Arnold Ziffel snipped-for-privacy@hooterville.invalid napisał(a):
Kiedyś popularny był jeszcze głupszy pomysł: mail grupowy, czyli konto Google z współdzielonym hasłem xD
Arnold Ziffel snipped-for-privacy@hooterville.invalid napisał(a):
Kiedyś popularny był jeszcze głupszy pomysł: mail grupowy, czyli konto Google z współdzielonym hasłem xD
Pan Arnold Ziffel napisał:
E, to chyba nie tak. W Usenecie jakoś tak bardzo dużo spamu nigdy nie było. Teraz też nie widzę, by ktoś kombinował i szukał specjalnie serwera do spamowania. Jak spamują, to z Google -- innego źródła nie widuję. Zresztą zdecydowana większość wiadomości trafiających stamtąd do Usenetu jest spamem.
ok, będe adwokatem diabła... To raczej nie jest dlatego że nie mają infrastruktury bo infrastruktura była tylko ludzi zaczęło ubywać więc infrastruktury też. Ludzie dalej chcą pisać ale skoro mają już 5 innych komunikatorów to po co im jeszcze usenet jak jest tam 100 ludzi więc pradwodpodobieństwo otrzymania dobrej odpowiedzi jest o wiele mniejsze (tej złej też)
hobbysta to ten co utrzymuje serwer rozumiem bo dla tego co dyskutuje, usenet to narzędzie.
To raczej nie dramat tylko pragmatyzm. Nie zmusisz pani Krysi zeby zaintalowała sobie czytnik usenetu i założyła konto w sekretnym miejscu. W whatsappie i FB to dwa kliknięcia... no i każdy to już ma.
Czy najgłupszym to nie wiem ale na pewno nie najmniej wygodnym - przynajmniej nie dla większości.
IRCe jakoś nigdy mnie nie wciągnęły choc dostęp do internetu miałem juz na początku lat 90tych i nie raz próbowałem.
c.
Juz pewnie wszyscy zapomnieli ale był jeszcze Skype :-) Jeszcze jakoś 5 lat temu moja praca rozmawiała na Skypowych grupach ale jakoś szybko przeszli na Slack.
c.
Tak było, a potem zdziwienie, że jakieś dziwne zdjęcia się pojawiają, bo ktoś miał konto dodane w telefonie i włączoną synchronizację :)
Na szczęście mój rok, jeśli dobrze pamiętam, na to nie wpadł. Forum mieliśmy, a nieformalnie grupę na Gronie. Ale to było w 2005 r.
My mieliśmy Skype for Business, teraz mamy Teams. Długo się wzbraniałem, ale jak pojawił się covid, to się poddałem, a teraz, pracując zdalnie, do tego z zespołem z zagranicy, nie wyobrażam sobie załatwiać wszystkiego mailowo.
Bo na Usenecie są jednak inni ludzie. Inny profil, inny próg wejścia, więc też inny klimat.
Jakimś dowodem jest to, że nadal tu jesteśmy.
No tak. I ci, którzy korzystają z narzędzia, pewnie z czasem przejdą na prywatnie utrzymywane serwery.
Wiem. A mniejszość, która świadomie rezygnuje z tych narzędzi z dosyć istotnych powodów (które są dla tej mniejszości ważne) jest zmuszana do korzystania z tych narzędzi, zamiast wypracowania kompromisu. Pani Krysia nie musi instalować czytnika, ale czemu pan Adam ma instalować coś, z czym normalnie nie chciałby mieć nic wspólnego (z powodu założeń, ochrony prywatności, niechęci do bycia profilowanym, niechęci do brania udziału w czymś, co jest zaprojektowane po to, żeby uzależniać).
Za to i pani Krysia, i pan Adam, mogą obsłużyć maila.
A spróbuj tam coś znaleźć. Zero wątkowania, nawet zero kanałów tematycznych. Jeden wielki wymieszany strumień wszystkiego. Przy małym ruchu to jest OK, ale przy większym ruchu to jest dramat. Byłem w paru konferencjach, ale jak tego nie śledzisz na bieżąco (a trzeba chyba nie mieć życia, żeby być wiecznie online), to zaczyna się robić ciężko.
Ludzie wybierają to, co wymaga najmniej wysiłku, i męczą się z tym potem, zamiast poszukać wygodniejszych alternatyw.
Ja zerkam jednym okiem, jak akurat mam chwilę, ale też nie siedzę dużo. Kiedyś sporo siedziałem.
Pan Cezar napisał:
Jakie konto trzeba zakładać, żeby pisać do Usenetu?! Przecież od zawsze tak było, że poza nazwą serwera (kiedyś te adresy "krążyły w powietrzu", nie był to problem) wystarczy wypełnić pole "From", gdzie można wpisać dowolną bzdurę. Już prościej się nie da.
Whatsap identyfikuje po numerze telefonu (i danych na karcie SIM), więc nic nie trzeba robić. Ten pomysł przesądził o jego sukcesie. Ale FB na początku był stroną WWW *z logowaniem*. To logowanie, konieczność zakładania konta, odpowiadania na różne pytania jest pewną barierą. Dla mnie nie do pokonania (z mentalnych powodów).
Dzisiaj jest inaczej. To w ogóle ciekawe, że ludzie starający się wrzucać do Usenetu swoje wypłody przez bramkę Google ('nie będę do tego instalować "specjalnej aplikacji"'), korzystają z FB, Twittera, czy Instagrama wyłącznie przez "specjalną instalację" w telefonie.
Zatem nie chodzi o stronę techniczną, nawet nie o to, że te aplikacje są w Androidzie, a w pececie trzeba zainstalować choćby Thunderbirda. Google Chrome jakoś instalują (ma ponad 50% rynku). Usenet ze swoimi prawmi jest mało kompatybilny z typowym obywatelem. I tyle.
W dniu 25.04.2023 o 11:36, Trybun pisze:
Nie wydaje mi się by większości z nas chodziło o anonimowość. Ludzie wymyślają sobie kreacje. Ktoś np podpisuje się "Trybun". I ta rejestracja też pewnie nie jest specjalnie inna. Wpisujesz se tam jakieś rzeczy co najwyżej do kontaktu przez usługodawcę.
Proponujesz sprawdzanie czegoś, co już dawno zostało sprawdzone dlatego, że nie chce Ci się zarejestrować czy po to by mącić wodę?
W dniu 25.04.2023 o 00:50, Arnold Ziffel pisze:
Na różne sposoby :) Na dodatek mam tam wydzielone prawa/najniższe a Hamster nie jest usługą nawet. Mógłbym ewentualnie dla zmyłki wystawić go na innym porcie ale jak dotąd od <10 lat niczego złego nie znalazłem w logach. Oczywiście telnet czy inne zabawki mam odłączone i tylko działa tam pobieranie/send. Co do starych progsów to kiedyś znajomek wystawił TightVNC nawet na innym porcie niż domyślny. Na drugi dzień musiał zaorać dyski bo się "zaszyfrowały" z prośbą o okup :D
Ale miał to w instalce, nawet byłem zdziwiony, że takie ładne logi robi i działa poprawnie. To w sumie bardzo prymitywny mechanizm.
W dniu 25.04.2023 o 15:45, LordBluzg®🇵🇱 pisze:
Dodam tylko, że pracując w domenie to było kiedyś idealne narzędzie do komunikacji pomiędzy userami. Dostępne z OE bez problemu w zamkniętej strefie domenowej. ZTCW w USA jeszcze na tym działają lokalnie.
io snipped-for-privacy@op.pl.invalid> napisał(a):
Dlaczego miałoby mieć wpływ?
Nie byłeś w FidoNet?
[...]RoMan Mandziejewicz snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid> napisał(a):
Nie byłem. Niemniej o ile wiem, FidoNet był wcześniejszy i nie był w związku z tym alternatywą dla odchodzących z Usenetu.
To nie Google wymyśliło listy mailingowe. Istnieją od początku idei samego e-maila. I żyją sobie spokojnie nadal.
Przez ładnych parę lat prężnie działał równolegle. No i oczywiście było bramkowanie FidoNet <-> Usenet. Moje najwcześniejsze posty znajdziesz na soc.culture.polish bramowanej do fidonetowej konferencji POLISH. A jak powstała hierarchia pl.*, to również w pl.* najpierw pisałem z FidoNet.
RoMan Mandziejewicz snipped-for-privacy@pik-net.pl.invalid> napisał(a):
Nie chodzi o listy, ale pojedyncze konto, do którego dostęp ma wiele osób. Zazwyczaj w typowej grupie studenckiej nie było nikogo, kto umiałby założyć forum albo nawet listę. Więc zakładali sobie konto na gmailu i każdy miał do niego hasło. To konto było takim punktem wymiany wiadomości i plików, szczególnie że w pakiecie był GDrive. Nietechnicznym osobom to pasowało. Oczywiście do momentu aż jakiś śmieszek nie skasował wszystkiego, zmienił hasło lub też wysłał głupiego maila do wykładowcy. A potem i tak przyszedł Facebook i inne platformy.
Nawet jakby był, to i tak nie miałby przebicia, bo gmail łatwiejszy.
U mnie nawet to nie jest potrzebne. Login, hasło, email. Ten ostatni tylko do kontaktu w sprawie konta (informacje o zmianach na serwerze wrzucam na wewnętrzną grupę, jak kogoś interesują to sobie zasubskrybuje).
Wymóg podawania prawdziwych danych w Internecie to jest jakaś ogromna pomyłka. Jak ktoś chce, to niech podaje, ale zmuszanie kogoś do tego... ja nie widzę sensu (ani możliwości weryfikacji, przecież nie będę zbierał skanów dowodów ani porównywał z przelewami).
Zdaje się, że nawet więcej, niż parę.
Po zamknięciu polskiej części FidoNetu były próby reaktywacji, ale nie wiem, jak się skończyły.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required