Obstawiam, że to jakieś niedoskonałości technologii - może przy samym nacinaniu ta powłoka lakierowa jest na tyle elastyczna, że przejście rylca za blisko zniekształca sąsiedni rowek, może przy którymś procesie pośrednim a może przy samym tłoczeniu - cienka ścianka nie jest stabilna i się wygina w stronę głębszego rowka. A może to się ujawnia po czasie - igła szalejąca w dynamicznym rowku przepycha materiał do sąsiedniego. Trzeba by zbadać temat, może jest już rozpracowany.
W szpulaku były dosyć grube. Pamiętam, że próbowałem nawinąć taśmę od szpulowego (rozciętą żyletką) na kasetę to jakoś strasznie krótko grała
- 10 czy 15 minut. Jako dziecko miałem szpulaka i z bratem wygłupialiśmy się nagrywając różne dźwięki mikrofonem. Pamiętam, że chcieliśmy kogoś przestraszyć i po dłuższym okresie ciszy nagraliśmy jakiś łomot. Wtedy właśnie się zdziwiliśmy, że przed tym łomotem jest wcześniej łomot, tylko cichszy.