Porażenie

Sep 14, 2023 Last reply: 2 lata temu 124 Replies

Pan Arnold Ziffel napisał:

Może być "słyszane" najwyżej "jakieś wrażenie głosowe". To tak, jakby kogoś walnąć w potylicę, gdzie znajduje się płat wzrokowy, a wtedy mu się osiem gwiazdek pokaże przed oczami.

[...]

To jest to samo. Ślimak jest tym miejscem, gdzie można zinterfejsować układ nerwowy z techniką. Elektrod jest niewiele, teraz chyba zazwyczaj osiem właśnie.

Takie to sprawia wrażenie. Tu nawet nie trzeba się specjalnie starać, by konkretny drucik przylutować do nerwu "wysokotonowego", a inny do "basowego". Mózg sam ma się nauczyć rozpoznawania konkretnego układu impulsów stymulujących i odpowiednio to sobie ustawić na krosownicy.

Zaznaczam, że ja się na medycynie nie znam. Tyle się dowiedziałem od fachowców, by sobie wyobrazić jakieś tło.

Pan Piotr Wyderski napisał:

W drugą stronę to nawet z aktywności obszarów mózgu próbuje się odtworzyć, o czym kto myśli. Też z pewnym powodzeniem.

Słychać jak z syntezatora :) Ale nie mogę zrozumieć, co mówi. Rozumiem tylko "the original" (albo "tutaj original"). Na początku jest coś typu "channel co tam?".

Ale ten głos to ktoś (np. ty) wypowiedział? Czy to syntezator?

Niezależnie od bitrate?

No, w tym co wyżej wkleiłeś, to ewidentnie jest. Przynajmniej dla mnie.

Będzie cisza? Czy jakieś losowe głoski?

A od tego do telegrafii już niedaleko...

Jesteś pewien? Ślimak jedyne, co robi, to przekazuje wibracje włosków do nerwu, kodując je w jakiś sposób?

Osiem elektrod, czyli osiem podstawowych częstotliwości (lub tonów złożonych z sąsiadujących częstotliwości)? I to wystarczy?

Sprawdziłem kiedyś koleżankę z implantem ślimakowym, nie była w stanie odróżnić dwóch sąsiadujących dźwięków na keyboardzie. Brzmiały dla niej zupełnie tak samo. Ale mowę rozumie, muzyki słucha (i lubi). Tylko jak jest szum lub jakiś dźwięk w otoczeniu, to się gubi w rozumieniu mowy. Nie potrafi się np. wstroić w jedną osobę, gdy mówią dwie lub więcej (lub gdy mówi jedna, ale słychać też coś w tle).

Jak tak sobie o tym pomyślę, to to jest niesamowite, że my potrafimy to zrobić, czasem wspomagając się patrzeniem na ruch warg.

Jeszcze jedna rzecz. Dużo łatwiej rozpoznaje przesunięcie obrazu i dźwięku na filmie. To też sprawdziłem. Jest pewien lag, którego ja nie jestem w stanie zauważyć, a jej już się obraz (ruch ust) rozjeżdża z mową.

Tego da się w ogóle nauczyć w dorosłym wieku, czy to musi być robione u dziecka?

Ja też nie. Ciekawi mnie to (nawet bardzo), ale czysto teoretycznie.

Pan Arnold Ziffel napisał:

Ten c2dec skąd pochodzi? Pisałem, że to się wciąż może zmieniać. Sprawdziłem teraz na gotowych pakietach Ubuntu 20.04 -- też słychać dobrze. Chyba ktoś mi już wspominał, że z czymś starszym jest sieczka.

Wypowiedział aktor -- znany, o rozpoznawalnym głosie. Ale tu oczywiście słyszymy syntezator (który udaje aktora).

Nawet na 450 moja ocena jest wysoka. Wciąż rozpoznaję kto mówi, choć to może być sugestia, bo wiem. A niepewność dotyczy przypadku "może inny człowiek", a nie "sztuczny syntezator". Rozpoznawalność słów nadal stuprocentowa.

To ciekawe, bo dla mnie (przy użyciu aktualnego softu) nie jest. Nie tylko dla mnie. Dodam, że w niejscu słów "channel" i "original" są inne, ale podobne. Może stare wersje nie rozumieją polskiego? Dla AMBE-2 są pomiary zrozumiałości dla różnych języków -- bardzo to różnie wypada.

Nigdy wcześniej nie badałem, nie było mi potrzebne. AMBE z szumu tła robi ciszę. Teraz przepuściłem przez codec-2 ludzki głos z gitarą, niezbyt nachalną. Gitara potrafi zamaskować głos. Albo odwrotnie. Jest rywalizacja, to kodowanie "jednogłosowe". Z politykami mówiącymi na raz w telewizyjnym studiu też pewnie byłby kłopot.

Jarek

W dniu 24.09.2023 o 06:18, Arnold Ziffel pisze:

I to jest takie nietypowe???

Pan Arnold Ziffel napisał:

Implant jest chyba dla tych, co mają zepsuty ślimak.

Wystarczy, ale to nie tak. Z tego co zrozumiałem, pobudzenie elektrody A daje jedno wrażenie, a elektroby B inne. Jednak pobudzenie A+B nie musi być sumą wrażeń A i B. Teroretycznie jest więc 225 różnych wrażeń, ale w praktyce sporo mniej -- pobudzonych na raz nie może być zbyt wiele elektrod i muszą być dość odległe od siebie.

Nie mam takich znajomości, a to może być cenne źródło wiedzy.

To nie ona, tylko procesor.

W muzyce ważny jest też rytm, a półtonów jej nie procesują, bo mowa ważniejsza. Nie wykluczam, że dałoby się zrobić specjalną protezę dla Beethovena, aby usłyszał swoją IX symfonię. Za to nie rozumiałby słów zachwytu na jej temat.

Dokładnie jak ten codec-2. To rozumiem.

Wszczepiają nawet głuchym od urodzenia. A może tylko prawie głuchym, takim, co to tylko rozrużniają ciszę od nieciszy.

Samodzielne poznawanie medycyny też może mieć swój urok.

Jarek

Mam identyczne spostrzeżenia jak Arnold Ubuntu 20.04.6 LTS codec2/focal,now 0.9.2-2 amd64 [installed] libcodec2-0.9/focal,now 0.9.2-2 amd64 [installed,automatic] libcodec2-0.9/focal,now 0.9.2-2 i386 [installed,auto-removable]

Pan Marcin Debowski napisał:

Zatem mamy to samo środowisko. Zrobiłem tak:

c2dec 0 test.c2 test.raw sox -r 8000 -c 1 -b 16 -e signed-integer test.raw wynik.wav

Plik "wynik.wav" pozwalam sobie wysłać mailem w celach porównawczych. Ciekawe skąd różnice spostrzeżeń.

Doświadczenia z różnicówką u mnie w domu, mam takie że jak dotknąłem fazy to po prostu rozłączało obwód - kilkukrotnie. Kilkukrotnie też lekkie ukłucie, ale nic ekscytującego.

Za to jak zamieniałem podłączone fazy w płycie indukcyjnej, to od razu po rozłączeniu różnicówki załapałem i podskoczyłem razem z blatem. Tego drugiego wolałbym już nie powtarzać więcej ;-)

A w policyjnym teaserze ile jest, 20kV?

Pan Mateusz Bogusz napisał:

Nie wiem, nie miałem do czynienia, nie znam się. Wiem jak jest z pastuchem elektrycznym. Nie powoduje porażenia prądem, jak dość powszechnie się uważa. Generuje gasnące oscylacje o dobranej częstotliwości. Zbyt dużej, by prąd wniknął wgłąb organizmu i wywoływał ogólne porażenie. Ale nie tak wielkiej, jak w transformatorze Tesli, którego iskry tylko głaszczą po rękach, mimo ogromnego napięcia. Wnika na tyle, by pobudzić receptory czuciowe w skórze.

Jarek

Nic niestety nie przyszło. W spamie też nie ma.

Pan Marcin Debowski napisał:

Wysłałem wczoraj, serwer przyjął, obwąchał i napisał mi, że to spam. Wysłałem dzisiaj drugi raz -- przyjął i nic nie napisał.

Dzięki, tym razem dotarł do spamu. Ale słychać tak samo, tzn. niewiele rozumiem choć tembr głosu jest przyznam charakterystyczny. Z tym, że nie wiem czyj.

Ale to mogę być też ja, bo mam ogólnie problemy z rozumieniem mowy. No ale co wtedy z Arnoldem?

Pan Marcin Debowski napisał:

To ciekawe. Nie spotkałem nikogo, kto by nie zrozumiał któregoś słowa. Odsłuch albo przez słuchawki z laptopem, albo przez w miarę porządne głosniki peceta.

Różnice osobnicze mogą mieć znaczenie. To, co wypuszcza z siebie vocoder, nie musi być nawet podobne do oryginału. Ma być przez mózg interpretowane jak mowa. Oczywiście gdyby ten odkodowany przebieg czasowy jeszcze raz przepuścić przez koder, to on z tego nic nie zrozumie (mimo że sam to wytworzył). Ten 450 bps to hardkorowa granica, dla mnie wciąż akceptowalna i zrozumiała, ale może nie dla wszystkich. Poniżej to samo zakodowane w 1200 bps (757 zamiast 362 bajtów). Oryginał prześlę mailem z porośbą o samodziene zakodowanie, zdekodowanie i ocenę zrozumiałości przy różnych wersjach kodeka.

wN7CAAkFAN/MPwPO7jwKfuJvTmuMY2a94DHLHbCmsBFDDbDR/iLeByHtADoBKaEm YOLwLqiyWv65mipVUPP2/U53/OZ1kQt0PNvyeAipROpy3ywYaNP8G5cmjtLW3bE+ zoGJYJO7XMk5/qixJMJ6mAk5JNNzIKijBs6g3Kd/4vYycU2rds5433hm7uD4P3kU ztDyNzq3Dtz7Nz6nus799ytlAsf2sosPVsB8coyvVtR1UoyszMW0Hot0KPB2Eowk FtP42jKgHvHwGjPWDu1+GjKiuvp+XDcnsPd+UDJtPoSAQcmetuq58KjTDM50o/5a VIo9hwoTPNv68q1LcOp/ljI+Bvj/k/V7fvq4kW2T1s6zi244SvDwr+0Y5Op/kWsh

6PF9cq4vnPt89tP0YP39edUorM3+4lACytN0DDAN+tQ29kCKavJ1m1c8Gu9/lhQN eNH88TtidOv6nI8uMOp6kT6WTNZ6lKiP9P3wHDIyGuhBniI5vhfG1sJ/QA2P5gb4 QBfKFgdd6gZK1gbW0CJ/HKXSOkw4etYaIsP58Ew8qNZ304N9Rtp40sLs/L3Y7IFX FPvuAE54fCA4L9BLruh6GTGM/Pxwu9BknPT/s1KjxNp4fnflJOH6lM/96Fl35hNh dMb9d5y3fP590Tz9tNZw+dkU6sP/md0h0v5+MT0jDPH8HbKSRA3L17ApQpt+gltt 1MP68xxZzM5wWYInmOJ/MbaU/sP/+mxKfNv5kSsFgv3wZSEm3PF+tuzArMk5+UyA Dtv4ME5xMN9wVhPlfsX7exOqttDyMDQyMMTxdw6kJt30PCsYotz/GjZ0foxFFIDW pBzMt4CsSP/yMK/m1tb/u2xt+sf/FSh4eOjwtFGZnM7/FdZc/On8eBU3APf++BCP XsF1HnDcnLLBHbfdMpRJZTMfwChKYSNbQECgnbZiTpRDHSId+DGz0Sb4zjhNkSA0 UAdk0SWk3B5LkSKIqjhBUSA20EZCESKhjgVd3bd+Tl1NHbUx2g==

On musi miec dosc duze napiecie, zeby sie przebic przez ubranie, przez powietrze. Ale nie ma duzej mocy, w koncu to z bateryjki zasilane.

Nie wiem czy dobrze zgadujesz. Jakis tam falownik musi miec, bo wysokie napięcie z baterii samo nie powstanie. W sumie mozna by wyprostować i w drut wpuscic - rizercza by trzeba zapuscic jak to kopie, a nie bardzo mam ochotę :-)

Wiec wygenerowali impuls, pozwolili mu sie wydzwonić, a powtarzanie rzadkie, żeby baterie oszczędzac. Częstotliwosc dzwonienia ... zależna chyba od pojemnosci ogrodzenia. Dodali własny wiekszy kondensator, czy wyszło ile wyszło? Podnoszenie częstotliwosci mogło by chyba byc trudne z takim drutem. Wyszło jak wyszło, przypadkiem dobrze?

Ech, jeszcze mi sie jedna rzec przypomina - mlodym dzieckiem będąc u dziadka, podłączamy z kuzynem pastucha, dotykamy kontrolnie drutu .. no nie działa. Bateria dobrze podłączona, w jezyk szczypie, lampka sie pali, a nie kopie. Juz nie pamietam, czy sam wpadłem, czy w trakcie eksperymentow cos kopnęło i zastanowiło ... ale obaj w trampkach bylismy. Przez gume nie kopie. Ciekawe jak to u krów i koni działa - kopyta chyba troche izolują ... a pojemnosciowe sprzężenie - trampki ciensze :-)

J.

Lampa błyskowa też z baterii zasilana. A moc liczysz w megawatach.

P.P.

Pan J.F napisał:

Pytanie, jaką ma częstotliwość, czyli w jaki sposób ma razić. Bateryjki teraz pojemne robią, a tego się godzinami nie używa.

Robiłem risercz. Nie kopie wcale, w sensie że nie telepie człekiem. Za to kłuje *miejscowo* dość dotkliwie. Konstrukcja prosta -- trafo z rezonansem, pobudzane impulsem. To być może robili nawet w wersji nieelektronicznej, mechaniczny przerywacz. Cyka gdzieś co sekundę, czasem nawet słychać wyładowania, gdy się obok takiego juhasa idzie.

Mam wrażenie, ze to robią po staremu tak, ze jakas przetwornica ładuje kondensator do sredniego napięcia, czyli powiedzmy 200-400V, a potem tyrystor rozładowuje to przez trafo w.n. W efekcie wychodzi cos jak opisywales w pastuchu - impulsy gasnące, powtarzane umiarkowanie często.

Ale jak np 6V przetransformujesz na 50kV, to prąd malutki wychodzi.

Co prawda po przebiciu izolacji i zainicjowaniu wyładowania napiecie znacznie spada, ale zeby to wykorzystac trzeba by przetwornicy typu flyback, a nie takiej jak wyzej opisuje.

tu sekcja jakiegos mniejszego paralizatora

formatting link
Hm, zwykłe DC i flyback :-)

Ale mnie DC interesuje.

Mogli robic w dawnych czasach.

Tylko że niekoniecznie jest to jakos specjalnie dobierane i najlepszy efekt z możliwych, tylko po prostu pierwszy pomysł zadziałał.

J.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required