Pytanie NTG niestety - Notebook wielosystemowy.

Mar 26, 2021 220 Replies

Wiem, że pytanie nie na tą grupę, ale przeglądając ostatnio serwer newsowy stwierdzam, że znakomita większość fajnych niegdyś grup zapadła w letarg. Tutaj zawsze można było liczyć na pomoc, więc zapytuję.



Mam komputer, na którym chcę uruchamiać różne systemy operacyjne. Stanęło na ten moment na tym, że będą to jednak W10Pro. Zainstalowałem oprogramowanie do zarządzania partycjami, więc mogę zrobić dowolną w zasadzie operację, mogę też wskazać, z jakiej partycji ma być odpalony system, ale... Patrzę sobie na instalację oryginalną (notebool DELL-a), a tam partycja



128MB Mikrosoftowa, dalej OS na NTFS-e (ta startuje), później 990MB recovery jak się domyślam (WINRETOOLS opisane) i na końcu jakieś resztki free.

Zastanawiam się, czy mogę bezkarnie dla systemu usunąć te 128MB na początku oraz 990MB recovery? Zostawił bym główny OS oraz zrobił jego kopię, albo nawet dwie, na osobnych partycjach.



W zamyśle ma to być komputer do programowania sterowników różnej maści. Jeden system zawsze przeznaczam na oprogramowanie z którego korzystam w



95%, ale czasem istnieje potrzeba zainstalowania jakiegoś wynalazku. Żeby nie śmiecić w systemie głównym, wykorzystuję do tego kopię. Czasami trzeba załadować jakiegoś starocia, aby przekonać się, że jednak nie zadziała.

Czy mogę zubożyć bezkarnie dysk z niechcianych partycji wiedząc, że nie będę przywracał systemu z recovery? Jak padnie ten do testów - żaden kłopot, jak padnie główny system, to z kopi przywrócę całość - bez instalowania, jako kopia partycji.



Co sądzicie? Irek.N.


W dniu 2021-03-26 o 14:34, Irek.N. pisze:

Te pierwsze początkowe partycje nie, system robi partycję zarezerwowaną dla systemu i tam umieszcza menagera rozruchu, bitlockera jak jest itp. Ale recovery możesz wywalić.

Zresztą wsadź czysty dysk, uruchom instalację i będziesz widział co obowiązkowego dla siebie robi system.

W dniu 26.03.2021 o 14:34, Irek.N. pisze:

Myślę że jeżeli robi Ci różnicę 1GB to czas pomyśleć o większym dysku. A jeżeli nie, to po prostu zostaw jak jest. Chyba że chcesz coś sprawdzić/dowiedzieć się, bo praktycznego zastosowania użycia tak małej ilości danych nie widzę. Utrudnienia w kasowaniu tych partycji z poziomu narzędzi MS raczej nie są przypadkowe.

Pozdrawiam

DD

Irek.N. snipped-for-privacy@jakis.taki.jest> napisał(a):

Grupa windowsowa jeszcze działa.

Ja bym skorzystał z maszyn wirtualnych zamiast bawić się w partycjonowanie.

No właśnie, ciągle to jakoś to suweren nie uwzględnia a to fantastyczne narzędzia do zarządzania środowiskami wielosystemowymi. Nie wspominając już, że w szczególnych przypadkach ratują dupę (patrz ostatni pożar w ovh).

Dnia Fri, 26 Mar 2021 14:34:23 +0100, Irek.N. napisał(a):

Znaczy: masz GPT

Na Twoim miejscu (a też mam systemów natywnych kilka), to zaorałbym dysk na MBR. Wtedy (jeśli jest taka potrzeba) to można wymusić instalację Win10 na jednej tylko partycji. Ale przy MBR masz ograniczenie wielkości dysku oraz (co ważniejsze) ograniczenie do czterech głównych partycji.

No właśnie. System partycji GPT w zasadzie nie ma ograniczenia na ich ilość, każda jest traktowana jako podstawowa. Ale tu już nie powalczysz z wieloma systemami starszymi od Win7, nie powalczysz z OS/2 (ale chyba to akurat nie przeszkadza), nie powalczysz ze starszymi lunuksami.

Więc zostaje MBR i partycja dla GRUB.

Już obok masz odpowiedzi: lepiej nie.

Dnia Fri, 26 Mar 2021 15:20:53 +0100, Marek napisał(a):

Nie zawsze się da. Czasem sterowniki po swojemu się dobierzją do peryferiów, zwłaszcza w różnych programatorach albo w systemach przemysłowych. W wirtualce nie zawsze wystarczy udostępnienie portów.

Natomiast nie masz racji pisząc "to fantastyczne narzędzia do zarządzania środowiskami wielosystemowymi". Otóż nie. Do zarządzania są wirtualizery typu pierwszego, czyli przykładowo Hyper-V Server, Proxmox, VM Server itd.

I takie miałem na myśli. Ale np. taki proxmox to jedynie klikadło do qemu/kvm więc...?

Ja bym przeinstalowal Windowsa na recznie stworzonej podczas instalacji partycji, a na reszcie zainstalowal pozniej Linuksa. Mozesz tez najpierw sprobowac VirtualBox-a albo VMWare Playera ale jak juz ci inni napisali moze sie okazac, ze emulacja czy przekierowanie portow szeregowych/USB nie dziala tak jak tego oczekujesz ty lub urzadzenie, ktore podlaczasz.

Mozesz tez odpalic Linuksa z jakiegos dysku mSATA podlaczonego przez USB. Przy USB3.0 bedzie to nawet sensownie dzialac przy twoich potrzebach.

W tym celu nada się maszyna wirtualna.

VirtualBox potafi przekierować zarówno USB jak i PCI (ze wsparciem wspólczesnego hardware w CPU).

Podobnie zainteresowałbym się proxmox do tego celu

Że to powinien odwalać producent sprzętu a nie user końcowy.

Na prawdę sądzisz, że ten 1G coś zmienia? Po prostu obawiam się, że jedna partycja recovery w przypadku gdy mam kilka podobnych instalacji może mi namieszać i systemy mogą z niej odzyskiwać swoje zapisy naprzemiennie i będzie bałagan. Wolał bym nie mieć sytuacji, gdy system coś pochrzani i dopasuje się do innego, bo tamten coś poustawiał w recovery.

Oj tam, mam w W10 coś co się nazywa XBOX, skasować się nie da... takie ważne dla systemu?

Miłego. Irek.N.

O proszę, thx. Nie wypada przenosić pytania, więc zostawiam tutaj.

Nie znam się, ale czy wirtualizacja nie jest dobrym rozwiązaniem dla systemu "stand-alone", czy jak nazwać taki izolowany od świata? W moim przypadku wolał bym aby okazało się że jakiś sterownik nie działa nie dlatego że mam wirtualizację, tylko że faktycznie nie nadaje się pod nowy system. Obawiam się mapowania wszystkiego.

Wykorzystuję Boot It Bare metal w jednym kompie. Działa znakomicie od...8 lat? Wybieram jedną z wersji (XP, W7, W7tst) i działam - systemy nawzajem się nie widzą, nie dzielą żadnego zasobu dyskowego, jest niezwykle mała szansa, że z jednego coś przelezie, albo pokaszani w drugim.

Na nowym chciałem zrobić to samo, ale okazuje się, że o ile W7 gada z 1 partycji, to instalacja W10 wygenerowała mi 3 partycje i mam zagwozdkę co z tym zrobić.

Może inna - świeża instalacja w dysku w którym jest tylko 1 partycja i nie ma miejsca na żadne inne pozwoliła by zamknąć W10 w tej jednej? Kurcze, nie znam się na tym :(

Miłego. Irek.N.

Yyy... no, możliwe :)

Dysk 500GB, chciał bym max 3 systemy, plus partycja managera, wychodzi że powinienem się zmieścić.

Przewiduję 3xW10. Niestety W7 odpada - za nowy sprzęt i podobno nie są kłopoty z kompatybilnością ze sprzętem (czegoś tam nie wspiera co teraz jest sprzętowym standardem).

No to inne pytanie. Czy taka recovery może mi namieszać, jeżeli będę miał 3x to samo zainstalowane i na jednej z nich doinstaluję/zmienię coś istotnego w systemie? Przełączenie na inny system nie przeniesie mi tych zmian?

Miłego. Irek.N.

No właśnie chyba nie do końca. Wirtualna maszyna nie ma dostępu do sprzętu, dobrze myślę?

Znaczy Dell powinien wiedzieć, że mało znany integrator w zapyziałej dziurze potrzebuje 3 systemy i taki komputer powinien mu przygotować? Ale urosłem ;)

Miłego. Irek.N.

Sorka, ale to ma być zaleta? Maszyna pracuje w centrali banku, czy w sterowni elektrowni nuklearnej?

Linux działa sensowanie odpalany z byle flasha po USB 2.0 - przynajmniej bez Gnome i tym podobnych.

W dniu 2021-03-26 o 19:58, Irek.N. pisze:

Aha, i chciałbyś tego uniknąć? No to pytanie zadałeś trochę nie tak. W takiej sytuacji po skorzystaniu z google mam jedne z pierwszych linków, chyba z całkiem dobrymi informacjami:

formatting link
formatting link
Przy okazji może kiedyś sprawdzę.

Pozdrawiam

DD

Irek.N. snipped-for-privacy@jakis.taki.jest.pl> napisał(a):

Jest to jedna z zalet wirtualizacji. Można sobie testować coś na jednym systemie i nie popsuć innych. A jak on się sam popsuje, to łatwo odtworzyć go ze snapshotu. Oczywiście można sobie współdzielić różne rzeczy, np. foldery.

Sterownik do czego?

To już zależy od indywidualnych potrzeb. I mogą się zdarzyć jakieś problemy. W każdym razie przetestować wirtualizację możesz w każdej chwili, nie jest ona tak ingerująca jak partycjonowanie.

Ja mam to samo z wirtualizacją. Z tym, że nie muszę wybierać systemu bo mogą działać jednocześnie.

Ma dostęp do takiego sprzętu, jaki będziesz chciał. Dowolne urządzenie USB i wiele urządzeń PCI się łapie.

Tak, Dell powinien to wiedzieć, przynajmniej w ramach specyfikacji swojego hardware. Obecnie Dell miał tyle wpadek ze sterownikami, że powinieneś spodziewać się ... dalszego pogarszania jakosci bo suweren i tak kupuje, nawet jesli sterowniki potrafiły unieruchomić złom.

Innymi słowy: jesli to Dell, to go nie da się łatwo wirtualizować, a zaś sam Dell ma kłopoty ogarnianiem własnych sterowników.

Obecny Dell jest jak Microsoft: "po co nam SQA, frajerzy zrobią to za friko".

Naprawdę, chcesz odwalać robotę za Della?

1) Linxua można odpalać w VB albo w samym windowsie. Integracja natywna kuleje, ale jako tako działa.

2) Linuxa można odpalić przez USB3. Wbrew pozorom to jest *bardzo* szybkie złacze, używając przelotki USB3->M.2 niczym się to nie różni od dysku w środku.

3) Na jednym hardware można odpalać wiele wirtualizowanych systemów - zerknij na proxmox.

4) Na nowym sprzęcie nie da się odpalać starych systemów, zakładam że nie starasz się odpalać WindowsXP na i11.

Ogólnie: wirtualizacja i odpalanie systemu z dysków usb załatwia wszelakie problemy.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required