To zależy od umiejetności strażaka, strumieniem przerywanym można ponoć gasić, ale ja specjalistą w tych sprawach nie jestem.
W.
To zależy od umiejetności strażaka, strumieniem przerywanym można ponoć gasić, ale ja specjalistą w tych sprawach nie jestem.
W.
W dniu 2021-04-15 o 19:53, sundayman pisze:
Przez przypadek podłączyłem się do kondesatora z 320V ręka-ręka :( Naprawiałem zasilacz 230/24V i będąc odizolowany trzymałem jedną ręką za radiator (był na minusie) a drugą mierzyłem, przyszedł kolega i mnie zagadał, wtedy drugą ręką dotknąłem drugiego radiatora który się okazało był na plusie :( i tak się 'podłączyłem' po 320V :( Jeszcze w życiu mnie tak nie trzepneło jak wtedy, przez dłuższy czas nie mogłem dojść do siebie. Zdarzyło się to z 5 lat temu.
W dniu 22.04.2021 o 07:28, Robert Wańkowski pisze:
Kiepskie połączenia gdzieś na przewodach. Pięknie to musiało się grzać.
Tym niemniej mam „złodziejkę”, w której z jednej strony jest gwint E27, a z drugiej właśnie gniazdo do takiej wtyczki radiowęzłowej. Wygląda na produkcję gdzieś z późnych tak 50-tych. Podobno był do tego jeszcze kabelek z taką wtyczką i już standardowym gniazdem na końcu (wg innej wersji – oprawką i żarówką), ale nie zachował się.
Też miałem. Nazywało się toto „Gordon Elektrik”. Było tam chyba 5 zwojów drutu, przełącznik na kawałku sklejki, przełącznik przechylny, przycisk,
3 oprawki na żaróweczki, 2 lub 3 kolorowe żaróweczki, jakiś półklosz niebieski, malutka wtyczka dwubiegunowa i analogiczne gniazdko i – najfajniejsza rzecz – niebieski dzwonek i błyszczącą czaszą. Stał się potem przekleństwem rodziców. Nie jestem pewien, ale chyba też silniczek tam był.W dniu 25.04.2021 o 22:37, Grzexs pisze:
E? Złodziejki to miały gniazdo do normalnej wtyczki.
MJ
Właściwie, to w razie nie daj boże jakiegoś stanu wojennego, to uczestnicy tej grupy powinni być internowani jako zdolni do wytworzenia wszelkiego rodzaju środków bojowych, od prostych po zdalnie sterowanie.
Ludzie - wy jesteście niebezpieczni. W tym dla siebie :)
No miały, a ta moja jakaś dziwna. Kiedyś u dziadka na strychu wyszperałem i tak się wala przez lata.
Użytkownik "Grzexs" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:s64t3a$1g7t$ snipped-for-privacy@gioia.aioe.org...
Moze byl kiedys taki standard wtyczki/gniazdka, potem przestal byc uzywany do celow energetycznych, a zaczal do radiowezlowych.
Bo po co robic zlodziejke do warczenia glosnikiem, to nie bardzo wiem.
J.
Kiedyś wtyczki miały cieńsze bolce niż obecnie.
-----
W dniu 26.04.2021 o 01:05, sundayman pisze:
Jak dodam, że każdy w tamtym czasie miał umiejętność wykonania procy z gumy wentylowej i kawałka rozwidlonej gałęzi to postuluję wpisanie na listę szczególnie niebezpiecznych, którzy mogą "sprowadzić zagrożenie na skalę masową". Pamiętam, jak strzelało się z procy kilkunastoma małymi kamykami na raz, że już nie wspomnę o broni masowego rażenia, jaką pełnił kij z kupą. Jacek
W dniu 26.04.2021 o 20:28, Jacek pisze:
Hmm, powinieneś jednak uwzględnić te wszystkie opowieści razem, raczej jako minimum możliwości co poniektórych userów grupy :) Przecież nie każdy będzie pisał o ekstremalnych sytuacjach :D Nie tyle, żeby się pochwalić maksymalną głupotą czy superszczęściem w jakimś zdarzeniu.
Czasem sam, jak oglądam filmy na YT to dochodzi do mnie czym jest szczęście w głupocie lub w przypadku, bo wcześniej nawet tego nie zauważyłem i niekoniecznie właśnie z głupoty lecz z czystego zbiegu okoliczności. Taki przykład: Kiedyś, kiedy miałem jeszcze wściek na motocykle, wyprzedzałem TIRa, który sobie skręcał nagle w lewo. Wyszło, że wyprzedziłem go...pod spodem i nic się w sumie nie stało...dopiero jak oglądam "
Głupotą bym tego nie nazwał, bo TIR nie włączył kierunkowskazu a skręcał w polną drogę. Dopiero jak się zsumuje te zdarzenia i policzy ile tego było, można sobie spokojnie przyznać nagrodę Darwina albo zaliczyć na karb szczęścia, znacznie większy niż wygrana w Lotto :)... i niekoniecznie w stosunku do siebie ale również do innych, że nie polegli w jakiejś katastrofie z naszego powodu :)
W dniu 4/26/2021 o 11:52 AM, ąćęłńóśźż pisze:
Chyba kiedyś były 10A a teraz 16A mają. Gniazdka niby są uniwersalne...
On 2021-04-26 22:36, LordBluzg® wrote: (ciap)
(ciap)
Sprawa zalanej serwerowni była "o krok" od wspomnianej nagrody. Tym bardziej, że element wypadku, czy nieświadomości zagrożenia nie istniał.
W.
Był okres, że w stare gniazdka nie wchodziły grube bolce nowych wtyczek. Obok siebie mam starą bakelitową wtyczkę z uziemieniem, cienkie bolce. Zdjąłem ją w latach 70-tych z jakiegoś sprzętu z lat 60-tych. Gniazdka nigdy nie były uniwersalne, bo zawsze jest problem uziemienia (bolec albo styki) - rozwiązano to wtyczkami uniwersalnymi.
-----
W dniu 2021-04-26 o 20:28, Jacek pisze:
Ale taką procą to co najwyżej ptaki można było straszyć, lepsza była no właśnie zapomniałem nazwy podobnie jak proca tylko zamiast gumy była taśma z dużą łatą na środku tam się dawało dość duży kamień, robiąc młynek nad głową tym kamieniem puszczało się jeden koniec taśmy i kamień leciał daleko, tym już można było krzywdę zrobić.
W dniu 16.04.2021 o 21:58, ąćęłńóśźż pisze:
ta wiertareczka w połączeniu z zasilaczem
Jak i mnie :-)
-----
czwartek, 15 kwietnia 2021 o 19:53:38 UTC+2 sundayman napisał(a):
ja to kiedyś postanowiłem polutować myszkę, ale przewodu nie chciało mi się od kompa odpinać, bo mam tam utrudniony dostęp. I akurat gdy lutowałem lutownica postanowiła się zepsuć i podać 220V na grot. Płyta główna do wymiany...
b.
W dniu 01.05.2021 o 12:16, BudynPL pisze:
Zaiste, ciekawa ta lutownica :)
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required