Porażenie

Sep 14, 2023 Last reply: 2 lata temu 124 Replies

W dniu 21.09.2023 o 11:37, Adam pisze:

Stąd, że powszechnie mamy prąd w sieci 50 Hz.

Jarosław Sokołowski napisał(a):

E tam, zwykłe pobudzanie nerwów jak przy defibrylatorze. Ułożenie elektrod po optymalnej linii.

formatting link

Bo stymulowanie pośrednie (nie do nerwu) nie nadaje się do pracy ciągłej tak samo jak defibrylator.

W dniu 2023-09-14 o 22:11, Jarosław Sokołowski pisze:

są też powyżej (grupa 1, pkt.3)

Zaraz zaraz - moze mi sie wydaje, ale "implant słuchowy" jest od lat całkiem normalnym rozwiązaniem (dla ciezko poszkodowanych), i najwyrazniej potrafimy zamieniac dzwieki na stymulacje nerwów.

Nie mówie, ze to łatwe, Fouriera chyba trzeba, ale robimy to.

J.

to ambitniejsze, ale są tez proste stymulatory, ktore ruszają mieśniami. Czy to bezposrednio na mięsnie prąd działa, czy przez jakies nerwy w mięsniach - to juz nie wiem.

J.

Pan J.F napisał:

Ale nie tak, że "słychać czestotliwość z generatora".

Tak jak napisałem, sam Fourier to mało. To trochę przypomina vocodery AMBE czy CODEC2. Procesor dźwiękowy wyciąga z sygnału wejściowego formanty mowy, jakoś je sortuje i pobudza wybrane elektrody. Tych elektrod jest zresztą całkiem niewiele, zaledwie kilka. Pacjent z implantem nie "słyszy dźwięków" (a już zwłaszcza tonu genaeratora), on rozumie mowę (lepiej lub gorzej). No i wcześniej musi się tego rozumienia nauczyć, a nie że od razu po operacji wie co do niego mówią.

Formantów tez nie jest duzo, kilka bitów starczy :-)

Tym niemniej o ile wiem, to zdrowe ucho razem z nerwem cos w rodzaju transformaty Fouriera robi, tzn robi analize czestotliwosci.

J.

Pan J.F napisał:

W wyżej wzmiankowanych vocoderach jednak więcej niż kilka. Ale i tak, w pełni zrozumiała mowa wraz z cechami pozawlającymi na rozpoznanie osoby, upchnięta do 450 bit/s, robi wrażenie.

Jakoś tak. Z tym że na drodze od ucha wewnętrznego do mózgu już następuje jakaś obróbka, której jeszcze do końca nie rozumiemy.

W dniu 21.09.2023 o 19:36, Jarosław Sokołowski pisze:

Ostatni Skarżyński mówił, że większym wyzwaniem jest montaż implantu osobie niedosłyszącej niż całkowicie głuchej.

Robert

Pan Robert Wańkowski napisał:

To logiczne. Można do końca zepsuć coś, co jeszcze trochę działa, a efekt użycia implantu nigdy nie jest pewny.

Dnia Thu, 21 Sep 2023 13:38:19 +0200, Wiesiaczek napisał(a):

Ok, to inaczej. Skąd jakiś kondensator ma wiedzieć, że ma tryknąć dotykacza przez 1/200 sekundy? Zasilaczy opartych na trafie i Gretzu coraz rzadziej się stosuje. W instalackach NN kondensatory też nie są w powszechnym użyciu, zwłaszcza w instalacjach domowych.

W dniu 22.09.2023 o 09:49, Adam pisze:

Nie będzie wiedział, napisałem przecież, że to bzdura. Nie doczytałeś?

Ale może po prostu słychać *coś*? Jak generator jest włączony to słychać, a jak jest wyłączony, to nie słychać?

Ale mówimy o bezpośredniej stymulacji nerwu słuchowego, czy o implancie ślimakowym? Bo to są dwie różne rzeczy.

Implant ślimakowy wydaje mi się (okiem laika) dosyć prostym urządzeniem. Są włoski w ślimaku, są uszkodzone (lub w ogóle ich nie ma, choć być powinny), ale sam ślimak działa, więc wsadza się spiralkę, która ma wypustki, które to wypustki pobudzają te włoski, a sygnał sterujący tymi wypustkami jest w dziedzinie częstotliwości.

Pewnie to jest dużo bardziej skomplikowane, ale zakładam, że podstawowa zasada jest właśnie taka. Procesor bierze sygnał w dziedzinie czasu z mikrofonu, robi Fouriera, może jeszcze jakąś filtrację lub inną obróbkę, koduje go w jakiś sposób, żeby przesłać bezprzewodowo do implantu razem z zasilaniem tegoż, a implant dekoduje ten sygnał i pobudza konkretne wypustki.

Chyba że kompletnie się mylę?

Za to stymulacja nerwu słuchowego to jakaś magia, w sumie samo kodowanie sygnałów w różnych nerwach to jest magia, którą swego czasu próbowałem zgłębić, bo bardzo mnie zaciekawiła, ale to, co znalazłem, to tylko jakieś podstawy.

formatting link
formatting link

Co u człowieka odpowiada za to wyciąganie formantów? Ślimak? Czyli z jednej strony ma włoski, które są pobudzane częstotliwościowo, w środku ma jakieś swoje neurony, a na wyjściu, do nerwu słuchowego, wysyła już bardziej zdekodowany sygnał?

Wiem że siatkówka tak działa. Jakieś wstępne przetwarzanie obrazu, wyciąganie jego charakterystyki, jest robione już w samej siatkówce.

Podstawy są tu:

formatting link

Masz jakieś ciekawe linki, które by to przybliżyły?

Tam się ślimak stymuluje, a nie nerwy. O ile ślimak jest sprawny.

450 bps? No, robi. Masz gdzieś przykład takiego sygnału? Ciekawe na ile to faktycznie przypomina mowę i na ile można rozpoznać głos. I czy da się zejść z bitrate jeszcze niżej, i jakie byłyby wtedy efekty (przy jakim bitrate nie dałoby się już rozpoznać). I co gdyby puścić przez to muzykę.

Ludkowie piją wodę zawierającą radon, wprowadzając emiter alfa wprost na błonę żołądkową/jelitową, a Ty się kopaniu prądem w ucho dziwisz. ;-) A jakoś herbatki z polonem nie chcą, nie dogodzisz...

Są robione też w drugą stronę: z aktywności elektrycznej nerwów próbuje się odtworzyć, co ktoś słyszy. I to nawet działa:

formatting link
Pozdrawiam, Piotr

Dziadkowie dawali trafo, potem mostek. My dajemy mostek, potem trafo. Ale te elementy dalej tam są. ;-P

Ależ są, jako element filtru EMC i potrafią solidnie kopnąć. Nawet scalaki do ich rozładowywania robią.

formatting link
Wieśniaki dają bleeder 1MOhm. ;-)

Odłącz zasilacz od laptopa i szybko dotknij pinów wtyczki, a zobaczysz orła cień. :-)

Pozdrawiam, Piotr

W dniu 23.09.2023 o 09:56, Piotr Wyderski pisze:

Miałem taką suszarkę do włosów. Tak domownikom weszło w krew, że po każdym użyciu rozładowywali.

Robert

Pan Arnold Ziffel napisał:

Ależ proszę bardzo, właśnie zrobiłem taki przykład:

wN7CAAkKACYPwCZPwIYwAG+QAIYvwCZAQPNwALrgQLr+wL3+QML9gGx9gHH8gDXY wEvSwK9QAKZ9ACz9gDXAQOVQALr7gLr7QLr7ALr6QMX5AMTXALPGAFe0gCOUgB0E QLGCAMiEwJKEAJKFQHSAQHAAQC9PwFf7wB5BwET8AEF8ACL8AAF7gGxAQKrvwKr8 ADX8ALL7gEr7QHt7QINfAGLvwKF9QEB9gBDswDD9ADF8wC59AIF8wHBaAEDAAGvQ AA3QAA3QAA3AAIGwgJN7QBh8wBP8gGN8gINfgDiwAGLfwEVFwEU0wLnFgBppgDt7 QEnvgPF8ANd8AIh8wEz8wDD8ANhYQLdAAAxrwCL8AMJbAL3YgH98AIP8QN9vgCJr wLr8wDD8gBDrgBRqwL76QLj5wET5gMxnQO1QABlQAMT4QFF3gMTVwCrlQG7UgOlE QOkjgBMDwM2QAPagAEugALaQAEuQANKvwEuQANKQACYAALaAAEuPwPcDgK4PwA==

base64 -d plik_z_tym_co_wyżej > test.c2 c2dec 0 test.c2 - | play -t raw -r 8000 -e signed-integer -b 16 -

Codec-2 jest całkowicie otwarty, każdy może sobie zainstalować na swoim komputerze.

Zwracam uwagę, że plik z zapisem odczytanego *tekstu* ma 70 bajtów, a plik opisujący *głos* 382 bajty, a więc zaledwie 5,5 raza więcej.

Ja nie jestem w stanie ocenić, czy głos został zsyntezowany przez vocoder, czy jest głosem naturalnym. Nie ma sztuczności kojarzącej się z głosem robotów ze starych filmów s-f. Tyle że im węższy jest strumień danych, tym trudniej ocenić *kto* mówi. Po prostu głos nieznanej osoby, może trochę kogoś przypominający. Ale *co* mówi, to dalej jest zrozumiałe.

Nic. To coś w rodzaju zapisu nutowego. Jeśli nutek na klarnet czy inną fujarę nie przewidziano, to nie słychać. Codec-2 jest wciąż gorącą nowością, przyglądam mu się. Natomiast AMBE wszedł dawno do praktyki. Gdy się rozmawia z kimś, kto znajduje się w hałaśliwym miejscu, to jest lepiej, niż przy rozmowie przez zwykłe radio czy telefon. Szum tła nie jest transmitowany. AMBE w suchych liczbach (kompresja) wypada sporo gorzej. Za to kosztuje furmankę dukatów.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required