Witam,
Mam urzadzenie z trafem toroidalnym (20W) z dwoma kompletami wyjsc: jedno dla +5V oraz drugi komplet (z odczepem) do +15V i -15V. Napiecie skuteczne na tym drugim to 15V. Na wyjsciach 15V sa diody prostownicze
1N4917 oraz elektrolity 2200u polaczone rownolegle z 330n. Za tym ida odpowiednio stabilizatory 7815 i 7915. No i dowcip jest taki, ze kilka sztuk 7915 juz polecialo. Przemierzylem sprawe i sie okazalo, ze na wejsciu 7915 pojawiaja sie podczas zalaczania / wylaczania urzadzenia szpile az do -60V. Metodologia pomiaru byla taka, ze sonde oscyloskopu przypialem na krotko, bez kabelka masy, do wyprowadzen elektrolitu.
Nigdy wczesniej nie 'kopnelo' mnie zjawisko tego typu. Faktem jest, ze zwykle stosowalem trafa wiekszej mocy, w ktorych przeciez intensywnosc zjawisk zalaczania jest mniejsza (wzglednie). Z ciekawosci, mial ktos rowniez problemy tego typu?
A tak przy okazji, przejrzalem stare dyskusje odnosnie zalaczania toroidow i nie mam jasnosci: to w koncu jest prawda, ze toroidy szarpia wiekszym pradem niz 'zwykle' trafa? A jesli tak, to dlaczego? W jakiejs poprzedniej dyskusji sie wymadrzalem na ten temat, ale teraz juz 'caly glupi jestem'.