stan kolekcjonerski :)

Mar 29, 2016 193 Replies

No właśnie, nie chce mi się telefonem przebijać przez tego pdfa ale w jakich zakresach to dawało radę stabilizować? Na wsiach wtedy spadki do 180V nie były rzadkością. Stosowanie takich stabilizatorów sugeruje, że układy zasilania tv nie były na przetwornicach typu input 110-220V :-)? Skoro nie - to czemu taki stabiluzator nie był fabrycznie częścią tv? Tv i tak były cholernie ciężkie, extra +5kg nie powinno robić większej różnicy :)

Am 01.04.2016 um 10:55 schrieb Jarek P.:

Były nawet automatyczne, regulujące napięcie dodatkowym uzwojeniem.

A te stabilizatory spółdzielni inwalidów, które ja widziałem, były autotransformatorowe.

Waldek

Pan Marek napisał:

Tego punktu widzenia (przełączanie kanałów, zwłaszcza zdalne), nie był to problem, lecz duże ułatwienie. Chodzi oczywiści o osobną głowicę UHF. Nowsze telewizory miały miejsce na nią i przełącznik VHF/UHF. Ten, gdy ktoś chciał, łatwo mógł zastąpić choćby przekaźnikiem.

Różnie tam takie chytre magnetyczne wzmacniacze. Ale widziałem też wynalazek opaty o bareter. Bareter symulowany przez trzy ogromne żarówy. Czy to faktycznie stabilizowało, tego nie wiem. W każdym razie była to amatorska konstrukcja. Dzisiaj by cieszyła oko każdego audiofila.

Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...

Lampowych ? :-)

Pamietaj, ze tam dlugo lampy byly, jedne z transformatorem, inne bez.

Bo 180V nie spelnia nawet socjalistycznej normy ?

W starym rubinie transformator byl. Ustawialny na 220, 110 i 127V. Ale odczepow do dokladniejszej regulacji nie mial - moze w cz-b nie byly potrzebne ...

Kolorowe rubiny juz chyba bez trafa ...

J.

Pan Marek napisał:

Ja mam w garażu taki większy klocek, z kilkanaście kilo waży. Leży tam ze trzydzieści lat, kupiony razem z domem. Może zajrzę mu do środka i zobaczę co on tam ma.

U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" napisa³ w wiadomo¶ci grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... Pan Marek napisa³:

Wiele chyba nie zobaczysz - to jakos sprytnie zrobione, na samym trafo. Choc jesli faktycznie ferrorezonansowe (a mam watpliwosci) to chyba powinno sie jeszcze spory kondesator zobaczyc.

Trzeba by jakas stara ksiazke poczytac :-)

J.

W dniu piątek, 1 kwietnia 2016 11:16:21 UTC+2 użytkownik J.F. napisał:

No jak nie, jak tak. Rubin 707 i 714 miały normalne trafo, takie jebitne, około 10kg ważące. Jezusie, jak ja się dawno temu ucieszyłem dorwawszy taki transformator w Bomisie (???) na Komarowa w Warszawie, jego wagę pamiętam z tego właśnie powodu, że wiozłem go potem z praktyk (w Kasprzaku) do domu pociągiem w plecaku, po drodze już wymyślając, co też ja na nim nie zbuduję.

PS: Stoi chyba nadal gdzieś w piwnicy u rodziców...

Nie wierzę, że się nie da. Przecież lampy zostały wyparte przez półprzewodniki tylko z powodu dużego prądu na "grzanie", gabarytów i wrażliwości na wstrząsy.

Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@news.neostrada.pl... On Fri, 1 Apr 2016 11:16:18 +0200, "J.F."

Dac to sie da - w sumie to przeciez caly blok odchylania poziomego to taka przetwornica. W pewnym okresie krajowe telewizory mialy juz tranzystorow sporo, ale dwie lub trzy lampy:

-kineskop,

-wlasnie te od odchylania,

-czasem przy niej diode prostownicza.

Tym niemniej lampy kosztuja, unikano ich mnozenia.

Musialbym stare schematy obejrzec - czy przypadkiem napiec nie brano juz trafa odchylania. Co by tlumaczylo brak osobnej przetwornicy.

Zreszta o ile pamietam, to i tranzystory oszczedzano i tez bywalo podobnie - napiecia bierzemy z bloku odchylania, z sieci zasilamy tenze blok.

J.

Ale po co autotransformator i odczepy, skoro wystarczy stabilizator ferrorezonansowy?

Pan J.F. napisał:

Najgorzej ze stabilizowaniem napięcia żarzenia lamp pracujących w układzie zasilacza stabilizowanego. Problem poniekąd podobny do metody wyboru metody głosowania.

[...]

Oczywiście, że z trafem. Nie na darmo bydle 48kG ważyło...

Pan J.F. napisał:

Jeśli go odnajdę i znajdę chwilę czasu by zajrzeć mu do wnętrza, to wszystko dokładnie opiszę.

Toż to gospodarka niedoboru, autotransformator to mniej cennej miedzi, mniej stali i brak kondensatora (też niebylejakiego).

Włodek

Albo polski

W NRDowskich rolę mech różnicowego spełniało jedno z kół osadzone na osi z luzem :-)

Włodek

W dniu piątek, 1 kwietnia 2016 12:58:36 UTC+2 użytkownik snipped-for-privacy@googlegroups.com napisał:

Miałem polski, replikę radiowozu MO (PF125p), kierownica chodziła ciężko, ale i jej obracanie nie było jakimś wielkim problemem. Mechanizmu różnicowego sobie nie przypominam szczerze mówiąc, o ile mnie pamięć nie myli, oba kółka były na sztywno.

Jeśli tylko jedno, to dyfer działał tylko przy skręcie w jedną stronę. Zapewne tą jedynie słuszną... :)

W okolicach, w których ja się obracałem, królowały stabilizatory. Często radzieckie, z przemytu.

Fri, 01 Apr 2016 09:32:43 +0200 Włodzimierz Wojtiuk <"WBodzimierz Wojtiuk"> napisał:

Był jeszcze drugi artykuł o stabilizatorze:

formatting link

W dniu piątek, 1 kwietnia 2016 00:15:08 UTC+2 użytkownik Marek napisał:

Właśnie dlatego w szufladzie obok kredek, bloku rysunkowego i zeszytu papierów kolorowych u każdego dziecka powinna znajdować się puszka z towotem! :)

Pozdrawiam,

Użytkownik "RoMan Mandziejewicz" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych: snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid... Hello Włodzimierz,

Ale pamietaj, ze fabryka z ton produkcji rozliczana :-) stabilizator dziala sam, auto/trafo trzeba regulowac. Jak kto zle ureguluje lub zapomni - to grozi upalenie odbiornika.

Przemytu ? Raczej z prywatnego importu, bo przeciez przywoz niezakazany.

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required