Dziś za to masz programy, które doskonale rozumie 80% społeczeństwa - tańce na lodzie, chlanie na imprezach itp.
Rozumiem, że wolałbyś żeby się pobili, naubliżali sobie itp.
Kiedy oglądałem sondę, zupełnie niewiele mnie interesowało KC, a film radziecki jeszcze mniej. Oglądałem sondę, bo była super ciekawa.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
I
invalid unparseable
sundayman pisze:
Dziennik Telewizyjny. Czy jak to się teraz nazywa. Opowiadają tam o postrzeganiu rzewczy, których nie widać wcale. A tych co są, nie pokazują.
Jarek
P
Pawel "O'Pajak
Powitanko,
Ja tez jestem spoleczenstwo. Nie obchodzi mnie sport/teleturnieje w stylu "Jak mial na imie Adam Mickiewicz" itp. Ogladam NG/Discovery, bo w TVP od smierci panow K&K w 89 nie bylo zadnego programu naukowego. No moze malym przeblyskiem w postaci Radka Brzozki. Skoro wspomniane kanaly istnieja i maja sie dobrze, to znaczy, ze nie jestem jedyny. Jest zapotrzebowanie na programy naukowe i ciesze sie, ze wladze TVP to pojely nareszcie. Z przyjemnoscia ogladam tez Sonde i sobie mysle, ze s.p. panowie K&K stworzyli cos, co nie bylo kalka zachodnich programow, jak to sie obecnie robi powszechnie.
Pozdroofka, Pawel Chorzempa
I
Irek.N.
Oglądałeś Sondę, bo nie miałeś innego wyjścia. Nie było internetu, nie było w zasadzie komputerów. Czekało się aż wyjdzie nowy Młody Technik, albo Elektronik. Do księgarni w zasadzie nie było po co chodzić, bardzo mało pozycji ciekawych dla elektroników się pokazywało. Zdobycie schematu czegoś fajnego, albo katalogu elementów też nie było proste. Zaglądało się za to do czytelni, ale po jakimś czasie nie było już sensu, co można było przeczytać/oglądnąć w końcu poznałeś, nowsze pozycje każdy miał u siebie.
Sonda była ciekawa, bo była jakimś oknem na świat, choć teraz z perspektywy czasu widzę, że była czasami okropnie naiwna - taka "inżynierska bez zastanowienia praktycznego".
Sebastianie - masz częściowo rację, niektóre odcinki był nudne (dla mnie
- czyli elektronika), ale większość nie. Za to Panowie prowadzący potrafili mówić na tyle ciekawie, że i tak czekało się na czwartek i oglądało wszystko.
Miłego. Irek.N.
I
Irek.N.
Ok, dobrze trafiłeś. Ja natomiast nie mogę oglądać niczego popularnonaukowego z obszaru angielskojęzycznego - po prostu nie daję rady nerwowo. Jak ktoś po raz piąty w ciągu 20 minut powtarza mi jakąś bzdurną kwestię typu: "inżynierowie napotkani nowy problem, każda milimetrowa zmiana wymiaru mogła zakończyć się katastrofą" to podnosi mi się ciśnienie i nie mam ochoty oglądać dalej. Wystarczy to powiedzieć raz, ale wtedy pogram trwał by 10 minut, a nie potrzebne ramowe 40! A może powód jest inny - materiał jest dla idiotów?
Co do wartościowych treści, internet zapewnia zaspokojenie znakomitej większości pytań. Jeśli jesteś więc głodny wiedzy, to szybciej znajdziesz ją sam, niż doczekasz się programu na ten temat. Inna sprawa jeżeli nie wiesz czego szukasz. Wtedy rozsiew tematyczny programów pseudonaukowych może być faktycznie pożyteczny.
Co do Sondy2, fajnie że próbują, ale nie wróżę powodzenia. Obecnie dostęp do informacji jest tak prosty, że nie wiem co musieli by zrobić, aby zainteresować widza. Młodzi nie bardzo interesują się techniką, a jeżeli jednak interesują, to radzą sobie sami wyśmienicie. Średnie "techniczne" pokolenie też nie najgorzej z kompami zapoznane. Starsze - tu może być ciekawie. Zobaczymy jutro jak będzie.
Miłego. Irek.N.
S
Sebastian Biały
Liczę na to że dostrzegasz fakt że wcale tego nie pochwalam.
Nie. W sąsiednim poście miało się pojawić "dwóch cwaniaków" żeby zdobyć serca młodych i rozmawiać o szpanowaniu iFonami. Nie. W świecie gdzie wysoką oglądalnośc zdobywają gówna typu Warsaw Shore nie ma miejsca na dwóch zanudzających kolesi. Na tym polega problem umieszczenia formuły Sondy we współczesnym świecie. Kiedyś wielu oglądało bo niewiele więcej wartościowych rzeczy było w TV. Teraz jest jeszcze mniej ale za są na kilogramy alternatywy dla pustaków.
Tak. W kontraście z resztą gówna która leciała przed i po. Pamiętaj o tym kontraście. Wielu oglądało bo było to coś odmiennego, wcale nie byli zainteresowani techniką. Dzisiaj Ci ludzie wybiorą pornol albo mecz hokeja.
M
Marek
Wbrew pozorom wcale to nie był żart. Chciałem jedynie zwrócić uwagę na niedostateczną ilość krytyki lub jej kompletny brak wobec tematów jakie poruszają współczesne takie programy. Z reguły są albo lokowaniem produktu, albo pustym zachwytem nad produktem, albo próbą mówienia o czymś co można znaleźć w innych źródłach i wszyscy jużo tym wiedzą.
A program powienien mieć konwencję najpierw krytyka a później ewentualnie poróba obrony tematu a całość powinna być w formie dyskusji. Jak dla mnie to nawet tej obrony nie musiałoby być, sama krytyka wystarczy. Uważam również, że zbędna jest nadmierna konwencja popularno-informacyjna. Ktoś już w tym wątku zauważył, że w czasach Sondy to ona była praktycznie jedynym źródłem informacji o nowościach. Powtarzanie tej konwencji programu dzisiaj się nie sprawdzi. Teraz jest tyle źródeł informacji, z których jesteśmy na codzień bombardowani, że współczesny widz ma już dosyć kolejnego "źródła nowości". Forma krytyki jaką proponuję, z ewentualną próbą obrony w dyskusji byłaby własnie tym ukłonem w stronę dawnego programu i jego twórców, którzy na takiej konwencji sporu entuzjasty i sceptyka ten program tworzyli.
Taki program wcale nie musi być telewizyjny. Ba nawet taki już jest. Dużo ciekawej dyskusji, krytyki i złośliwości w kierunku koncernów moto i ich produktów jest w programie "magazyn motoryzacyjny" duetu Balkan & Paruszewski (tokfm). To są na razie jedyni, o których można powiedzieć, że są godnymi spadkobiercami Kurka i Kamińskiego, bo potrafili zachować tą konwencję programu. Parę lat temu była też jaskółka p.t. Zwierzozbliżenia z duetem Kruszewicz & Kłosowski, forma była dość dziwna ale dyskusja między tymi panami fascynująca, pouczająca i pełna humoru.
M
Marek
Z przykrością stwierdzam, że zupełnie nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem, bo domyślam się, że pijesz do moich propozycji programowych. Wyjaśniłem je w odpowiedzi do JaNusa.
S
Sebastian Biały
Nie tylko. Takich programów (głównie na portalach internetowych) jest sporo. Redukują sie do gadania o szpanowaniu iPhonami. Mają jakąś oglądalność w przeciwieństwie do działu "nauka" na gazeta.pl który kilka lat temu zdjęto. Najwidoczniej nikt nie potrzebuje czytać o jakis pedalskich kwarkach (cytat z ławki w parku obsadzonej przez heteroseksualną przyszłość Narodu).
Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Przez jakies 20 lat usilnie produkowalismy swołocz prawniczą, marketoidalną, tumanistyczną i nijaką likwidując technika, redukując matematykę, brzydząc się fizyką. Jednocześnie przemysł odessał co bystrzejszych nauczycieli zostawiając wuefistów z papierem do nauczania matmy z podyplomówki. Niby kto ma te programy oglądać skoro obok w TV leci ciekawszy program gdzie dwóch cwaniaków pokazuje czy kupić fona za 3 kafle czy za 4. Sonda nie ma racji bytu we współczesnym społeczeństwie. Prawdopodobnie w dowolnej formie artystycznej nie zdobedzie grama popularności. Cała nadzieja w PiS że wprowadzi cenzure, wyłaczy internet, pusci Dziennik Telewizyjny. Tak, wtedy tak. Szanse jakieś są.
I
invalid unparseable
Pan Irek.N. napisał:
Nie o Sondzie chciałem, tylko tak bardziej ogólnie. Nim sobie o kimś brzydko pomyślę, to wolę zapytać. Z deklaracją podobną do powyższej już co najmniej drugi raz spotykam się w tym wątku. Jak panowie elektronicy profesjonaliści oceniacie nudność programów popularnonaukowych? Czy program nienudny, to wyłącznie taki, w którym mówią o krzemie i drutach, a przy każdej kwestii poruszanej przez prowadzących można sobie w duchu powtarzać z satysfakcją "wiem to! wiem to! wiem to!"?
Na moje pytanie można w ogóle nie odpowadać, ale jeśli już, to szczerze. Ja szczerze mogę powiedzieć, że pół godziny swojego życia wolałbym przeznaczyć na obejrzenie popularnonaukowego programu "o chwastach".
M
Marek
Ale ja mówię o programie dla innego targetu, takiego bardziej 50+, taki co tylko ogląda tvp.
M
Marek
elektronicy
Wydaje mi się, że raczej dałeś się zwieść specyficznej maniery pisarskiej Sebastiana, w której dość oryginalnie przedstawia swoje poglądy :).
I
invalid unparseable
Pan Marek napisał:
Tu nie mamiejsca na misięwydawanie. Moje pytanie miało konkretny kontekst -- cytat, który dla jakiejś specyficznej maniery pisarskiej został wycięty (a ja go teraz przywróciłem).
To, że prawnicy nieoglądający programów o układach scalonych uzanwani są za gorszy sort, a elektronicy nudzący się gdy telewizja pokazuje chwasty, są jakoby sortem lepszym -- to jest jeszcze inna sprawa.
D
Dariusz Dorochowicz
W dniu 2016-03-13 o 13:18, Jarosław Sokołowski pisze:
Ale to akurat zależy od środowiska. Miewam do czynienia z dokładnie odwrotnymi i podobnymi sytuacjami i moim zdaniem akurat takie podejście świadczy tylko o "małości" takich ludzi - mają swoje kompleksy i w ten sposób próbują je maskować, bo przecież tak się ich nie pozbędą. A sam lubię pooglądać różne różniste filmy. Akurat "jak to jest zrobione" to tak sobie, poziom przekazywanej wiedzy zaczął być dość niski jak dla mnie, chociaż czasem człowiek się może czegoś nowego dowiedzieć. A lubię sobie pooglądać np "Pojemność 2400" - macie pojęcie co teraz pakują do ciągników? Ile elektroniki? Ale ja to ze wsi jestem, więc ta tematyka nie jest mi obca. O programach historycznych nie wspominając, tylko ilustracje filmowe są w nich z reguły mało przystające do tekstu :(
Pozdrawiam
DD
I
invalid unparseable
On 2016-03-13 00:42, Jarosław Sokołowski wrote: (ciap)
To oglądaj TVN24, tam wiedzą jak podawać informacje (t,j. kolejność proporcje i odpowiednio ilustrują obrazem). Po prostu są mistrzami w tym co robią.
Włodek
S
Sebastian Biały
A kto uznaje prawników za gorszy sort? Prawnij, kopacz rowów, lekarz i tumanista to przekroj sporej częsci społeczeństwa która ma w dupie kwarki. Nie powoduje to z automatu że są gorsze go sortu. Jednak na grupie istnieje religia Sondy ktora w magiczny sposób powoduje że w Ważny Poniedziałek siądą oni przed telewizorem i beda delektować się chwilą jak jakiś nudziarz przeleje troche kolorowej wody z jednej próbówki w drugą robiąc inny kolor. Serio? Nie lepiej wzią[ś]ć katalog beemek i nie tracić czasu na pierdoły?
Nie ma *kontekstu* nadawania Sondy ... bez tego kontekstu magia znika.
I
Irek.N.
Deklarujesz więc, że od odpowiedzi zależy jak sobie o mnie pomyślisz. Zostaw proszę margines na "człowieka", żeby nie okazało się, że wszyscy "inni" niż Ty są źli. :)
O rany. Jarosławie, nie pisz takich rzeczy, źle się to czyta, a jeszcze gorzej można sobie pomyśleć co siedzi Ci w tym momencie w głowie.
Ale do rzeczy. Dlaczego uważasz, że elektronika-gościa może interesować tylko elektronika-temat? Gorzej - dlaczego uważasz, że najlepiej jest, gdy wpadamy w samozachwyt przy oglądaniu programu? Zupełnie nie ogarniam Twojego sposobu myślenia.
Powiem Ci za to jak ja uważam, jak to jest w moim przypadku. Bardzo fajnie jest, gdy dowiaduję się czegoś nowego, jeszcze lepiej, gdy leży to choćby w pobliżu moich zainteresowań/potrzeb. Będę więc oglądał programy, w których goście mówią o krzemie jak to ująłeś, ale tak samo będę oglądał program o przekładni helikoptera i problemach z jej zaprojektowaniem, choć w życiu czymś takim się nie zajmowałem i już raczej nie będę. Nie bardzo chce mi się za to oglądać jak - pójdę za ciosem - jak wspaniale udało się dobrać skład oprysku do konkretnej odmiany stonki i jakie są w związku z tym rokowania na przyszłość. Po prostu niektóre rzeczy są ciekawe, inne nie i nie zmieni tego fakt, że prowadzący program mówili ciekawie. Po prostu czasami temat nie siadał. Inna rzecz, że i tak się wszystko oglądało, działała jak by magia serii, rytuał.
Słyszałem tylko raz taki tekst. Wypowiedział go szkolny psycholog do pewnego dzieciaka. Szło to podobnie: "jeżeli musisz skłamać, to nie odpowiadaj". Coś jak "to nie tych robotów szukacie" dla słabych umysłów :)
Nie widzę powodu, aby pisać nie szczerze. Nie znamy się, tym bardziej nie urazimy się, ani nikomu nie zaszkodzimy. Masz więc do bólu szczerze :)
Wolał byś niż co? Żeby woleć, musisz mieć wybór, a w tamtych realiach go nie było. Dlatego i o chwastach się oglądało. Czy z zaciekawieniem czy znudzeniem, to już inna sprawa. Minęło ćwierć wieku i mamy wybór jakiego nikt wcześniej nie miał. Przykładowo odpalam YT i piszę "skala w kosmosie". Po 3s od zadania tego pytania oglądam film na interesujący mnie temat. Czy w takich realiach spędził bym pół godziny oglądając program o chwastach? Wątpię!
Miłego. Irek.N.
I
invalid unparseable
Pan Irek.N. napisał:
Wyrażając się językiem królowej nauk, określę to tak: nie każda ocena korzysta z relacji porządkujących, a w szczególności nie jest wymagana relacja dobrego porządku. Pierwszą ważną konsekwencją tego faktu jest to, że nie każdy inny musi być od razu zły.
To nie jest mój sposób myślenia -- podawane tu przykłady fajności Sondy dotyczyły tematyki elektroniczno-komputerowej, a niefajność zilustrowana została "chwastami".
Jeśli tak, to w porządku. Prawie w porządku. Bo nie wiem dlaczego zakładać apriori, że helikopter lepszy od stonki. Kogoś mogą nudzić właśnie przekładnie. A krzem i opryski akurat nie.
Wolałbym od czegoś, co mi zawodowo bliskie. Bo czym może zachwycić profesjonalistę program popularnonaukowy z jego dziedzniny?
Jest jeszcze jedna rzecz, której do tej pory nikt nie zauważył. To co napisałem powyżej, inaczej wyglądało za czasów świetności "Sondy". Wtedy profesjonalny chemik-laborant miał powody do oglądania programu popularnonaukowego opartego o materiały filmowe ze świata. Widział w nich dajmy na to chromatograf, a gdy przychodził do roboty, to na pokrzywionym stole patrzył na rząd próbówek i wieszak na pipety. Elektronik oglądał linię produkcyjna mikroprocesorów, a w pracy lutował podstawki do lamp telewizora neptun. Dzisiaj już tak nie jest.
Oczywiście, jak dzisiaj kogoś kręci jakiś temat, to sobie sam znajdzie. Dlatego ta formuła telewizji już się skończyła. Żadne sondy nie odniosą wielkiego sukcesu.
Tak, ja bym obejrzał to chętnie dzisiaj. Zwłaszcza jeśli wcześniej nie wiedziałem o tym, że chwasty mogą być tak fascynującym tematem. Dzisiaj problemem są ludzi, którzy siedzą przed komputerem i nawet nie wiedzą co w gugla czy YT wpisać. Co z tego, że w sieci jest wszystko, skoro oni nie mają szans do tego dotrzeć? Inżynier Mamoń pytał, "no jakże mi się może podobać piosenka, którą pierwszy raz slysze?". Dzisiejsi inżynierowie Mamoniowie o wielu rzeczach w ogóle nie słyszeli, więc tym bardziej jak im się one mogą podobać?
Jarek
I
invalid unparseable
Pan Sebastian Biały napisał:
A elektronik ma w dupie chwasty, a w każdym razie nie chce o nich nic oglądać w telewizji, bo go to nudzi. Wyzywanie innych od tumanistów do niczego dobrego nie prowadzi. Bo w każdym zawodzie jest wielu takich, co ich nic spoza profesji nie jest w stanie zainteresować. Najlepiej wypadają tu kopacze rowów. Jeśli w tej grupie zawodowyj odsiać tych, których interesuje wyłącznie piwo "mocny full", zostają tacy, którzy chętnie chłoną wiedzę, nie wybrzydzają, czy to chwast, czy krzem. Bywają to bardzo inteligentni ludzie, którym po prostu życie żle się ułożyło.
S
sundayman
No chyba pochwalasz, skoro fakt "rozumienia przez 20%" uważasz za poważną wadę. No to - albo rybka albo pipka.
A widziałeś program Pogromcy Mitów ? Dość zbliżona formuła - oczywiście dziś mają chłopaki większe możliwości. Pamiętaj, że mówisz o PRL. Jak na tamte czasy zazwyczaj pokazywali więcej, niż dałoby się zobaczyć gdziekolwiek indziej.
Nie. Oglądałem, bo interesowało mnie to co pokazywali. Nie mów mi dlaczego coś oglądałem - bo chyba wiem jednak lepiej.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.