akopalipsa

Jul 20, 2016 166 Replies

U¿ytkownik "HF5BS" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych:nmsqbd$8hf$ snipped-for-privacy@node2.news.atman.pl... U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci

O chyba nie, przynajmniej nie w takiej postaci.

Wydawaloby sie, ze zapylenie pluc ruda uranu zdrowe nie jest.

J.

W dniu środa, 20 lipca 2016 17:36:22 UTC+2 użytkownik sundayman napisał:

Kurczę, nie spotkaliśmy się my aby jakieś 25 lat temu (+/-) na ognisku-zlocie CB-Radio w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego? Pamiętam jakiegoś gościa o dość nawiedzonym spojrzeniu, który usłyszawszy, że rozmowa gdzieś zeszła na piromaństwo, dosiadł się i zaczął przedstawiać przepiękne po prostu pomysły, m.in. brzmiący niemal identycznie do twojego opis, co można zrobić ze skorupy od naboju syfonowego. Tyle napiszę, że konstrukcję powtórzyłem, z tą jedynie zmianą, że zamiast zapalnika uderzeniowego dałem elektryczny, z wklejonej na epidian zapałki z główką owiniętą drucikiem oporowym, do odpalenia wystarczyła bateria "płaska". Na kolejnym ognisku łapaliśmy tym ryby w Pilicy, został też wysadzony całkiem spory kawał piaskowcowej skały na tzw. "małych grotach" (tomaszowiacy, zwłaszcza z przedfejsbukowego pokolenia będą wiedzieć).

Pan Jarek P. napisał:

Ja w szkole podstawowej będąc, wypożyczyłem ze szkolnej biblioteki książkę tłumaczoną z rosyjskiego, w której krok po kroku opisywano jak z naboju do syfonu zrobić silnik rakietowy. Książka w całości była o modelarstwie rakietowym, a największa opisna tam rakieta miała tak z półtora metra długośi i miała korpus z metalowej rury. O zdalnym sterowaniu i naprowadzaniu tych rakiet też coś było.

W dniu 22.07.2016 o 10:52, HF5BS pisze:

Jwednak w tych książkach ostrzeżenia na pewno były typu okulary ochronne, rękawice itp przy kwasach. Nie pamiętam, może tam jakieś ostrzeżenie było, ale wydaje mi się, że przy tym nie było.

W dniu 22.07.2016 o 10:58, J.F. pisze:

Ale może w jakiejś szklance mieszać czy innym garze.

Wtedy o szkło laboratoryjne tak łatwo nie było, w Warszawie na Senatorskiej był sklep, ale w mniejszych miastach lipa.

Spłonka? ;-)

Może miał półprodukty i myślał, że zbyt duża temperatura podczas syntezy doprowadzi do detonacji. Inne źródła podają, że to była nitrogliceryna, nie kwas. A jeszcze gdzie indziej, żę miaszał to z nadtlenkiem acetonu i dopiero podlał jakimś kwasem. Głuchy telefon, być może celowo;-)

pzdr bartekltg

W dniu 2016-07-22 o 12:40, Jarosław Sokołowski pisze:

Skąd ja to znam :-) Były tam przepisy na paliwa rakietowe, gdybym dziś podał taki przepis... I bardzo ciekawe rozważania dotyczące stabilności lotu. Wykorzystałem w praktyce.

P.P.

Pamiętacie tytuł?

pzdr bartekltg

W dniu 2016-07-22 o 15:08, bartekltg pisze:

Oj.......... ;-)

Rbert

bartekltg pisze:

Nie pamiętam, ale jakiś normalny i wszystko wyjaśniający, w rodzaju "Modelarstwo rakietowe" czy cóś.

Jarek

W dniu 2016-07-22 o 11:28, Piotr Gałka pisze:

Mocne :)

A to jeden z kolegów wracał ze szkoły do domu. Akurat w naszej klasie były 3 osoby "miejscowe" - reszta w internacie albo na stancji. No ale na weekend do domu, niestety nie zawsze się zdążyło na autobus, a w klasie byli ludzie z 5 ówczesnych województw. No taka szkoła. Więc przesiadki z jednego autobusu czy pociągu do drugiego nie były niczym wyjatkowym, a jak któryś się spóźnił... No i pech chciał, że się spóźnił. Ani w jedną, ani w drugą. Trzeba iść. Ciemno, bo już noc... bezksiężycowa. I jakieś straszne kształty przed chłopakiem, i to parę na raz. Iść, nie isć... W końcu się zdecydował. Jak już doszedł o obmacał, to się okazało, że stoi przed armatą przeciwlotniczą, 85 albo 100mm, kilka takich stało na poligonie z podniesionymi lufami koło siebie... A on jeszcze był świeżo po "Wojnie Światów" ;) Ale okolice fajne są. Są takie wieczory, że pomimo że ciepło, miło itd momentami ciarki po plecach przelatują tak właściwie nie wiadomo czemu. Oj, po lasach po nocach człowiek się szwendał i jakoś nic go nie zjadło. Dzika na żywo to dopiero w Gdańsku zobaczyłem (no poza zoo). Łażą skubańce po Grunwaldzkiej nawet i się nie boją. Po Sopocie też łażą.

Pozdrawiam

DD

W dniu 2016-07-22 o 12:40, Jarosław Sokołowski pisze:

To to nawet w Młodym Techniku było. Nie pamiętam czy robiłem, ale na pewno było to w planach. Z to na pewno była zwykła rakietka na malutki silniczek odpalona pod domem. Wszystko zadziałało jak należy, ale pies który w momencie odpalania wyszedł z za rogu jak zobaczył chmurę dymu postanowił jednak się nie przyglądać jej tylko profilaktycznie wrócił na poprzednią pozycję z której nic nie było widać i spróbował ponownie dopiero jak już nic się nie działo.

Pozdrawiam

DD

Pan Dariusz Dorochowicz napisał:

Coś musiał wcześniej słyszeć na temat swojej siostry łajki, więc wolał zachować ostrożność.

"Modelarstwo rakietowe", albo jakoś podobnie. Niektóre przepisy na paliwa wyglądały tam jak przepisy dla samobójców. W każdym razie ja się nie odważyłem.

P.P.

Znalazłem coś takiego.

formatting link
przez MON, co dodaje powagi, ale chyba piszane u nas, a wspominaliście, żę to miał być przedruk z Rosji.

pzdr bartekltg

bartekltg znalazł coś takiego:

Zdecydownie było to tłumaczenie! Ze Związku Radzieckiego. Szczególnie utkwił mi w pamięci ten silnik rakietowy z nabojów syfonowych. Było tam w opisie o tym, że takie naboje można kupić *za granicą*. Za granicą, czyli na przykład u nas. U nas były syfony przywożone z Budapesztu, a w warzywniakach kupowało się naboje rzemieślniczej produkcji. To jakąś dumą napawało, że my w czymś lepsi od ZSRR, że mają nam czego zazdrościć i co od nas przywozić.

Jarek

No spojrzenie to by się może i zgadzało, ale reszta już nie :) Widać więcej nas było, pasjonatów chemii :)

U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:5791f386$0$639$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Mialem na my¶li ilo¶æ energii. Zw³aszcza w po³±czeniu z wszelakimi dziurwami ozonowymi (nie poprawiaæ).

Zdecydowanie - i nie namawiam do tego. Metal, nie do¶æ, ¿e niebywale piroforyczny, to jeszcze ma toksyczne zwi±zki. Chyba, ¿e sêpi± na BHP dla pracowników... a to ju¿ by by³o skurwysyñstwo.

Tak sobie czytam te wasze historie, i myślę, że członkowie tej grupy są jednymi z bardziej niebezpiecznych ludzi dla każdej władzy :)

Skoncentrowana wiedza, poparta głębokim doświadczeniem z wielu dziedzin niebezpiecznych... Obyśmy się wszyscy nie spotkali kiedyś w jakimś obozie :)

Chociaż, z drugiej strony, jak sądzę, długo by ten obóz nie postał :D

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required