To też możliwe. Ja wcześniej pisałem o wielowątkowości. W dzieciństwie ktoś musiał mi zwrócić uwagę, że to jest niegrzeczne, w trakcie rozmowy z dorosłym słuchać radia i czytać książkę. Oczywiście statałem się tego więcej nie robić. W szkole historyczka zachwycała się Napoleonem, że w trakcie audiencji i wysłuchiwania raportów generałów, dyktował też sekretarzowi listy. Nie do końca jeszcze rozumiałem, co w tym niezwykłego. Że niegrzeczne, to już miałem świadomość, ale cesarzowi przecież wolno więcej niz mnie.
Tu jednak podejrzewam, że przyczyna jest bliżej ucha. Oko tak samo odbiera monochromatyczne światło określonej długości fali, jak mieszankę dwóch innych fal. Tu bywają różnice osobnicze -- różni ludzie inaczej dobiorą proporcje, by odtworzyć wrażenie wywołane przez wzorzec. Ze słuchem może być podobnie -- vocoder coś tam syntezuje z dźwięków, które nie muszą występować w naturalnej mowie. Jeden się da nabrać, inny nie. Róznice w działaniu słuchu między ludźmi są spore. Jedni mają "słuch absolutny", inni nie mają. Czyli albo potrafią *zapamiętać* częstotliwość, albo nie. Tego też nie należy łączyć z niedosłyszeniem. Ani ze słuchem muzycznym.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Zbigniew Zamachowski. Ord^Hyginał pochodzi z tych okolic:
formatting link
J
J.F
Jakbys nie napisal, to byl chyba nie rozpoznał. Dobry ma głos, taki w miare neutralny.
Ale to tutaj, na "wysokiej jakosci". Ten pierwszy w niczym nie przypomina.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Warto się przyjrzeć drodze od aktorskiej interpretacji do komunikatu z vocodera (wcześniej podałem nawet sposób przekształcenia). Po pierwsze, próbkowanie 8000 próbek na sekundę, czyli ucięcie pasma do 4 kHz. Niektórzy ludzie zawsze się skarżyli, że w rozmowie przez telefon niełatwo im rozpoznać rozmówcę. Potem sam vocoder zostawia tylko to, co projektanci uznali za ważne. Najważniejsza jest zrozumiałość. A potem możliwość rozróżniania osób, czyli żeby wszyscy nie brzmieli tak samo. W praktyce chodzi o to, by nikt nie pomylił oberlejtnanta Lukasza z podporucznikiem Dubem.
Jarek
L
LordBluzg®🇵🇱
W dniu 26.09.2023 o 14:59, Marcin Debowski pisze:
Ja mam 50% niedosłuchu i muszę to rekombinować od dość dawna (experience)...ma to oczywiście jakieś związek z zasobem słów/elokwencją, które znam. U mnie działa to podobnie jak wspomniana rekombinacja :) Czasem muszę podpytać, wypowiadając daną kwestię tak, jak odsłyszałem :] W sumie ciekawe doznanie i nie mam żadnych pretensji do tego, że jestem jakoś upośledzony w sensie zrozumiałości mowy raczej to podkreślam podczas rozmowy, że trzeba mówić głośniej i wyraźniej, szczególnie głoski Ś,Ć, które słabo słyszę. Polacy generalnie mówią cicho na tle innych nacji...nie wiem czy to złośliwe czy nabyte :D
M
Marcin Debowski
Zazdroszcze. Zawsze podziwiałem pianistów, czy innych muzyków, gdzie jedna ręka to, druga tamto i jeszcze jakieś pedały do kompletu. Hałas mi nie przeszkadza, ale pełna wielozadaniowość to dla mnie egzotyka.
Oko jest chyba o tyle specyficzne, bądź przeładowane informacyjnie, że z tego co pamiętam, jest dość wąskie okno czasowe po urodzeniu gdzie w ogóle da się sprawić, żeby niewidomy od urodzenia był w stanie "mózgowo" widzieć. W sensie, jak mózg jest już nieco lepiej ukształtowany to naprawienie fizyczne widzenia nie sprawi, że człowiek zacznie widzieć, przynajmniej w tradycyjnym rozumieniu.
Albo też np. występują jakieś różnice w "buforowaniu". Coś w stylu rozmycia pozwalającego nam oglądać filmy >=25kl/s jako ciągły obraz. Może niektórym się posztkowane spektrum dzwiękowe bardziej zlewa a innym nie. Tam w wątku obok JF wkleił o US zakłucaczu mowy. Też ciekawe. Jedyny gość co nie miał z tym kłopotu to jakiś nie-muzyk/nie-dzwiękowec, który tam był obecny.
M
Marcin Debowski
Niech już lepiej mówią cicho. Strasznie mnie irytują hałaśliwe nacje.
I
io
...
A kierowcy to już ogóle :-)
I
io
...
A mnie najbardziej przeszkadza, gdy ktoś mówi do mnie odwrócony plecami. W sklepach dajmy na to.
R
Robert Wańkowski
W dniu 27.09.2023 o 09:01, io pisze:
Zaraz dojdziemy do żonglerów stojących na pięciu rurach. :)
Robert
L
LordBluzg®🇵🇱
W dniu 27.09.2023 o 03:45, Marcin Debowski pisze:
[...]
Bo przyzwyczaiłeś się do cichości :)
Ja nie znoszę kafelkarzy z gumówką. Tego typu dźwięki mnie irytują bardziej niż inne. Generalnie oni też są głusi od tego i mają zawsze takie "radiobudowa" z odkręconym volume na maxa i urwaną gałką do ściszania :)
Kiedyś będąc u głuchologa, poprosiłem o receptę na "volume 30" do TV i jak żona mi ścisza to wyciągam i pokazuję zalecenie lekarza :) ale ciekawym sposobem było ustawienie miernika hałasu i się okazało, że ona głośniej mówi o 30% niż ten TV, podobnie jak ma ustawione głośniki przy kompie.
Mając to na względzie, kupiłem jej na gwiazdkę 3 lata temu prezent w postaci słuchawki BT+gadget BT do TV i go używam, powodując mniej hałasu z głosników TV, szczególnie w nocy gdzie migotanie TV jej nie przeszkadza a ja dobrze słyszę.
Reasumując, ludziom przeszkadza obcy hałas a nie własny...w końcu zawsze obce dziecko ryczy głośniej niż własne :D
J
Jarosław Sokołowski
Pan Marcin Debowski napisał:
Wielowątkowość percepcji i wielozadaniowośc ruchowa to różnie rzeczy. I niezależne od siebie -- ja nadmiernego talentu pianistycznego nie mam (za to wujek był organistą, grał na jednym z większych instrumentów w Polsce, podziwiałem). Predyspozycje do bycia muzykiem i bycia dajmy na to wioślarzem są przeciwstawne.
Ze słuchem jest tak samo, a nawet bardziej. Dlatego tak ważna jest wczesna diagnostyka niedosłuchu u noworodków (kieyś na to zbierała WOŚP). Zaopatrzenie malucha w aparat słuchowy sprawia, że ma szanse na opanowanie komunikacji dźwiękowej. Bez tego człowiek przważnie nie jest w stanie nauczyć sie języka, również pisanego.
Jarek
M
Marcin Debowski
Chyba umyka Wam zdziebko istota sprawy. To się nie dzieje na zasadzie wyrobionych odruchów.
M
Marcin Debowski
Dlaczego tak uważasz?
A tego to nie wiedziałem.
J
Jarosław Sokołowski
Pan Marcin Debowski napisał:
Bo sam tak mam. Percepcję mam dobrą, ale żonglerki na pięciu rurach bym się nie podjął. Być może to kwestia ćwiczeń i odruchów. Jednak praktyka wielowątkowej percepcji nie powoduje podniesienia moich kwalifikacji cyrkowych.
Nam się może wydawać, że wzrok najważniejszy. Prawdą jest, że daje nam on zdecydowaną większość informacji. Jednak ludzie niewidomi od urodzenia bardzo często mają wielkie osiągnięcia, w pewnych dziedzinach większe od pełnosprawnych. Smutna prawda jest taka, że ludzie od urodzenia całkowicie pozbawieni słuchu mają trudniej. Wielu umiejętności w ogóle nie są w stanie osiągnąć. Podobno nie przez przypadek słowa "głuchy" i "głupi" są do siebie podobne -- tak nasi praojcowie postrzegali tę ułomność.
To język spowodował rozwój społeczny i cywilizacyjny. Język mówiony jest liniowo uporządkowany w czasie -- tak też porządkuje tok myślenia. Pismo jest tylko jego odzwierciedleniem. Ludzie nie znający języka, rzadko są w stanie opanować liniowe myślenie. Nie są w stanie do końca zrozumieć, o co chodzi w tych literkach, co je teraz po kolei wklepuję w klawiaturę i co one mogą wyrażać.
L
LordBluzg®🇵🇱
W dniu 26.09.2023 o 16:04, Jarosław Sokołowski pisze: [...]
Kiedyś się w to zagłębiałem i okazuje się, że nie ma "podzielności uwagi" na wielowątkowość liniową. To jest "przełączanie się" pomiędzy różnymi źródłami. Ma to swoją specyfikę w zakresie szybkości ogarniania danych. Szybkie przełączanie się, nie koreluje ze skupieniem i zrozumieniem. To tylko "naskórkowe" wrażenie obserwatora, które nie definiuje jednak dalszego przetwarzania logicznego. Co innego jest wtedy, kiedy mamy wypraktykowane (wcześniej przemyślane odruchy/odpowiedzi). Sumując, osoby, które nie mają wyćwiczonej opcji przełączania się, lepiej absorbują zrozumienie danego tematu, znaczy, lepiej wykorzystują logikę która jest podstawą rozumienia. Wyciszanie się na "przełączanie" podyktowane jest oczywiście zasobem wiedzy i zdolności przetwarzania danych opartych na zgromadzonej wiedzy. Im więcej wiedzy, tym bardziej absorbuje to umysł i tym bardziej tracimy zdolność do przełączania się co skutkuje tym, że stajemy się "głusi" na wielowątkowość :)...ale lepiej rozumiemy (ludzie z gorszym timingiem mają nawet lagi :D.
Problem się uwidacznia wtedy, jeśli przewidujemy następujące po sobie informacje, do stanu kiedy posiadamy wiedzę większą, zdolną dopowiedzieć na strzępek informacji wejściowych. Czyli ktoś rozpoczyna obraz/dźwięk a my znamy logiczną kolejność i mamy gotową odpowiedź z rekombinacji naszej "bazy" w 99% zgodną i szybszą niż napływające dalsze dane.
Pomimo że mam 50% utratę słuchu to nadal zachowałem słuch absolutny (jestem multiinstrumentalistą po szkole muzycznej) i inaczej to rozumiem/rozkminiam. Jednak wzrok i wytężenie (szczególnie kiedy prowadzę samochód) bardziej mnie wytęża w sensie zmęczenia niż słuch, który mam coraz bardziej kiepski. Jestem bardziej zmęczony bodźcem napływającym z obrazu, niż dźwiękiem i jest to od zawsze, nawet wtedy, kiedy nie miałem niedosłuchu.
Cuda z dźwiękiem od zawsze układałem sobie jak..."pies" który nie rozumie słów ale rozumie wydźwięk i ma swoją "tablicę" której się nauczył w stosunku do zachowań. Podobnie wygląda taka tablica u mnie ale jest podparta jeszcze rozumieniem z danego języka w sensie, który znam lub poznaję. To bardzo rozległy temat, którego nie jestem w stanie opisać na grupie w krótkiej treści...taka inna dziedzina dźwięku jako dźwięku a nie języka :) Może dlatego lepiej rozumiem mojego psa i rozkazy?...chociaż stosuję równolegle...gesty i pies reaguje na gesty szybciej niż na dźwięk :) Polecam taka zabawę. Odkrywcze. Koty nie reagują poprawnie, jakby ktoś pytał :D
M
Marcin Debowski
Ponownie, żonglerka na 5ciu rurach to MZ wyuczony odruch, pewien automatyzm. Jak widzę gościa grającego na klawiszach to jedna ręka robi co innego niż druga i nie jest to MZ wyuczone. Dostanie nowe nuty i też to zrobi, czy nie?
Już nie mówię o takich ekstremach:
formatting link
A dlaczego wydaje mi się to podobne, bo i w przypadku percepcji i motoryki, wielozadaniowość wymaga podobnego przetwarzania. To przecież nie jest tak, że sobie buferujesz informacje z czujników na poźniej a potem je przetwarzasz, tylko tobisz to równolegle. W drugą stronę przetwarzasz równolegle a potem już z górki, do manipulatorów.
Wzrok niesie dużo więcej informacji, którą trzeba przetworzyć żeby ją zrozumieć. Czym więcej informacji, tym trudniej to poskładać z sensem. W sumie dziwie się, że ze słuchem jest trudniej.
Zapewne jest to związane z opanowaniem pewnej masy krytycznej wzorców. Wydawałoby się, coś podobnego wzrokowo też powinno zadziałać i niekoniecznie musiałby to być język w standardowym rozumieniu.
M
Marcin Debowski
Skąd się to okazuje? :)
Wydaje się, ze tych danych jest trochę dużo, ale może niech Jarek powie jak on to przetwarza.
Mi to nie wygląda w wielu przypadkach na przełączanie, ale cholera wie. Odległości w mózgu małe, nawet dla tych nędznych 300m/s przewodzenia impulsów.
To wiadomo, że musi bruździć. Pewne uwarunkowanie koncepcyjne.
To chyba normalne rozumienie i tak też MZ działa percepcja językowa (w sensie dżwięku). I może coś w tym jest skoro sam mam te wspomniane problemy a dodatkowo jestem noga w nauce języków. Jednocześnie jestem zupełnym beztalenciem twórczym i wykonawczym muzycznie. Tyle, że dotyczy to głowenie ekspresji, a nie np. odsłuchu.
U mnie koty reagują na gesty, a pies nie. Może dlatego, że nie mam w sumie psa.
I
io
Jak samochodem.
...
Transmisje w widmie rozproszonym. Jest trudniej czy łatwiej?
M
Marcin Debowski
A to taki przypadek? W którym miejscu?
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.