postarzanie nie poplaca

Nov 21, 2015 459 Replies

Dnia Sat, 9 Jan 2016 16:16:26 +0100, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Jestes pewien ? IMHO to az tak nie jest. Spelni normy, mozna wystawic certyfikat i sprzedawac. Natomiast przy braku certyfikatu ... to nie wiadomo co sie sprzedaje. Moze "zwykla sol", niegrozna, a moze np dodatkiem cyjanku. Nie wiadomo ... wiec zagrozenie jest.

O ile pamietam ostatnia afere, to tam byla tzw sol wypadowa, czyli resztki po elektrolizie. Tam sie mozna spodziewac zageszczenia i roznych dodatkow - podchloryny, chlorany, material elektrod - rteci juz chyba nie.

Jesli dobrze widze, to co najmniej od 2004 nie ma akcyzy na sol wcale.

formatting link

Wczesniej bylo 15% na sol warzona i kamienna zwykla, 7% na jodowana, i 0% na pozostala. IMO - biorac pod uwage zawartosc soli w wyrobach - nie sa to istotne roznice. Ale jak sie kupi sol odpadowa, a sprzeda jako spozywcza, to sie mozna troche dorobic ...

J.

Pan J.F. napisał:

W przypadku syntetycznego spiritusu jestem. Co do soli, to tak słyszałem (od poważnej osoby), nie mam powodu by sądzić inaczej, ale przepisu nie jestem w stanie podać.

Sól spożywcza ma dodatek żelazocyjanku potasu. Nazwa podobna, ale to nie to samo. Występuje jako antyzbrylacz. E536, więc jest certyfikat.

Spodziewać się można, ale sprawdzono i nie stwierdzono.

Dnia Sat, 9 Jan 2016 18:16:48 +0100, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Hm, rzekomo byl sprzedawany. Nie mylisz z okresleniem ze np. "wodka - napoj otrzymywany z alkoholu powstalego w wyniku fermentacji" ? Podobne przepisy w Unii czeste, ja tam akurat chwale, bo dzieki temu maslo to jest maslo, a nie margaryna czy inny wyrob maslopodobny.

Szkoda, bo lubie sprawdzic. Tak jak slynne "marchew w/g Unii to owoc".

Wiem. Tym niemniej - nie zbadales, to nie wiesz co zawiera, i czy nie jest szkodliwa. A dalej to sie kodeks karny odzywa - jak tylko nie wiesz, to jeden paragraf, jak naprawde byla szkodliwa, to dodatkowo drugi.

Ale sprzedawca nie sprawdzil.

To tak, jakby obywatel zaczal strzelac na oslep. Aresztowac od razu, czy poczekac az kogos trafi, no bo strzelanie nie jest zakazane ...

J.

Pan J.F. napisał:

W sensie, że przemycany z USA? Możliwe, tam to całkiem legalny towar. U nas pędzenie wychodzi całkiem tanio, a inwestycji do tego wielkich nie potrzeba. Instalacja do syntezy C2H5OH musi swoje kosztować. Ale towar może z tego być zdrowszy.

Nie, nie mylę. Ochrona wyrobów przygotowywanych w tradycyjny sposób, to co innego.

To jest jeszcze co innego, to jest stworzenie sztucznego słownika, czyli inaczej mówąc nowomowy. W jednym języku to trudne, a co dopiero przy konieczności tłumaczenia słowo w słowo na kilkadziesiąt języków Unii. I tak oto w myśl unijnej definicji słowa "sok" nie da się zrobić soku z malin. A przecież ma on u nas wiekową tradycję. Słowo "nektar" zawsze u nas oznaczało pyszną małmazyję, gęsty, nie wodnisty sok z owoców takich jak brzoskwinie czy morele. W unijnej nowomowie mozna tak nazwać każdy niepełnowartościowy rozwodniony sok z każdych owoców (a nawert z rzeczy "identycznych z naturalnymi owocami").

Ja też lubię, ale teraz akurat mam ciekawsze rzeczy do zrobienia. Ta słynna "marchew jako unijny owoc", to oczywiście bzdura i legenda Urbana. Owocem jest jedynie w definicji jednego z rozporządzeń, o dżemach bodajże. Używając lokalnego przedefiniowania zmiennych można pisać bardziej czytelne i zrozumiałe prawo, nie trzeba za każdym razem powtarzać "owoców lub marchwi". W ustawie o rybołówstwie z dnia 7 marca 1932 roku też mieliśmy napisane, że "w rozumieniu niniejszej ustawy rak jest rybą". A w rozumieniu prawa unijnego ślimak wcale nie jest rybą śródlądową. To było tylko w projekcie przepisu, który nie został uchwalony. A ludzie wciąż sobie o tym opowiadają.

Spodziewam się, że jednak zbadali.

Sprzedawca nie, ale producent raczej tak.

Jest (chyba jeszcze).

Dnia Sat, 9 Jan 2016 18:59:11 +0100, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Ja tam kojarze spirytus Royal, rzekomo syntetyczny, sprowadzany hurtowo ... raczej z ktoregos kraju unii.

O ile wiem to gorzelnie w USA ciagle istnieja.

Ale to nawet nie tradycyjne, po prostu - tak zapisali, i nie mozna syntetyka nazwac wodka. Byc moze nawet w celu ochrony przed amerykanska konkurencja :-)

Watpie. Badania sa kosztowne. A jakby zbadali, to by chyba mogli dac etykiete spozywcza z czystym sumieniem i kontem karnym. A propos - to to byla sol kopalna a nie syntetyczna. Wydobyta z ziemi, przepuszczona przez elektrolizer, ale to co wypadlo, to byla ta sama sol, ktora do elektrolizera weszla.

Raczej nie - dlatego sprzedawal jako sol odpadowa, po niskiej cenie.

Byc moze, nie strzelnica w koncu.

J.

Pan J.F. napisał:

Byłem przekonany, że z Rosji. Ale ja nie jestem specem od bazarowych zakupów alkoholu.

Browary też. Nawet wino robią. Jedno nie wyklucza drugiego.

Wódką nie mozna nazwać nawet destylatu winogronowego. A winem fermentowanego zacieru z buraków. na bazie syntetyka nie mozna (w Europie) zrobić niczego, co by w nazwie miało "napój" lub cokolwiek sugerującego przydatność spożywczą. Nawet bełta dla meneli nie wolno.

Badania dotyczące przekroczenia norm na to, co ewentulanie mogło się przedostać z soli są względnie tanie. Jeszcze taniej jest stwierdzić, że w takiej soli nie ma niczego złego, zwłaszcza ponad dopuszczalne normy (po rozcieńceniu jej kiełbasą). A etykiety dać nie mogli -- ze względów wspomnianych.

Może były y różne "afery". Do mnie dotarły wieści o takich, że jednak syntetyczna z przemysłu chemicznego. A tak przy okazji -- syntetyczna sól jest na przykład w spożywczych hydrolizata białkowych, takich jak namiastki sosu sojowego. Ale tam jej nikt nie dodawał, sama się zrobiła, więc chyba dlatego jest koszerna.

Spiritus techniczny też jest po niskiej cenie -- bo niespożywczy.

W radiowym dzienniku o 20.00 cytowali Antoniego M., ministra. Mówił, że teraz już zakazane nie będzie, a nawet wskazane.

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

A czy to nie Wistula by³a na spirycie pochodz±cym z syntezy w³a¶nie? Mo¿e inna nazwa, ale jestem pewien, ¿e by³a jaka¶ polska wódka z syntezy spirytu, a nie fermentowana. Kacogenno¶ci, ani innych przyleglo¶ci nie pomnê - nie korzysta³em.

ACMM-033 napisało:

O którejś mówiono, że szczególnie paskudna. Wistula, czy może Bałtyk -- dokładnie nie pamiętam. Szczerze mówiąc, nie pamiętam też czy korzystałem. To był smutny czas, wielu rzeczy chciałbym nie pamiętać. Ale się nie da. Teraz pisałem o Europie. A tamto było w Polsce, czyli Nigdzie. Teraz znów wspomnienia czasów minionych (?) cisną mi się przed oczy.

Dnia Sat, 9 Jan 2016 22:01:15 +0100, Jarosław Sokołowski napisał(a):

Wistula. Ale czy ogolnie, czy akurat na taka flaszke trafilem, to nie wiem. Baltyk byl nawet pijalny.

Ale czy z syntezy ... watpie. To jeszcze byly lata 80-te.

J.

Użytkownik J.F. napisał:

Nie bądź tego taki pewny. Dzisiaj czytałem, że na razie trafił do piachu projekt ustawy o zmianie "prawa łowieckiego". Mało komu się ten projekt spodobał, bo na 7 posłów zajmujących się tym czymś, 6 było myśliwymi. Efekty były do przewidzenia. Jednym z punktów była zgoda na strzelanie już 100 metrów od zabudowań - tak pisało w gazecie a nie wiem jak było naprawdę. W sumie to nie wiem na kogo/co mieli polować :-) Zwłaszcza że jak teraz poszukałem w googlu:

formatting link

to bronią myśliwską miały być też rewolwery ... O ile dobrze pamiętam, to myśliwi w czasie polowania nie muszą być trzeźwi, więc jak napisałem na początku - nie bądź tego taki pewny. Przechodzisz przez jezdnię i zaliczasz kulkę, bo pomylił Cię z dzikiem :-) "Panie! Co mi pan tu pod lufę podchodzisz"

Pan Maciek napisał:

A tylko ten siódmy był *myślący*.

O ile ja dobrze pamiętam westerny oglądane w dzieciństwie, to każdy cowboy miał rewolewr. A przeważnie dwa. I ciągle pił whisky. Tym dużym dzieciakom się wydaje, że są takimi cowboyami żyjącymi na łonie natury.

Jarek

Użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:

No nie do końca. Myśliwi zwykle wywodzą się z lokalnego establishmentu i krzywdy sobie zrobić nie dadzą. Tam się załatwia sporo spraw między kolesiami - taka nowoczesna masoneria :-). Im raczej nie o łono natury chodzi ani żaden survival. Gdyby tak było, to aparat fotograficzny w łapę i tak samo można czatować na zwierzaki. Wtedy przynajmniej żony z dzikiem nie pomyli - jak to się parę lat temu przytrafiło. Któryś się wypowiedział, że jakby miał zawsze na 100% upewnić się co do rozpoznania celu, to niczego by nie ustrzelił. Super... walą do ruszającego się cienia. Tylko po co im te rewolwery, przemycone niczym "lub czasopisma"? Do obrony przed dzikiem, czy ekologiem?

Pan Maciek napisał:

No więc tego co "łowiectwo wyssał z mlekiem matki", to ja zanm dobrze, bo to mój sąsiad". Zresztą polityczne praktyki też rozpoczynaliśmy w sąsiednich ławach (choć jemu czy jego rodzinie wypominano wcześniejsze doświadczenia, mnie się nie dało). Drań i chorągiewka na wietrze jakich mało, dobrego słowa nie jestem w stanie o nim powiedzieć (no, pogadanki o życiu w lesie w "Domowym Przedszkolu" miał dobre, może to).

Użytkownik Jarosław Sokołowski napisał:

Jeden z odcinków "40 latka" opowiadał dlaczego warto być myśliwym.

Znam obostrzenia w strzelectwie sportowym, czyli strzelnica, instruktor za plecami i prawdziwe umiejętności. Komendy, odpowiednie zachowanie z bronią jest bezwzględnie przestrzegane i egzekwowane. Nawet gimnazjaliści strzelają na zawodach i nie czułem przy tym żadnego zagrożenia. Niestety, znam też myśliwych i nie mam o nich dobrego mniemania. Nonszalancja w obchodzeniu się z bronią jest na porządku dziennym. Jeżeli w trakcie szwendania się po lasach trafiam na takie towarzystwo, to robię natychmiast w tył zwrot, bo potem okaże sie, że postrzelił mnie pan prokurator albo ktoś w tym stylu i jeszcze mu będę zwracał za zużytą amunicję... O ile przeżyję.

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Jaka¶ z czerwon± kartk±, nazwy nie pomnê, ale etykieta do¶æ charakterystyczna i nawet jak kto¶ prawie ¶lepy, to by³ w stanie dostrzec.

Wiem, ze tej z czerwon± kartk± próbowa³em i nie stwierdzi³em (to zapewne kwestia gustu, indywidualnych preferencji), ¿eby by³a jaka¶ szczególnie paskudna. Natomiast Krakus, o, ta generowa³a bêdy overflow niemal przy ka¿dym spo¿yciu, st±d do niej mam stosunek, powiedzmy, niezbyt przyjazny. No, mo¿e na trze¼wo jeden, dwa kielonki przejd±, ale potem - overflow alias fraktal Mandelbrota, czy innego matematyka...

W rzeczy samej. Choæby¶my chcieli, sta³o siê i zapisa³o siê. Jest, nie wyma¿emy.

A kto nie wspomina dawnych czasów? Chyba ka¿dy to robi.

Zgoda, ale tu nie o to chodzi ¿e zwracaj± bo ma jak±¶ niedoróbkê czy ¿e jest zepsuty - wtedy sprzêt wraca na gwarancji do producenta. Tu chodzi o to ¿e klient siê "rozmy¶li³" - zmieni³ zdanie np. na temat ¿e woli LG zamiast Samsunga, wiêc po 10 dniach u¿ywania przyniós³ Samsunga i wymieni³ na LG. BestBuy zosta³ z ZADOWOLONYM klientem i wpe³ni sprawnym sprzêtem który zosta³ przez 10 dni wymacany przez kogo¶. Czasem jest co¶ wiêcej, bo np. zgubiony jest pilot lub instrukcja czy kabel-przej¶ciówka, i wtedy ten fakt jest uwzglêdniony w du¿o ni¿szej cenie. Ale zwykle w ka¿dym sklepie jest 2-3 przedmioty po prostu otwarte, nic im nie brakuje, s± 10 czy 15% tañsze tylko dlatego ¿e plomby fabryczne s± zerwane bo kto¶ go w domu wyj±³ z pude³ka, w³±czy³ parê razy i mu siê co¶ tam nie spodoba³o i zaniós³ do sklepu spowrotem.

Jest du¿o ludzi (w tym ja) ¿e sprzêtu elektronicznego nie traktuj± jak jakiego¶ ¶wiêtego przedmiotu który mozna kupiæ tylko w stanie fabrycznego dziewictwa, nierozpieczêtowanego - zauwa¿aj± fakt ¿e czy ten DVD player postoi u mnie 10 dni czy u kogo¶ 10 dni to warto¶æ jego nie spad³a 15% i zamiast za co¶ zap³aciæ $500 chêtnie zap³acimy te $400 czy $425 aby mieæ TEN SAM SPRZÊT.

Zdefiniuj termin "ma³e sklepy".

Teoretycznie mo¿na to tak interpretowaæ jak mówisz :-) Natomiast w praktyce gwarancja liczy siê od daty zakupu, i kupuj±c towar otworzony w sklepie efekt jest taki jak gdy kupujesz towar nowy: dostajesz pe³n± gwarancjê od daty widniej±cej na Twoim paragonie. Pamiêtaj, ¿e w du¿ej skali ten ma³y procent sprzêtu który generalnie siê nie psuje nie bêdzie dla producenta ¿adnym obci±¿eniem finansowym gdy gwarancjê bêdzie honorowa³ przez

13 a nie 12 miesiêcy, czy - tymbardziej - 25 a nie 24 miesi±ce.

Istnieje to nie jest dobre kryterium - to oznacza tylko tyle ¿e jako¶ tam siê mu op³aca tak funkcjonowaæ. Kto wie czy nie mia³by wiêcej dochodów gdyby lepiej traktowa³ klientów - mo¿e móg³by zatrudniæ wiêcej pracowników, rozbudowaæ lokalizacjê, oferowaæ wiêcej produktów, za³o¿yæ filiê swoj± na s±siednim osiedlu - czy te¿ wygry¼æ konkurencjê i mieæ 2x wiêcej profitów.

Krymina³by siê zrobi³ - wystarczy³oby aby siê zg³osi³ kto¶, kto siê pochorowa³. Albo pod wp³ywem takiego filmu na portalu spo³eczno¶ciowym 100 lub 1000 osób.

W dniu 08.01.2016 o 20:39, Budyń pisze:

Kwit kwitem, mogła być nawet lepsza, ale nie wiesz tego. Jako sól drogowa nie była przechowywana w odpowiednich warunkach itp. Ktoś mógł się odlać na worki z solą, bo to przecież nie do jedzenia!

Dnia Sun, 10 Jan 2016 21:17:18 +0100, Czarek Grądys napisał(a):

formatting link
component of animal feed, providing a relatively cheap source of nitrogen to promote growth

-A flavor-enhancing additive for cigarettes

-A browning agent in factory-produced pretzels !

-An ingredient in many tooth whitening products

-An ingredient in dish soap

-Along with ammonium phosphate, as a yeast nutrient, for fermentation of sugars into ethanol

A niech leje - nic zlego :-(

J.

P.S ciekawe

-An ingredient in some skin cream, moisturizers, hair conditioners

-A main ingredient in hair removers such as Nair and Veet

-A non-corroding alternative to rock salt for road de-icing, and the hardening of ski-resort terrain park take-offs and landings

U¿ytkownik "Pszemol" snipped-for-privacy@PolBox.com napisa³ w wiadomo¶ci news:n6tvj1$9id$ snipped-for-privacy@dont-email.me...

Mia³em na my¶li sytuacjê, ¿e sprzêt jest niby sprawny, ale ma jak±¶ irytuj±ca cechê, która powoduje iz jego u¿ywanie jest uci±¿liwe. Np. pilot dzia³a tylko dok³adnie w osi odbiornika IR, albo ka¿da funkcja dzia³a z opó¼nieniem 2 sekund. Wtedy raczej 90% nabywców zwróci ten sprzêt do sklepu. Producent go nie przyjmie z powrotem, poniewa¿ sprzêt dzia³a: w³±cza siê, odtwarza p³yty, wy³±cza.

Te¿ bym bez problemu taki kupi³. Jednak u nas nie zauwa¿y³em w Media Marktach i tym podobnych sprzêtów zwróconych przez klientów i z ni¿sz± cen±. Mo¿e bywaj±, ale siê rozchodz± jak ciep³e bu³eczki. :) S± sklepy ze sprzêtem "ze zwrotów", ale kupuj±c sprzêt zwrócony przez kogo¶, ryzykujesz, ¿e jest on uszkodzony lub ma wadê. Cena jest ni¿sza, ale gwarancja jest wtedy na miesi±c, na pó³ roku albo nie ma jej wcale.

Sklep z 2-3-4-5 pracownikami.

No to naprawdê producenci i sprzedawcy w USA s± wyrozumiali dla klienta. :)

Konkurencja z dobrymi wêdlinami te¿ siê nie rozwinê³a przez ten czas.

Jak nam Pan udowodni, ¿e zachorowa³ Pan od naszego produktu, a nie od produktu kupionego u konkurencji? Proszê dostarczyæ komisyjnie pobrane próbki artyku³u w dniu zakupu. Oraz przedstawiæ certyfikat niezale¿nego osrodka badawczego, ¿e przechowywa³ Pan artyku³ zgodnie z wymaganiami.

Uuuu, Pszemol, nie wiesz co piszesz. Jakby pracownik wrzuci³ taki filmik do sieci, to mo¿e zostaæ zwolniony dyscyplinarnie za naruszenie tajemnicy pracodawcy. Nie wiem te¿ czy pracodawca nie mo¿e wtedy dochodziæ od niego zado¶æuczynienia za poniesione straty. Pozostali pracownicy w trosce o w³asne posady nie potwierdziliby, ¿e by³o takie polecenie szefostwa. A za szkalowanie firmy w Internecie mo¿na s³ono zap³aciæ. Polska firma wêdliniarska wytoczy³a proces blogerowi jak ten skrytykowa³ smak tatara, ¿e jest w nim za du¿o chemii. Biedaczek bardzo przeprasza³, bo inaczej poszed³by z torbami.

formatting link

Pomyli³e¶ mocznik z moczem :-))))

Tak, gdyby¶ ogl±da³ zawody snowboardowe Half-Pipe to te¿ by¶ us³ysza³.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required