Poniższe dywagacje są w dużej mierze kontynuacją tematu: "Ładowanie (?) baterii alkalicznej" i zawartych tam, moich wyjaśnień, dotyczących ładowania nie-ładowalnych, zwykłych ogniw alkalicznych.
Otóż, jeśli wierzyć zapewnieniom producenta ładowarki GJT, to gdy alkaline doładowywać będziemy natychmiast po tym, jak ich napięcie spadnie tycio-tycio, to ilość cykli dla nich będzie bardzo duża. Dlatego więc, jak sądzę, nadają się tam, gdzie zawodzą akumulatorki z efektem pamięciowym. Czyli w systemach zabezpieczających przed zanikiem 230V
No cóż, baterie najnowszych typów są ponoć od tego efektu wolne, tyle, że nie za bardzo lubią częste (a nawet i nie-częste) ładowanie na /ful/. A jaką jeszcze zaletę mają alkaliczne? są dość tanie, w przeciwieństwie do litowo-coś-tam-coś-tam. No, ale nie 10 razy tańsze, niestety.