjalny parking dla kilentów. Nie, miejsce za kierownicą nie jest wymarzonym do czytania książek.

To tak nie działa. Szkoda czasu na *jednostkowe* rozwiązywanie problemów, które samemu się stworzy. Używam samochodu w ten lub podobny sposób, co miliony ludzi. Nie ma z tym problemów, jest dobrze. Jeśli ktoś ma pomysł, by zrobić coś *jeszcze lepiej*, nie wystarczy, że u niego panel sprowadzony z Chin ładnie na słońcu "robi bilans" dla zielonej energii (wysatarczyło tylko wyciąć kilka drzew przed domem, bo zasłaniały grosiki z nieba)

-- a potem już można "za darmo" ładować nocą samochodzik. To musi działać u wszystkich, a przynajmniej u większości.

Na to liczę. Zmieni się wcześniej lub później. Ja bym wolał wcześniej. Przez sto lat dokonał się duży postęp w technologii, a już sto lat temu samochody elektryczne dawały radę, więc liczę na to. Może będzie jak z żarówkami. Nagle ich zakazali, kazali świecić świetlówkami. Wkurw był duży, bo wtedy te świetlówki albo dawały trupie światło, albo były koszmarnie drogie. Ja to sprytnie przeczekałem na halogenach Philipsa, któych nie zakazali. Potem przyszły ledy -- i już nie ma na co narzekać. Teraz nie zakazali od razu, tylko straszą, że za ileś lat. Ja liczę na to, że świetlówki na kółkach pójdą w cholerę, a przyjdą jakieś ledy. Jakie? Tego nie wiem. Ale przeczekam (mój halogen dzisiaj wrócił z przeglądu).

Jarek

Masz tę przewagę nad oponentami, ze jesteś praktykujący więc zasadniczo powinieneś wiedzieć jak to rzeczywiście wygląda. Z drugiej strony Twoja indywidualna sytuacja, gdzie mieszkasz, gdzie pracujesz, dokąd jeździsz, ile jeżdzisz, nie musi być uniwersalna. Ja nawet podchodzę trochę sceptycznie do tych kolejek, bo to zawsze działa na zasadzie, że widzisz je tylko wtedy jeśli są i to się utrwala w pamięci. Chwalić braku kolejek nikt nie będzie :)

Problem własnie w tym upieraniu.

Nadal mi trudno uwierzyć, ale może jestem inny. Zresztą zobacz, Jarek Sokołowski wydaje się byc entuzjastą (co do technologii) i mocnym oponentem co do produktu. Zresztą nikt w tym wątku z oponentów chyba nie twierdzi, że samochód elektryczny to coś złego, a że ta technologia jeszcze nie jest wystarczająco dojrzała/dostępna.

Tyle to by spokojnie wystarczyło i w sumie to co mogę wyguglac w sumie jakby to potwierdza:

formatting link
crowdsourced study by Tesla owners in the Netherlands—using data from around the world—showed that Model S owners were seeing an average degradation of around 5 percent in 50,000 miles of driving. The degradation curve also begins shallowing out, indicating a loss of around 10 percent capacity or less after 150,000 or even 200,000 miles.

Ale w Holandii to klimat łagodny, a jakby to wyglądało przy bardziej kontynentalnym z regularnymi zimami do -40C .. -20C?

Jak jeszcze używałem różnego rodzaju Xiaomi (Redmi 4, 7, 9) to jedno ładowanie starczało mi na coś 5-7 dni. Wifi i BT zawsze włączone. Używane jako telefon z okazjonalnym łotsapowanie, smsowanie i przegladarkowaniem, tak do pół godziny dziennie. W podobnych warunkach Samsung A12/A33 daje rady do 2-3 dni, ale tego mam jeszcze 24/7 jako hotspot.

Gacenie jest bardzo rocket science i to wcale nie trywialne rocket science. Słabe mechnicznie ogacenie doprowadziło do katastrofy Kolumbii. Nie chcemy tego w naszym Oplu, więc i problem wymaga gruntownej analizy i ostroznego planowania.

Wiem. Ale w części przypadków da się problemy z ładowaniem w domu rozwiązać, instalacją własnego gniazdka. Nawet jak mieszkałem w bloku, to miałem swój garaż, więc też problemu by nie było. Jak dbasz tak masz.

Ale jakbym miał mieszkać w bloku i ładować tylko na mieście, bez szans na jakieś tanie źródło (np. w pracy), to chyba też bym temat odpuścił i ponownie kupiłbym hybrydę z lpg.

Niestety, to taki kraj, że wszystko co dobre dla człowieka (a tutaj też planety) wymaga odrobiny wysiłki na starcie.

Bo nie mają pojęcia o czym mówią/dali się nabrać siejącym ferment hejterom.

Ale to ich problem komu wierzą, komuś kto w elektryku nie siedział, czy komuś kto ma ich pod domem i w rodzinie kilka i żadnego spaliniaka.

Obejrzyj sobie na YT filmiki Daniela Grzyba. Ma Teslę, którą przejechał w podobnych warunkach 0,5 mln i nadal jeździ. Straciła trochę zasięgu, ale nie ma dramatu. A już na pewno powodów do wymiany, zwłaszcza jak się ma SC za friko.

A nawet już pomijając temat - takie zużyte baterie z pocałowaniem ręki bierze się do budowy magazynów energii, stacjonarnych.

Oczywiście o ile nie wystarczy wymiana kilku najsłabszych ogniw za niedużą kasę - często wystarcza, żeby bateria odzyskiwała większość parametrów.

Żebyśmy wiedzieli o czym mowa - ja przez kilka lat przejechałem 100 kkm na prądzie, w ogromnej większości totalnie za friko. Licząc nawet 50 zł za 100 km średnio, które zeżarłby podobny benzyniak, wychodzi że oszczędziłem 25 tys w tym czasie. Naprawa ogniw, to raptem kilka tys, a za 25 kkm mógłbym mieć całą nową baterię w razie czego, minus odsprzedaż starej.

Ale mam w obecnym aucie 100% SOH bo prawie 3 latach i nie zanosi się na taką potrzebę. To takie straszenie małych dzieci wilkami włażącymi przez okno do bloku i na 3 piętrze.....

Wiem. Ale w części przypadków da się problemy z ładowaniem w domu rozwiązać, instalacją własnego gniazdka. Nawet jak mieszkałem w bloku, to miałem swój garaż, więc też problemu by nie było. Jak dbasz tak masz.

Ale jakbym miał mieszkać w bloku i ładować tylko na mieście, bez szans na jakieś tanie źródło (np. w pracy), to chyba też bym temat odpuścił i ponownie kupiłbym hybrydę z lpg.

Niestety, to taki kraj, że wszystko co dobre dla człowieka (a tutaj też planety) wymaga odrobiny wysiłki na starcie.

Bo nie mają pojęcia o czym mówią/dali się nabrać siejącym ferment hejterom.

Ale to ich problem komu wierzą, komuś kto w elektryku nie siedział, czy komuś kto ma ich pod domem i w rodzinie kilka i żadnego spaliniaka.

Obejrzyj sobie na YT filmiki Daniela Grzyba. Ma Teslę, którą przejechał w podobnych warunkach 0,5 mln i nadal jeździ. Straciła trochę zasięgu, ale nie ma dramatu. A już na pewno powodów do wymiany, zwłaszcza jak się ma SC za friko.

A nawet już pomijając temat - takie zużyte baterie z pocałowaniem ręki bierze się do budowy magazynów energii, stacjonarnych.

Oczywiście o ile nie wystarczy wymiana kilku najsłabszych ogniw za niedużą kasę - często wystarcza, żeby bateria odzyskiwała większość parametrów.

Żebyśmy wiedzieli o czym mowa - ja przez kilka lat przejechałem 100 kkm na prądzie, w ogromnej większości totalnie za friko.

AUTOKOREKTA: Licząc nawet 50 zł za 100 km średnio, które zeżarłby podobny benzyniak, wychodzi że oszczędziłem 50 tys w tym czasie. Naprawa ogniw, to raptem kilka tys, a za 25 tys mógłbym mieć całą nową baterię w razie czego, minus odsprzedaż starej.

Ale mam w obecnym aucie 100% SOH bo prawie 3 latach i nie zanosi się na taką potrzebę. To takie straszenie małych dzieci wilkami włażącymi przez okno do bloku i na 3 piętrze.....

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required