Herbatę należy zaparzać w takim stężeniu, w jakim się ją pije. Czyli: żadnej "esencji" smakosz używać nie będzie! Acz obyczaj jej spożywania (po rozcieńczeniu *wrzątkiem*) na pewno był dość pożyteczny, gdy nie odkryto jeszcze bakterii, i nie znano pomysłu pasteryzacji: byle napar był lepszy niż picie nieprzegotowanej wody z nieznanego źródła. Ba, nawet i siwucha była lepsza!
Mało się to tak postrzega, ale onegdaj napoje alkoholowe były w zasadzie jedynym napitkiem, który był wysoce pewny pod kątem mikrobiologicznej "czystości". Tam, gdzie udawało się robić dobre piwo - wyrastały całe miasta! Inaczej to ujmując: to mieszczuchy szły za piwowarem, a nie on za nimi, jak to musieli robić rzemieślnicy z innych cechów.
Alkohol podawano nawet nieletnim! Lepiej już dzieciaka uzależnić zbyt wcześnie od %-tów, niż by miał się za**rać na śmierć od jakiejś zarazy, czyhającej w brudnej wodzie (nieprzegotowanej).
Wróćmy do herbaty: darujcie sobie jakieś "esencje", jak ktoś chce uniknąć powtarzania całego ceremoniału parzenia co chwilę, gdy ma ochotę na dwa łyki, to przecież można użyć termosu. Stojąca w nim nieco dłużej herbata nie jest tak aromatyczna jak świeża, ale nie rozdzierajmy nad tym szat: smakuje całkiem nieźle.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
R
re
Użytkownik "Pszemol"
Nie jest to ani ewidentne ani oczywiste :-)
Ulatnianie się gazów miałeś na wykresie którego nie skomentowałeś.
A granulacja bierze się stąd, że wrzeniu ulega cieniutka warstewka wody tuż przy gorącym grzejniku. W przypadku gdy cała objętość wody osiągnie temperaturę wody to wtedy bąble łączą się w duże - niestety to jest to samo zjawisko.
Zmierz temperaturę na granicy wody i grzejnika :-)) Transfer ciepła tworzy gradient temperatury - powierzchnia grzejnika będzie gorętsza, dużo gorętsza niż te Twoje pomiary z objętości wody. Tam przy grzejniku jest już wrzenie podczas gdy reszta wody jeszcze ma te 10 stopni do zawrzenia.
P
Pszemol
:-) no tak, tak...
H
HF5BS
Użytkownik "Pszemol" snipped-for-privacy@PolBox.com napisał w wiadomości news:oqe5kk$on2$ snipped-for-privacy@dont-email.me...
Podsumuję to luźnym cytatem z Paracelsusa:
Co jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną - dawka czyni truciznę.
Dla jednego mniej (np. uczuleni na pyłki topoli, których jeden rozwala, a ja w drugą stronę, mogę sie w nich wytarzać i nic), dla innego więcej, jednego dnia niby schorowany, słabo mu, a potrafi wypić sporo i nawet nie jest mu niedobrze. Innego dnia czuje się świetnie, a po setce leży i rzyga... Znam osobę, która wciąga "halbę" gorzoły jak oranżadę i jest po tym w pełni przytomna. Ja padam po ćwiartce.
H
HF5BS
Użytkownik "Dariusz Dorochowicz" <dadoro@_wp_._com_> napisał w wiadomości news:59ca12b8$0$5149$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Celnie podsumowałeś to przykładem praktycznym, o co mi chodzi.
H
HF5BS
Użytkownik "Pszemol" snipped-for-privacy@PolBox.com napisał w wiadomości news:oqe5kk$on2$ snipped-for-privacy@dont-email.me...
No to dziabiem bracie, ty półtoraka (1.5 l.) destylowanej (prawdziwie destylowanej), ja półtoraka wysokonasyconej minerałki ze sklepu - podejmujesz próbę? Ja tak, z pełną świadomością potencjalnego ryzyka. Czas - do 10 minut. Dla równowagi, za powiedzmy tydzień od pierwszej, druga próba - odwrotnie, ty minerałkę, ja destylowaną. Aha... dla czystości próby - na czczo.
J
J.F.
Użytkownik "HF5BS" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:oql17g$31k$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl... Użytkownik "Pszemol" snipped-for-privacy@PolBox.com napisał w wiadomości
Mysle, ze nie zaszkodzi.
Ale czemu ? Dla udowodnienia, ze absolutnie nie szkodzi ? Bo czlowiek to tak po szklance pije, i czesto do posilku. Albo z herbata.
Ja bym jeszcze zrobil taki test, ze przez rok pijecie po sama destylowana, pare szklanek dziennie, tyle co normalnie, a potem do dentysty.
J.
D
Dariusz Dorochowicz
W dniu 2017-09-29 o 13:16, J.F. pisze:
To by się mogło skończyć wcześniej i poważniej. Brak elektrolitów jest mocno niefajny.
Pozdrawiam
DD
D
Dariusz Dorochowicz
W dniu 2017-09-29 o 10:40, HF5BS pisze:
Zwracam tylko uwagę, że mój stan był mocno nienajlepszy, np kawy już nie piłem, a i herbatkę cienką.
Pozdrawiam
DD
H
HF5BS
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:59ca14b9$0$15198$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Coś jak gdzieś bodajzże koło Piaseczna, objawiło się kilka lat temu jakoś.
Co było a nie jest... i zemścił się Rejestr...
Podobno nawet prąd był (i chyba pozalewane trochę elektryki, ale wytrzymało), choć windy nie chodziły, nie wiem, czy wyłączone z obawy, że cuś-się-stać-może, czy woda zrobiła awarię...?
Jakby to powiedzieć, jedno idzie w ilość, drugie w jakość. Siła może nie ta, ale nie polegałbym na beztrosce z tego tytułu. To jak ze szklanką. Jak siedziałem na kasie, czego nie ukrywam, koleżanka obok sprzedawała jakiemuś facetowi colę, była promocja, że do iluś-tam litrów - szklanka (podobna do starej ćwierćlitrowej butelki coli). I takowa raczyła nagle, z nieco więcej, niż pół metra, sfrunąć na kamienną posadzkę, robiąc kilku(nasto)sekundową sesję piłeczki pingpongowej, ani pęknięcia. U mnie identyczna szklanka przewróciła się na dywanie, poszła w drobiazgi. Niby dość miękki dywan, nie spadła z wysokości, a tu proszę, od razu skutki daleko gorsze, niż od pingponga na kamiennej posadzce. Pominę już, ile hałasu wytworzyła ta odbijająca się, a fikała, teatr był nie z tej ziemi, wszystko widziałem...
H
HF5BS
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:59cab2bc$0$648$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Aż się prosi potrawić trochę płytek :) (tak, wiem, stężenie - ale mieć trawiarkę za darmo, kto z nas nie weźmie?) :)
J
J.F.
Użytkownik "Dariusz Dorochowicz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:59ce2f67$0$5162$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... W dniu 2017-09-29 o 13:16, J.F. pisze:
Ale te elektrolity beda. Czlowiek je mieso, owoce, ziemniaki, warzywa, soli zupe, czy nawet herbate do szklanki sypie.
Tylko bedzie ich nieco mniej - glowy nie dam, mysle ze sie ukryje ta ilosc. Eskimosi chyba pija glownie wode destylowana, tzn ze sniegu, i nic im nie jest.
Balbym sie troche wypicia tych 1.5 litra duszkiem, balbym sie np wplywu destylowanej na zęby w dlugim okresie.
J.
D
Dariusz Dorochowicz
W dniu 2017-09-29 o 14:55, J.F. pisze:
Oczywiście że masz rację. Tyle że o elektrolity organizm potrafi się nie upomnieć. Jeżeli w porę nie zmienisz nawyków żywieniowych to może się okazać że nie zauważysz że jest coraz gorzej i gorzej, aż będzie całkiem źle.
No, a my generalnie możemy pić sporo alkoholu w porównaniu do takich Japończyków chociażby. Zapewne mają organizmy i sposoby żywienia dostosowane do takich warunków. Ja jakiś czas temu tak dla własnego widzimisię kupiłem trochę fioletowych ziemniaków. Tylko że, skubane, jak są oskubane to tracą kolor podczas gotowania. A że głównie sam w domu ziemniaki konsumuję i dość długo były (parę kilo trzeba było kupić żeby nie były dwa razy droższe), to jakoś tak się przyzwyczaiłem, że gotowane "normalnie" zwykłe ziemniaki są dla mnie słone. Ale co jakiś czas sprawdzam elektrolity - jest OK. Bynajmniej nie od soli.
Nie wiem - nie próbowałem :) I raczej wątpię żebym spróbował.
Pozdrawiam
DD
H
HF5BS
Użytkownik "Dariusz Dorochowicz" <dadoro@_wp_._com_> napisał w wiadomości news:59ce2f67$0$5162$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... (by me):
Pewności nie ma - przypominam, że zaledwie 0.5 l więcej, wypite w dłuższym czasie, rozwaliło mnie na dwa dni. No, na dłużej, ale już byłem w stanie pracować i jakoś to przetrzymałem.
Dla sprawdzenia się. Możliwie z ostrożnością...
Mógłbym się podjąć, choć z innych powodów, próba nie była by rzetelna.
Właśnie, elektrolity. A nerki nienawidzą rozregulowanych elektrolitów. Jeśli zasuplementuję destylatę czymś elektrolitycznym, to powinienem to przetrwać, jeśli nie - już napisałem, z jakiego powodu miałem 2 dni L-4. Pomijam już dalsze rozrzedzanie ponad miarę płynów ustrojowych. Jak jest kroplówka w szpitalu, to nie bez powodu robi się tzw. solą fizjologiczną, a nie czystą wodą. Zastrzyk można oprzeć o destylatę, bo jej mało i nie rozreguluje. Nie wiem, jak z kroplówką glukozy - cukier jest nieelektrolityczny, ale chyba podlega prawom osmozy...?
J
J.F.
Użytkownik "HF5BS" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:oqle6f$f92$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl... Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
Warszawa, Krakow - a wczesniej tez "nigdy nie bylo".
Watpie. Mieszkalem niedaleko - u mnie nie bylo, bo podstacje zalalo, w calym rejonie nie bylo.
Akurat na Kozanowie bylo tak, ze sa wiezowce, na dole maja garaze ... i te garaze zalane po sufit a nawet wyzej.
A obok garazy pewnie jakies rozdzielnie budynkowe, transformatory, latarnie na ulicach zalane na 2 m - nie mial prawa prawa tam prad byl wlaczony.
Bylem na Kozanowie, mam zdjecia, musze zeskanowac, bo porzednie wcielo. Ale w dzien bylem, to nie powiem w ilu oknach sie swiecilo.
formatting link
formatting link
formatting link
zdjecia dzieli pare dni - widac o ile woda zeszla.
Sterownie wind akurat wysoko - przetrwaly bez szwanku.
A to nie Kozanow - ale ilustruje co sie dzialo w piwnicach
formatting link
w piwnicach kable
Natomiast ... telefon u mnie dzialal, ale u mnie powodzi nie bylo - skonczyla sie 50m dalej. Kable natomiast mogly byc calkiem zalane - w innych rejonach telefony zamilkly na dlugo, ale jak kable poniemieckie, papierem izolowane, to sie nie ma co dziwic. Lacza radiowe byly wtedy w modzie w TP :-)
Tym niemniej jak peknie rura, to woda wyplywa w duzej ilosci i wymywa piasek. A czasem w bardzo duzej ilosci. Powstanie jakiegos naturalnego zrodelka jest IMO raczej malo prawdopodobne.
P.S. Ale tych scen to nie pamietam
formatting link
J.
H
HF5BS
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:59ce42bd$0$15201$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
I całe szczęście.
No - i już zmieniają się realia, coś się z tą wodą miesza i już jest lepiej.
Ale tam zdaje się, jakąś foczkę wszamają, czy ptactwo, jeśli takowe się pojawi, ryby, czy to bezpośrednio, czy przez zjedzoną fokę, a woda tam chyba słona, więc sole będą. Podpytam lekarkę przy wizycie.
Ano, różnie może być, organizm niekoniecznie musi zdążyć, czy w ogóle być w stanie, wyrównać stan elektrolitów, zdaje mi się, że szczególnie niedobre jest rozrównoważenie jonów potasu...
Skoro destylata to rozpuszczalnik uniwersalny... ale pod tym kątem nie rozkminiałem, poczytam przy okazji. Na razie uruchamiam modem komórkowy w lapie i średnio mi to idzie (ale rezultaty są, łączy się i działa).
H
HF5BS
Użytkownik "Dariusz Dorochowicz" <dadoro@_wp_._com_> napisał w wiadomości news:59ce4d4a$0$642$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Jak z zawałem, raz zaboli i zdążysz wezwać pogota, a raz nie, bo pierwszym objawem będzie zejście. A zawał nie zawsze wychodzi na EKG.
My słowianie w ogóle jesteśmy bardziej genetycznie dostosowani do większych dawek alkoholu.
(fioletowe)
Ja umiem tak obrać ziemniaki, że soli w ogóle nie potrzeba. Zamiast fizycznie obierać, zdzieram skórkę, zawarte w nich sole zostają i ziemniaki nie są w smaku wodniste.
Sama sól, to za mało. Prócz sodu, jeszcze potas i inne pierwiastki...
Mnie nawet zwykła minerałka... Ale ja w ogóle mało solę. Choć butelkę "Kacyka", to jest pół litra soku z kiszonej kapusty, wypiję ze smakiem, a jest to okrutnie słone. A za godzinę w słowie smak zmienia się jedna litera... :) (można komuś dowcip zrobić i jeszcze poprzeć to zjedzeniem 6 papryczek czereśniowych w zalewie, oczywiście, ten ktoś ma to spożyć, a potem wysłać go gdzieś na miasto w jakieś oddalone od centrum miejsce) :) Jest to bezpieczne, o ile ktoś nie jest uczulony, bądź chory jedzeniowo.
H
HF5BS
Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:59ce6a67$0$5158$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... (powódź)
No, ale tu rozmiar dramatu nie był tak rozległy.
Stąd napisałem "podobno". Ale może na jakiejś przełącznicy było doprowadzone z innej linii?
No, niewąsko tam było. Przyznaję, trochę się obawiałem o stan budynków po tym zdarzeniu.
Wiadomo - zwykle (ale nie zawsze, osobiście "zwiedzałem" także takie na najniższym piętrze) maszynownie są na górze, a sterowanie, to jeszcze nie widziałem, aby sterowanie było oddalone od sterowanego sprzętu.
Oby nie popękane.
To zależy od stanu kabla...
Bo normalnie, na "przyłączu", kable były pompowane, aby w środku było nadciśnienie powietrza. Jeśli sprzęt pompujący był sprawny, to przy mniejszych dziurach powietrze powinno dać radę utrzymać wnętrze kabla w suchości.
W rzeczy samej, nawet numerację w PNK miały osobną.
No - i jak kabel nie wessie, to się urwie, ołów jest jednak bardzo ciężki. Za to zadbany kabel przetrwa wiele lat. Ale byle wilgoć i już, może nawet podtrawiać. Heh, wątpię, aby jeśli już, to zaciągało czystą destylatę. Raczej wszelkie okoliczne syfy, które były w podbywającej wodzie. A to niemal na pewno elektrolit i nawet, jeśli nie uwali łaczności, to w wilgoci będzize podtrawiać i dodatkowo uwrażliwi się na zasyfienie środowiska, aż odcinek padnie i trzeba będzie wymienić. Przepracowałem na centrali 6 lat i już po szumie umiałem określić, co się z kablem dzieje.
Ale różnie bywa. W sumie można polegać na statystyce, że np. jak się pojawi naturalne źródło, to podcieknie kabek i narobi szkód na 10 milionów. A dla rachunku, dzieje się to raz na 10 lat. A zapobieganie temu, kosztować będzie w tym okresie 20 milionów, to taniej wyjdzie raz na 10 lat naprawić awarię.
Nie tak dawno, 2-3 lata może, w Warszawie takie sceny były, po jakiejś ulewie, jak kanaliza nie wyrabiała z odprowadzeniem. A osobiście też w Wawrze, obecnie dzielnica Wa-wy, widziałem gejzer, jak woda z kanalizy wylała się na skrzyżowanie. Tylko, że to z ulewy, a nie powodzi, która położyła miasto. Jednak raz miałem szczęście, siedziałem na kasie w Kalafiorze na Modzelewskiego, ulewa była taka (sierpień 2009), że potok Służewiecki, normalnie malusi spokojny strumyczek, był na poziomie niecały metr od rozlania się na ulicę, szeroki i rwący, mam gdzieś fotę, ale nie dotrę teraz. Może kilka minut, a woda wlała się do sklepu i klienci out. Ostatnich obsłużyłem już prawie pływając, bo miałem wodę na kasie. No to do domu. Metro zalane, a metrem dojeżdżałem. Na szczęście całkiem blisko miałem też do domu autobus 141 i szczęśliwie, że jego trasa nie została zalana i dojechałem z Mokotowa na Pragę w jakieś 20 minut, w przeciwną stronę dramat, wszystko stało.
Ażeby nie zboczyć z tematu -
formatting link
Chcących wykorzystać fotki proszę o sygnał do czego i gdzie. (Data wykonania
21.05.2010, autorstwo moje) Resztę podtopień - UGD :) (dużo, to trudno znaleźć konkretne)
A na koniec... tak mi się czeska Praga skojarzyła, gdzie przejezdny był tylko most Barrandovski, a na miasto wyjechały wszystkie pojazdy, które były w stanie się poruszać. I proszę, podobno... znów - PODOBNO - nie było mowy o czymś takim, jak zajmowanie buspasa... Więc komunikacja tak źle nie miała.
formatting link
(czerwiec 2013)
formatting link
(tu nie za bardzo jest co znaleźć, sierpień 2002)
P
Pszemol
Moją wypowiedź należy traktować jako porównanie szkodliwości demineralizowanej wody i wody z kranu, której nikt się pić nie boi, tymczasem oba rodzaje wody tak samo szybko spowodują deregulację elektrolitów w komórkach wypite duszkiem w dużej ilości.
Płyn wewnątrz komórkowy, plazma krwi - to są płyny o nieporównywalnie większym stężeniu niż stężenia występujące w wodzie z kranu. Te sole mineralne w kranówce w niczym Cię nie zabezpieczają przy wypiciu nadmiernej ilości wody: różnica ciśnienia osmotycznego dla wody z kranu i wody demineralizowanej jest pomijalnie mała.
P
Pszemol
Przykro mi ale nigdy nie wypijam takich ilości wody na raz w takim krótkim czasie i uważam to za jakieś wynaturzenie, bez względu na to to woda mineralna czy demineralizowana.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.