My Arnold czy my użytkownicy ICE?
My Arnold jedynie z tym, że ktoś stara się narzucać nam, czym mamy jeździć. My użytkownicy ICE to nie wiem, trzeba byłoby zrobić ankietę.
To zatankujesz elektryka w 3 minuty, czy nie?
Jaki masz zasięg na pełnej baterii zimą, przy -10 stopniach i włączonym ogrzewaniu?
Jaki będziesz miał zasięg na tej samej baterii 5 lat później? A 10 lat?
Ile będzie cię kosztowała nowa bateria, żeby przywrócić zasięg? Będzie się ją w ogóle opłacało wymieniać?
Mój samochód ma 15 lat (kupiłem go, jeśli dobrze pamiętam, jak miał 11), najechane ok. 300 tysięcy km, i jest w pełni sprawny. Zasięg na pełnym baku ma taki sam, jak miał od nowości. Musiałem w nim wymienić niektóre elementy, ale nic specjalnie drogiego. Jak to by wyglądało w przypadku BEV?
Spełniając normy emisji spalin. A jak zmienię samochód na nowszy, to siłą rzeczy będzie spełniał jeszcze bardziej restrykcyjne normy.
Przy czym nigdzie nie mówię, że spalanie paliwa w ICE jest ekologiczne, czy nawet że jest ekonomiczne. Nie jest. Silnik pracuje w miarę optymalnie tylko w wąskim zakresie obrotów i obciążenia (co dałoby się osiągnąć, gdyby napędzał generator, ale nie da się, gdy napędza samochód), poza tym stanie w korku i hamowanie traci energię. Nie jest idealnie. Ale biorąc pod uwagę wszystkie wady i zalety, dla mnie to akceptowalny kompromis.