Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał snipped-for-privacy@gmail.com pisze:
a) m.in. za to ma placone b) a co proponujesz, jesli ma byc odporne na przypadkowe awarie twardych dyskow, burze i przepiecia oraz pozary calej firmy ? Moze byc tez powodz :)
Owszem, obecnie backup na drugi dysk i zapisanie gdzies do chmury, moze sie wydawac bezpieczne. Ale ... automatyczny backup wypada sprawdzac, wiec robota znow jest :-)
W zalenosci od wersji - w jednorazowych blad admina moze byc zminimalizowany. W kasowalnych - 5 krazkow/tasiemek z napisanymi dniami tygodnia tez minimalizuje.
J.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
S
sczygiel
W dniu poniedziałek, 14 listopada 2016 16:46:04 UTC+1 użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:
Skąd ci się wziął codzienny? Jakaś nadinterpretacja...
A może i bałaganiarz. Błąd popełnić może każdy. Chyba nie sugerujesz że rolą backupów jest tylko ochrona przed czynnikami losowymi?
Jak jest sobie komputerek w domu to jest spora szansa aby był jedynym lub jednym z niewielu komputerów które są w mniejszym lub większym stopniu współdzielone. Nakładanie na siebie jakichś ograniczeń w imię poprawności metodologicznej nie zawsze jest akceptowane przez użytkowników/superuserów.
Taki urok domowych środowisk. A dane jednak czasem wartościowe są mimo że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy (np. jakies prace dyplomowe czy pliki firmoy jednoosobowej)...
Potrójny jest naturalnym rozszerzeniem podwójnego. Jesli masz działający podwójny system to niewielkim nakładem sił rozwijasz go o kolejny stopień. To daje już naprawde solidną ochronę i nie widzę powodów aby jeszcze bardziej to rozwijać.
M
Marek
A czasem nie mylisz.z dvdram?
M
Marek
Niekonieczne, pierwsze tłoczone płyty też mialy problem z korozją warstwy aluminiowej nośnika z powodu rwakcji z plastikową warstwą ochronną.
B
badworm
Dnia Mon, 14 Nov 2016 15:45:20 +0100, Atlantis napisał(a):
Bywa, że i tłoczone płyty z czasem szlag trafia. Mam co najmniej jedną taką z muzyką (oryginał) - żadnych uszkodzeń mechanicznych a z upływem czasu są coraz większe problemy z odtwarzaniem kolejnych utworów pod koniec płyty.
I
invalid unparseable
snipped-for-privacy@gmail.com pisze:
Bo sam robię codzienne. Żadna nadinterpretacja. Rzadsze uważam za stratę czasu.
Nie tylko sugeruję, napisałem wprost, co uważam: są dwa czynniki skłaniające do backupu. Ten ludzki jest trudny do wyeliminowania przez drugiego człowieka. Niech robia to maszyny.
Ale jakich ograniczeń? Jak jest jeden komputer, to i tak nie ma nad czym się zastanawiać -- przy awarii dysku wszystke dane trafia szlag. Backup na płytach? Ludzie domowi zrobią raz. Potem może drugi raz. A wtedy im się juz nudzi. Jeśli backup jest robiony regularnie, to tylko dlatego, że ktoś zrobił to (im) "poprawnie metodologicznie".
Tak przy okazji -- lud ma ogromną niechęć do korzystania z dysków sieciowych. Choćby ten dysk był zwielokrotnioną macierzą ukrytą w bunkrze przeciwatomowym, mirrorowaną w serwerowniach na pięciu kontynentach, to oni i tak mają większe zaufanie do dysku w swoim laptopie, który nieraz już zaliczył glebę. Na takich wymyślono "odwrócony backup". Laptop udostepnia swój dysk w sieci, a serwer jeśli go zobaczy, podpina się i kopiuje z niego wartościowe dane.
No i te wartościowe rzeczy często giną.
Wiara w to, że ilość przechodzi w jakość, jest wiarą bezpodstawną.
I
invalid unparseable
Pan J.F. napisał:
No wreszcie jakiś rozsądny argument!
Macierze, również w innej lokalizacji.
Chyba kiedyś wspomniałem jak koledze powódź zalała piwnicę. Dysk po kilkugodzinnym przebywaniu pod wodą działał potem normalnie.
Właściwie to ja nie wiem jak i po co.
Chyba że tak.
Trochę tak jakby kazać adminowi realizować pętlę "repeat ... until mortum defecatum". Od tego wymyślono maszyny, by takie nudne rzeczy robiły i nie myliły się przy tym.
H
HF5BS
Użytkownik "badworm" snipped-for-privacy@post.pl napisał w wiadomości news:1rxnaudh8u579$. snipped-for-privacy@badworm.pl...
W rzeczy samej.
Właściwie to ja z ciekawości piszę - obrazek płyty skopiowany na nowy krążek?
D
Dariusz Dorochowicz
Nie, nie myli. Starczy rzucić okiem na a...o.
Pozdrawiam
DD
A
Atlantis
W dniu 2016-11-14 o 18:20, Marek pisze:
Nie, nie mylę. DVD-RAM to bardzo stary format, jeszcze z początków ery nagrywalnych nośników DVD. Zresztą całkiem fajny - jakieś 10 lat temu używałem go ze stacjonarnym odtwarzaczem DVD, ze względu na wygodę wrzucania i kasowania plików. To było jeszcze przed upowszechnieniem się nośników USB i obsługujących je odtwarzaczy.
M-Disk to nowy wynalazek, dostępny na rynku od paru lat. W przeciwieństwie do DVD-RAM, są to płyty jednokrotnego zapisu.
R
radekp
Wed, 9 Nov 2016 17:11:50 +0100, w snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid>, RoMan Mandziejewicz snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid> napisał(-a):
Światło, temperatura, wilgoć, kiepska nagrywarka... ? Mam kilkunastoletnie -- nie ma problemu (ale też wszystkich dokładnie nie sprawdzałem jeszcze).
B
badworm
Dnia Mon, 14 Nov 2016 23:01:47 +0100, HF5BS napisał(a):
Co masz na myśli? Moja płyta była wytłoczona pod koniec lat 90, nie było okazji jej zripować bądź skopiować zanim zaczęła się sypać.
H
HF5BS
Użytkownik "badworm" snipped-for-privacy@post.pl napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@badworm.pl...
Co mam na myli...? Piszesz, że za każdym razem jest coraz gorzej, ale, można zrozumieć między wierszami, że jeszcze się czyta. Zatem, póki to możliwe, sczytać obraz płyty, choćby ISO-Busterem, lub bardzo niewygodnym, lecz skutecznym Bad Copy Pro, sczytany obraz wypalić na nowej płycie. Chyba, że źle zrozumialem i płyta jest już jednak do dupy. W takim razie nie było pytania.
C
circuitmaker
Podzielić dane według ważności i te ważne trzymać w chmurze. Niech się usługodawca meczy z kopiowaniem (i tak musi).
c.
B
badworm
Dnia Wed, 16 Nov 2016 02:53:18 +0100, HF5BS napisał(a):
Za każdym razem oznacza odstępy mniej więcej kilkumiesięczne, jeśli nawet nie kilkunasto. Płyta nie jest szczególnie cenna, więc robić kopii nie ma sensu.
H
HF5BS
Użytkownik "badworm" snipped-for-privacy@post.pl napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@badworm.pl...
Rozumiem... to rzeczywiście nie ma co się kwasić, prędzej się z netu ściagnie, jakby do reszty padło.
B
Bo(o)t Manager
Dnia Thu, 10 Nov 2016 19:36:33 +0000, AlexY napisał(a):
Ale mówisz o jakiejś serwerowni i wykupie maszyny, czy po prostu NAS w domu? Bo jak sąsiad z boku/dołu/góry po pijaku będzie chciał sprawdzić jaki procent gazu w powietrzu jest wybuchowy( albo sąsiadka z góry obejrzy sobie jakiegoś wyciskacza łez, zapominając o odkręconych kurkach w wannie), ew. ktoś sobie zaśnie z petem w gębie, to se ten NAS w buty możesz wsadzić. NAS i chmura jest chyba lepszym rozwiązaniem.
A sama chmura? Tu ciekawy artykuł:
formatting link
I
invalid unparseable
Bo(o)t Manager pisze:
Jeśli chodzi o opisany przypadek sąsiedzkich dążeń ku empirii (czy też innych, prdobnych w skutkach), to troska o spoistość moich macierzowych dysków jest dość nisko na liście priorytetów. Nawet dbałość o stan usznych bębenków, tudzież trąbki Eustachiusza, też nie zajmuje pierwszego miejsca. I to pomimo, że w bloku nie mieszkam.
H
HF5BS
Użytkownik "Bo(o)t Manager" <bo.o.t snipped-for-privacy@URZADPOCZTOWY.wp.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@autostopem.przez.galaktyke.org...
W swoim laptopie mam ciekawą sytuację, zjawisko tzw. trąb jerychońskich, jak w tej serwerowni, tylko skutki są odwracalne. Swoim lapkiem mogę obracać, szarpać, bębnić palcami, w granicach rozsądku nie robi to na nim większego wrażenia. Jak się wkurzę na gładzik (czasami przycina) i mu przypieprzę, to nawet lista błędów na dysku nie rośnie. Wystarczy jednak, abym niezbyt nawet głośno uruchomił generator akustyczny (RoadKil ToneGen na przykład), z częstotliwością najbardziej tak ok.
1500-1700 Hz, abym niemal pewnie usłyszał, że głowice dysku zaczynają się tłuc o coś... Jak wyłączę generator/minie zadany czas generacji dźwięku, tłuczenie głowicami natychmiast ustaje i dysk wraca do pracy.
B
Bo(o)t Manager
Dnia Sat, 19 Nov 2016 23:14:44 +0100, Jarosław Sokołowski napisał(a):
[CIACH]
Ale to nie Ty pisałeś że trzymanie w chmurach danych to poroniony pomysł. ATSD, jest jeszcze jeden problem z trzymaniem ważnych danych tylko w domu, mogą niestety obrobić chatę. Kiedyś myślałem by wynająć małą skrytkę bankową i najważniejsze papiery, płyty z backupami najważniejszych rzeczy, tam właśnie trzymać. Chyba jestem paranoikiem. :)
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.