Dnia Fri, 6 Oct 2017 23:30:26 +0200, Paweł Pawłowicz napisał(a):
Ale tego samego uzywam w Karpaczu :-)
I to jeszcze o starych czasach mowie, mydlo z PRL :-)
J.
Dnia Fri, 6 Oct 2017 23:30:26 +0200, Paweł Pawłowicz napisał(a):
Ale tego samego uzywam w Karpaczu :-)
I to jeszcze o starych czasach mowie, mydlo z PRL :-)
J.
Z liceum pamiętam. Aczkolwiek pamiętałem ciut niedokładnie: dodaje się mydła aż się zacznie pienić. Im mniej mydła trzeba było miareczkować tym bardziej miękka woda.
Ależ są, nie spodziewasz się w niej NaOH ani chlorku wapnia.
Nie mówimy o alkalizacji dodatkami zasad. Mówimy o naturalnie ustalającym się pH w kranówce miękkiej i w kranówce twardej.
Nie mówię o dodawaniu buforów ani dodawaniu ługów tylko o wodzie z kranu.
To znaczy jakie ma pH Twoja kranówka? I z jakich wodociągów masz wodę? Poprzesz swoje słowa jakimś raportem jakości z testu wody z Twoich wodociągów?
Mówienie o NaOH czy CaCl2 w odniesieniu do wody jest pozbawione sensu. Tam są jony Na+, OH-, Ca++ czy Cl- albo H+. Żadnych cząsteczek tego typu. A wszystkie te jony jak najbardziej są.
Jeśli jesteś aż takim hobbystą, sam sprawdź, ZGK Czernica.
P.P.
Dokładnie tak, jak napisałem (a co wyciąłeś): demonstracja edukacyjna. W laboratorium tak się nie robi.
P.P.
Wyglada na to, ze fachowcy np do parzenia kawy zalecaja wode ze 150mg/l tds.
A tu mozesz kupic specjalną miksturę soli mineralnych aby z galona wody destylowanej zrobic idealną w smaku wodę do przenia kawy:
Siarczan magnezu, cytrynian wapnia i cytrynian sodu.
P.P.
Czy orientujesz się... Czy woda do profesjonalnego parzenia kawy i herbaty jest przygotowywana tak samo, z dodatkiem tych trzech składników do wody demineralizowanej?
Wierzę Ci na słowo, nie pracuję w tej branży.
Tak swoja droga - to nie reaguje bardzo szybko do gipsu, ktory wydaje mi sie malo rozpuszczalny .. ale wiki podaje 2.1g/litr wiec wcale nie tak malo ... i to w 20C
Albo maja to w d* - wazne, zeby maszyna sie nie zapychala, a swoje elektrolity to nich ludzie sami dbaja :-)
J.
No właśnie, ciekawe czy nasz kolega zna ile kazdego z tych trzech składników się godaje w gramach na litr wody. Widziałem saszetkę przeznaczoną do rozpuszczenia w galonie wody (3.785l) i była bardzo mała, na oko połowa wielkości typowej saszetki na prezerwatywę. ;-)
Gdyby chodziło o czystosc maszyny to nie dodawaliby specjalnie odmierzonych ilosci soli mineralnych tylko robiliby z wody demineralizowanej. Dodają te sole bo poprawia to smak otrzymanego gorącego napoju.
Tego nie trzeba wiedzieć, to trzeba policzyć. Tak na oko, w sumie około grama na galon :-) Magnezu i wapnia powinno być mniej więcej tyle, ile w kranówie. Cały hit polega na nieobecności chlorków.
P.P.
Albo te sole sa dla hobbystow, a profesjonalisci maja to w d* :-)
Musze przyznac, ze kawa na Orlenie dobra, ale ile w tym zaslugi wody/minerałów to nie wiem.
J.
użytkownik Pszemol napisał:
Ostatnio nawet zerkałem. Wyszło 2g/L tych wszystkich anionów i kationów, teraz rzuciłem okiem i widzę swój błąd. Jest dużo mniej
Otóż to.
Stężenia wszystkiego: cukrów, soli mineralnych. Wszystkich tych rzeczy które mogą wpływać na ciśnienie osmotyczne między membranami komórkowymi. Tego się ludzie boją.
Nie pisali w jaki sposób demineralizowana?
Też tak myślę.
Raczej odwrócona osmoza.
Nie wiem skąd te pomysły masz o Ameryce :-)
W dniu 2017-10-18 o 04:31, Pszemol pisze:
Dodam, że używam termosu, bowiem parzyć jest wygodniej na zapas. Oczywiście herbo-smakosze będą kręcić nosem na termos, ale - polecam! Przecież gdy się herbatę pija często, to odstawianie całego ceremoniału jej parzenia za każdym razem gdy nam się chce jej łyknąć - to jednak przesada, i to raczej spora. No, chyba, że ktoś ma pod ręką gejszę, a jeszcze lepiej gejsze ;-)
Znaczy że "wszystkich tych rzeczy"? Bo nie chwytam czego "się ludzie boją"...
Nie zawsze jest to zaznaczone, zależy od producenta. Ale myślę, że odkąd technika "odwróconej osmozy" osiągnęła pewien poziom, przy którym demineralizowanie nią wody jest tańsze, niż destylowanie, to w to drugie żaden producent się nie wpieprza.
Ale pewności (najczęściej) nie ma. Natomiast ciekawi mnie, czemu w sprzedaży wciąż nie ma takiej "herbacianej" wody, czyli z atestem spożywczym, i albo demineralizowanej, albo przywożonej z wysokich Tatr. W krajach azjatyckich wodę na herbatę preparuje się bardzo pieczołowicie, np. czytałem, że często umieszcza się ją w dębowych baryłkach, i zakopuje w ziemi na... kilka lat! - i dopiero gdy wy-leżakuje, to uznaje się ją za "właściwą" do sporządzania naparu z /camellia sinensis/. No ale pewnie w naszym, unio-jewropesjkim kraju —— trudno liczyć na duży popyt na taką "specjalną", miękką wodę.
Przytaczam powiedzenie, z którym zetknąłem się, jako z amerykańskim, ale czy ono naprawdę jest tam popularne, to pewności nie mam. Ja rozumiem je w taki sposób, że nawet gdy los zrządził, iż przyszło nam pracować jako śmieciarz, to i do tej pracy powinniśmy przykładać się ze wszystkich sił, tak, jakby się walczyło na olimpiadzie o to, żeby zostać "najlepszym śmieciarzem na świecie"...
-- Zamiast motto: herbaciano-muzyczny kawałek: tiny.pl/gqv94
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required