Co zamiast Raspberry Pi?

Jun 30, 2020 171 Replies

Pewnie każda szabla jest mieczem ale nie każdy miecz jest szablą ;-) Wymienione wcześniej jednosieczność i zakrzywiona głownia to warunki konieczne, ale nie wystarczające :-P

Z tym się zgadzam, ale kiedyś było inaczej? Ja co najmniej równorzędny powód podałbym umiejętności aktualnych programistów. Pamiętacie co się stało gdy Internet stał się ogólnodostępny dla mas i jakie zapewne macie zdanie na ten temat, chociażby w kontekście nowych osób piszących na grupach na początku lat 2000? Moim zdaniem dokładnie ta sama erozja umiejętności występuje teraz wśród programistów, gdy programowanie stało się "dostępne dla każdego".

Pan Mateusz Bogusz napisał:

Mam inne zdanie, zwłaszcza co do tego ostatniego. To na początku lat osiemdziesiątych w każdej gazecie, włączając w to "Żołnierza Wolności", "Przyjaciółkę", czy inny organ Koła Gospodyń Wiejskich, drukowano w odcinkach kurs programowania w języku BASIC. Ogólne przeświadczenie było takie, że programować każdy musi umieć, bo nie ma jutra bez komputra.

Firmy (państwowe, bo takie one wtedy były) stawały na głowie, by znaleźć środki na zakup komputera. A programy do niego -- to już załoga napisze. Coś tam ta załoga czasem faktycznie pisała, jakość tego pominę, ale drogo nie było -- wartość peceta odpowiadała wieloletniej pensji pracownika.

Dzisiaj trzeba się naszukać, by znaleźć kogoś, kto potrafi napisać kawałek kodu. Nie chodzi mi tylko o takich, którzy mieliby robić to zawodowo i w ten sposób zarabiać na chleb. Przedstawiciele nieinformatycznych zawodów z krzykiem uciekają, gdy im ktoś powie, że powinni posiąść choć elementarną znajomość jakiegoś języka programowania, bo w ten sposób w trymiga pokonają problemy, nad którymi siedzą teraz tygodniami.

Sam bym tego lepiej nie ujął. Miałem przypadek, że zgłosił się człowiek do pracy jako programista (bo chciał) a po rozmowie okazało się że jego umiejętności zarządzania są lepsze od programistycznych. Nie mam pojęcia czemu chciał zostać programistą ale wybiłem mu to głowy, i dobrze bo sie okazał świetnym zarządzającym projektami. Do tego jeszcze dochodzi kwestia korpo, gdzie programista robi tylko mały kawałek i najczęściej nie wie do czego (a potem dostaje baty za całość). Ta erozja dotyka też architektów i menadżerów projektów, tutaj bym kładł nacisk na źródło badziewia (zaczyna się od wyboru platformy i kończy na złej implementacji).

A jakie w ogóle masz doświadczenie, żeby wypowiadać się w tym temacie? Jakimi zasobami programistów obecnie (lub wtedy) zarządasz jako menadżer lub konsultant, jakie projekty prowadziłeś (podaj budżety)? Pytań bo pierdoły opowiadasz. Wtedy to zajwisko wynikało wyłącznie z chwilowej mody, mało kto realnie wtedy (nawet gdyby się wyuczył) mógł pracować lub miał chociaż widoczny horyzont pracy w tym zawodzie. Zawód (programisty) wtedy nie miał u nas takiej skali jak teraz, to jest w ogóle nieporównywalne.

[...]

I chyba tak to zostawmy bo nie wiem czy chcę jeszcze raz tłumaczyć, w szczególności, że nie jestem przekonany, że naprawdę nie rozumiesz.

Silver Dream ! napisał:

Oczywiście, że doskonale rozumiem, nie ma najmniejszej potrzeby tłumaczenia.

Napisałbym, że co najmniej części to w ogóle nie interesuje albo pisząc ładniej - nie docieka całości. Mniej lub bardziej akceptowane przez kierowników jest też podejście "Nie dajesz rady z zadaniem? Spoko, oddaj na sprinta komuś innemu i weź następne." - i nie że się czepiam jak ktoś jedno na rok / projekt odda - u niektórych nie istnieje w ogóle droga "podpytam się i spróbuję dalej". Albo "gorące kartofle" - ja w tym miejscu nigdy nie robiłem, to niech weźmie ktoś inny.

Wolne działanie dzisiejszych aplikacji nie wynika z tego, że jest kilka warstw pośrednich jak niektórzy tutaj sugerują. Tylko z tego chociażby, że INSERTy do bazy robione są w pętli, jeden po drugim na dodatek sekwencyjnie - "bo framework ma tylko Add, a nie ma AddRange", a to że framework ma "ExecuteCommand", to kto by wnikał.

Wyjątki muszą być wyraźnie zdefiniowane i przez to są zawarte w regule. Jeśli coś się zachowuje inaczej niż przewiduje reguła a nie jest wyjaśnione dlaczego to rozwala regułę a nie ją potwierdza.

2020-07-12 o 17:38 +0200, Mario napisał:

Jeśli to coś zachowuje się w *wyjątkowy* sposób, to znaczy że inne (ktoś mógłby powiedzieć "regularne") przypadki są pokryte, a ten jeden jest - no właśnie - wyjątkowy. Reguła nie musi pokrywać wszystkiego, ma tylko dawać odpowiedź na najczęściej występujące sytuacje.

Mateusz

W dniu 12.07.2020 o 19:26, Mateusz Viste pisze:

Może być że reguła jest niepełna i jakichś wyjątków nie obejmuje. Ale w żaden sposób istnienie takiego wyjątku nie jest dowodem na istnienie tej reguły. W żaden sposób jej nie wzmacnia tylko ją osłabia. Możemy co najwyżej albo z tego powodu atakować regułę ze jest słaba i próbować zastąpić ją jakąś lepszą, albo pocieszać się może i nie zawsze działa ale działa w wielu przypadkach i dopóki nie znajdziemy lepszej musimy akceptować tę. Bezrefleksyjne akceptowanie wyjątków twierdzeniem, że jakoby potwierdzają regułę, jest oznaką ignorancji.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required