PLC

Feb 16, 2018 123 Replies

W dniu 2018-02-16 o 20:13, dolczak pisze:

A co na to UDT?

W dniu 2018-02-19 o 22:00, Irek.N. pisze:

Oczywiście, że mają wymagania i do tego wszystkie zabezpieczenia muszą być wykonane sprzętowo, poza programem sterownika dźwigu. Sam sterownik tylko dostaje informację o zadziałaniu danego zabezpieczenia, a zabezpieczenie musi odłączyć na drodze sprzętowej. Przy czym każdy element bezpieczeństwa musi być certyfikowany do tego rodzaju zabezpieczeń.

W dniu 2018-02-21 o 21:29, Uzytkownik pisze:

Skasowałeś konkurencję. :-)

Robert

Mieszkalem na osiedlu gdzie Zręby pracowaly od połowy lat 70. Awarie trafiały się rózne, najczęsciej jakiś "deadlock" czyli wciskanie przycisków zapalało kontrolki i nic wiecej. Przychodził miszcz z petem w zebach, po minucie działała. Kilka razy udało jej sie minąć ostatnie piętro i powodowało to bardzo nieprzyjemny efekt "jak by uderzyc w dach" choć przypuszczalnie to raczej przeciwwaga waliła w sprężyny na dole. Pełno pomnijeszych awarii typu stawianie miedzy piętrami zamiast na piętrach itd itp.

Zmienili sterownik na nowoczesny. Obecnie widna potrafi pojechac na 7 zamiast na 6, pomylić parter z pierwszym piętrem (wezwanie zatrzymuje windę piętro wyżej), zwalniać w połowie bez powodu, wyswietlać interesujące animacje na wyświetlaczu numeru piętra, poczuc wiatr we włosach i bez wezwania podjechać sobie gdzies daleko. Jakość zamieniono na jakoś. Troche smutne, czlowiek spodziewa sie rocket science a wychodzi jak zwykle.

Cos mam wrażenie że to głównie pieczątki sądząc po działaniu widndy. Faktem jest jednak że nikogo jeszcze nie rozpołowiła.

Dnia Wed, 21 Feb 2018 21:29:15 +0100, Uzytkownik napisał(a):

To i przekaznikow przybywa :-)

No fakt, jak tych przekaznikow bylo powiedzmy 100, to najprosciej przepisac do PLC ... albo uzyc kompletnego sterownika od nowoczesnej windy :-)

Ale chyba z mniejszym czasem .. no moze wystarczy ..

No to w Zrembach tez byl czujnik optyczny :-)

Powiedzmy ze nie chcialbym jakiegos ambitnego enkodera dawac, skoro praktyka podpowiada, ze wystarczy jedna fotokomorka.

A jakbym dal ... to chyba trzeba szukac PLC z obsluga enkoderow, bo jak zrobie do tego dekoder na drabinkach to znow sie skomplikuje :-)

No ale produkcja tych przekaznikow moze byc nieoplacalna, jesli tylko do starych wind :-)

No fakt, budowlanka tez musi miec CE ... ale chyba prostsze niz EMC.

Wydaje mi sie, ze jest sporo "producentow wind" w kraju, i to niezbyt duzych. Fakt, ze oni glownie projekty robia i kabiny skladaja, bo reszte sie kupuje gotowe.

Ale ... jesli sa windy na PLC, to jak oni przeszli te certyfikaty? Moze wcale to nie takie trudne ?

J.

W dniu 16.02.2018 o 18:50, Marek pisze:

Może dlatego jak właśnie napisałeś. Że zna się bardzo dobrze na PLC, a na arduino w ogóle.

W dniu 2018-02-21 o 22:18, J.F. pisze:

Przepisać do PLC tak, ale zastosować dedykowany sterownik dźwigowy do starej konstrukcji już nie, bo każdy taki sterownik ma określone wymagania co do rekcji napędu oraz zastosowanych zabezpieczeń i czujników.

Ba.... Nawet dwa :)

W Zrębach są 2 fotokomórki i wiele przesłonek. Jedna fotokomórka dla przystanków parzystych, druga dla nieparzystych.

Najprostsze nowoczesne dźwigi mają enkoder, który daje określoną liczbę impulsów wzdłuż całego szybu. Kabina dojeżdża do wyłączników końcowych sterowania, od których zaczyna się liczenie impulsów. Do określenia stref przystankowych oraz tzw. stref odryglowania (strefa, w której mogą się otwierać drzwi) wykorzystywane są kontaktrony bipolarne współpracujące z magnesami. Ponieważ kontaktrony są bipolarne to dla określenia każdego przystanku potrzeba 2 magnesów. W sterowniku dla określenia przystanku, zapisuje się ilość impulsów od magnesów. Oddzielnie dla jazdy w dół i w górę. To jest tzw. pozycjonowanie względne. Niestety z tymi sterowaniami jest najwięcej problemów i pierdolenia się, bo jak ktoś poprzesuwa magnesy to jest zabawa na 2-3 godziny. Te przesunięcia magnesów zdarzają się dość często, bo ludzie wrzucają do szybu różne przedmioty, włącznie z deskami czy drzwiczkami od mebli. Taki przedmiot lecąc w dół jak uderzy w magnesy to je przesuwa. Co mądrzejsi konserwatorzy zaraz po oddaniu dźwigu do użytku biorą dwie puszki lakieru w 2 różnych kolorach i zaznaczają gdzie powinny się znajdować magnesy oraz które bieguny :) W nowszych systemach stosuje się natomiast pozycjonowanie bezwzględne. Polega to na tym, że wzdłuż całego szybu rozciągnięta jest stalowa taśma magnetyczna lub optyczna, na której zapisane są pozycje z dużą dokładnością. Po taśmie przesuwa się czytnik magnetyczny (podobny do głowicy magnetofonu) lub optyczny, który odczytuje pozycję i przekazuje cyfrowo do sterownika.

Dlatego stare windy eksploatuje się dotąd, dokąd są części zapasowe.

EMC przy dźwigach to przysłowiowy pikuś. Poza tym każdy element elektryczny czy elektroniczny dźwigu musi mieć też badania EMC :)

Nie producentów, tylko montażystów. Oni zajmują się tylko montażem dźwigów wg gotowych projektów. Co ciekawsze, taka firma montująca gotowe zestawy dźwigowe nie musi mieć uprawnień. Ten kto projektuje już tak.

Tak się składa, że robię w tej branży :) Kiedyś było o wiele łatwiej, ale rynkiem rządzą lobbyści związani z największymi potentatami zajmującymi się produkcją wind. Ich działania mają na celu wykurzyć z rynku tych małych producentów, którzy po prostu wykładają się na kolejnych wprowadzanych wymaganiach. Różnica polega na tym, że ci potentaci produkują duże serie dźwigów, głównie do nowo budowanych budynków, w których sprawy budowlane robi się pod wymagania dźwigów. Certyfikowanie takich dźwigów wielkoseryjnych jest dużo tańsze, bo certyfikuje się całą serię. Niestety mniejsi producenci praktycznie każdą robotę mają inną, bo zazwyczaj zajmują się modernizacją starych dźwigów, a tu co dźwig to inny. W tej branży naprawdę jest ciężko spełnić wszystkie wymagania, a dopuszczalne odstępstwa także muszą spełniać wymagania norm.

Chcesz się w to pobawić to zapoznaj się z podstawowymi, obowiązującymi normami dźwigowymi: PN-EN 81-20 oraz PN-EN 81-21 a zrozumiesz o co tu się gra :)

Norm, których wymagania musisz spełnić jest oczywiście dużo więcej, bo i normy budowlane, elektryczne, maszynowe na poszczególne podzespoły (np. liny, napędy, koła cierne itd.) Ale ww normy to podstawa. One same już potrafią przyprawić o zawrót głowy :)

Am 21.02.2018 um 15:23 schrieb jacek:

Raczej sprawność umysłową. Przede wszystkim są to urządzenia dla studentów master i doktorskich. Ale też dla firm różnistych, ale to sprzedaje już inna firma, my robimy dla nich R&D.

Waldek

Dnia Thu, 22 Feb 2018 11:19:57 +0100, Waldemar napisał(a):

A potem taki VW zamawia w tych firmach badania, jak spaliny z diesla wplywaja na sprawnosc umyslowa.

A caly swiat sie oburza, ze Niemcy znow gazuja :-)

J.

Główny hebel off-on nie wystarczył? W jednym obiekcie mam tak, że skrzynka z heblem otwarta i portier robi power cycle gdy potrzeba.

Am 22.02.2018 um 12:18 schrieb J.F.:

:-) Coby nie było: generator zapachów to jeden z moich projektów, gdzie udało mi się zrobić kompletny projekt sterowania, od fazy koncepcyjnej, do gotowego urządzenia. Na każdym etapie była walka z szefem, bo on chciał inaczej. Ale jest ustrojstwo, spalin nie generuje i nawet nie może. Aromaty muszą być w postaci płynnej. Trzebaby było dodać jeszcze jeden dopływ substancji gazowej, ale kalibrowane i legalizowane regulatory przepływu masy są drogie i muszą być kalibrowane na konkretny gaz. Kalibrację robi firma i trzeba podpisywać cyrografy, bo te urządzenia służą też do regulacji przepływu UF6 ;-)

Waldek

Pan Waldemar napisał:

Swąd Blaster?

A dla bardziej ambitnych to jeszcze PN-EN 81-50 :-))

W dniu 2018-02-22 o 15:46, Waldemar pisze:

Kiedyś mówiono, że w przyszłości będą takie ustrojstwa. Czyli przesyłanie zapachu przez internet. O! I już jest. :-) Czyli będzie można sobie samemu "dostrajać" perfumy, które zamówimy. :-)

Robert

Am 22.02.2018 um 16:48 schrieb Robert Wańkowski:

Niestety nie całkiem, ale kino zapachowe jest jak najbardziej możliwe. Tylko chyba precyzja na poziomie kilku molekułów gazu na cm3 nośnika (powietrze lub N2) dla perfum niekonieczna. Z tego wynika cena produktu, jak już podstawowe podzespoły kosztują pięciocyfrowo.

Waldek

W dniu 2018-02-22 o 17:28, Waldemar pisze:

Pewnie kwestia skali.

Robert

Pan Waldemar napisał:

Jak by to powiedział H. Ford -- można w nim wybrać do użycia dowolny zapach, pod warunkiem, że będzie to zapach popcornu.

Brak dostępu R/W do dysku ochroni tylko przed zapisaniem robaka na dysku, ale nie uchroni przed zainfekowaniem. Infekcja przez sieć zwykle następuje przez wstrzyknięcie złośliwego kodu w pamięć uruchomionego programu, a przed tym nawet nie uchroni wykonanie kodu z pamięci stałej (bo złośliwy kod nadpisze stos i przekieruje wykonanie programu do swojego kodu załadowanego do RAMu). A jak tam się znajdzie? Przez wykorzystanie jakiegoś błędu. Bezbłędne systemy nie istnieją, a im bardziej jest on skomplikowany, tym większe prawdopodobieństwo że pojawi się jakiś błąd umożliwiający zdalne wykonanie kodu. Brak możliwości zapisu na dysku znakomicie utrudni, jeśli nie uniemożliwi wyśledzenie źródła infekcji, bo po zrestartowaniu sterownika wszystkie ślady zostaną zatarte. A przy większej infekcji pomóc może tylko wyłączenie wszystkich maszyn, albo całkowite zablokowanie komunikacji przez sieć, bo zainfekowane sterowniki będą dbać żeby ich sąsiedzi zbyt długo nie pozostali "czyści".

Jacek.

Główny hebel nie posiadał roczki. Od zawsze. Na moje pytanie w spółdzielni czemu, Ważny Człowiek zczerwieniał. Ale wajcha sie nie pojawila.

Pytanie komu wolno. Przpuszczalnie, z powodu deficytu okragłych czerwonych pieczatek w moich papierach, mi nie wolno.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required