Nie ma potrzeby. Nie rozładuje się się w ciągu dnia. Mam magiczne oczko w akumulatorze. Jak widzę że zielony zaczyna znikać a pojawia się czarny to doładowuję. Nic tak dokładnie nie ocenia stanu naładowania jak aerometr. Na szczęście teraz są wbudowane w akumulatory i łatwo można ocenić stan naładowania.
Nie wiem. Ja stosuję zdrowy rozsądek tutaj. Myślę, że tez o to chodziło producentowi.
Nie zdarza się, bo widzę przez magiczne oczko jaki jest stan. Jak "świeci" na zielono nie ładuję.
Rzadko się zdarza głębokie rozładowanie. Natomiast częściowo rozładowanie zdarza się b. często.
Warto doładować, aż do skutecznego naładowania. Ile to godzin zajmie zależy od stanu naładowania. Raz 2 godziny a innym razem 10 godzin.
One są zwykle tańsze niż te z "górnej" półki bosze i warty, więc za korki i magiczne oczko nie zapłacisz dodatkowo.
Specjalnie zaprojektowane korki są w akumulatorze. Nie wiem skąd wziąłeś katalityczne.
Podłączyć do prostownika i ładować do wystąpienia objawów naładowania. To wszystko. Dokładnie tak samo jak teraz. Nic tu się nie zmieniło od onych czasów.
Nie. To kwestia przeciętnego, średniego stanu naładowania w funkcji czasu.
Tak. W książce, której podałem są dokładnie te same zalecenia. Stąd wiem, że tam są błędy w tłumaczeniu w niektórych punktach. Brak pewnej precyzji tłumacza.
Zwykłego prostownika nie należy zostawiać na nieograniczony czas. Po naładowaniu należy go odłączyć. Jest to opisane w instrukcji prostownika. Zatem to był kardynalny błąd. Jednak kto bogatemu zabroni. Można sobie ładować i miesiąc jak ktoś ma taki kaprys.
Może być nawet kilka dób. A może być tak, że nawet nigdy tym nie naładujesz.
Jak pisałem. Naładowanie akumulatora zgodnie z zaleceniami nie jest dla niego szkodliwe. Szkodliwe znacznie bardziej jest przechowywanie i eksploatowanie wyładowanego w części akumulatora. Siarczan na płytach się utwardza i już się później nie da go odzyskać do elektrolitu. Jest to tzw. trwałe zasiarczenie. Jest to skutek braku doładowywania w określonym reżimie czasu.
To już jak kto uważa. Kupisz używane, więc stan akumulatora jest najczęściej nie znany i w zimie się okazuje, że trzeba go wymienić.
Ni w ząb nie rozumiem.
Powinna być zbliżona do znamionowej a nie 10% wartości znamionowej. Mam 10 letni akumulator i on ma jeszcze 30-40% pojemności.Niestety jest to już za mało do samochodu.