drożeje

May 02, 2024 Last reply: 2 lata temu 602 Replies

Pan J.F napisał:

To nie tak działa. Lodowiec nie pojawia się dlatego, że średnia temperatura globu spadła. Czynników jest więcej. Poza tym są duże dodatnie sprzężenia zwrotne, które powodują, że "przełączenie" klimatów jest tak szybkie. Coś na ten temat pisałem kilka dni temu (może nie na tej grupie, te crossposty są denerwujące). W ogóle może być tak, że energii do powierzchni dociera więcej i jest lodowiec, albo mniej -- i lodu brak. Świat jest bardziej złożony, niż się niektórym wydaje.

A świat to ludzie, którzy mają różne potrzeby. M.in. takie jak ja.

Jak BEV nie będą miały takich wad, jak ICE, to mogę przejść. Nie jestem fanatykiem ICE. Ale póki co mają. W moim przypadku (a nie jestem jedyny) BEV w obecnej postaci całkowicie odpada.

Daj mi dopłatę do hybrydy lub takie korzyści, żeby opłacało mi się (także biorąc pod uwagę starzenie się akumulatorów i koszty z tym związane) kolejny samochód kupić hybrydowy, a nie ICE, to chętnie kupię.

Inna sprawa to udział ICE w światowej produkcji CO2 i w zmianach klimatycznych. Ile to procent? Ja się tym nie interesuje, to nie wiem, ale ty wiesz na pewno.

Administracyjnie niech się rząd zajmie przechodzeniem z węgla na OZE i na atom. Na lepsze to wyjdzie niż kolejne zakazy.

Idźmy dalej -- może trzeba być głupkiem, żeby w ogóle jeździć samochodem, albo mieć dzieci? Albo żyć? To przecież emituje CO2. Gdzie jest granica?

Istnieje bardzo skuteczny sposób na zmniejszenie emisji CO2:

formatting link
Uzasadnione? Czy jednak trochę za daleko?

Słowem nie wspomniałem o przebudowie systemu energetycznego (bo generalnie się z tym zgadzam, trzeba odchodzić od węgla), więc nie atakuj chochoła. Mówię o zmuszaniu ludzi do stosowania narzędzi, które po prostu są dla nich gorsze albo bezużyteczne, i obrażaniu się na nich, gdy nie chcą ich stosować (bo są dla nich gorsze lub bezużyteczne).

Jak chcesz zmieniać świat, to zacznij od polityków i celebrytów, którzy latają sobie prywatnymi odrzutowcami.

Zakładasz, że miałoby mnie interesować, za kogo mnie masz (lub w ogóle jakiekolwiek argumenty pozamerytoryczne). Odważne założenie.

Sugerujesz, że przejście na BEV jest jedynym sposobem na zahamowanie zmian klimatu? Jeśli tak, to niestety jesteś oderwany od rzeczywistości, ale nie będę ci niczego udowadniał.

rejonu.

No więc czy można wyciągać jakieś głębsze wnioski z badań, które prowadzimy na dobrą sprawę od ~20 lat?

J.

W dniu 07.05.2024 o 15:35, Jacek Maciejewski pisze:

To nie tak :) Znam wielu "zapaleńców" BEV i doskonale widać, że będą bronić swój wybór do końca. Znam też osoby trzeźwo chodzące po ziemi i po problemach (czy jak się nabawili) z BEV wrócili do ICE i im przeszło. Wszystko zależy od tego, kto jak traktuje przemieszczanie się z A do B. Nawet jak sam sobie policzę, że przy 30tys km rocznie miałbym spędzić na ładowarkach ponad tydzień w sensie 24h/doba to wolę na "urlop" pojechać ICE. Razy 20 lat to mam 20 tygodni, czyli pół roku pod ładowarką jeść hottogi :D Licząc że przy obecnej technologii, kierowca jeździ 60 lat to wynik jest prosty. Półtora roku w "więzieniu" pod ładowarką:)

Nie, nie dlatego.

- niski zasięg (szczególnie zimą)

- nie mam gdzie go ładować (nie mam garażu z prądem)

- ładowanie na stacji trwa za długo

- baterie mają ograniczoną żywotność

- mam określony budżet na samochód i nie będę wydawał więcej w imię ideologii (chyba, że będę miał z tego korzyści uzasadniające wydatek)

Jak będę miał nadmiar pieniędzy i kaprys, żeby wydać je na walkę ze zmianami klimatycznymi, to to zrobię. Nie mam.

Jak jadę na drugi koniec Polski to nie mam zamiaru planować postojów według dostępności ładowarek i zastanawiać się, jaka będzie do nich kolejka. Chcę zjechać na stację, zatankować w trzy minuty (lub dziesięć, jak będzie kolejka do dystrybutorów), i jechać dalej. Chcę móc zrobić sobie dłuższy postój wtedy, kiedy mam na to czas i ochotę, a nie wtedy, kiedy wymusza to na mnie gorsza pod tym względem technologia.

Oczywiście, że zalety też są. Np. hamowanie odzyskowe. Jedziesz sobie, zapala się czerwone, musisz nagle hamować (bo liczniki przed światłami są "be", za trudno zrobić), i w ICE twoje pieniądze ulatują wtedy w postaci ciepła. Podobnie wypalanie paliwa (czyli pieniędzy) stojąc w korku. Nigdzie nie mówię, że ICE mają same zalety, a BEV same wady. To byłby taki sam fanatyzm, jak ten prezentowany przez fanatyków BEV, ignorujących zalety ICE.

W obecnej rzeczywistości jest to mniejsze zło. Jak ty uważasz inaczej, to jeździj sobie elektrykiem. Może dla twoich potrzeb jest akurat OK. Dla moich nie jest i żadne manpulacje, wjazdy na sumienie ani inne erystyczne zagrywki tego nie zmienią.

Tak. Ze strony zwolenników BEV.

Czy ktokolwiek w tym wątku, kto wybiera ICE, ma problem z tym, że ktoś inny wybiera BEV?

A w drugą stronę?

Mieszkasz w Warszawie?

Fotofalcon to ty, czy zbieżność imienia i nazwiska?

Pan Arnold Ziffel napisał:

Te kolejki pewnie przez hotdogi, bo niemożiwe żeby ktoś wciąż jeszcze potrzebował benzynę. Wcześniej pojawił się tutaj ten link:

formatting link
Teraz zajrzałem. W tej chwili w całej Polsce podłączonych do ładowarek jest 265 samochodów. Spodzieaałem się, że to hobby jest trochę bardziej popularne.

Pan Arnold Ziffel napisał:

Samoloty polityków nie są prywatne. Ale tego aturat wyrzucał im nie będę, o ile dobrze robią robotę.

Jarek

Pan Arnold Ziffel napisał:

Tak.

Do tej pory nawet nie miałem nawet świadomości istnienia. Zadziwiająco dużo znanych osób nosi to imię i nazwisko (natomiat Jana Kowalskiego nie znam ani jednego).

Dokładnie. Motyw filmowy.

Ale jaki mały zasięg? Mały zasięg to ma Twizy, którym jakoś tak bez większych przeszkód sobie jeżdżę. Duże elektryki mają przy nim potężny zasięg, którego może brakować tylko w nietypowych zastosowaniach. Nie ma też żadnego problemu z trwałością. Akumulatorów rozumiem.

Problem jest z ograniczoną liczbą stacji ładowania. Gdzieś te samochody trzeba ładować. Dlatego odkąd mam to Twizy mówię, że elektryki są na wieś a nie do miasta. Bo na wsi gniazdko jest pod ręką a w mieście mimo, że wokół wszędzie elektryka to nie podłączysz się.

Przecież ludzie nie z powodów ekologicznych te elektryki kupowali tylko by spełnić marzenie o czymś nowym, lepszym. Dzisiaj znowu jechałem za jakimś smrodem. Gość kopcił wizualnie rurą skierowaną do mnie. Musiałem go wyprzedzić. Ale co, do d..y mu nie nakopię mimo, że zasługuje...

W dniu 07.05.2024 o 07:39, Shrek pisze:

Że też ludzie na Mojorkę jeżdżą tymi swoimi samochodami a nie latają samolotami.

Sam widzisz, że zasięg elektryka problemem nie jest tylko raczej mentalność.

LPG wolno się sączy, wskaźnik słabo pokazuje. A dobre elektryki na mocnych ładowarkach szybko ładują i do ostatniego kilometra zasięg pokazują.

Podłączasz do zwykłego gniazdka i następnego dnia jedziesz. Powtarzasz aż już wszystko kupiłeś i do emerytury. :-)

I co jeszcze?

Pociąg z 500 zabiera :-)

Pomijalny.

Spojrzyj odwrotnie, czyli do czego ludzie zwykle samochody używają. To normalnie determinowałoby ich wybory. No ale jak możesz kupić smroda, który ma 2x większy zasięg i masz mentalnie zatkany nos to wybierasz smroda. Normalnie z rozsądku byś go nie wybrał. A tak powiedz, że to właśnie jest rozsądne.

W dniu 07.05.2024 o 16:13, Arnold Ziffel pisze:

A z czym macie problem? Mówią użytkownicy elektryków, że 'spokojnie da się jeździć' a Wy nie mając pojęcia 'nie, nie da się bo tak uważacie'.

Śmierdzi Ci z rury i pchasz to za siebie zamiast do kabiny.

No to już trzeci (jeden to pewien celebryta, wiadomo który). Sokołowskiego (ale nie Jarosława) znam jeszcze jednego. Z czterech Sokołowskich, oprócz pana Masy, wszyscy mieli / mają ksywy / firmy związane ze słowem Falcon :)

Kowalskich przewinęło mi się przez życie trzech, ale żaden nie był Janem.

W dniu 07.05.2024 o 07:36, Shrek pisze:

No właśnie nic się nie poprawiło. Nadal nie ma zasięgu w pociągu i nadal rozładowują się w ciągu jednego dnia. Nikt nie zabrania stacjonarnych bo nie ciągnie się za nimi taki smród jak za spalinówkami.

Przecież dla Wifi jedna ściana nośna albo strop może stanowić problem. To jak niby to Wifi mogłoby służyć do dostarczania sygnału.

Ok, samoloty celebrytów są prywatne. Ja też nie wyrzucam, tylko widzę hipokryzję (to akurat o politykach). Zakazują nam wszystkiego, wprowadzają kolejne ograniczenia, a sami zamiast świecić przykładem emitują więcej CO2, niż normalny obywatel wyemituje przez rok.

A jednak :)

Choć bardzo rzadko stoję w kolejce do dystrybutora. Do płacenia częściej, ale ona bardzo szybko idzie.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required