Domniemywam, że za dnia robisz (lub sprawdzasz) kod w jakimś korpo, i stąd pewnie lekkie zboczenie :) - kod hobbystyczny często odbiega od "standardów" korpo. Swoją drogą, jeśli naprawdę chcesz się przerazić, to zajrzyj tutaj (byle nie za długo, bo to wielce niezdrowe):
formatting link
Mateusz
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
Q
Queequeg
No tak, widzę że masz cache. Tylko 32 bajty, ale pewnie starcza.
Btw, w wielu miejscach widzę tuż przed końcem funkcji komentarz:
/* */
W zbyt wielu, żeby to był przypadek :) Czemu tak?
Przeglądam dalej. Dorzuć break w fio_seek w case FIO_SEEK_END (linia 57). Widzę też nadmiarowy break (bo po return) w MUS.C w linii 162 :)
Jasne, to wiadomo.
Tak... jeśli include'y się nie dublują, to tak. Zresztą gdyby, to by od razu wyszło przy kompilacji.
Chyba, że chciałbyś kiedyś zrobić unity build :) Sam nie jestem jego fanem, ale kiedyś zrobiłem kilka testów i kod na AVR po zrobieniu unity wychodził odrobinę mniejszy (kwestia pojedynczych bajtów).
Wiem, dlatego mówię, że to na siłę ;)
Zerknę :)
A nie wiesz może, jak to wygląda w drugą stronę? Zastanawiam się, na ile łatwo da się przesłać do DOSBoxa zdarzenia midi z zewnętrznego kontrolera i użyć DOS-owego sequencera.
Za dnia tak, ale to nie wygląda tak kolorowo. Kod, z którym teraz przyszło mi pracować, jest pisany przez bardzo tanich Hindusów i ma jakość adekwatną do ceny. Tam już się nawet niczego nie czepiam, bo po pierwsze byłoby tego za dużo, a po drugie wszyscy i tak jakość mają bardzo głęboko. Ma jakoś działać i tyle.
Pracuje ze mną jeszcze jedna osoba z grupy (nie wiem, czy chce się ujawnić), ale ma już dosyć i się zwalnia -- i patrząc na to wszystko nie dziwię się. Ja się chyba za bardzo zasiedziałem. Albo cały czas mam nadzieję, że to wszystko jest tylko tymczasowe.
Mam kilka swoich projektów w pracy, ale one są już zrobione, gotowe, przetestowane, działają, niewiele jest już tam do roboty. No i one były w większości pisane jednoosobowo. Dlatego rzucili nas do sprzątania tego hinduskiego syfu.
Hobbystycznie też piszę, ale od dawna nie publikuję. Na chmurce są jakieś (bardzo) stare rzeczy, którymi niekoniecznie chciałbym się chwalić ;) Przyjdzie moment, gdy założę kanał na yt z różnymi moimi DIY-rzeczami, bo trochę się tego nagromadziło, i wtedy poudostępniam kody, schematy itd.
W moim korpo odbiega, ale bardzo na plus.
Nie jest źle. Kod jest okomentowany, można się w nim odnaleźć. A że więcej assemblera niż C... może użycie C jako zestawu makr dla assemblera to w niektórych zastosowaniach nie taki zły pomysł :)
To, co mnie przeraża, to np.:
formatting link
(w sumie wszystkie pliki)
Czyli kod, w którym bardzo trudno jest się odnaleźć i zrozumieć jego działanie.
Trzy firmy temu (MkS / ArcaBit) mieliśmy też emulator x86 z mks_vira, napisany najpierw w assemblerze, a później przepisany do C++, ale w assemblerowym stylu (np. cztery zmienne globalne: ax, bx, cx, dx). Kod miał ok. 600 kB. Odnalezienie się w nim graniczyło z cudem.
Q
Queequeg
Dlatego chciałem go mieć :) W końcu miałem potem dwa handheldy na SuperH (jakiś Ericsson z monochromatycznym ekranem i Jornada 680) i jednego na ARM (Jornada 720).
Matko, wygląda na to, że to ja napisałem artykuł o SuperH na polskiej wiki... choć nazywanie go "artykułem" to nadużycie :) 12 lat temu, musiałem się upewnić.
formatting link
Były moduły rozszerzeń?
Tak... to jest sztuka dla sztuki :) Kiedyś używałem Jornady jako przenośnego terminala znakowego, ale VX ConnectBot w Motoroli Droid 4 (z fizyczną klawiaturą QWERTY) działa wystarczająco dobrze :)
Była Amiga w obudowie tower? Czy to "fan art"? :)
M
Mateusz Viste
Też się zdziwiłem, że starcza. Robiłem wówczas testy z różnymi rozmiarami, i wyszło mi że 32 bajty daje 95%+ możliwego przyspieszenia, przynajmniej na moim domowym 8088. Dalsze zwiększanie cache dawało już tylko jakieś śmieszne ułamki szybkości, jeśli w ogóle. A pamięci mało, trzeba oszczędzać.
Tu akurat nie ma niczego racjonalnego, raczej problem natury psychiatrycznej. Bywają dni, że nie toleruję pustych linii wewnątrz funkcji. Jeśli jakąś popełnię, chodzi za mną i mnie nęka. Ale skleić kodu też nie chcę, bo pustka oddziela jakąś logikę która nie powinna się dotykać (z powodów religijnych). Aby pogodzić wszystkie strony zastępuję w takich sytuacjach pusty wiersz zwrotką /* */. I wtedy dopiero możemy działać dalej.
W żadnym wypadku, ma być jak jest! Kolega zdaje się cierpieć na podobną dolegliwość którą jest dotknięty gcc - wymaga w takich sytuacjach jakiegoś dziwnego /* FALLTHRU */ :-)
Ano, clang też na mnie o to składa skargi. Break jest nadmiarowy, to fakt, ale jednak musi być. Inaczej wieczorem zasnąć nie mogę, bo w głowie kołacze mi odgrażający się chochlik: "oj bratku, kiedyś usuniesz return, o break zapomnisz, i będzie bieda!". Traktuję ten break niejako w kategorii stylistycznego elementu. Tak jak np. nawiasy przy return (też nadmiarowe). Wszyscy mamy swoje upośledzenia.
Nigdy nie kombinowałem w tym kierunku, bo muzyk ze mnie żaden (umiem kilka nut "wlazł kotek..." or "hej sokoły" na dziecięcych cymbałkach i na tym mój talent się kończy). Wygląda jednak na to, że DOSBox tego nie robi
- ale po sieci krążą patche które ponoć to umożliwiają... Musiałbyś pokombinować z DOSBox-X:
formatting link
Swoją drogą, prościej i przyjemniej byłoby po prostu złożyć sobie normalny (tj. sprzętowy) komputer do tego.
Brzmi niezwykle zachęcająco. :)
Assembler to jedno, ale w tego typu rzeczach to jednak normalność. Chodziło mi o takie rzeczy jak kompilacja stringów do kodu maszynowego, patchowanie własnego kodu wykonywalnego w run-time, ręczna zabawa z rejestrami SS i DS, itp... W zasadzie wszystkie te cudeńka, które opisałem tutaj:
formatting link
Sam nie chciałbym kiedykolwiek otrzymać takiego kodu w spadku po kimś. :)
No tak, ale to już całkiem inny poziom udręki. Tego typu kod zdarza mi się widywać u młodej generacji (kiedyś sądziłem, że to "millenialsi", ale niedawno dowiedziałem się że to nie oni są millenialsami, tylko ja!) Lenistwo, brak konsekwencji, własnego rygoru... Można by długo wyliczać. Oczywiście nie wszyscy młodzi tacy są, ale proporcje jednak przerażające.
Mateusz
A
Atlantis
jak przez mgłę pamiętam jakieś artykuły w Bajtku sprzed lat. Wydaje mi się, że były dostępne moduły dodające LPT i/lub RS232. Dało się za ich pomocą podłączyć portfolio do komputera i wymieniać pliki. Były też sprzedawane nośniki danych, w formie kart z podtrzymywanym bateryjnie RAM-em. :)
No cóż... Mi właśnie wśród obecnie produkowanych smartfonów brakuje modeli z fizyczną klawiaturą QWERTY. Przez lata używałem smartfonów na Windowsie Mobile z przyzwoitymi klawiaturami (HTC Wizard, Blue Angel, Universal). W dobie Androida przeniosłem się na Desire Z. A potem z rynku zaczęły znikać urządzenia tego typu. Droid 4 jest już mocno leciwa i nie bardzo ma odpowiednik wśród obecnej generacji. Na studiach byłem w stanie pisać całe prace roczne na telefonie. Teraz z ekranową klawiaturą ciężko jest napisać dłuższy post bez robienia masy literówek...
Z oficjalnej produkcji Amiga 4000T. Modele 1000 i 2000 były dostępne w obudowach desktop, w których również pozostawiono trochę miejsca na rozbudowę. Modele 500, 600 i 12000 teoretycznie miały zamkniętą konstrukcję i jeśli nie liczyć złącz z boku i pod klapką niewiele pozostawało miejsca na rozbudowę. W teorii, bo w praktyce użytkownicy robili z tym prawdziwe cuda. Na rynku pojawiły się obudowy tower, dostosowane do montażu płyty głównej Amigi 1200. Można też było zamontować rozszerzenie ze złączami zorro, obsługującymi karty rozszerzeń. Że o "dopałkach" z mocniejszymi procesorami 68k lub PPC nie wspomnę. ;)
Q
Queequeg
Czyli wartość nieprzypadkowa... :)
A, w ten sposób. Ja mam chyba podobny problem z podwójnymi pustymi liniami i spacjami na końcu linii. I spacjami przed argumentami, choć kiedyś je stosowałem. Np.:
printf ("...coś");
To aż boli. Tzn. u ciebie tego nie ma (albo nie zwróciłem uwagi) :)
A, czekaj. Racja. Przecież offset jest signed i może być podany także (ujemny) dla FIO_SEEK_END. Mój błąd :) Zasugerowałem się podwójnym ustawianiem f->curpos, umknęło mi +=.
Ja zawsze wtedy wpisuję /* FALLTHROUGH */ (/* FALLTHRU */ też działa) nawet nie po to, żeby gcc się nie czepiał (choć po to też), tylko żebym (i ja i ktoś inny) wiedział, że ten fallthrough jest celowy :)
Ok, rozumiem. Ja raczej return widzę w podobnej kategorii, co break. Może kwestia kolorowania składni, które działa na podświadomość. Nawiasów przy return się nie czepiam, bo wiele razy to widziałem i to kwestia stylu :)
Jeśli już mówimy o OCD przy programowaniu, to swego czasu miałem małą obsesję na punkcie include'ów. Musiały być w kolejności od pliku z najdłuższą nazwą do pliku z najkrótszą, a te, które miały taką samą długość, musiały być alfabetycznie. Przeszło jakoś samo :) i w sumie dobrze, bo czasem kolejność include'ów ma znaczenie.
Ze mnie też, ale zrobiłem parę kawałków w fasttrackerze. Chcę spróbować też z midi, ale już kontrolerem. Muzyk pewnie będzie adekwatny do tego, ile czasu temu poświęcę :)
Tak... i nawet sprzęt znajdę, jak poszukam. Tylko miejsca brak, już i tak mam strasznie zagracone mieszkanie. Wynajmuję dwupokojowe właśnie po to, żeby wszystkie elektroniczne rzeczy trzymać w dużym pokoju, a spać w małym. Już mi za to właścicielka czynsz chciała podnieść bo stwierdziła, że "miały być cele mieszkaniowe, a tu jakieś rzemiosło pan robi". Tia.
Nie jest. Jakby mi powiedzieli, że tak to będzie wyglądało (plus spotkania z każdej okazji, a najczęściej bez żadnej okazji), to pewnie bym się nie zdecydował. Miałem tu tworzyć i przez długi czas faktycznie tworzyłem, ale jak już było stworzone, a hindusi nie byli w stanie dokończyć i dostarczyć swojej części, to trzeba było to przejąć...
Plus walka z rzeczami, które kompletnie nie zależą od nas, ale oczekuje się, że jakoś je ogarniemy (bo jak nie my, to nikt tego nie zrobi).
Pisałem takie rzeczy. Jeśli są opisane, to jest OK. Jeśli nie są, ale są pisane dla funu, to też jest OK :) To jest ta część programowania, która ma więcej wspólnego ze sztuką, niż z rzemiosłem.
formatting link
Oni to już chyba Gen-Z są :)
Jeśli uznamy, że to osoby urodzone po 2000 roku, to chyba nie znam nikogo takiego. Po 1990 już tak, ale nie pracuję z nimi. Ogólnie zespół mamy bardzo mały, bo programistów jest dwóch (a od przyszłego tygodnia, do momentu otworzenia rekrutacji na nową osobę, zostanę sam). Są też testerzy i inni ludzie, ale oni nie programują. Ci hindusi, o których mówiłem, to zupełnie inny dział, oni mieli nam tylko dostarczyć aplikację.
Takich leni o mentalności wiecznego studenta można spotkać i wśród starszych. Znałem takie osoby, pracowałem z nimi. Taki człowiek-prowizorka, który poszedł na programistę nie z pasji, tylko dlatego, że słyszał, że dobrze płacą. Potem pisze coś, co nieważne jak ani dlaczego działa, byle jakoś działało.
Swoją drogą ciekawe, co będzie na rynku pracy kiedyś i czy np. dla
50-letniego dziadka, którym będę już za 16 lat, będzie jeszcze miejsce w programowaniu. I czy w ogóle nadal będę chciał to robić. Już teraz widzę, że nie nadążam za technologią (mówię o najnowszych dialektach C++), ale to kwestia tego, że używamy w pracy przestarzałych technologii (C++03). Sam hobbystycznie jestem na etapie C++11 a przecież mamy 2019 r. :)
Inna sprawa, że hobbystycznie to głównie mikrokontrolery programuję, a tam... no cóż, zdarzało się już, że musiałem przepisać projekt z C++ na C, bo jak potworzyłem te wszystkie obiekty to się okazało, że się sterta w ATmedze skończyła.
Q
Queequeg
Ale on chyba nie miał PCMCIA? Miał jakiś własny interfejs / magistralę?
Mi też. To jest coś, czego kompletnie nie rozumiem. Cholerne pokolenie klikaczy. Może faktycznie jeśli jedyną czyjąś aktywnością jest kliknięcie "Lubię to!" pod obrazkiem z kotkiem, to nie potrzebuje niczego więcej...
Ja tak samo. Miałem Wizarda (zresztą nadal mam w szufladzie), a mój pierwszy Android to był Desire Z (też nadal jest w szufladzie). Potem była Motorola Droid 4, potem druga, bo ta pierwsza zdążyła umrzeć... i nie chcę innej. Tzn. mam też drugi telefon, bo na Motoroli nic już się nie da współczesnego zrobić, ale dopóki nie będzie współczesnego z QWERTY, to nie pozbędę się Motoroli.
No właśnie. Bardzo mnie to boli :( Jakby był, to kupiłbym bez wahania. A tak to noszę Samsunga Galaxy i Motorolę.
Prawda. Nienawidzę tego. Bardzo szybko od tego dziubania na tej małej klawiaturce ekranowej trafia mnie szlag. Jest swype, które niby miało ułatwić pisanie, ale swype najczęściej i tak nie rozpoznaje słowa, które chciałem napisać.
Wow :) Mnie Amiga zupełnie ominęła. Widziałem jedynie u znajomych. Potem dostałem jakąś płytę główną, ale leżała tak, czekając, aż ją uruchomię, aż w końcu komuś ją oddałem.
M
Michal
W dniu 2019-09-12 o 13:06, J.F. pisze:
są, ale zależy do czego. Jak ze scyntylatorem to klasyczne PMT lub nowsze SiPM.
M
Mateusz Viste
To jak sądzę kwestia przyzwyczajeń. Mi relatywnie często zdarza się korzystać z "wpadkowości" switch(), więc gdy widzę case bez break zakładam od razu, że to celowe. No ale kosztuje mnie to towarzystwo chochlika w głowie który każe mi wsuwać 'break' w każdej innej sytuacji, nawet w obecności return()... coś za coś.
Też układam include'y alfabetycznie, przynajmniej kiedy zaczyna ich być dużo. Uciska mnie nie tyle sama ich kolejność, co "ryzyko" że któryś wstawiłem 2x. Jak są posortowane to powtórki od razu widać. Inna sprawa, że i tak regularnie napada mnie wątpliwość - "czy to wszystko na pewno potrzebne?". I usuwam wtedy kolejno, sprawdzając czy kompilator krzyczy...
Słyszałem na SoundCloudzie - bardzo fajnie ci to wychodzi! Przez chwilę poczułem się jakbym znów miał 16 lat i dostał dyskietkę z ostatnimi scenowymi produkcjami...
A balkon masz? Śpij na balkonie - zyskasz miejsce dla sprzętu w małym pokoju. Optymalizację można zresztą posunąć krok dalej: po dostawieniu wiaderka na balkon zwolni się także miejsce w łazience.
Heh.. działa! Z początku miałem wątpliwości jak zobaczyłem org 456h - pomyślałem, że to na jakąś egzotyczną platformę. Ale jako że reszta operacji krąży w okolicach 100h to jednak tknęło mnie że to musi być COM. I faktycznie. Fajna sprawa. :)))
Mateusz
M
Marcin Debowski
Ile takie urządzonko kosztuje, co by potrafiło zmierzyć np. poziom tła?
A
Atlantis
Nie. To był jakiś wynalazek Atari, chyba niestosowany w niczym innym. Za to Amiga 600 i 1200 już miały standardowe złącze PCMCIA, co też przyczyniło się do przedłużenia życia tych komputerów. Pasjonaci mogli dodawać do nich funkcje, o których nie śniło się twórcom tych komputerów. To samo z takim Apple Newtonem. :) Atari Portfolio niestety się na to nie załapało, trochę szkoda...
U mnie też zarówno Wizard, jak i Universal oraz Desire Z leżą w szufladzie. Po prostu sprzęt zmieniałem w momencie, gdy wartość poprzedniego modelu leciała mocno w dół i trochę szkoda było mi do wystawiać za gorsze na Allegro. Początkowo miałem trochę pomysłów na wykorzystanie starych telefonów do projektów (w końcu to ciągle urządzenie z dotykowym ekranem, relatywnie mocnym procesorem i modułami łączności bezprzewodowej) ale w międzyczasie pojawiły się Raspberry Pi i inne płytki z mocnymi MCU. Kilka starych urządzeń swego czasu sprzedałem i teraz tego żałuję. Najbardziej szkoda mi PSION-a 5MX. Jakieś 10 lat temu poszedł na Allegro za grosze, a teraz musiałbym za niego zapłacić kilkaset zł...
W 2017 roku na Kickstarterze wystartował projekt o nazwie Gemini PDA - w miarę współczesne urządzenie na Androidzie, w formie przypominającej klasyczne handheldy PC z początku XXI wieku. Uzbierali potrzebną kwotę i sprzęt wszedł do produkcji. Nie wiem ile sztuk wyprodukowali, nie była to jakaś wielkoseryjna produkcja, ale chyba też nie efemeryda, bo znajomy przez pewien czas to posiadał i przynajmniej raz widziałem to na Allegro. Niestety miałem wtedy ważniejsze wydatki, żeby licytować sprzęt za kilka tysięcy zł. Może jeszcze uda się to gdzieś kupić? Bo na chwilę obecną to chyba byłoby jedyną rozsądną alternatywą dla Droid 4, zwłaszcza jeśli i tak nosisz inny telefon. ;)
U mnie było podobnie. To znaczy Amigi 500 pamiętam z dzieciństwa, jako sprzęt widywany u znajomych. Zapamiętałem je wtedy jako zabawki do grania. Moja perspektywa zmieniła się gdzieś na początku wieku, gdy udzielałem się na pewnej liście dyskusyjnej, poświęconej fantastyce naukowej. Udzielała się tam grupka osób należących do sceny amigowej. To oni uświadomili mi, jak sporo można było wycisnąć z A1200 z odpowiednimi rozszerzeniami. :)
Swoją drogą sam system nie umarł wraz z likwidacją Commodore. "Klasyczne" Amigi przez chwilę produkowała jeszcze niemiecka firma Escom, a jakoś na początku XXI wieku pojawili się "duchowi następcy" - Pegasos i AmigaOne, komputery pracujące na procesorach PPC G3/G4. Można było na nich uruchamiać systemy Morphos oraz AmigaOS, kompatybilne na poziomie API z klasycznymi aplikacjami Amigi, o ile nie odwoływały się one do specjalizowanego hardware'u oryginalnych komputerów (np. słynny układ graficzny AGA z A1200).
Q
Queequeg
No tak... coś za coś. Mimo wszystko ludziom zdarza się robić niezamierzone fallthrough...
Prawda :)
Dzięki :) W sumie to było tworzone właśnie w okresie, gdy miałem ~16 lat.
Balkon jest, ale zajęty przez hamak, a ostatnio też mini-lakiernię :)
org jest dla zmyłki ;)
G
Grzegorz Tomczyk
W dniu 05.09.2019 o 16:10, RoMan Mandziejewicz pisze:
To i tak nieźle. Standardowa transmisja na 8-bitowym Atari to 600 bps.
Q
Queequeg
No tak, po to są rozszerzenia :)
Może to przyspieszyło jego zgon...
No właśnie... tylko z drugiej strony, po co trzymać rzeczy, jeśli nigdy się ich nie wykorzysta?
Kilka tysięcy... matko. Aż tyle bym nie dał :)
Jest też podobno Cosmo Communicator :)
formatting link
Z drugiej strony, może są jakieś etui do popularnych telefonów, z klawiaturą po USB albo BT. Na pewno są.
Tak... o Adze trochę słyszałem :)
J
J.F.
Użytkownik "Grzegorz Tomczyk" napisał w wiadomości grup dyskusyjnych:qm0des$8nv$1$ snipped-for-privacy@news.chmurka.net... W dniu 05.09.2019 o 16:10, RoMan Mandziejewicz pisze:
W zasadzie "zwyczajnie" - nic nadzwyczajnego nie wymyslili, najprostszy pomysl.
Bo skomplikowali i IMO - zupelnie niepotrzebnie. Ani szybciej, ani lepiej ...
J.
Y
yorgus
Mialem pcta w tamtych czasach (91) at286 i nauczylem sie na nim programowac. Raczej nikt nie używał w pl qbasica, wtedy modny byl asembler i turbopascal ewntualnie jakies c. Mialem karte TVGA i np pod win 3.11 to działało w 800x600 (w 1024x768 było chyba tylko 16 kolorów i interlaced więc nie miało to sensu). W każdym razie grafika uzytkowa - programy do elektroniki, jakieś cady czy np corel 2.0 (działał ale wolno na 286) to była przepaść do amigi. Amiga była dobra do grania w platformówki ze wzgledu na scrolling i dzwięk. Nie znałem wtedy nikogo kto miał amige i programował, to była de facto konsola do gier, a na pececie ci których znałem programowali.
H
heby
Zabawne bo wszystko to miałem na Amidze wliczając spice, CADa a'la Corel lub Autocad i jakiś program do PCB. Miałem też dużo więcej, jak np. normalny system operacyjny z masą koncepcji nieznanych w świecie PC do
95 roku.
Przegapiłeś więc ogromny rynek kujących przyszłych programistów.
, to była de facto konsola do gier,
U mnie odwrotnie. Jak więc widać opinia zależy od punktu siedzenia.
J
J.F.
Skoro taka dobra, to czemu wyginela ? :-)
J.
H
heby
Przez debilne decyzje Commodore:
a) brak tybu chunky pixel. Spowodował śmierć w momencie rozwoju gier
2.5D. Był planowany ale został wyniesiony do osobnego scalaka którego nie montowano w A1200. Game Over.
b) Brak slotów na pamieć w A1200. Ludzie analizujący schematy twierdzą że to był jeden trywialny scalak wiecej + gniazdo na simma. Efektem czego 2MB w A1200 stało się główny powodem kłopotów na rynku profesjonalnym. Rozbudowa wymagała zakupu kart wielokrotnie droższych niż simm. Również absurdalny był brak RTC.
c) Procesro bez MMU. O ile w A500 to jeszcze uchodziło to w A1200 było żenujące. Znowu wymiana to zakup drogiej karty turbo.
d) Montowanie bardzo powonego CPU jak na tamte czasy. Amiga miała synchroniczny CPU z Video wiec nastepny jaki wchodziłw rachubę to byłby
21MHz. I to nie był rocket science. A dałby dużo.
e) Miejsce na upgrade FPU nie miało podstawki co utrudniło wielu montaż tego dodatku.
f) Zalew tanich klonów PC z którymi nikt nie walczył, szybko zrekompensowały wszelkie zalety hardware Amigi poprzez silne CPU. Rekompensowanie OSa musiało poczekać do '95.
g) Opinia że to komputer do zabawy. Prawdopodobnie głównie z powodu wyboru obudowy która nie wyglądała na profesjonalną, żeliwną.
h) Hardware ułatwiajacy pisanie gier. Kiedy patrze na współczesne pecety to dopiero widać jakie są prof.... a nie, czekaj ...
J
J.F.
Czyli pecet jednak lepszy :-)
J.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.