Co zamiast Raspberry Pi?

Jun 30, 2020 171 Replies

sirapacz napisał:

Tym to nawet się udało. Sam używałem i chwaliłem sobie. Można powiedzieć, że nawet zanim to było modne -- konkretnie miałem Toshibę Libretto. Było to na przełomie wieków, a ten komputer, to był wypisz wymaluj netbook.

Potem netbooki zaczęły znikać z rynku, a różni mędrcy tłumaczyli to tym, że "tablety do tego samego służą". Noż kurna to jest jednak zupełnie co innego!

O kurcze, zaraz dojdziemy do tego, że rodzina bez blaszaka to patologia!

Heh, w pierwszym momencie pomyślałem, że pytasz co robię w sypialni, że potrzebuję chłodzenia xD

Moja cała "serwerownia" to NAS - jakiś GoFlex, ale właśnie chcę to zamienić na DIY bo jest kijowy, a mam czekające w szufladzie 4 dyski; a drugi komputerek jest do powiedzmy "automatyki" domowej - tu jest na razie stare RPi2, ale chyba zmienię na RPi3. I router do zestawu. A i może jeszcze w przyszłości będę chciał dostawić jeden np. do monitoringu (kamery).

Nie wymaga to jak widać jakiś mega mocy obliczeniowych, ale jak każdy taki sprzęcior trochę mniej lub bardziej się grzeje, a ja nie chcę żadnych wiatraków.

Nie neguję wcale takiego rozwiązania, potwierdzam wszystkie wymienione zalety. Mimo to zastanawiam się czy i jak można inaczej/wydajniej/taniej etc. Takiego NASa np z chęcią bym postawił na czymś innym niż RPi, chociażby dla sprawdzenia w praktyce czy będzie "lepiej".

Dzisiaj kumpel z roboty mi podsunął pomysł żeby poszukać poleasingowych komputerków typu nettop/thinclient. No i faktycznie za 2 stówki można już całkiem niezłe sprzęty dostać. I teraz sam nie wiem czy to, czy RPi...

Skąd, różne bezobsługowe wynalazki naziemne.

Pozdrawiam, Piotr

zapomniałeś przymiotnika "drogie" - jak ta pamięć kosztuje 110pln od sztuki przy zakupie za 25kpln:) to ile musi kosztować reszta?

No miałem na myśli nieco nowsze modele:) Te dla ludu

i cieszę się, że się zgadzamy ;)

Cena to rzecz względna. Na przykład po zalaniu takiego telemetrycznego cudaka betonem serwisowanie robi się ździebko trudne i ta dodatkowa stówka wychodzi całkiem tanio.

Pozdrawiam, Piotr

sirapacz napisał:

To jest właśnie ciekawostka. Za czasów Toshiby Libretto, przenośny komputer im był mniejszy, tym droższy. Potem się odwróciło -- małe netbooki stały się najtańszymi wśród laptopów. A walory użytkowe przecież te same.

Jarek

Nikt, wyjątek tylko potwierdza istnienie reguły, tylko tyle i aż tyle.

Bo Toshiba pierwotnie wymyśliła sobie, że targetem Libretta bedą krawaciarze z Wall Street. Przez przypadek widziałem premierę Libretta w jednym ze sklepów na 5 alei gdzieś w drugiej połowie lat

90 i cena zwalała wtedy z nóg. Coś mi się kojarzy ponad $3000. Ale na drożyznę jest sposób, wystarczyło poczekać 12 lat, udało mi się kupić 110ct za kilka stówek. Służy do dzisiaj.

Nie ta pojemność, nie ten interfejs, nie ten zakres cenowy. BTW. gliniane tabliczki mają dłuższy czas retencji danych.

Dodatkowa stówa obok kilkunastu czy kilkudziesięciu innych stów aby zapewnić niezawodność:) Poza tym mówiłeś o trzech torach więc nie stówa a trzy:)

W dniu 2020-07-08 o 01:36, Jarosław Sokołowski pisze:

pomijając marketing (i ustalanie cen) te mniejsze były droższe bo nie konsumenckie - klient docelowy nie miał być z mainstreamu.

teraz laptop, ultrabook (trochę mnie irytują osobne nazwy na produkty rózniące się tak niewiele) czy stacjonarka to to samo co listwa zasilająca, telewizor, radioodtwarzacz. Koszt wyprodukowania komputera? zobacz na tytułowe RPi. A to całkiem rozbudowane urządzenie i są sporo tańsze od niego.

RPi może byc na raspibianie pełnowartościowym dekstopem. Kupujesz RPi za

200 z jakąś kartą microsd, używany monitor za 100, klawiaturę i mysz za 2 dychy i masz kompletny komputer

Lapki zanim dolar poszyboiwał po Trumpie mogłeś mieć po tysiaku z systemem. A jeszcze dekadę temu to bez 2-3 tysięcy nie było sensu w ogóle startować. Weź pod uwagę jaką dużą rolę odgrywa miniaturyzacja i upakowywanie całych modułów w scalakach. Kiedyś płyta od laptopa była wielkości całej obudowy i obsiana elementami jak pole na jesień. Teraz płyta główna od lapka to często płytka 10x20cm gdzie masz wszystko co potrzebne - włącznie z wlutowanym ramem czy dyskiem ssd

U nas, czy w USA ?

formatting link
formatting link
formatting link
formatting link
Moze oni tak nie bardzo rozrozniaja ...

J.

sirapacz napisał:

[...]

Odpowiedź prawidłowa. W Libretto trzeba było poczynić ekstra starania, by upchnąć to, co zajmowało całą powierzchnię w dużym laptopie. Teraz płytke mniejszą od netbooka wkłada się w plastik z 17-calowym ekranem.

Wyjątek jest złamaniem reguły. Zaprzecza jej. W momencie gdy się pojawi, trzeba regułę wzbogacić o obsługę tego wyjątku, bo przestałe obowiązywać. Dotyczy zarówno reguł w sensie naukowym jak i reguł w sensie przepisów prawa. Tolerowanie jakiegoś wyjątku niezgodnego z regułą prowadzi do sytuacji gdy tolerujemy każdy przypadek niezgodny z regułą (bo możemy to zawsze skwitować durnym bon motem o potwierdzaniu reguły). Czyli reguła po prostu przestaje być regułą. Mądra rzymska zasada (dotycząca dość jasnej sytuacji) stała się wymówką idiotów aby nie uznawać żadnych reguł.

No i właściwie o co dalej j bijesz pianę bo już nie widzę celu w tych rozważaniach filozoficznych. Nikt tutaj nie każe nie uznawać żadnych reguł, jedynie od nich wyjątki. Są reguły i od nich wyjątki, tyle i aż tyle. Proste i genialne.

Ale tego przecież używa się w innym kontekście. Jeżeli mówię, że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki to mam na myśli, że nawet jeżeli odnajdę tę rzekę, w której się pluskałem z dzieciakami i rybami w dzeciństwie a obok była piękna polana to nic już nie będzie takie jak wtedy. Nie tylko woda w rzece nie będzie ta sama, pewnie też nie tej czystości, ryby które w rzece łapałem rękoma dawno nie istnieją a zamiast polany z mini-plażą jest parking przed halą handlową. I ja sam też nie jestem ten co kiedyś. Mam inne odczucia czy priorytety.

To dlatego „nie można wejść dwa razy to tej samej rzeki” (nawet jeżeli nadal się tak samo nazywa) bo panta rhei (nie tylko woda w rzece). Nie dlatego, że skoro raz wpadłem z tratwy do Dunajca to drugi raz już nie mogę :-)

To samo co unieważnienie. Może to być coś fajnego lub nie. Zależy od punktu widzenia na kąt patrzenia ;-)

?? Czyli co można anulować? Zlecenie, które zaistniało? Czy jago wykonanie, które nie zaistniało?

„Jak nie jak tak?” Można anulować kontrakt (Twój przykład)? Można. A można anulować nieistniejący kontrakt? No, można czy nie?

Zatem anulowano coś co istniało (bilet i wynikające z niego prawo do przejazdu) czy nieistniejący przejazd? Czy może jeszcze coś innego?

Życie, w szczególności internetowe, mówi wiele niepoprawnych rzeczy. O politycznym nawet nie chcę zaczynać dyskusji.

Anulowanie pochodzi z łacińskiego Ad nullum. Nie można sprowadzić do nullum czegoś co już nim jest. Innymi słowy nie można anulować czegoś co już jest "nullum". Musi w jakiś sposób istnieć aby można to było anulować. Najbliższym synonimem będzie chyba „unieważnić” - tak samo: jak chcesz unieważnić coś co nie zaistniało?

U nas. W USA nie ma szabli tylko saber

formatting link

Kto ich tam wie. :-)

Silver Dream ! napisał:

No to różowy jednorożec. Nie ma czegoś takiego, nikt nie ma potrzeby tak mówić.

Zlecenie. "Zlecenie" i "anulowanie" ma taką samą formę gramatyczną, a semantycznie należą do tej samej kategorii -- opisuje przyszłość.

Nie można. Dlatego nie ma "anulowania małżeństw". Jest stwierdzenie, że to małżeństwo nigdy nie miało miejsca.

Nieistniejący (do tej pory) przejazd wykonywany za pieniądze. Tak samo jest, gdy dzwonię do dentysty i mówię, że chcę anulować jutrzejszą wizytę.

Zawarta umowa czy kontrakt nie jest "ad nullum", tylko jest "ad rem". Można ten stan zmienić przez anulowanie.

To nie jest synonim. Można na przykład unieważnić dokumenty, które stwierdzały ważność nieważnego małżeństwa. Ale owszem, można anulować wizę bądź paszport -- i to jest jeden z nielicznych przykładów, kiedy używa się tego słowa w odniesieniu do czegoś, co wcześniej zaistniało. Bardziej by pasowało "unieważnić", ale język nie zawsze musi być do końca logiczny.

Jarek

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required