Re: Samsung A12 - po co 4 obiektywy ?

Mar 30, 2026 Last reply: 3 months ago 35 Replies


> >>>> >>>>> W dniu 29.11.2025 o 01:00, Marcin Debowski pisze:


>>>>> [...]
>>>>>> Większość osób ma obecnie nieco bardziej ambitne wymagania, co sprawia,
>>>>>> że trudno trwałość wymienionych kart uznać za czynnik istotny przy
>>>>>> rozważaniu zakupów z Allegro. A już bez sarkazmu, to samego Allegro też
>>>>>> bym nie demonizował. Jak coś jest nie tak z towarem (czytaj,
>>>>>> sprzedawcą), to praktycznie nie zdarza się, że tego nie widać. Kwestia
>>>>>> podstawowej starnanności przy zakupie.
>>>>>
>>>>> Gość, od którego kupiłem kartę, miał kilkadziesiąt pozytywnych opinii. A
>>>>> po pół roku już go na Allegro nie było.
>>>>
>>>> Psychologia klienta :-)
>>>>
>>>> Był czas, gdy było na Allegro troche kart i pendrive po niewiarygodnie
>>>> niskiej cenie ... klient kupował, karta dotarła, działa - to wystawiał
>>>> pozytywa. A jak po pewnym czasie przekroczył rzeczywistą pamięc,
>>>> to już było za późno, albo zwalał na wszystko inne.
>>>>
>>>> Nawiasem mówiąc - ciekaw jestem - celowe oszustwo, czy w fabryce się
>>>> coś pomyliło, wykryli błąd, sprzedali po cenie złomu ... a ktoś
>>>> wykorzystał.
>>>> Karty były kompletne noname.
>>>
>>> Raczej oszustwo, tzn. gdzieś-tam u majfriendsów. Za dużo tego zwyczajnie
>>> jest i różne rodzaje nośników czy też szerzej elektroniki. Podrabiane
>>> karty graficzne to też była swojego czasu plaga.
>>
>> Jeszcze postanowiłem zakupić dwa pendrajwy o pojemności 2TB każdy i
>> oszałamiającej cenie ca 12zł za sztukę. Jeden z AliE (noname z wieloma
>> pozytywnymi opiniami), drugi z takiej pd-wsch azjatyckiej platformy
>> (Lazada) w stylu Ali - tu, rasowy HP.
>>
>> Oba działają podobnie: zapis tak wolny, że można umrzeć jeśli się chce
>> faktycznie spawdzić całość (dotrwałem do 7%), ale wywalają się na bardzo
>> prostej sztuczce - wystarczy sformatować jakimś systemem plików) np.
>> ext4), który ma alokacje kopii dziennika czy innych tablic
>> rozdystrybuowaną po całej objętości dysku. Dysk się sformatuje bez
>> błędów, ale przy najbliższym podmontowaniu wywali błędy. >>
>> Teraz sprawdzam jak rzetelnie zachowają się ww. platformy sprzedażowe. Z
>> Lazady mam już zwrot $$$. Z Ali czekam na decyzję co dalej.
>
> Ali też orzekło, że zwócą kasę bez konieczności zwrotu towaru. Tylko że
> tu musiałem im udowodnić, że to oszustwo i faktycznie nie ma takiej
> pojemności. Niby zrozumiałe, ale przy zakupie za kilkanaście złotych,
> odrobinę bez sensu. Bo raz, że oferta w międzyczasie zniknęła, dwa,
> nawet najbardziej filantropijnie usposobiony majfrend. nie sprzeda 2TB
> pendrajwa za kilkanaście złotych.

To jeszcze jedna aktualizacja, bo przyszło mi sprawdzić jak działa aliexpress w innym przypadku. Otóż nabyłem kamerę wifi co miała chodzić z Tują. Przyszła, nic z Tują wspólnego. Reklamacja, przesłane dowody, ali to akceptuje, i tym razem instruuje aby odesłać na włąsny koszt do sprzedawcy (ali agenci mówią, że potem mi zwrócą nawet jesli sprzedawca nie zwróci). Robię to, czekam prawie miesiąc, ali żąda dowodów nie precyzując o jakie dowody chodzi. Wklejam dowód dostarczenia z komentarzem, żeby podali o jaki dowód chodzi. Reklamacja i zwrot kasy odrzucony po paru minutach bez słowa uzasadnienia. Apeluję, to samo po paru godzinach.


Ze 2-3 lata wcześniej miałem przypadek gdzie sprzedawca wpisał błędny adres dostawy. Też reklamacja odrzucona bo im wkleił zdjęcie z tym błędnym adresem co im bez sprawdzenia czegokolwiek wystarczyło.


Jak widać nie jest za dobrze i ich polityka wyraźnie faworyzuje sprzedawców, w tym ewidentnych oszustów. Nędzna jakośc obsługi. Straty niewielkie. Kilkadziesiąt złotych to kupy. W sumie nawet stwierdziłem, że dobrze się stało, bo za dużo u nich kupowałem, a teraz, po takim potraktowaniu metrowym kijem tego gówna nie dotknę. Nie dość, że chronią oszustów, to jeszcze powiększają stratę u kupującego.

W dniu 30.03.2026 o 20:18, Marcin Debowski pisze:

No ale jaki to oszust dla nich. I czym ryzykują. Wydaje mi się, że wszystkie serwisy sprzedażowe faworyzują sprzedawców bo dzięki nim zarabiają.

Bez klientów tez nie zarobią, więc musza utrzymać jakąś równowagę. Używam kilku dość duzych platform tego typu i na pozostałych jest coś wręcz odwrotnego. Chyba najbardziej zawsze przeginał ebay z paypalem, gdzie nawet jako kupujacy uważałem, zasady, a może lepiej, obyczaje, zwyczajnie nie fair dla sprzedawców.

Generalnie problem z alim jest taki, że wykonanie procedur reklamacyjnych nie dość, że czesto uniemozliwia dochodzenie swoich praw, to właśnie jak w opisywanym przypadku naraża klienta na dodatkowe koszty. Nigdy też nie spotkałem się z sytucją, gdzie coś się ode mnie chce, ale nie chce się powiedzieć co. To są praktyki mające zniechęcić ludzi do reklamowania, bo to są dla takich gównianych etycznie plaftfom przeciez konkretne koszty. Przy czym jest też istotne, żeby pokazać, że przeciez obsługa reklamacji jak najabrdziej jest. Nie mają może swiadomości kogo zatrudniają w ichnim boku i jak to wszystko wygląda? A działa to dlatego, że są duzo tańsi, tyle że margines już wyraźnie maleje i coś będą musieli z tym w końcu zrobić.

Inna podobna platforma, gdzie głównie kupuję, Lazada (działa na rynkach azjatyckich), ma obsługe klienta na duzo wyższym poziomie, klarownie faworyzuje kupujących, a ceny już od pewnego czasu bywają niższe niż na alim. Smaczku dodaje fakt, że właścicielem jest też Alibaba Group.

Nb. jako ciekawostka, najwyraźbniej problem dostepności do zywego agenta urósł w którymś momencie na tyle istotnie, że musieli się z takich sztuczek jak wczesniej opisałem wycofać. W tej chwili, jak się kończy gadac z ich bokiem, to o to pytają (czy było trudno się dobić do agenta). Zapewne nie chodzi o troske o klienta, ale co by pokazać, że coś tu robią.

Korzystam z Aliexpress ponad 10 lat. Obsługa reklamacyjna była zawsze na najwyższym poziomie. Była. Od 2 lat się zbiesiła.

Nadal piszą, że zwrot za darmo. Fakt - był kiedyś, ale teraz każą zapłacić za wysyłkę. To zapłaciłem. Prawie 100 PLN-ów za wysyłkę do ChRL. Ufff... zwrócili. Ale Majfrend nie odebrał przesyłki, więc po

9 miesiącach wróciła i musiałem zapłacić Poczcie Polskiej 100 za jej trasę powrotną.

Za niektóre towary nie zwrócili kasy w ogóle.

Za niektóre potrącili 50% i twierdzą, że zwrócili prawidłowo, mimo wysłanych potwierdzeń otrzymanej kwoty. Walka z chamem - nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi? Jeszcze się awanturuje bezczelny typ bez krawata.

Za niektóre towary oczywiste dowody na zdjęciach to za mało. Każą pokazać film z rozpakowania. Ale to nic, skoro rzecz nie w wyglądzie ale w parametrach. Więc zwrot się nie należy, bo nie widać usterki przy rozpakowaniu.

Kupowałem u nich tylko to, czego u nas nie ma, ale de facto, przez oszustwa na połowie rzeczy, towar kosztuje zwykle 100% więcej. Niemniej skoro go nie ma u nas, to za hobby posiadania rzeczy niestandardowych się płaci ekstra. I tu powinna być ikonka kwaśnego uśmiechu.

Korzystam z Aliexpress ponad 10 lat. Obsługa reklamacyjna była zawsze na najwyższym poziomie. Była. Od 2 lat się zbiesiła.

Nadal piszą, że zwrot za darmo. Fakt - był kiedyś, ale teraz każą zapłacić za wysyłkę. To zapłaciłem. Prawie 100 PLN-ów za wysyłkę do ChRL. Ufff... zwrócili. Ale Majfrend nie odebrał przesyłki, więc po

9 miesiącach wróciła i musiałem zapłacić Poczcie Polskiej 100 za jej trasę powrotną.

Za niektóre towary nie zwrócili kasy w ogóle.

Za niektóre potrącili 50% i twierdzą, że zwrócili prawidłowo, mimo wysłanych potwierdzeń otrzymanej kwoty. Walka z chamem - nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi? Jeszcze się awanturuje bezczelny typ bez krawata.

Za niektóre towary oczywiste dowody na zdjęciach to za mało. Każą pokazać film z rozpakowania. Ale to nic, skoro rzecz nie w wyglądzie ale w parametrach. Więc zwrot się nie należy, bo nie widać usterki przy rozpakowaniu.

Kupowałem u nich tylko to, czego u nas nie ma, ale de facto, przez oszustwa na połowie rzeczy, towar kosztuje zwykle 100% więcej. Niemniej skoro go nie ma u nas, to za hobby posiadania rzeczy niestandardowych się płaci ekstra. I tu powinna być ikonka kwaśnego uśmiechu.

Na polskim portalu sprzedawca przysłał coś zamiast właściwego towaru, odesłałem korzystając ze darmowego dla mnie zwrotu jaki mi przygotowano, na co sprzedawca znowu przesłał ten inny towar i coś pieprzy o zwracaniu kasy, ale ja wcale nie chcę zwrotu tylko wydania zakupionej rzeczy. Ze 3 dni temu napisał 'jutro wygeneruję etykietę" dla tego zwrotu, ale coś mu nie idzie, i ... zobaczymy jak będzie z odszkodowaniem ze strony serwisu, skoro mowa o serwisach. Intuicyjnie czuję, że sprzedawca kupionego towaru w ogóle nie ma, ale nie ogarniam dlaczego się fatyguje i cośtam w ogóle wysyła.

Pan Zbyszek napisał:

Niecałe dwa tygodnie temu kupiłem *u nas* (czyli na Allegro) świece do samochodu. Jeden z takich towarów, co to trudno mieć wątpliwości, że się źle trafi i w ogóle żadne problemy z zakupem się nie zdarzają. Jednak przyszły nie do tego samochodu, do którego zamawiałem. No cóż, widać i tak bywa. Wystawiłem *pozytywną* opinię, że towar przyszedł błyskawicznie w ekologicznym opakowaniu (co zgadza się w stu procentach) i od razu dokonałem zwrotu. Nawet się wysiliłem żeby opisać sytuację, że coś się w ofercie nie zgadza i żeby poprawili, bo po co Inpost ma ganiać z tymi świecami wte i nazad, gdy kto inny też zamówi nie to, co trzeba. Na zwrot pieniędzy (na szczęście niewielkich) czekam już prawie dwa tygodnie. Wciąż ma to status "W trakcie weryfikacji", choć Inpost dawno mnie poinformował o dotarciu przesyłki zwrotniej. No to sprawdziłem o co chodzi. Okazało się, że to Chińczyk operujący z magazynu pod Warszawą, ale mający siedzibę w Siuzhou (taka zapyziała dziura w środku Państwa Środka).

Ja, choć kupowałem *u nas*, i mimo tego, że towaru jest pod dostatkiem, po prostu nie sprawdziłem, od kogo kupiję. A jak widać trzeba. Wiem, że to róznice kulturowe. Tego pana po prostu nikt nie poinformował, że w Europie pieniądze wypada zwrócić *natychmiast*, nawet jeśli regulamin daje na to dwa tygodnie. Zapewne gościu i tak w terminie się nie zmieści, bo u nas akurat będzie Wielkanoc i banki nie będą działały. A ja wtedy po prostu zmienię ocenę na negatywną i wystąpie do Allegro o rekompensatę z ubezpieczenia. Kolejny raz już opinni zmienic nie będzie mi wolno, mimo próśb, które na pewno nastąpią. Regulamin tego zabrania. Zupełnie bez satysfakcji, bo ja do Chińczyków nic nie mam. Ale ktoś mógłby im zorganizować europejskie szkolenia kultorowe. Na pewno by na tym zarobił, a i Chińczyk by chętnie zapłacił.

Jarek

Ogólnie, jak się stosuje dość proste zasady przy kupowaniu to dość trudno MZ paść ofiarą ordynarnego oszustwa i pewnie z tego wynika brak moich częstych interakcji z ich bok. Wydałem tak do kupy na tym alim spokojnie kilkadziesią tys. pln w ciagu tych 10+ lat. 40-60zł, wtopa finansowo mała, ale za to kompletnie i po raz kolejny dyskredytująca ten serwis. Nie dlatego, że są tam oszuści, bo wszedzie są, ale jak aliexpress obsługuje reklamacje. Póki mam inne opcje, nawet nieco drozsze, to nie będę w czymś takim kupwał. Są pewne granice, których nie mam zamiaru przekraczać.

Zaraz mi ktoś tu wklei, więc wykonam atak uprzedzający:

formatting link

Niestety trzeba, ale też rózne platformy wydają się działać tak, aby rzecz utrudnić, a czasami się zwyczajnie nie chce profilowac wszystkiego co się rusza - kwestia minimalnego zaufania do platformy przy niskim koszcie zakupu.

Przykładowo, kiedyś na alim ranking sklepu był widoczna na pierwszej stronie produktu. Obecnie, trzeba go odszukać przewijąjąć stronę. Pewnie przypadek. Albo taki mechanizm, dzieki któremu nabyłem wspomniana tuja-kamerę: promocja "choice": wybierasz 3 towary z dość pokaźniej listy i masz dostawę za darmo. Póki klikasz "dodaj" to na belce sumuje się ładnie do tych trzech z ceną. Jak wejdzie się w przedmiot, co by go przeanalizować, no to wszystko znika i nie do końca jest jasne jak do tej listy wrócić. Pewnie kolejny przypadek. Jakbym na kamerę klinął i w nią wlazł, to zobaczyłbym te XXopinii, ze to nie jest jest żadna tuya-kamera.

Pan Marcin Debowski napisał:

Nie mam pretensjii do Allegro, które ogólnie bardzo lubię. Doświadczenie nauczyło mnie, by unikać tam Chińczyków (jakkolwiek rasistowsko by to nie zabrzmiało). Jeśli będe chciał kupić u Chińczyka, wiem, gdzie ich szukać. A to sprawdza się dość łatwo, tylko po prostu wcześniej tego nie robiłem. Zapoznanie się z rankingiem niewiele daje, bo akurat ten Chińczyk miał znakomity. Inni podobnie. Nie wiem jak oni to robią.

A propos rankingów, przypomniała mi się niedawna przygoda z Booking.com w Austrii. Ten serwis ma też u mnie dużego plusa i zazwyczaj potrafię tam szybko znaleźć dokładnie to, czego potrzebuję. Ale żona mnie ponaglała, że chce "szybko i dobrze". No to wybrałem coś z wieloma gwiazdkami, jak najbliżej miejsca, gdzie akurat Życie nas prasło. No i przyjechaliśmy w kwadrans do czegoś, co wyglądało jak hotel robotniczy. Złego słowa nie mogę powiedzieć -- czysto, miła obsługa, niedrogo, ale jednak nie to, czego zwykle szukam. Gwiazdki dawali ci, którzy czegoś podobnego potrzebowali. To w zasadzie jedyny podobny przypadek na dziesiątki udanych wyborów. Hasło "hotel robotniczy" zawsze teraz wzbudza uśmiech u nas w domu.

Jarek

Miałem niedawno podbne cyrki z polskim sprzedawcą. Zanim się łaskawie odezwał zdarzyłem zakończyć interwencję u Allegro. Przy czym nie było w tym śladu oszustwa, a jakieś dziwne przekonanie, które obserwuje dość często osobliwie u polskich sprzedawców, że zupełnie nie szkodzi wystawiać coś na sprzedaż i pójść sobie na urlop nie sprawdzając korespondencji lub ja olewając. W sumie nie mieszałbym do tego chińczykowatości i kultury bo w przypadkach jak Twój, rzecz MZ sprowadza się do subiektywnego braku działań naprawczych, co zdarza się dość uniwersalnie. Pomylił się, wysłał coś innego. Bywa. Widzę, że chce coś naprawić, to może nawet dam pozytywa. Nie widzę, lub widze, że zlewa/przeciąga. Badabum.

Co jest dla Ciebie znakomitym rankingiem?

Nu bo akurat tu trzeba sprawdzić w wielu miejscach. Nie zdecydowałbym się na wynajem czegos bez wystarczającej liczby prywatnych zdjęć np. na Tripadvisorze. O booking.com naczytałem się zbyt duzo negatywnych opinii i sam zwykle rezerwuję z Agodą, ale zupełnie nie polegam na ich rankingu. Tzn. jak jest mocno niekorzystnystny to tak, ale jak wysoki, to konieczna jest dalsza weryfikacja.

Myślę jednak, że Allegro troche się rządzi innymi prawami i tam mozna coś z tego rankingu wywnioskować, choć mechanizm jest podobny - nie kupujemy u tych z niską punktacją, sprawdzamy reakcje na negatywne komentarze i ilość opinii. Plus parę innych.

Allegro?

Ogólnie nie dziwne - wystawiasz cos na długi okres, pół roku wisiało, i nikt się nie interesował, ledwo wyjechałes na urlop, to zaraz się niecierpliwy klient trafił :-)

Tylko że Allegro jest ostatnio nastawione na jakis firmowych sprzedawców, to może ktoś inny wyśle. No i planowany urlop też tam można wprowadzić, to Allegro ostrzeże.

Chińczykowatość jest taka, że jest IMO spora szansa, że Chińczyk w ogóle nie wyśle. Polacy na Allegro raczej wysyłają.

I tu Allegro muszę pochwalic, że na razie stoi po stronie klienta, reklamacje załatwia w miarę szybko i pozytywnie. Pewnie niewiele go to kosztuje - odejmie z należnosci sprzedawcy, i niech sie sprzedawca martwi. Albo mu zablokuje konto. Tyle, że Chinczyków jest miliard, to zanim wszystkich zablokuje ...

A ja własnie czekam na przesyłkę ... od 20 lutego. Historia przesyłki zaczyna się od 5.03, czyli 2 tygodnie czekał.

11 zakonczyła się odprawa celna w Chinach, 12 przekazano przewoźnikowi, 19 podobno przyjechała do PL, 21 przyjechała do Wrocławia, 27 "Out for Delivery" 29 - dostarczono. Taki status, bo nie dostałem. 29 to niedziela - więc raczej krajowi kurierzy nie pracują.

kurier polski zgubil i sobie dopisał "odebrana" ?

A przy okazji ... jak oni to wieźli?

12-19 ... tydzien. Na statek - za szybko. Na samolot - za wolno. Koleją przez Rosję, czy czekala na lotnisku na wolne miejsce w samolocie?

Tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie :-)

Mocno się popsuli pod paroma względami. Tak jakby mają osobno produkty i osobno dostawców. Być może po kodzie z kodu paskowego (GTIN ?) identyfikują produkt, a dostawca jest im dowolny. Jak dostawca jakies podróbki/wadliwe dostarcza, to nie ma jak tego zaznaczyc.

To by ogólnie miało sens - fabryka produkuje produkt, opinie są o produkcie, a od kogo kupisz - powinno być obojętne, Allegro w trosce o klienta pokaże promowane i najtansze oferty :-)

Tylko w obliczu chinskich podróbek sens się zatraca.

No i od paru lat cos nie mogą sobie poradzić z wyszukiwaniem w apce mobilnej - na liscie wyszukanej jedna nazwa, w tytule oferty inna nazwa.

J.

Pan Marcin Debowski napisał:

Może mam więcej szczęścia, bo mi się taki nie trafił. Raz się zdarzył sprzedawca na urlopie, który *natychmiast* po zakupie wystosował do mnie depeszę z pytaniem, czy przeczytałem informację o tym, że przesyłki mogę się spodziewać dopiero za dwa tygodnie. Nie pamietam, czy przeczytałem wcześniej, ale akurat mi się nie śpieszyło.

Niektóre branże handlowe w ogóle opierają się na szybkości zwrotów. Ktoś zamawia buty w dwóch rozmiarach, bo nie wie, który będzie lepiej pasował. Wszystkim wiadomo, że jedne odeśle. Sprzedawca wie dodatkowo, że im szybciej odda kasę, tym lepszą będzie miał opinię i klient chętnie wróci. To też jest "dość uniwersalne", jednak trzeba rozumieć zasadę.

Ale to nie na Allegro, tylko na Alli *często* jest tak, że po wyborze zamówienia i przejściu do płatności pojawia się komunikat, że w tym czasie zmieniła się oferta i trzeba zapłacić więcej. To mogą być groszowe sumy, ale ja dla zasady w ogóle rezygnuję z zakupu od takich.

Opinie. Najbardziej te (pozytywne) w rodzaju "coś poszło nie tak, ale sprawa została wzorowo załatwiona". Sam też chętnie takie wystawiam. Tu tego nie było, ale niezadowolonych też niezbyt wielu. Dziwne trochę.

Być może mamy inne podejście do tematu. Podróżuję w sposób odczapistyczny, a niespodzianka jest ważnym elementam całej przygody. Najczęściej rezerwuję tak, jak wyżej opisałem, w ostatniej chwili i na jedną noc. Przeważnie jest świetnie, tylko ten jeden przypadek zdecydowanie odbiega od dziesiątek pozostałych. I wcale nie został przeze mmnie negatywnie oceniony.

Porównałem Booking i Agodę z tymi samymi zapytaniami. Booking jednak pokazuje więcej ofert, które mi podchodzą (staram się unikać hoteli, zwłaszcza dużych, a te mi Agoda pokazuje na pierwszym miejscu).

Tak. Ale nie tylko.

Dziwne, przynajmniej jak na moje standardy. Nadal, mimo ogólnego pogorszenia jakości usług wszędzie. Ja bym się tak wobec potencjalnego klienta nie zachował.

To było ktoś z małym obrotem. Takim się MZ częściej podobne wtopy zdarzają, a może tych większych łatwiej wyeliminować po opiniach.

W sensie, że próba oszustwa czy sprzedaż czegoś czego nie mają obecnie na stanie?

Poza wspomnianym przypadkiem, gdzie się bardzo sprawnie uwineli, na szczęscie nie musiałem się przekonywać. Z drugiej strony z Allegro nie kupuję za dużo, ze 20-30 tranzakcji rocznie.

Na szczęście nie wszyscy chcą sprzedawać.

U mnie notorycznie się zdarza, że jak się kurier nie wyrabia, to podaje że dostarczone, a dostarcza w następnym wygodym mu terminie, zwykle dzień później. Ale to nie Polska, choć bywa że firma formalnie ta sama, np. taki dhl.

To sprawdź w jakie dni wypadał w tym roku Chiński Nowy Rok. W Chinach w tydzień nowego roku, a często trochę przedtem i potem, praktycznie wszystko zamiera. Staram się nic w okolicy tego święta od nich nie kupować.

Tanie tak, ale niekoniecznie dobre. DLa Ciebie. Bardzo często widzę takie opinie dla różnych miejsc, gdzie jest praktycznie maks, a wiem, że byłaby to dla mnie spora wtopa. Oczekiwania zmieniają się z wiekiem, doświadczniem, statusem ekonomicznym i rodzinnym.

CHyba nie rozumiem o czym mówisz. Kupuję od konkretnego sprzedawcy. Co mnie obchodzi jego (?) dostawca?

No właśnie MZ nie. To jest dla mnie zawsze cały pakiet. Co z tego, że produkt jest świetny jeśli sprzedawca zawali z dostawą, albo z opisem tego produktu? To jaki produkt jest (jeśli to nie jakiś generyk) to ja sobie mogę sprawdzić osobno, co przy droższych, jak pewnie i wszyscy, robię. A jak tani i niegeneryk, to jest to pełna odpowiedzialność sprzedawcy aby poinformował mnie o ważnych cechach tego co sprzedaje.

Zgaduję, że mówisz o sytuacji gdzie masz N identycznie wyglądających produktów bez nazwy, lub o różych nazwach. No to przynajmniej ja, przyjmuję, że to co do zasaday ten sam produkt i wtedy opinie u konkretnego sprzedawcy są wpadkową jakości obsługi i jakości selekcji dostawcy przez sprzedawcę. Jak wybrał takiego, który oferuje coś np. w stylu jakościowych odpadów z rynku (zajechane formy, złożone przez majfriends szwagra w fabryce długopisów), no to przecież to wyjdzie właśnie w opiniach, choćby nie wiem jak ten sprzedwca się starał naprawić swoją wtopę. A jak rozsądny, to drugi raz po taniości sam raczej nie kupi.

Apek nadal unikam jak ognia, choć przy odbiorze z paczkomatu chyba czasami bez się nie da. Przynajmniej z niektórych.

Mi się taki Polak-sprzedawca trafił nawet w Singapurze. Nie wysłała babka wsyztskiego i zero odpowiedzi na mejle. Na wywczasie była a jej singapurska pani z obsługi, lokalnym zwyczajem ignorowała mejle od klientów.

To poniekąd osobna kategoria. Mogę kupić buty od majfriendsa np po 20zł i wziąć udział w loteri co do ich jakości, rozmiaru, faktu lub czasu dostawy. A mogę kupić z sieci lub np. Amazona, markowe za 100-150zł, które wiem na jakich zasadach zwracam i jak wygląda proces refundacji. W pierwszym wariancie to mogę kupić klapki pod prysznic. Nawet jeśli będzie opcja wymiany ze względu na zły rozmiar, to nie ma gwarancji, że inny rozmiar będzie odpowiadał temu, który potrzebuję. Ryzyko braku stardaryzacji.

A nie wynika ona z przelicznika walut?

No własnie bym sie zdziwił. Tak jak nie uważam, żeby majfriends miał jakieś większe skłonności do oszustw niż taki Polak (po wstępnym odsianiu sprzedawców nierokujących) to zdecydowanie częsciej polscy sprzedawcy próbują naprawiać wtopy, nie mówiąc już o zwykłych przeprosinach.

Dla mnie wtopa co do zakwaterowania wynikająca z moich, różnych od typowej klienteli danego lokum oczekiwań, to nadal jest poważna wtopa. Improwizować i działać ad hoc, to mogę w kwestiach mniej krytycznych niż zakwaterowanie, które może popsuć cały wyjazd.

Ale rozumiem, że sposób odczapiasty to np. zdecydować w czwartek, że np. jedziecie na łikend do Brna czy innej Hagi. No tak to czasami trudno coś wybrać, ale nadal bym analizował gdzie będę spał i pewnie skończył z nadszarpniętą zawartością portwela.

Inne odczapisate podejście, które przerabiałem 20 lat temu, to wynajeliśmy samochód i jeździliśmy po Tajlandii. Niespodzianek z zakwaterowaniem nie było, choć jestem przekonany, ze miejsca w których spaliśmy miałyby obecnie całkiem wysokie punktacje.

Booking pokazuje więcej ofert i zdarza mi tej platformy używać bo czasami są to jedyne oferty. Możliwe też, że te więcej ofert wynika z regionalizacj. Jak coś rezerwowałem w Polsce to w większości przypadków, szczególnie typu A&B przypadków, było to właśnie przez booking.com.

Mnie się trafiało, że cena mocno spadała, i to konkretnie (mniej więcej wartości VAT od paru tysięcy), do dziś się zastanawiam czy jak jakaś międzynarodowa wojna typu Trampek od wtorku do środy wrzucił 333% cła, to Chińczyki muszą wypchnąć z magazynu bo kolejne fabryka już wysłała. Lub jakaś promocja w tytule na grafice wytłuszczone "86% zniżki za pierwszy zakup", klikasz i działa, a później żałujesz, że kupiłeś tylko jeden bo było tanio jak przewał.

-----

Mam już po chałupie trochę niepasujących filtrów do aut, sprzedawca na Aledrogo wypisuje wszystkie możliwe modele jako pasujący, kupowałeś w komplecie, rozpakowałeś, po czym dajesz mechanikowi z odpowiedzią "to nie ten", pozostałe materiały pasują, auto na podnośniku.

-----

Pan Marcin Debowski napisał:

Z czego by nie wynikało, źle wygląda. Kursy nie zmieniają się co chwilę tak radykalnie, by miało to wpływ na spinanie się biznesu.

Dlatego nie kwalifikuję tego jako oszustwo. Bardziej różnice kulturowe, co na samym początku zaznaczyłem.

[...navigare necesse est, vivere non est necesse...]

Jeszcze raz to samo, co wyżej: ani ten przypadek statystycznie nie jest istotny, ani nie kwalifikuje się do kategorii "poważnych wtop".

Gdy się jedzie w jedno miejsce na dwa tygodnie, to tak.

A nie nie nie! W przypadku wyjazdów weekendowych to właśnie czwartek jest najbardziej naturalnym dniem na podjęcie decycji. Bardziej niż piątek, a zwłaszcza środa. Ale znam takich, co potrafią z półrocznym wyprzedzeniem planować trzydniowy wyjazd w góry. W konkretnym terminie i w konkretne miejsce. Lezą tam potem bez względy na pogodę. To jest odczapizm, choć inny niż mój.

Z reguły wcześniej sprawdzam jak duża jest oferta, co tam w ogóle jest do spania. Tak mniej więcej.

No to tak się zrobiło w Europie. W zasadzie w całej. Co mnie cieszy.

W innych krajach europejskich tak samo. Często widzę na ścianach oprawione w ramki dyplomy, ile to gwiazdek na Booking ma dany obiekt. Śladów kontaktów z innymi platfomami brak. W rozmowach z gospodarzami też się to przewija -- Booking zdziera dużo, ale dostarcza większości klientów. Fajniejsze miejsca zapisuje sobie w kontaktach prywatnych, gdybym kiedyś jeszcze raz chciał, taniej.

Jarek

Allegro raczej nie. Może mają na tyle dużo uczciwych sprzedawców, że im nieuczciwi niepotrzebni.

J.

Ale klientów mają dużo. Na razie ...

Bywa tak, że Grupa po prostu kupuje kolejna firmę, i póki ta przynosi zysk, to nie wnika za bardzo w zarządzanie.

Klient niezadowolony ma w **** takie pytania. Klient zadowolony też ... a nawet nie wie, ze cos takiego jest :-)

Może po prostu kontrola agentów.

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required