Pasta ochronna? Lutownicza?

Nov 15, 2025 Last reply: 7 months ago 86 Replies

Nie sądzę, aby kalafonia była tu jakoś szczególnie szkodliwa w porównaniu ze współczesnymi topnikami. Mnie pogoniono kilka lat temu za samo posiadanie w pracy stacji lutowniczej bez odpowiedniej wentylacji. Musiałem w te pędy dokupywać jakieś ssawy z filtrami.

A jak się lutuje już prawie 50 lat? pewnie że nie robie przemysłowo ale prawie nie ma dnia żebym cos nie robił.

Teraz to już dla mnie za późno, a dawniej to kto myślał o wywiewach.

W dniu 22.11.2025 o 15:15, Paweł Pawłowicz pisze:

Mam tak samo, ja zero żona AB, zbiera wszystko, kleszcze, komary, lgną do niej jak do lepu.

Pan Marcin Debowski napisał:

Sądzę, że zapach, chociaż granica między smakiem a zapachem jest trudna do ustalenia. W każdym razie chemia na odległość. Kleszcze nie inwestują indywidualnie, tylko jako gatunek. Taka strategia. Czepiają się wszystkiego, co z daleka jakoś rokuje, ale jedynie nielicznym udaje się coś osiągnąć. Pozostałe traumy intensywnie nie przeżywają. Z punktu widzenia ich gatunku każda inwestycja w człowieka jest chybiona. Co z tego, że trafi się smakowity osobnik klasy A, skoro jest niemal całkowita pewność, że zaraz śmiałka za odwłok od posiłku odciągną i dadzą na stracenie? Pierwszy lepszy zwierz leśny daje więcej szans na przekazanie genów następnemu pokoleniu.

Pan Marcin Debowski napisał:

Też. Albo w wyższych lub niższych krzakach, które lasom liściastym przynależą. Bór sosnowy nie ma aż tak dobrych kleszczych kryjówek.

Pan Marcin Debowski napisał:

W sumie to ambra, jeden z droższych i najbardziej poszukiwanych surowców perfumeryjnych, ma podobne pochodzenie. Jeno że wielorybie. Z pozyskaniem czegokolwiek od kaszalota jest dzisiaj duży problem, dlatego szuka się alternatyw. Ktoś z mniejszymi oporami mógłby wystąpić o grant badawczy.

W dniu 22.11.2025 o 16:12, Jarosław Sokołowski pisze:

No to połknijcie któryś, bo sam się waham :D Uff, dobrze że jest AI :D

formatting link

W dniu 23.11.2025 o 09:42, Janusz pisze:

Ja nie potwierdzam. Mam zero, kleszcza to tylko raz wiem, że miałem ale komary i meszki to mnie jedzą pierwszego.

Nie pytałeś bynajmniej o zapchach moczu.

No nie pytałem ale AI samo wypluło, że chodzi o zapach moczu a nie pierda :)

Pan J.F napisał:

Składnik kleju używnego przy produkcji tektury.

Była w sklepach lutniczych. Być może starszy referent zajmujący się przydziałami kalafonii dla handlu uspołecznionego myślał, że tam zaoparują się ci, którzy chcą coś lutować. I tylko dlatego problem nie został dostrzeżony.

Jak przemysł coś miał, to "każdy" mógł sobie to "załatwić". Co często wychodziło nawet taniej niż kupowanie w sklepie. Z wielbicielami ustroju słusznie minionego problem jest taki, że do dzisiaj nie potrafią zrozumieć, że nie każdy potrafił się w tak zorganizowanym państwie odnaleźć i nie każdy chciał być "każdym".

Ale przemysł elektroniczny nie był "na każdym rogu".

J.

Od temperatury zależy. Jak się spala na grocie to za bardzo nie ma czym zachwycać się tylko można zastanawiać się nad szkodliwością.

Pan J.F napisał:

Jestem ostatnim, którego można pytać, jak coś się "załatwiało". W Warszawie przemysł był, a ja i tak tej kalafonii nie miałem.

Kalafonię miałem. Już nie pamiętam, czy to tato skądś (pracy) przyniósł, średnia bryła starczała na dłuugie amatorskie lutowanie.

Były chyba jakieś zestawy "cyna i kalafonia". Były też różne pasty lutownicze, ale chyba bardziej agresywne - do rynien, do dachów.

Jeśli jak piszesz - w dużej ilości zużywana w papiernictwie, to możliwe, że krajowe lasy po prostu produkowały duże ilości, i dla wszystkich chętnych starczało.

J.

On 19.11.2025 13:41, J.F wrote: [...]

W wersji hardkorowej to się używało żywicy sosnowej. :-D Ale nie w postaci plastycznej tylko już takiej twardej, zestalonej. Bardzo podobna do kalafonii. Rozpuszczało się też ją w denaturacie i robiło roztwór do smarowania PCB w celu lepszego zwilżania miedzi przez lutowie. Dawne czasy… :-D

W każdym razie kalafonię to u chińczyka bez problemu powinno dać się kupić. Z 10 lat temu kupiłem 2 pudełeczka o wielkości połowy pudełka zapałek i do tej nawet jednego pudełka nie zużyłem. :-)

Bo kalafonię robi się z żywicy sosnowej własnie. A u nas lasów sosnowych dużo ... tzn bardziej świerkowych.

Ja mam takie dwa pudełka z ruskiego targu :-)

J.

W dniu 26.11.2025 o 11:17, JDX pisze:

W wersji hardkorowej, to się używało tabletki polopiryny :)

JDX pisze:

[...]

Czyli w zasadzie kalafonii. Kalafonia to pozostałośc po destylacji terpentyny z żywicy. Na gorąco idzie to szybko, ale jak żywica leży długo w normalnej temperaturze, to terpentyna też z niej uleci.

Teraz to jest za grosze w dowolnych ilościach na Allegro.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required