> Od momentu migracji z systemów MS (jeszcze w poprzednim stuleciu) jakoś
>> ani razu nie czułem potrzeby używania narzędzi
>> notronokomanderopodobnych. Ale oczywiście DGCC.
> Ja miałem, ale nigdy nie mogłem się przekonać do MC. Tak samo jak nie
> znalazłem wygodniejszego edytora, niż Notepad++... może to kwestia
> przyzwyczajenia.
Hmmm... Długo odzwyczajałem się od edytora SideKicka (kto to jeszcze pamięta?) łącznie z jego obsługą rodem z WordStara i potem przeniesioną również do wszelkich Turbo* Borlanda.
Dzisiaj nie programuję. Edytor jest dla mnie bez znaczenia. Byle nie vi.
Inna sprawa, że w samym bashu z readline można zrobić nieporównywalnie
> więcej, niż w starym command.com z DOSa, nawet z załadowanym doskey.
:)