stan kolekcjonerski :)

Mar 29, 2016 193 Replies

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

OK, ale zobacz, jakby codziennie pieprzy³, to ile tej ta¶my by posz³o, a teraz pytanie - gdzie to przechowaæ? Warto¶ciowe programy ocala³y, ale, przemówieñ kacyków objêto¶ciowo chyba wiêcej... ¿eby nie by³o "pierszy beñdzie przemawiaæ, nie mamy ta¶my dla waszego Teatru TV"

ACMM-033 napisało:

Za komuny można było w Wytwórni Filmów Dokumentalnych na Chełmskiej w Warszawie kupić używane taśmy magnetofonowe. Taśma magnetyczna może być kasowana i wykorzystywana wielokrotnie, ale jednak z różnych względów sprzedawali całkiem jeszcze dobry towar. Sprzedawali na wagę, brało się jak leci. Można było trafić na reportaż pomontowany nieraz z kilkunastocentymetrowych odcinków taśmy. Ale raz mi się trafiły nagrania ze zjazdu PZPR -- całe niepocięte piętnastocalowe szpule. Nikt by przecież się nie odważył tego ciąć. I chyba tylko raz użyte. Na takie zadania budżet był większy, nigdy niczego nie brakowało.

Am 01.04.2016 um 09:28 schrieb Jarek P.:

Nie amatorskie. Osobiście mieliśmy taki konwerter zakupiony w sklepie ZURTu w Opolu. Heterodyna zmieniająca 21-60 na kanał od 2 do 4. Z tyłu można było śrubką dostroić do kanału wyjściowego, z przodu miał pokrętło i skalę jak w radiu. Może nawet jeszcze sobie leży u mamy w piwnicy, obok Junosta 613 ;-).

Waldek

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

Gdybym wiedzia³... by³o by z czego robiæ dzi¶ memy, dzwonki do komórek, wsady do mellotronu, itd. Popastwi³bym siê :)

Nad tymi zw³aszcza. Bo reporta¿, zale¿y oczywi¶cie o czym, pewnie bym potraktowa³ ³agodniej.

A ja bym bezlito¶nie poci±³! Wprawdzie w jakim¶ edytorze, bo ta¶my szkoda, ale pewnie bym zrobi³ z tych pieprzeñ w³asny domoros³y syntezator mowy, oparty o fonemy wyszarpane z nagrañ. Mo¿e nie by³a by to IVONA, ale nie o to mi chodzi. Jawet bym trochê chcia³ sztuczno¶ci mowy, byle g³os rozpoznaæ. W zamiarze pokojowym, choæ zrobionym mocno rubasznie.

Jak piasek na Saharze. Jestem pewien, ¿e jakby tam wesz³a komuna, to piasku by do¶æ szybko zabrak³o... Kwestia - ile czasu? Parê/na¶cie lat siê poci±gnie, ale tak po setce, to ju¿ bym nie by³ pewien...

ACMM-033 napisało:

Taśmy przeważnie były kasowane jakimś elektromagnesem, zostawały strzępy nagranych dźwięków. Ale tym flejtuchom z redakcji przydzielinej do obsługi zjazdów i plenów nie chciało się nawet kasować. A może tego też nie wypadało robić?

Owszem, ale rozwiązanie tego problemu nie wymaga technik impulsowych. To, że teraz tak się robi nie oznacza, że inne sposoby nie istnieją. Jest choćby wspomniany autotransformator, są układy ferrorezonansowe, jest wreszcie możliwość pożenienia ich w sposób dość dowolny. W tamtych czasach przetwornice impulsowe dużej mocy to był wyjątek, a nie reguła, ale prąd "dobry" ludzkość wytwarzać umiała.

Pozdrawiam, Piotr

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...

My¶lê, ¿e tam mog³o byæ co¶ w stylu "wicie rozumicie", ¿e niby skasujcie to, bo ju¿ nie bêd± graæ, ale, wicie rozumicie, tam Partia Mówi. T± po¶redni± sugesti±, ¿e niby kasujcie, zasugerowano pewnie, ¿e jednak mo¿e nie...? Pewnie by wyjechali na tym, ¿e "W trakcie szperania w dawnych archiwach, Nasza Partia dnia jakiego¶ tam POWIEDZIA£A". I tu jako ilustracjê, jakie¶ chroboto-rzê¿olenie, spo¶ród którego s³ychaæ by by³o pojedyncze ju¿ mo¿e nawet nie sylaby, lecz fonemy, ale "paczcie" dzieci to nasza historia, to Partia Mówi-³a :P I dzieci id± na przerwie do kibelka, gdzie Renia Grabowska pod to uje¼dzi konika... :P Partyjne pierdolenie jak najlepszy afrodyzjak :)) Ju¿ ja sobie wyobra¿am, jak by wygl±da³y wtedy sex-shop-y :)) W koñcu Gomu³ka to prawdziwy mê¿czyzna, 6 godzin pierdoli³ na stoj±co a Gierek co? Ledwo zacz±³ i ju¿ wo³a³ o pomoc :P :)) Tyle na razie mojego przedstawionego w mocno krzywym zwierciadle, spojrzenia na dawne czasy, które nawet trochê pamiêtam... No, bo mi siê radia na pó³kach w ZURTach i sklepach z elektronik± przypominaj± :)

W rzeczy samej. Czêsto zrobienie czego¶ koniecznie na jakim¶ mikrokomputerze jednouk³adowym, czy podobnym uk³adzie, to taki z³oty cielec elektroniki. ¯eby jeszcze potraktowaæ to jako formê zabawy, ¿e np. naciskamy guziczek i ¶wiat³o nam siê w³±cza, naciskamy i ga¶nie, a po drodze 10 Atmeli, Malinek,

8051, co tam jeszcze, po co? (to sie nogi noco). A tu czêsto na powa¿nie, ubieranie w nie-wiadomo-co czego¶, co niekiedy na 2 tranzystorach da sie zrobiæ, funkcjonalnie identyczne i daleko odporniejsze, ni¿ nasz komputerek, na np. zak³ócenia, czy z³e warunki pracy. Mo¿e ¼le my¶lê, ale stara³bym siê zrobiæ uk³ad, który na wstêpie, samymi swoimi w³a¶ciwo¶ciami by³by odporny np. na szeroki zakres napiêæ zasilaj±cych, który nie rozje¿d¿a³by siê od tego, ¿e parê godzin w upale s³onko na niego po¶wieci, a wieczorem ch³ód na ko¶æ zetnie, do tego jaka¶ prosta, pewna stabilizacja i mam co¶, co jest na lata. Mnie wspominana wcze¶niej pralka zdech³a po ponad 30 latach istnienia. Bo rura sparcia³a jedna, i druga. Rury siê wymieni, s± za granic±, ale za sumê ju¿ nie najmniejsz± i pralka bêdzie na nastêpne lata. Broñ Bo¿e, do nikogo z Was nie pijê. To tylko wyniki mojej obserwacji otoczenia.

Używałem takiego zabytku jak lampowy filtr sieciowy. Skrzynia 30x30x

30 cm, jakieś 20 kg, z tuzin lamp. Miał za zadanie dostarczać idealnego zasilania dla szczególnie ważnych pomiarów. Chyba prostowanie, stabilizacja i odtwarzanie sinusoidy. Zdumiewające, ale działał. Nota bene razem z kabiną-klatką Faraday'a.

Sat, 2 Apr 2016 22:43:48 +0200 Jarosław Sokołowski snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisał:

Ale to tylko wersja wyjściowa, dla użytkownika końcowego, a rozkład powstaje zapewne w UTC. Oczywiście z uwzględnieniem czasów strefowych (żeby ten samolot odlatywał np. o 17:30, a nie o 03:30)

Pan __Maciek napisał:

Zupełnie możliwe, że ktoś układa operując czasem UTC. Kto inny bierze za podstawę czas lokalny swojego huba. Ale już umowy dotyczące wykorzystania slotów na lotniskach docelowych są w ich czasach lokalnych. I nikt nie upiera się przy tym, by zegary na lotniskach wskazywały coś innego niż czas lokalny -- tak jak zegary na ruskich dworcach kolejowych pokazują czas moskiewski.

Użytkownik "Waldemar" snipped-for-privacy@zedat.fu-berlin.de> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@mid.uni-berlin.de...

A w Gdańsku w okresie lata dobrze odbierało się jakiś szwecki kanał. Pamiętam jak w późnych latach 80-tych obejrzałem na tym kanale Terminatora 1 w dobrej jak na tamte czasy jakości. W polskiej TV trzeba było jeszcze parę lat poczekać na ten film, ewentualnie obejrzeć na "wideło".

W dniu 2016-04-03 o 20:03, Robert Wańkowski pisze:

Ta Pani także

formatting link
tak na marginesie to chyba się nigdy nie doczekamy takich prędkości w Polsce jak na tym filmie a to tylko 300km/h :)

Pan janusz_k napisał:

To wszystko jest pokrewne do znanej informatykom "metody gumowej kaczuszki". Wcale nie taka zła idea, ma sens, dużo sensu.

Japonia jest staaasznie długaśna, choć powierzchniowo podobna do Polski. Ten kształt jest jak znalazł dla połączeń kolejowych. Prędkość 300 km/h nie jest zła, jeśli udaje się ją utrzymać na całej trasie. Shinkansen to niezmiernie miły środek transportu, a przemykanie się nocą w autonomicznym samochodzie, gdzieś po wiejskich opłotkach, zdaje się być wizją stworzoną w malignie

-- tu pozwolę sobie nawiązać do sąsiedniego wątku.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required