elektryczny zamek - samoróbka - energooszcz

Sep 03, 2015 192 Replies

Uważaj, ja głosząc taki podgląd trafiłem do killfile Romana.

Pan J.F. napisał:

Znajoma ma mały samochodzik tej własnie marki. A w nim automatyczną skrzynię biegów, zdaje się, że akurat francuskiego pomyślunku. Nie falownik, ale jakieś inne coś mądrego z krzemu rozłączyło jej napęd w trakcie wyprzedzania autobusu na wąskiej drodze. Przez rok po tym zdarzeniu miała taki uraz, że nie wsiadła do swojego pojazdu. Mimo zrobienia przeglądu w ramach gwarancji i (być może) naprawy.

Pan Piotr Wyderski napisał:

Hamulce wciąż jeszcze mają połączenie mechanicne pedału z kołem. I mają dwa obwody. Całkowita utrata zdolności hamowania w jako tako utrzymanym samochodzie raczej się nie zdarza. Współczesne pedały do gazu już nieraz pokazały jak wygląda ich niezawodność.

Choć o zmarłych powinno się mówić dobrze albo wcale, to jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ten był głupi od samego początku.

Ale ze stara technologia mam doswiadczenie ... dobre sa. Rzadko peka linka, a jak peknie to nie uslysze "taniej bedzie kupic nowy samochod" :-)

Chociaz ... ostatnio to mi sie zepsula pompka sprzegla. Bo tam wyciskacz hydrauliczny. A pompka z plastiku. Aczkolwiek ... droga nie byla.

Problem w tym, ze ten automat zglupieje w wielu sytuacjach, ktore pilot by opanowal bez problemu ...

J.

Nie bardzo widzę sensu dla tego typu zachowań, ale dla jakichś VIPów gdzieś w drogich hotelach - kto wie, nie bywam przecież.

Wszystko w barku jest fabrycznie zapieczętowane.

Naoglądałeś się jakichś szpiegowskich filmów z 007 i fantazja Ci pogalopowała w hektary...

Wino się przeterminowało?? :-))

Pan Pszemol napisał:

Kupiłem kiedyś wino w kartoniku, takim jak to na soki -- miało podany termin przydatności do spożycia. Widać jest jakiś przepis, że wszystko w tym musi mieć. Ktoś tu kiedyś się żalił, że musiał utylizować "przeterminowany" hel w stalowej butli -- też przepis.

Z winem jest tak, że to tylko w obiegowej opinii im ono starsze, tym lepsze. Tylko niektóre z nich tak mają, nieliczne. Większość poprawia swą jakość przez określoną liczbę lat, potem ona spada.

Jarek

A tam zaraz drogich - placisz za pokoj np 500$, a oni ci jeszcze doliczaja Pepsi za $1 - nie wk* bys sie ? :-)

Jakby to stanowilo przeszkode.

Kwestia rachunku zyskow i mozliwych strat :-)

Czekaj czekaj ... unia nie wymaga okreslenia terminu waznosci wszystkich produktow zywnosciowych ? Lacznie z winem ?

formatting link
J.

Pan J.F. napisał:

Gdzieś niedawno czytałem, że prowadzone są *prace* (to musi być ciężka robota, ale ja bym się chętnie załapał na nią) nad przepisem wyłączającym z regulacji niektóre produkty. Na przykład sól.

Tu przytoczono Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie znakowania środków spożywczych z dnia 10 lipca 2007 r, z którego wynika, że wino akurat nie. Ale może nasza wieś jest mniej rozwinięta od wsi unijnej.

[...]

Marzenia. Trafiło mi się już dwa razy w życiu pęknięcie przewodu hamulcowego. Przy próbie hamowania pedał wpada w podłogę i tyle. Szybciej zaciągniesz ręczny niż napompujesz na tyle, żeby drugi obwód zadziałał.

[...]

Użytkownik "RoMan Mandziejewicz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid... Hello Jarosław,

No wlasnie. Podobny objaw jest przy odpowietrzaniu hamulcow - pedal w podlodze ... a wiec zero hamowania.

To o co tu chodzi - od 50 lat utrzymujemy fikcje ?

J.

Pan J.F. napisał:

Odpowietrzanie to jednak chyba co innego. Mnie raz się zdarzyła awaria hamulców, dobre kilkanaście lat temu. Zahamowałem dość ostro, wytraciłem część prędkości, coś chrupnęło, pedał wpadł głębiej, ale nie do końca. Hamował dalej, choć mniej skutecznie. Zatrzymał się, w nic nie walnąłem. Uznałem, że hamuje na tyle dobrze, że jeśli nie będę jechał szybko, to bezpiecznie dojadę do warsztatu. Pękło coś przy tylnym cylinderku, więc jeden z obwodów nie działał. Daewoo Tico, jak by co.

Ja cały czas mówię o wejściu do pokoju. Wyjście jest standardowe: normalna mechaniczna klamka zawsze działająca.

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... Pan J.F. napisał:

To samo. Przedziurawienie obwodu ... tylko jednego.

J.

Pan J.F. napisał:

Sądzę, że jednak nie to samo. Odpowietrzanie układu po robocie, to usuwanie powietrza ze szczelnego obwodu. Powietrze ściśliwe, więc jak go dużo, to pedał wpada głęboko w dół, jest miękki, a ciśnienie za małe, by szczękać szczękami. Przy pęknięciu cylinderka pedał nie był wcale miękki -- po prostu wyciekł płyn, powietrze nie weszło, pedał poszedł głębiej. Przy odpowietrzaniu po drobnej robocie przy jednym obwodzie, w dodatku robionej ostrożnie by nie zapowietrzyć reszty, pedał też nie wpada całkiem w podłogę. Po prostu bardziej sprężynuje. Zaznaczam, że nie mam praktyki w naprawianiu hamulców -- moja z tym styczność do tej pory polegała właśnie na operowaniu pedałem w czasie odpowietrzania.

Jarek

Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55eed715$0$27512$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Czyli na jedno wyjdzie, jak gość, owo mydełko, czy zawartość barku, zwyczajnie, podpitoli... :)

A stamtąd... :)

Użytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:55ef1de0$0$4767$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Tylko $1? To jakaż luksusowa musiała być kawiarnia, w której moja mama zamówiła 1 piwo, w osiedlowym sklepie kosztujące ok. 3.50 PLN, w kawiarni kosztowało 11... Kawiarnia z większym przebiciem od hotelu? :)

ACMM-033 napisało:

Strasznie Panowie kombinujecie, weźcie się może za pisanie kryminałów. Hotel jest do przodu dopiero wtedy, gdy trafi na brudasa. Takiego, co nie myje się wcale -- nie sądzę, by wymieniali nienapoczęte mydełka, żele, szamponiki. Ale tego pewien nie jestem -- przynajmniej z dwóch powodów. Wystarczy jednak wyjąć mydełko z pudełka, raz umyć ręce, odłożyć przy umywalce -- a oni to zabiorą i dadzą nowe. Z papierem do dupy też tak

-- taśma zużyta w połowie, więc na wszelki wypadek wkładają nową szpulę. Za barek liczą dokładnie, wedle zużycia, chyba przy uzupełnianiu (może raz mi się zdarzyło, że jednak nie).

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Myślałem nawet o tym, choć mnie bardziej odpowiadają treści raczej pokojowe.

No, a co ze starym mydełkiem? Przetop? Świeczki? (w końcu chemicznie jest podobne do stearyny, mniej do parafiny)

Tym to chociaż można kominek zainicjować, czy wytrzeć z podłogi kupkę pieska szczeniaczka, który się uczy czystości. Czy co tam jeszcze.

I to wg ilości wydaje mi się uczciwe.

ACMM-033 napisało:

Pokojówki -- też ciekawy temat. Ale literatura innego już gatunku.

Wypieprzają na wysypisko. Razem z innymi niewykorzystanymi rzeczami, o których była tu już mowa. Mnie się czasem zdarza -- jak to zostało zgrabnie ująete -- zwyczajnie podpitolić. Zwłaszcza jeśli w perspektywie dalszej podróży może taki materiał higieniczny gdzieś się przydać. Lepiej niż by miało się zmarnować, a ja bym miał tracić czas na ganianie po sklepach.

Poza tym zużycie taśmy ma większe odchylenie standardowe. Jest więc ryzyko, że jeśli zostanie pół rolki, to może do rana zabraknąć. Szamponu jest przeważnie tyle, że by starczyło nawet dla Violetty Villas. Ja tyle nie potrzebuję. Japońce to nawet mi kiedyś dawali codziennie nową szczoteczkę do zębów.

Chyba że jest się przewodniczącym jakichś związków zawodowych. Wtedy taka drobiazgowość byłaby szykanowaniem człowieka pracy.

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Ano, zdecydowanie. Choć nie o takim pokoju myślałem, ale nie ma sprzeczności, by akcia działa się w takim pokoju. Może być nawet z pokojówką, jeśli ładna i jeśli...i...i.. ===BAD AX25 link===... :)

Takowoż, co ekolodzy na to, piardnąć motorkiem, to zaraz pyskówa, a tony rozpuuszczonego mydła (a to cholerstwo w pewnych warunkach ślicznie pleśnieje...), elektrolit dość mocno dysocjujący, w końcu to sól sodowa (czy robi się mydło z potażu?) kwasów tłuszczowych

Środowisko będzie ci wdzięczne.

Wiadomo.

A coś mi mówi, że dla środowiska obojętne to nie jest...?

No, jak się ma srakę i zabraknie "nośnika do zapisu", to Houston, mamy problem...

To można kilka razy sobie umyć, także włosy na klacie, jak ktoś ma...

Byle starej nie zabierali, ja tam do końca nie ufam... pół biedy, jak trafi do czyszczenia łoterklozetów, ale jak komuś "sprzedadzą" jako świeżą? Chyba, że zapakowaną fabrycznie... a, to chyba nawet miłe, że tak dbają.

Kiedyś należałem. Ale dziś to już nie to, co kiedyś... Wiem o co chodzi, że imiennik po last name obecnego prezydenta RP pewnie myślał, że nie wyjdzie to na wierzch i korzsystał sobie, jak z synekurki jakiejś. Jako żywo, nasunęło mi się pewne porównanie do Orwellowskiego "Folwarku zwierzęcego", gdzie najpierw wszyscy byli równi, potem byli równi i równiejsi. Ale fortuna się kołem toczy i dziś kasiasty jutro może być bezdomniasty. I odwrotnie. U nas zdecydowanie powinno się zmienić prawo w tych dziedzinach. Bo tak, jak związki powinny chronić swoich ludzi, nie może być jednak tak, że taki szefcio sobie poczyna więcej, niż powinien. Bo i szefcio powinien być chroniony, coś na kształt immunitetu poselskiego, ale powinien też ponosić konsekwencje wszelkich swoich poczynań. Czyli pojedzie po pijaku - prawko do szuflady (w urzędzie) i batem finansowym po dupie. Podpitoli batonik - mandat i wpis w papiery, etc. No dobra, już nie szykanuję Człowieka Pracy...

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required