Pasta ochronna? Lutownicza?

Nov 15, 2025 Last reply: 7 months ago 86 Replies

Pan J.F napisał:

Problemem ustroju słusznie minionego było to, że nawet jak coś było, to nie było normalnie dostępne. Niektórzy potrafili sobie wszystko "załatwić", lecz nie ja. W Akademii widać ktoś wiedział co i jak, a może nawet w Ministerstwie Kultury i Sztuki mieli specjalny departament od przydziału kalafonii, który realizował dostawy dla skrzypków i kontrabasistów.

W dniu 19.11.2025 o 13:56, Jarosław Sokołowski pisze:

A ja kupiłem w sklepie z farbami bez najmniejszych problemów. Jeden kilogram, za grosze. Mam do dziś.

Paweł

W dniu 19.11.2025 o 13:56, Jarosław Sokołowski pisze:

Ja akurat chodziłem do szkoły, do klasy "skrzypiec" (muzyczna)...i miałem dostęp do kalafonii, więc odkładałem zapasy, czyli potłuczone kawałki, co później okazało się "kopalnią" kalafonii, kiedy skręciłem na elektronikę :)

W dniu 2025-11-19 o 00:20, Marcin Debowski pisze:

Trade secret Organic Salt toksyczność ostra diethanolamine subs. potencjalnie kancerogenna Glycolic Acid toksyczność ostra

Widocznie dla unijnych zbyt duża kumulacja.

W dniu 2025-11-18 o 23:34, Paweł Pawłowicz pisze:

Zajrzałem do jego składu, nieco agresywny więc nie dziwne że co trudniejsze powierzchnie łapie.

Pan Paweł Pawłowicz napisał:

Jakoś tłumaczy to fakt, że akurat dla Warszawy nie starczyło. Przynajmniej dla tych sklepów, gdzie były lutownice. W sklepach z farbami nie szukałem, nie przyszło mi to do głowy, a i żadnego nie miałem po drodze.

Ale w połowie lat osiemdziesiątych potrzebowałem, pardon maj frencz, sedesu do remontowanego domu. Nie było nigdzie, więc prosiłem wszystkich znajomych, by się rozglądali wokół. No i kolega mi kupił na Ursynowie w... sklepie spożywczym. Stały sobie gdzieś obok pieczywa, a on akurat przechodził z tragarzami, więc wziął. Ktoś powie, że to nielogiczne, by akurat tam handlowac kiblami. Bzdura. Gdyby rzucili do budowlanego, to by ludzie rozdrapali w kilka minut, a ile by przy tym narzekania było, że mało i nie dla wszystkich starczy. A tak to sobie postały może nawet dwa dni.

To jedno by chyba w EU nie przeszło. Trzeba ujawnić.

To nie służy do jedzenia :-)

Ale może dbają/my o środowisko, a nie "do ścieku"..

J.

W dniu 19.11.2025 o 17:22, alojzy nieborak pisze:

A gdzie ten skład znalazłeś?

Paweł

W dniu 19.11.2025 o 17:10, alojzy nieborak pisze:

To chlorowodorek dimetyloaminy.

Tyle, że po określeniu "toksyczność ostra" powinny być podane LD50, wtedy można by było coś konkretnego powiedzieć. Tymczasem unijne MSDS pisane są dla znawców typu Bosacka. Dla chemika są to substancje mało toksyczne.

Paweł

Pan Paweł Pawłowicz napisał:

Tako rzecze Wikipedia:

Dzięki bardzo dobrym zdolnościom do przenikania skóry, kwas glikolowy znajduje zastosowanie w produktach ochrony skóry. Stosowany jest w celu polepszenia wyglądu skóry i jej tekstury. Powoduje zmniejszenie zmarszczek, trądziku młodzieńczego oraz hiperkeratozy. Po zaaplikowaniu, kwas glikolowy, reaguje z górnymi warstwami naskórka pobudzając właściwości wiążące lipidów które utrzymują martwe komórki naskórka razem. Dzięki temu warstwa zrogowaciała naskórka złuszcza się, ukazując żywą skórę. Kwas glikolowy wysokiej czystości dostępny jest komercyjnie jako środki higieny osobistej.

Czyli nawet dla zdrowotności można stosować. Tak u starych i pomarszczonych, jak i u młodych, pryszczatych.

Jarek

W dniu 2025-11-19 o 18:56, Paweł Pawłowicz pisze:

W karcie jest i LD50 tyle że niżej.

Może w usa mają inne przepisy.

formatting link
Jak widać dla unijnych tyle piktogramów zapaliło czerwoną lampkę.

W dniu 19.11.2025 o 16:53, J.F pisze: [...]

Rodzice kupowali mi czasem w sklepie muzycznym a nie raz dostałem od swojego "profesora" który grał w orkiestrze...skąd on miał, to nie pytałem :)

W dniu 19.11.2025 o 18:33, J.F pisze:

Jakoś nie zauważyłem, żeby ktoś napisał tutaj o "oparach" jakie powstają przy dużej temperaturze, co wydaje mi się, że może mieć związek z zakazem.

Benzyna na ten przykład się nie pali, palą się opary :)

W dniu 19.11.2025 o 21:30, alojzy nieborak pisze:

Ten "organic acid" to kwas mlekowy. W wersji bez ZX jest to kwas octowy, śmierdzi octem w czasie lutowania.

Paweł

W dobie wszechobecnego kleszcza, część już pewnie do lasów nie chodzi. A jak już, to najwyraźniej do tych liściastych.

Ja miałem dostęp z papierni, gdzie bywała używana do klejenia tektury falistej. W tej chwili to jadę na tej smyczkowej dla muzyków.

Sam jesteś smród! Ładny aromat żywiczny drzew iglastych, skąd była i pewnie nadal jest pozyskiwana. Czy to jest tak jak z fiołkami, że niektórym śmierdzą a innym pachą, a i też wszystko zależy od stężenia? Co to było jeszcze w podobnym stylu, produkty metabolizmu szparagów?

Przy stopniu integracji, który jest moim udziałem, to na ogół, i w najgorszym wypadku, wystarczy obskrobać. A zwykle nic nie trzeba robić.

Mimo, że już praktycznie nie używam kalafonii to przyznaję ze wzruszeniem, że jej charakterystyczny zapach za każdym razem przypomina mi dzieciństwo, kiedy to na stryszku u dziadków robiłem swoje pierwsze luty.

Pan Marcin Debowski napisał:

Z leśnej żywicy powastją dwa główne produkty: kalafonia i terpentyna. Bardzo lubię zapach terpentyny, tej z butelki i tej wydobywającej się z pni drzew ścinanych w lesie. Ale spotkałem ludzi, którym ten jeden rozposzczalnik malarski śmierdzi. Benzyna może być, nitro też.

Idźmy dalej i połączmy wątki. Przeczytałem kiedyś w książce ("Ciało" [The Body], Anthony Smith, PZWL 1983), że jak się połnie kilka kropel terpentyny, to można puszczać bąki o zapachu fiołków -- taki to ma metabolizm.

Można skorzystać z okazji i podnieść poziom integracji z chomikiem.

Jarek

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required