drożeje

May 02, 2024 Last reply: 2 lata temu 602 Replies

W dniu 07-05-2024 o 19:37, Shrek pisze:

Czyli problem nie istnieje, prawda?

Bo to tak jak spalinówki w czasach kiedy benzynę kupowało się w aptece. I jakoś dali radę wybudować stacje benzynowe w wystarczającej ilości, analogicznie do wzrostu zainteresowania. Stacje ładowania też dadzą, spokojna głowa. Nikt nie mówi o wymienia całego parku samochodowego w rok przecież.

Dnia Wed, 08 May 2024 00:02:52 GMT, Marcin Debowski napisał(a):

emisji CO2 przypada na prywatne jety. Zamiast tego podawano np. szokujące emisje w tonach na osobę. Klasyka dziennikarskiego ściemniania.

No OK, ale czy ten 1% przypada na ich prywatne jety? :) A może na podróże rejsowymi jetami tylko często? I co to jest super-rich? Typowe ściemnianie. Bierzemy parę danych, mieszamy bez sensu i mamy świetny artykuł którym można podetrzeć zadek. Albo podekscytować jakiegoś matoła.

W dniu 07.05.2024 o 22:06, Arnold Ziffel pisze:

Piszecie, jak czytam, ja odpowiadam, ale o co właściwie chodzi...

Dla siebie sprawdź.

Skąd możesz wiedzieć?

No tak, z 10x mniejszego zużycia energii w stosunku do spalinówki robi się 7. Jak rzyć?

Chińczyk?

Że chiński?

No nie, smrodzi :-)

Tak jak TWizy z tą nową baterią.

Potrafisz nim przejechać po piasku? Po lodzie? W śniegu? W deszczu?

Jeśli na 10x mniejszej baterii przejedzie 30 kkm to na normalnej powinien 300 kkm

Ile zdrożało w stosunku do inflacji?

Potrzebujemy tego?

No ale ja wcale nie chcę szybko ładować.

"M" Ci się obróciło :-) 11KW :-) czyli 17KM. No i masę /2, czyli 450kg :-)

A jednak ...

formatting link
:-)

Dnia Wed, 8 May 2024 09:45:19 +0200, io napisał(a):

Urocze jeździdełko. I pewnie na starcie z czerwonego wygrywa z większością :)

Może. Mam okna, mam klimę, wystarczy.

Jest. Potrzebna jest tylko czapka :)

A może nie? Może "nie marudź pan bo na pana miejsce mam 10 innych"? A może "a nie, bo pana prąd pyerdyknie, i my odpowiemy"? Nie wiesz, co siedzi w głowie szefa parkingu. Ja też nie wiem. Ale jakby chcieli zrobić słupki, to by pewnie zrobili i promowali się jako parking przyjazny BEV.

Jaki dzisiejszy gościu?

Bo swój mogę dostosować pod siebie tak jak mam na to ochotę.

Ty jesteś z tych "nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy"?

Maskę sobie kup. Albo zrób coś, żeby opłacało mi się przejście na BEV. Nie zakazami i kolejnymi kagańcami, tylko ulepszając BEV.

Jak nie zapomnę to włączę. Choć nie wiem, co miałoby to udowodnić.

No tak. Ja jeżdżę wygodnym dla siebie samochodem, a ty narzekasz.

To jest chyba najlepsze, co można w tej sytuacji zrobić :)

No to jest nieporozumienie.

Tak samo mogę sobie baterię do roweru założyć. No i to nadal będzie fajny rower z baterią, a nie pełnoprawny samochód.

Dopóki nikogo nie zmusza to niech sobie i z buta 100 km dziennie robi, jak lubi :)

Pojęcia nie mam.

Stacje się nie korkują, bo tankujesz szybko. Jak jest z ładowarkami, tego nie wiem, bo nie używam, ale rozsądnie zakładam, że nie da się zatankować elektryka tak szybko, jak ICE.

Pan Marcin Debowski napisał:

[...]

Wybrano ten segment do eksperymentów. Wybór dobry, bo grupa niewielka, łatwa do ogarnięcia. Poza tym klient w krawacie jest miniej awanturujący się, gdyby okazało się, że zabawka mało zabawna, nie będzie miał pretensji. W sumie fajnie, niech zbierają doświadczenia, niech się uczą. Kiedyś coś z tego będzie.

W pierwszej fali elektromobilności, czyli pod koniec pierwszej dekady wieku, próbowano rzucić się od razu na głęboką wodę, czyli opanować tani masowy rynek. Wtedy to ja nawet "wiedziałem wszystko na temat", bo mnie próbowali w ten biznes wkręcić. Samochody, jakie oglądałem na targach w Londynie podobały mi się, nawet bardzo. Ale potem przyszedł kryzysik 2008, projekty jakoś porozmywały się.

We Wrocławiu w okolicach 2007 roku produkowano skuter elektryczny o nazwie Vectrix. Ja się na jednośladach nie znam, dla mnie wyglądało to po prostu jak zwyczajny motur. Bardzo fajna konstrukcja, miał nawet wsteczny bieg, żeby go się łatwo wyciągało z miejsca parkingowego. Stylistyka włoska, silniki też grzieś spod Mediolanu. Akumulatory z Singapuru. Produkowany głównie na wynek australijski, we Włoszech też się sprzedawał. W Polsce nieobecny.

Nie chodzi o to, że dyskryminują elektryki, tylko że akurat te co są, są ciężkie jak diabli. Spalinowe rzadko łapią się na graniczną masę, a elektryczne i owszem. Chodzi po prostu o ochronę paryskich bruków, na których może ktoś jeszcze będzie chciał o czymś podumać.

Poza tym mało kto próbuje już dzielić samochody pod względem działania na organizm. Te spełniające najnowszą normę EU, nie nadają się do samobójstwa przez zamknięcie się w garażu z uruchomionym silnikiem automobilu. Tlenku węgla w spalinach już nie ma, a dwutlenek węgla nie wystarczy do osiągnięcia celu.

Jak to się ma do cen innych samochodów? Z tego co sobie przypominam, kiedyś było tam tak, że nieazjatyckie obciążone były ogromnymi cłami czy innymi opłatami. Tak powyżej stu procent wartości. W wyniku czego mercedes mógł być dwa razy droższy od porównywalnego leksusa (więc często służył do pokazania: mam kasę).

W szczególnych przypadkach jestem w stanie wejść w eksperyment, coś więcej zapłacić, mieć trochę gorzej. Gdy jest nadzieja, że w efekcie

*może* wyjść coś fajnego, dla ekologii zwłaszcza. Tu niewiadomych brak, więc ta motywacja nie występuje. Ale zakładam, że będą inne, więc kiedys pewnie będziemy jeździć pojazdami na prund.

Natomiast w ogólnym przypadku "bycie eko" oznacza po prostu jak najdłuższe używanie rzeczy, które wciąż są sprawne, choć niektórym mogą wydać się zbyt oldskulowe. Samochody nie są żadnym wyjątkiem.

Pan Arnold Ziffel napisał:

Ja bym powiedział, że zwyczajna manipulacja.

No. Jak akurat w tym momencie idę do sklepu albo do pracy. A jak jestem na trasie? Chcę się dostać od punktu A do punktu B możliwie najszybciej.

Pojadę raz na 500 km, po drodze, spędzając tam dosłownie kilka minut.

No jak byś nie próbował, nie da się tego obronić. Musiałbyś zamiast tankowania zrobić podmiankę akumulatorów, żeby można było to porównać. Co rodziłoby dziesiątki innych problemów, o których nawet nie chce mi się rozwodzić.

I znów, ja nie mam problemu z tym, że innym pasuje stać na stacji i czekać, aż im się BEV naładuje. Niech stoją, ich wybór. Ja nie chcę.

Pan Arnold Ziffel napisał:

Nim gruby schudnie, to...

Pan Marcin Debowski napisał:

[...gacenie elektryka...]

Nie wymyślę tego wszystkiego w czasie przrewy na kawę. Zauważmy jednak, że kapsuła kosmiczna w trakcie przejścia przez atmosferę przy lądowaniu otoczona jest białym żarem. Trzęsie przy tym sakramencko. Okienko też mają. Pewne technologie przechodzą z branży do branży, ewoluują, z czasem z drogich stają się tanie. Niech więc nikt nie mówi, że gacenie to nie jest rocket science.

Pan Marcin Debowski napisał:

Z urodzenia nie, bo sto lat temu stamtąd do Warszawy był kawał drogi. Ja też z urodzenia nie, choć od samego początku mojej świadomości. Za to bardzo polubiłem to miasto.

Gdyby w organiczności chemii chodziło o węglowodory, a konkretnie o poszukiwanie ich złóż, i gdyby nie Teresa a Julian -- to by się wszystko zgadzało. Nawet bardzo bliska. My, jak widać, z Galicji. O powiązaniach z linią mazowiecką nic mi nie wiadomo.

Jak już o tym rozmawiamy, to się podepnę. Ludwik Sokołowski, krótkofalowiec.

formatting link
Znany, nieznany?

Dalej, Paweł Sokołowski, pisywał tu kiedyś. don.falconne.eu.org.

formatting link
Innych nie kojarzę :)

Pan Arnold Ziffel napisał:

Tego akurat skądeś pamiętam. Ale nie, nie rodzina.

Pisywał też Stefan, ale na innej grupie. Grupa kameralna, niewielu nas było. Niektórzy nas mylili. Stefan jest matematyk, z Gdańska, więc to jego coś może łączyć z Teresą.

W dniu 08.05.2024 o 13:31, Arnold Ziffel pisze:

To musisz głęboko pedał wciskać.

Ale czego nie da się obronić? Jak jedziesz przez Polskę to zatrzymujesz się przynajmniej raz by zjeść posiłek. Wynika to z normalnego rozkładu posiłków u człowieka, co 6h. I spędzasz na tym przynajmniej pół godziny przez które elektryk ładuje Ci się nawet do 80%. Gadasz o niczym. Twizy nie ma szybkiego ładowania bo nie jest do jazdy wymagających takiego ładowania, potrwałoby 3 dni. Mogę se co najwyżej odpowiedzieć na takie wyzwanie, ale normalnie kupuje się samochód nadający się do założonego celu czyli np. dużego elektryka z tym szybkim ładowaniem.

No to musisz sobie skierować rurę do kabiny by ponosić słuszne konsekwencje swojego wyboru.

W dniu 08.05.2024 o 13:28, Arnold Ziffel pisze:

To się rozglądnij a nie zawracasz gitarę.

Nie, nie korkują się gdy ich ilość jest dopasowana do zapotrzebowania.

Przecież to dwie różne kwestie. Z długiego ładowania mojego Twizy nie wynika korek przy gniazdku tylko z zapotrzebowania. Jeszcze nie mam potrzeby ładowania więcej niż jednego, więc korka nie ma. Na stacji ładowania jest to samo, darmowa stacja z pojedynczym punktem ładowania jest zajęta, ale płatne z wieloma już nie. Na stacjach benzynowych jest dokładnie tak samo, zdarzają się szczyty podróżowe kiedy korki są. Nie wystarczy, że tankowanie trwa krócej. Po prostu nie masz pojęcia o realnych problemach użytkowania elektryków. Weź się rozglądnij, jak będzie przejeżdżał obok jakiejś ładowarki!

W dniu 08.05.2024 o 13:24, Arnold Ziffel pisze:

Wystarczy żeby pleść bzdury.

Po co mają robić słupki jak nie mają klientów na nie?

Jakiś, co jechał swoim smrodem przede mną zostawiając za sobą chmurę dymu.

Wymieniaj co dostosowałeś.

A Ty z tych co wszystko dostosowują?

Masz normalne środki transportu. Jakiś wybór. Żadnego SAMa nie będziesz składał, więc nic nie wynika z posiadania na własność samochodu. Gdyby chociaż ten samochód był jakiś nietypowy, Tigra, Twizy, Wind albo RS. A to zwykły dupowóz raczej. Prawda?

Nie widzę powodu by chodzić w masce z twojego powodu.

Musisz mieć zakaz i kagańce byś mi nie smrodził.

Że wiesz lepiej.

Ja? Na twój smród mogę narzekać bo mnie dotyka. Nie będę żadnej maski nosił, sobie wprowadź rurę wydechową do kabiny.

No właśnie, bez twojej maski i innych takich zabawek :-)

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required