Grzegorz Niemirowski pisze:
Zaciekawiłeś mnie. Nigdy nie sprawdzałem wirtualizacji, może czas zacząć.
Miłego. Irek.N.
Grzegorz Niemirowski pisze:
Zaciekawiłeś mnie. Nigdy nie sprawdzałem wirtualizacji, może czas zacząć.
Miłego. Irek.N.
Pcimol pisze:
Dla mnie tak, to jest zaleta. Tak samo nie zgadzam się na wspaniałe niewyłączalne aktualizacje W10, które potrafią spier... kompa na tyle, że pracować się nie da.
Miłego. Irek.N.
A masz wybór? Możesz powiedzieć nie i wtedy co, zrobią to za Ciebie? Ich to nie ruszy, a Ty roboty nie zrobisz. Gratuluję podejścia.
Na ch.. mi linux, nic z tego co wykorzystuję na nim nie chodzi. Do zarządzania systemami mam inny - prosty soft, tylko nie wiem jak przygotować te systemy żeby ładnie bootowały i nie szukały niczego.
Linux, linux, slimux... To jest komputer do pracy, a nie zabawy czy udowadniania światu że można.
Zerknąłem. Linux, zarządzanie wirtualizacją serwerów. Ja tu o jednym notebooku mówię.
Szczerze powiem, że gdyby się dało, to bym odpalił. Jeden z ważniejszych programów chodzi znacznie lepiej na x32 niż na x64. Na x64 jest okrojony i trochę zmieniony. To "trochę" powoduje, że gorzej mi się na nim pracuje. XP jest tutaj absolutnie wystarczający. Gdyby dało się na nowym sprzęcie odpalić XP32, to był bym zainteresowany taką instalacją.
Po kilku latach używania w warunkach przemysłowych nauczyłem się, że z pudełka nic nie może wystawać, bo inaczej zostanie urwane. Na tej zasadzie z 4 portów USB działa mi niezawodnie jeden (zawsze tam jest malutki gwizdek myszki, taki wystający może 3mm) i czasami port nad tą myszką. Reszta przerywa. Sieciówka też działa, ale zapinka już nie trzyma.
Ten który teraz kupiłem ma wszystko (włącznie z kartą SD) chowane w obrysie skrzynki.
Miłego. Irek.N.
Dnia Fri, 26 Mar 2021 15:49:47 +0100, Marek napisał(a):
Jakie klikadło? To jest prawdziwy wirtualizer, gdzie siedzi w zasadzie tylko hypervisor. Masz konsolę tekstową i tyle. Tak samo, jak np. w Windows Hyper-V Server. Tam nie ma co klikać. Klikadłem to się dopiero podpinasz do Proxmoxa na port (domyślnie) 8006 z dowolnej przeglądarki dowolnego OS-a.
Klikadła to są wirtualizery typu dwa, czyli np. VirtualBox, Virtual PC, czy VM Ware. Onie nie są bytem samodzielnym (jak Proxmox), tylko stawia się je w jakimś OS-ie, jak linux czy windows.
Chyba, że jeszcze coś innego miałeś na myśli i przez to się nie rozumiemy.
Mogę nie kupować Della.
Pracuje na Dellach w robocie. W ostatnim roku padły wszystkie karty sieciowe wbudowane w płyty. Okazało się że to bład w firmware. "Sorry" i przez długi czas nie było rozwiazania. Takich wpadek było kilka.
Ogólnie w PC nie ma wielkich problemów ze stabilnością. Na tym tle Dell wyróżnia się negatywnie, z resztą nie tylko hardwareowo. Przypomne wpadkę która powinna skończyć się likwidajcją czyjejś głowy na szafocie:
Tak, ale to nie jedyny dostawca. Ma Ciebie ruszyć, a nie Della. Della może ruszyć suweren, ale on nie rozumie problemu.
Jesli masz możliwosci odpalenia Linuxa to dostajesz dodatkowe możliwosci. Takie jak np. odpalenie proxmoxa czy przygotowanie sobie sysemów botowalnych z PXE, czy też zrobienie ładnej wirtualizacji na dysku na USB z zaszyfrowanymi maszynami itd itp. Ogólnie system odpalany z USB, bazujacy na Linxuie (np. Kali z pełnym szyfrowaniem) i zawierający w środku kilka maszyn wirtualnych (w tym z windowsami) to dzień jak co dzień obecnie. Nicspecjalnie skomplikowanego. I jak zgubisz, nie ma problemu, nikt się nie dostanie do środka.
Wykorzystaj Linuxa jak narzędzie, a nie jak religie.
Wirtualizuje nie tylko serwery. W gruncie rzeczy obecnie na nim mam odpalone jednocześnie kilka serwerów, desktopy linux i windows. Każdy mogę w ciągu 30 sekund zamrozić do snapshota i odtworzyć, jeśli coś padnie. Kilka systemów ma przekierowany fizyczny hardware. W dodaku bangla to na jakimś niskopółkowym i7 z przed 7 lat.
Czyli porzebujesz VirtualBox. W nim stawiasz WinXP czy co tam lubisz i masz *wszystko* czego oczekujesz, w dodatku możesz robić snapshoty, przekierować niektóre hardware, wygodnie odpalać kilka równolegle.
VirtualBox.
Powyższy akapit nie ma nic wspólnego z wirtualizajcą.
A doświadczenia z wystajacymi mam takie że od przynajmniej 20 lat nie udało mi się uszkodzić ani jednego mimo intensywnie używania laptopa, zgodnie z przeznaczeniem. Mimo że wystajacy dysk jest tam elementem prawie stałym.
Karty SD nie nadają się do instalacji systemów operacyjnych. Karty SD ogólnie nie nadają się jako zmienniki dysków. Dlatego podrzuciłem przelotki USB->M.2. On się nadają. Ale wystają.
To debian z qemu/kvm. Nie bare matal, nie goły hipervisor. Zwykły linux z kawałkiem softu.
Masz normalnego linuxa.
95% tasków w proxmox wyklikuje się w webgui.
I to jest podstawowy tryb pracy z proxmoxem. Konsola jest niewygodna, choć webgui ma braki i bez konsoli wielu rzeczy nie da się zrobić. Ale webgui jest podstawą, nie konsola.
piątek, 26 marca 2021 o 16:38:59 UTC-5 Irek.N. napisał(a):
To imho najlepsze rozwiazanie aktualnie.
Windowsy od zawsze graly nieczysto i multiboot czesto sie sypal. Niby wszystko jest ustawione ok a co jakis czas sa cyrki. A fo MBR jest zaorany a to sie partycja bootujaca zmienia "sama" a to uefi robi cyrki w postaci takiej ze po wlaczeniu zasilania zawsze pierwsze bootuje sie win10 a dopiero po reboocie mozna wybrac czy ma startowac win10 czy co innego a po nastepnym wylaczeniu komputera zabawa od nowa.
Odradzam multiboot.
Zrob sobie winde albo linuxa i dodaj virtualboxa. To ma pare zalet ale licz sie z tym ze bedziesz potrzebowal troche miejsca na pliki z obrazami dyskow no i wydajnosc bedzie mniejsza przynajmniej w zakresie dyskowym.
Ale sporo innych spraw dziala calkiem fajnie wiec nie warto sie certolic z multibootem.
Dodatkowo masz przenaszalnosc tej wirtualki , snapshoty, wersjonowanie i takie tam.
CPU raczej nie jest tu problemem ale RAM bedzie. Kup odpowiednia ilosc, rozbuduj maszyne. Jak nowa to nie bedzie drogo. Jak starsza to tez nie bedzie drogo ale mozesz sie oprzec o jakies limity.
Ale majac 12-16GB starczy ci az nadto na wiekszosc cyrkow jakie bys chcial wyczyniac.
Powodzenia.
heby pisze:
Mogłem, ale poprzedni, kupiony chyba w 2007 pomimo 2 upadków, uszkodzenia obudowy i jednego zawiasu ciągle działa poprawnie, nie ma defektów na ekranie, bateria trzyma niecałą godzinę (w zasadzie 45 minut, ale to zazwyczaj wystarcza przy serwisach). W robocie też same dell-e, w tym 2 serwery. Pomyślałem więc, że skoro nie mam z nimi żadnych problemów, to nie będę wymyślał i kupiłem dell-a. Drogie toto okrutnie i przykro mi czytać, że opadli z jakością.
Przeczytam w wolnej chwili, thx.
O rany, ja za cienki jestem w te klocki. Nigdy nie miałem do czynienia z linuxem i obawiam się, że jakikolwiek problem i leżę. Można się nauczyć, jasne, to nawet ciekawy temat, ale skąd brać czas na to wszystko?
Oczywiście. Boot It pojawił się właśnie dlatego, że lata temu (przy zakupie pierwszego notka do serwisu) ktoś mi pokazał to narzędzie, zainstalowałem (banalne przecież) i od tego czasu działa znakomicie, a nowa wersja dodatkowo umożliwia backupy na poziomie partrycyj/dysku. Pomyślałem fajnie, kupiłem i to mi działa, nie ogarniam jedynie wielokrotnej instalacji W10 - jeszcze. Całkiem więc możliwe, że instalując linuxa dostanę dokładnie ten sam problem do rozwiązania.
Poczytam, dobrze wiedzieć, THX.
Zgoda.
Zależy od warunków eksploatacji. Było, że notek wylądował na posadce gdyż operator nie zauważył kabla pomiędzy nim a sterownikiem w szafie. Sterownik przykręcony, więc notek był słabszy. Port wytrzymał, ale po którymś tam razie przez te lata zapinka już nie trzyma i to jest chyba pożądana usterka. W kablach jakie teraz używam (R45) wyłamuję zapinkę z jednej strony.
Ale to nie w temacie, jak zauważyłeś.
Na SD w wersji mikro instalowane są systemy w sterownikach. Mnie interesuje jedynie HDD jako nośnik dla OS. Jak najmniej rzeczy do pamiętania, zabierania, wkładania...
Dzięki, muszę się ogarnąć z instalacją W10 i zdecydować w którą stronę idę.
Miłego. Irek.N.
- pisze:
No właśnie u mnie działa znakomicie od bardzo dawna, dlatego poszedłem tym tropem, ale czasy się zmieniły. Może warto zmienić podejście.
Poczytam o co w tym chodzi, (czyli jak zainstalować W10 w virtualbox-ie) thx.
Wiesz, to do pracy notebook, drogi jak zaraza, ale też parametry ma chyba przyzwoite. Nowy i7, 32G jest więc z tego co piszesz, spokojnie wystarczy.
Miłego. Irek.N.
Irek.N. snipped-for-privacy@jakis.taki.jest.pl> napisał(a):
Nic trudnego. Klikasz ikonkę Nowa, jako typ systemu podajesz Windows 10, ustawiasz rozmiar RAM-u i tworzysz dysk wirtualny. W sumie tylko klikasz Next. Jak już masz maszynę, to klikasz Uruchom i VirtualBox pyta o dysk startowy. Więc wskazujesz ISO instalacyjne Windows 10 i lecisz z normalną instalacją.
Nie demonizowałbym. Używam sprzętów Della od ponad dekady i po każdych 3 latach (jak się skończy gwarancja NBD) zmieniam kadłubek na nowy - bo mogę, a nie bo muszę.
Stary zawsze wirtualizowałem na wypadek gdybym potrzebował coś na szybko odpalić. Jak do tej pory zero problemów zarówno z wirtualizacją jak i z użyciem wirtualki.
Support Della też w moim przypadku działał jak należy. Ale i używałem raptem dwa razy. Daaaaawno temu do monitora i chyba ze 6 lat temu do odkupionego, używanego streamera LTOx. Streamer był na 4 godzinnej (?) umowie serwisowej. Zepsuł dosłownie tydzień przed końcem gwarancji. Zgłoszone około 18. Około 20 był umyślny ze streamerem na wymianę. Oczywiście umowa serwisowa przeniesiona w nowe miejsce (z Francji do DC).
Statystycznie rzecz biorąc - to żaden dowód na jakość. Ale jak widać można mieć różne doświadczenia.
Piotrek
?? Przecież proxmox nie działa bez qemu/kvm. To tylko zestaw narzędzi do wygodniejszego zarządzania/konfiguracją qemu. A w przypadku proxmoxa to ten webowy interfejs używa się głównie 80% przypadkach więc to jest klikadło.
To są akurat standalone wirtualizery (pomijajac konieczne moduły jądra) bo nie potrzebują qemu.
Że co? A proxmox to na jakim hoście działa?
Co ciekawe, robiąc ostatnie disaster recovery wlasnie to klikadło nie chcialo mi wciągnąć snapshoty lzo, które wcześniej samo zrobiło (właściwie ta sama wersja na lustrzanym hoście). Musiałem posiłkować się narzędziami cli. Czyli nie dość, że klikadło to jeszcze nie zadziałało jak należy.
Delikatnie zwrócę uwagę że mamy 2021. Ktoś jeszcze używa coś innego??
Dnia Sat, 27 Mar 2021 08:35:06 +0100, Grzegorz Niemirowski napisał(a):
Do tego, co Grzegorz napisał, dodałbym nieco więcej informacji dla osoby zupełnie "zielonej":
Pamięci RAM przydziel ok. 5GB. To później możesz w każdej chwili zmienić. Typ pliku z wirtualnym dyskiem: VDI - będzie najszybciej. Pamięć na fizycznym dysku: ustaw dynamicznie, wtedy od razu nie będzie zajmował całego przeznaczonego miejsca. Wada: nieco wolniej chodzi, niż [stały rozmiar]. Później (przed uruchomieniem maszyny wirtualnej) w ustawieniach: Ogólne/zaawansowane: schowek na [bidirectional] system/procesor: ustaw więcej, niż 1cpu. Ale niekoniecznie wszystko dostępne. Później możesz zmienić. Pamięć: zaznaczasz CD i wybierasz ikonką przy belce [choose a disk file] podając plik ISO, z którego chcesz zainstalować system. Sieć: wybierasz albo [NAT], wtedy nikt z zewnątrz nie widzi Twojego wirtualnego środowiska, albo [bridged], wtedy wirtualne środowisko w pełni "uczestniczy" w Twojej sieci (bierze adres z DHCP Twojego routera), a inne komputery go widzą. Dobre dla współdzielenia zasobów albo podglądanie na routerze, co się dzieje.
A później odpalasz maszynę wirtualną i instalacja systemu w zasadzie nie różni się od zwykłej.
_Uwaga:_ Po instalacji systemu (bez względu, czy to windows czy linux) na uruchomionej maszynie wirtualnej z belki maszyny wirtualnej wybierasz menu [urządzenia/Zamontuj obraz płyty z dodatkami gościa]. Następnie instalujesz te dodatki - są to sterowniki do środowiska wirtualnego. Bez tego maszyna wirtualna może chodzić bardzo wolno, ze softwarowym rysowaniem ekranu, bez dostępu do peryferiów. Jest to ważne, aby zainstalować.
Już przy pracy na maszynie wirtualnej zorientujesz się, czy nie brakuje procesorów logicznych bądź pamięci RAM. Po zatrzymaniu maszyny wirtualnej opcje możesz dostrajać.
To tyle w skrócie.
Marek snipped-for-privacy@fakeemail.com napisał(a):
Mamy 2021 i nadal Linux na desktopie nie zachwyca.
Dnia Sat, 27 Mar 2021 10:49:55 +0100, Piotrek napisał(a):
Ale nie można porównywać linii biznesowych (choćby nawet laptopów serii Precision) z gwarancjami kilkugodzinnymi czy NBD ze sprzętem konsumenckim (Vostro) czy marketowym chłamem (Inspiron).
Ale co to ma zachwycać to nie pokaz mody. Ostatni Windows jaki miałem do czynienia to chyba 3.1 ze 30 lat temu. Nigdzie nie widzę Windowsa wśród znajomych, w pracy tym bardziej. Jestem zdziwiony, że jeszcze ktokolwiek używa Windows, tym bardziej ktoś "techniczny".
Ależ oczywiście. Natomiast z tego co pisał Kolega Heby rozmawiamy raczej o sprzęcie biznesowym, a nie o konsumenckim.
Piotrek.
Wyjdź z szafy ...
MSPANC
Piotrek
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required