Aliexpress zaczął oszukiwać na bezczelnego.

Feb 21, 2025 Last reply: 1 year ago 218 Replies

W dniu 06.03.2025 o 13:27, J.F pisze:

Polecam brać mandaty kredytowe. Albo uruchomić zlecenie stałe :)

A pamietam podobne praktyki. Nawet w Polsce.

Być może działa do dzisiaj ... tylko ... czy sprzedawca ma gdzie wklepać nr karty? na terminal się da?

No ale możliwości oszustw rodzi to bardzo dużo. Kiedyś ludzie byli uczciwsi, czy co ?

J.

To już grubszy OCR.

A ten kod QR ... czy nie jakis specjalny, do płatności faktur właśnie?

Ale tak patrze u siebie - Santander nie ma, mbank nie ma, velo nie ma, mille nie ma ... o, Alior ma.

Albo ja za głupi jestem, bo klikam przelew, a to trzeba gdzie indziej.

P.S. A znajoma chwaliła BNP, bo na iphone potwierdzała widokiem twarzy, i to jej się strasznie podobało ... do czasu, gdy jakby włamanie miała, aczkolwiek nie przez iphone.

J.

O tym nie pomyslałem :-) ... nasza drogówka już IMHO nie bierze - za duże ryzyko.

Ale karty na stacji mogą nie zadziałać, laweta może być potrzebna, opona może strzelić ...

J.

Pan J.F napisał:

Istotna jest zgodność kodu w momencie dokonywania zlecenia (cyklicznej płatności lub trwałej autoryzacji karty), a nie w momencie realizacji płatności. Bank to wyjaśnił w informacji o zmiennych kodach.

W okolicach 2008 roku w Gdyni w azjatyckiej knajpie płaciłem zdziwiony, pierwszy i jedyny raz w życiu przez imprinter. Wtedy karty już były używane z terminalami czytającymi pasek a nawet chyba już tez pojawiały się te z chipem.

Tylko co z tym dalej? Banki są wygodne, i na pewno nie chce im się przepisywać danych do komputera :-) Sprzedawca ... nie ma innego wyjscia, to wpisze. Ale gdzie?

Bo terminale i www to działają dziś automatycznie ...

Szczególnie, odkąd prowizje spadły (ale to niedawno i w UE), a kwoty mogą być niewielkie.

No i

-wprowadzili Visa Electron dla biedoty, i imprinter nie działa,

-te nowe współczesne, to tym bardziej nie działa, bo numer to płaski nadruk

J.

Dnia Thu, 6 Mar 2025 15:07:11 +0100, J.F napisał(a):

Kredytową czy debetową?

Dnia Thu, 6 Mar 2025 19:03:06 +0100, Jarosław Sokołowski napisał(a):

A pamięta ktoś, jak były autoryzowane (o ile były) płatności pierwszymi w Polsce kartami? Tymi, co w sklepie/restauracji itp dawało się kelnerowi/sprzedawcy, a oni to przepuszczali przez "wyżymaczkę". Podpis był rodzajem autoryzacji?

Ja kart wtedy nie miałem. Miałem książeczkę czekową. Użyłem jej może ze trzy razy. Ale jedno użycie zapamiętałem: zanabyłem Lanosa płacąc czekiem. Jeden z pierwszych lanosów, z silnikiem 1,5 opla. Bez klimy :( Ale za to czerwony ;) No, trochę za dużo napisałem: nie zapłaciłem za cały samochód, tylko jakąś opłatę wstępną + za doposażenie dodatkowe + pierwsza rata kredytu.

Podpis nie zabezpieczy sprzedawcy przed niewypłacalną kartą.

Wczesniej karty przyjmował chyba Orbis i może parę lepszych hoteli, ale w latach 90-tych się namnożyło, i już jakas forma elektronizacji była możliwa.

Czeki wyginęły u nas z tych samych powodów - sprzedawca nie miał pewności, czy czek wypłacalny, bank nie miał pewności, że klient go nie nadużyje.

W przypadku samochodu, szczególnie na kredyt, było parę dni na transakcję (dziś może nawet parę miesięcy), to można było sprawdzić, klient też mógł odwiedzić bank i potwierdzić.

A poza tym to idiotyczna technologia - Ty wypisujesz, sprzedawca zanosi do swojego banku, jego bank przesyła do Twojego banku, twój bank robi przelew do banku sprzedawcy - nie wiem, jak sobie Amerykanie z tym radzą. Coś musieli w tym skomputeryzować.

Myśmy poszli w przelewy ... i w karty, i w blika. I Amerykanie zazdroszczą :-) A może już nie, może i do nich doszło :-)

J.

W dniu 2025-03-07 o 16:57, J.F pisze:

A weksle? Banki dalej zabezpieczają kredyty wekslami najłatwiejszymi do ściągnięcia? Bo nakaz z weksla wypisanego na kartce/bilecie/czymkolwiek bardzo łatwo uzyskać z sądu? Weksel lepszy niż niezapłacona faktura. Prawo wekslowe nienaruszone od 100 lat.

Po drugie - ten bankowy, bardzo ogólny, daje chyba pretekst do podważenia. Np czy zasadnie uruchomiony, albo czy prawdziwy.

Po pierwsze - co z tego, że w sądzie pójdzie szybko, jak nie ma z czego sciągnąć, lub z kogo?

J.

Heh. Właśnie mi przypomniałeś, że miałem to sprawdzić (czy transakcja została zarejestrowana) ale wtedy zapomniałem o tym. Sprawdzam teraz i jest! 2006-04-22 kwota 59,60 restauracja LI-DU Gdynia (już chyba nie istnieje). mBank rulez, spróbujcie sprawdzić historię swoich transakcji sprzed 19 lat np. w PKO BP.... Dwa miesiące temu próbowałem wyciągnąć historię jedenego miesiąca z 2012 i było to jak w tym skeczu:

formatting link
z taką różnicą, że rozciągnięte na kilka tygodni.

A jakie są tu drogi odwoławcze, bo karty kredytowe to mają "chargeback"?

Każda się pcha na wierzch i każda cholera chce mieć dostęp do rzeczy, gdzie się normalny cżłowiek zastanawia, na kij. Nie raz więc kończy się to tak, że ten normalny człowiek blokuje takie zakusy i juz się nie pcha.

Dam tu przykład dość znanej firmy o nazwie citi bank, której to lokalna (SG) apka nie pozwoli się używać, jeśli się jej nie da pozwolonia na "notyfikacje". A jak się da, to owszem, informuje o różnych pozytecznych sprawach, ale też o ichnich produktach, wykorzystując tę furtkę do zwykłego spamowania.

Ja mam podpiętą kredytową. Nie do końca rozumiem, jaki tu wystepuje problem i ryzyko, nawet jeśli ten szmal jest tam zawsze. Że może mi się ktoś włamać na konto?

Tu to nie wiem i tez nie mam do zaoferowania żadnej teoriii spiskowej. Uczciwi to ludzie są wszędzie na tyle na ile prawo i jego egzekwowanie ogranicza rozmaite zapędy. ASingapurczycy jezdżą dużo za granicę. Poza tym, przy zachowaniu nalezytej staranności maksymalna odpowiedzialność dysponenta karty jest prawnie ograniczona do ca 300zł, więc nadal się dziwię.

Też się w tym juz pogubiłem, co kiedy i jak, ale obserwując rozmaitych sprzedawców, wygląda jakby mieli obowiązek wymuszania 2FA co pewien czas lub podług okreslonych zdarzeń. Po jakim kluczu to idzie, nie jestem w stanie powiedzieć.

Zgadza się.

Są jakby dwa tryby, w obu jest cykliczne obciażenie, za to w jednym jest blokada środków na pełną kwotę. Blokada na pełną kwotę nie powoduje naliczania odsetek od pełnej kwoty a jedynie od bieżących obciążeń. W każdym razie taka "prenumerata" bez blokady jest jak najbardziej praktykowana. Tak np. płace za wiekszośc swoich ubezpieczeń, które obciążają mi rachunek karty miesięcznie. Niektóre opłaty stałe, typu np. telefony również.

A w Singapurze nadal można płacić czekiem i nie jest to egzotyczna rzadkość. Sam mam nadal ze 2 konta z książeczkami czekowymi. Ba, mamy ubezpiecznie medyczne w pewnej dużej hamerykańskiej firmie gdzie ta firma ma lokalny oddział jak najbardziej, ale zwroty za wydatki przychodzą z Londynu czekiem. Nie, że rozumiem sens. Czek jest nadal instrumentem często stosowanym tam, gdzie jest potrzeba zwrotu gotówki a np. nie ma nr. konta lub wręcz konta.

Nie wiem czy to wszystko nie jest związane m.in. z tym, że czeki mają swoją zywotność i jak nie spieniężysz w 6 miesięcy to musisz się domagać nowego (byc może z opłatami). Zdarzyło mi się tez kiedyś takie kuriozum z inną firmą ubezpieczeniową, że przesyłała mi jakieś odsetki wartości

1-3zł własnie czekiem. Jak się można domyślać łażenie do banku aby spieniezyć taką kwotę ma bardzo ograniczony sens. Sam zysk.

W bliku tez gdzieś to trzeba przeciez wpisać, przed, po, no sam

6ciocyfrowy numer się nie domysli ani celu ani kwoty transakcji.

Jak długo? Cos się tu zmieniło?

Dobrze wiedzieć.

PayNow

Może nie traca. Zwiększył się obrót elektroniczny kosztem gotówki.

Dnia Mon, 10 Mar 2025 01:02:53 GMT, Marcin Debowski napisał(a):

W Polsce takie kurioza zdarzają się w firmach państwowych. Całkiem niedawno, chyba dwa lata temu, firma związana z pewnymi służbami państwowymi musiała wysłać informacje o rozliczeniu podatków rocznych. Osób z groszowymi różnicami było coś ponad 200. Różnice groszowe w sensie dosłownym: od kilkunastu groszy do niecałych 2 zł. Najpierw problem: dzwonią do mnie o aktualizację oprogramowania, bo nie wykupili upgrade, "bo szkoda pieniędzy". To musieli wykupić upgrade otwarty (po terminie podstawowego, droższy). Później aktualizacja programu, aby naliczał wg aktualnych przepisów. I później kuriozum: każdemu, kto miał różnice, należało zrobić wydruk, podpisać przez kilka osób, pacnąć fafnaście pieczątek, zapakować w list polecony i wysłać. List polecony kosztuje kilka złotych. Takie durnowate przepisy.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required