W dobie obecnych mrozów wystąpił u mnie problem z akumulatorem w jednym z aut. Stał sobie miesiąc i akumulator zdechł. Podłączyłem "prostownik" transformatorowy (lekko udoskonalony o cyfrowy wskaźnik V/A i dodany układ odłączania ładowania po przekroczeniu napięcia. Jakież było moje zdziwienie, kiedy przyszedłem po 24H i napięcie 13.2V ładowanie 1,2A. Odłączyłem prostownik od akumulatora a tam napięcie 14,5V nie podłączonego prostownika. Myślę sobie, zdechła jakaś dioda bo cóż innego mogło się stać? Nie mając już czasu, zabrałem aku i prostownik do innego auta i w innym domu sobie podłączę, ale najpierw sprawdzę prostownik. Podłączam go "na sucho" a tam 17V :)...cóż się okazało? Prawdopodobnie spadek napięcia w sieci był tak duży, że trafo nie dawało odpowiedniego napięcia. Niestety, zmierzę napięcie w tym domu dopiero za tydzień ale chyba sobie postawię w szafce woltomierz napięcia sieciowego. Wychodzi, ze akumulator 120Ah musiałbym ładować 48H i nie wiem czy by się naładował :D
Tak to jest, jak wokół są pompy ciepła, panele PV pod śniegiem i niewydolna infrastruktura energetyczna.
Nocusz, trzeba zainwestować w przetwornicę AC/DC, co chciałem już kiedyś uczynić ale zakupione w zeszłym roku z Allegro, okazały się szitem, pomimo ładnych obrazków i opisów. Mam jeszcze taki 4A "z biedry" na przetwornicy ale nie nadaje się do akumulatora 120AH.
Obecnie to mi się "podoba":