drożeje

May 02, 2024 Last reply: 2 lata temu 602 Replies

io pisze:

Z Jasła do Brukseli? Jak najbardziej się nadaje!

Jarek

Shrek napisał:

Wszystko to, co mówia o kopaniu się z koniem, należy odnieść również do Konika Bujanego.

Widziałem. Ale mój ma dach. Tak zimą, jak latem.

Nadaje, ale w czapce.

Jest o wiele więcej opcji.

Można, na przykład, nie wychodzić z domu.

Mają. I może nawet daliby mi się przyłączyć, jakbym poprosił i zapłacił. A może by nie dali. A jak takich jak ja będzie dziesięciu i im będzie korki wywalało?

Przecież płacę. Nie jeżdżę na oleju ze smażenia frytek.

No swój -- a czyj?

Tak jest.

Przecież wiem ile czasu tankuję do pełna. Mam następnym razem włączyć stoper?

Jak masz zielone?

Może inaczej -- nie było to najwyżej na liście moich priorytetów.

Nie zmienię zdania w obecnych warunkach i w obecnej sytuacji. Wiem na temat BEV wystarczająco żeby wiedzieć, że nie jest dla mnie. Jak się warunki lub sytuacja zmieni, to może zmienię.

Ok, ale pod warunkiem że będziesz zakładał tylko jak ja będę przejeżdżał obok :)

No właśnie.

Mój Diesel może sobie stać i klekotać i 15 minut, a i tak się kabina nie nagrzeje. Za mało nadmiarowego ciepełka. Muszę ruszyć. Z benzyną nie było tego problemu.

No to mówię -- my z niczym :)

Oczywiście. Nie mierzyłem dokładnie. Może 2 minuty, może 4. Jak chcesz, to specjalnie dla ciebie przy następnym tankowaniu zmierzę.

No to dobrze. Mi by jednak przeszkadzało.

No, ja mam zimą i latem podobny. Nie wiem czy co do kilometra. Pewnie nie. Ale ten sam rząd wielkości. 50 a 70 to jednak spora procentowa różnica.

Jeśli istnieje BEV, który ma zasięg rzędu 500 km zimą, podczas jazdy z ogrzewaniem, i trzyma ten zasięg przez np. 15 lat eksploatacji, to dobrze. Znaczy, że problem zasięgu odpada. Pozostałe zostają.

No widzisz -- a to jest w pełni sprawny samochód. Nie ma w nim dosłownie jednej rzeczy, którą chciałbym zmienić.

Oczywiście w końcu zacznie się psuć. I jak osiągnie ten wiek, w którym naprawy przestaną się opłacać, to go zmienię. O ile nic się nie zmieni, to na ten sam model, tylko młodszy.

No tak. 4 lata temu. I jeździ. I pewnie jeszcze trochę pojeździ.

Do jazd lokalnych mam rower, a nawet dwa (jeden do bardziej lokalnych, drugi do mniej lokalnych).

A co liczę -- trwałość. Mój stary samochód ma najechane 300 kkm i jest sprawny. Elektryk z 300 kkm, bez wymiany baterii, będzie sprawny?

Przecież już jest. Paliwo jest drogie.

No to naładuję w te trzy minuty do pełna czy nie?

Nawet niech będzie łatwiej. W pięć minut. Od podpięcia ładowarki do naładowania do pełna. Nie liczymy szukania ładowarki, nie liczymy płacenia. Sam proces ładowania, tak jak sam proces tankowania od włożenia pistoletu do odbicia. Naładuję?

I co miałbym na tej stacji zrobić? Podłączyć samochód i czekać... ile? Godzinę, dwie? Na spacer sobie iść?

Ja bardzo chętnie pójdę sobie na spacer. Wtedy kiedy mam czas i ochotę, a nie wtedy, kiedy niedoskonała technologia tego ode mnie wymaga.

To chyba ten sam mechanizm co w przypadku Apple.

-- Kawal dla studentow zdajacych sesje (moze znany, nie wiem): Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizke, wyciaga trzy flaszki wodki, stawia na stole. Wyciaga indeks i mowi:

- Prosze TRZY pokwitowac. A profesor na to:

- Dwie biore.

Pan Arnold Ziffel napisał:

To w ogóle wygląda na mały problem, bo samochód jednak jest do jeżdżenia, nie do stania. Ale warto sobie wyobrazić, że silnik o mocy 150 kW musi grzać przez wszystkie swoje chłodnice mocą 300 kW. Na jakiś biurowiec by to wystarczyło. Oczywiście żaden samochód nie rozwija pełnej mocy nawet przez dłuższą chwilę, więc liczy się to inaczej. Zużywa 6 l/100km, jedzie też 100 km/h, więc 4 l/h idzie na grzanie. To jest 40 kW. Jak ktoś dzisiaj na całą chatę ma 4 kW, to mówią, że dużo.

W dniu 07.05.2024 o 22:06, Arnold Ziffel pisze: [...]

On nie ma elektryka, nie stać go. Ma wózek inwalidzki znaczy się Renault Twizy. To taka hulajnoga z daszkiem :D

Szkoda klawiatury na niego.

W dniu 07.05.2024 o 19:04, Arnold Ziffel pisze:

Ty?

W dniu 07.05.2024 o 22:10, Arnold Ziffel pisze:

Niezupełnie. Apple jest użyteczny, chociaż w opcji jak dla inwalidy...czyli ma funkcje jak dla niepełnosprytnych ale też drogi.

BEV pochłania straszliwie czas i pieniądze. Zakładając, że będziesz używał pojazdu do poruszania się, możesz spokojnie kupować co 10 lat pojazd, który nie wymaga remontu kapitalnego i kosztuje 20kzł. Czyli wydajesz na zakup 40kzł na 20 lat, no dobra, 50kzł + obsługa. BEV nie kupisz za 50kzł a po 10 latach będzie totalnym złomem nieopłacalnym w naprawie (bateria). Sumując, wolę kasę przetopić na Majorki czy Azory zamiast pakować w BEV i stracić 50% wartości po kilku latach, okupując to jeszcze czasem na ładowanie bateryjki. Szkodliwość dla klimatu jest żadna (co już pisałem)...ale ekoterrorystów nie przekonasz. Woli taki wsiąść w pociąg spalinowy/samolot i nadymić nim za całe swoje życie :)

BTW, Cukenberg kupił sobie 118 metrowy jacht z 4 silnikami diesla ostatnio, bo on jest eko :D Ja wolę żaglówkę :)

formatting link

W dniu 07.05.2024 o 18:17, Jacek Maciejewski pisze:

Nie ściemniaj, nie jest konieczne. Jest to obecnie model biznesowy, pod który podczepia się ekologię. To tak samo jak z żarówką a lampą LED. Jedna zużywa więcej energii ale kosztuje 2 zł a druga zużywa mniej energii ale kosztuje 20 zł. Czas świecenia ten sam...gdzie koszt energii dla zwykłej żarówki jest niższy niż koszt LED w całym cyklu :) Suma? Zarabia producent na "Kowalskim" bo podobno mniej węgla się spali na energię. Jest też w tym zabieg marketingowy. Lampki LED nie są PIENIĄDZOOSZCZĘDNE ale ENERGOOSZCZĘDNE :) a to zmienia postać rzeczy, bo osobiście wolę wydawać mniej pieniędzy niż więcej. Z BEV jest podobnie ale one dodatkowo drenują mój czas, który jest bezcenny a to jest już bezpośredni zamach na moje życie :)

io radzi:

[...]

Ale podłączone do portu 119, czy jakieś inne?

W dniu 07.05.2024 o 19:02, Arnold Ziffel pisze:

Nie no, spalinówki są przestarzałe. Przez lata sprzedano ich mnóstwo. Jeszcze długo będzie można kupić spalinowego rzęcha. Elektryki są sprzedawane znacznie krócej, więc elektrycznych rzęchów jest znacznie mniej. To wpływa na ceny nie tylko używek, ale i nowych egzemplarzy. Kiedyś te spalinowe używki skończą się i ceny zmaleją. Zwiększy się dostępność elektryków z większymi zasięgami. Ale to nie zmieni, że przeciętnemu ludzikowi wystarczą te o umiarkowanym zasięgu nawet jak jeżdżą na urlop. Może to też przyspieszyć ekspansję tak małych elektryków jak Twizy właśnie na potrzeby jazd lokalnych. Na wsi więcej gniazdek jest, w mieście .. małe prędkości, małe parkingi, mniejsze dystanse. No i współdzielenie takich samochodów.

To moja wina, że w takim stanie są te smrody?

W dniu 07.05.2024 o 14:26, J.F pisze:

Uranu też na jakiś czas mamy.

W dniu 04.05.2024 o 22:45, io pisze:

Pasożytuje bo za to płacą inni.

W dniu 07.05.2024 o 21:41, Jarosław Sokołowski pisze:

Racja.

W dniu 06.05.2024 o 07:43, Cavallino pisze:

Ale czemu - dokładaja do interesu?

W dniu 07.05.2024 o 23:42, io pisze:

Kiedyś, to ludzie polecą na Marsa. Ty też leć, w pierwszej turze:) Przestaniesz bredzić na NNTP i ziemia odpocznie od Ciebie :]

Będziesz wtedy 101% eco :D Całe CO2 które wydychasz będzie na Marsie :D

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required