>>> To mi przypomina historię usłyszaną od kolegi - w jego technikum była
>>>> praca dyplomowa pt. "Zasilacz o zerowym współczynniku tętnień" >>>
>>> Gdybym za każdym razem do stawał 1zł, gdy słyszę tę historię w wersji "u
>>> kolegi w technikum" ...
>> Też to wielokrotnie słyszałem/czytałem, w różnych wariantach :)
>> I za każdym zastanawiałem się - zakładając że historia jest oparta na
>> jakimkolwiek faktycznym wydarzeniu:
>> - profesory uwierzyły na słowo, nie chciały otwierać obudowy żeby
>> popatrzeć czy ładnie polutowane?
>> - nikt się nie spostrzegł, że "zasilacz" działa nawet niepodłączony do
>> gniazdka?
> Pewnie był wyłącznik. Sieciowy ;-)
I przekaźnik zasilany z 230V ;)