Nie wiem, ale przeciez jest "nieekologiczny". Ekologiczny jest ten propylenowy, nietrujący (czy tam mało trujący).
Za duzo się rozwiewa - ten pomysł nie przejdzie :-)
Ale jakby tak beczkę zacieru wykorzystać do chłodzenia ... przyjemne z pożytecznym :_)
No ale w stodole stała, gdy nie pracowała, to po co ją wyciągać ?
J.
Didn't find your answer? Ask the community — no account required.
J
J.F
i denaturat był w miarę tani. Bo panstwowa okowita droga.
Tak jest.
Mówimy o miodzie pitnym?
w 104 o ile pamiętam - już raczej nie.
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Ilości parujących z esioka bym się nie obawiał. A tak przy okazji, to chyba Szwedzi pierwsi zaczęli dodawać gorzkie dodatki do płynów chłodniczych. Bo jak coś kapnęło na asfalt, to renifery i jelenie lizały słodką ciecz. Mogłoby im zaszkodzić nieco. W Polsce też zaczęli dodawać bitreksu, bo żule żłopały borygo.
Jest to jakiś pomysł, by esiok był jednocześnie objazdową bimbrownią.
Wokół młockarni cały czas uwija się tabun ludzi. W stodole nie ma na to miejsca. Zresztą to też przeważnie była impreza objazdowa. Młockarnia jeździła po wsi i każdego dnia młóciła w innym gospodarstwie.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Dlatego był używany. Do wszystkiego.
Praojce innego nie uznawali! Zakładam, że do wzmocnienia szedł czwórniak.
Tych nowszych to z kolei ja nie pamiętam, nie miałem styczności. Ale jazda Syreną 101 to była niezła zabawa. Dolewanie wody, lanie paliwa do zbiornika pod maską z bańki przez lejek, wcześniejsze mieszania benzyny z olejem, itp itd. No i jeszcze możliwość łapania kur, gdy się otworzyło drzwi jadąc przez wieś.
Jarek
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 22.12.2025 o 13:05, Jarosław Sokołowski pisze:
Zaraz potem "wynaleziono" Borygo :)
formatting link
J
J.F
Dolewanie zdarza sie i w dzisiejscych autach. nie paruje, a znika :-)
To zdaje się potem jeszcze w trabantach było.
Jak to w dwusuwie. Trabanty, Syrenki, Warczyburgi, motocykle.
Ale ... cos mi chodzi po głowie, że na przełomie 80/90 to już poznikały te baniaki do mieszania na stacjach, a przecież dalej trzeba było olej dolewać ...
w 104 też była, ale po co łapać.
Z innych ciakawostek:
-brak pasów bezpieczeństwa ... no ale i inne kiedyś ich nie miały,
-przednie fotele się wychylały do przodu, aby z tyłu mogli wysiąść/wsiąśc ... i nie było zadnej blokady (104). I jakoś nie przeszkadzało przy hamowaniu, ani przy drobnych stłuczkach ..
J.
J
J.F
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Wycieka. Kiedyś kupiłem sobie automobil o nazwie Daewoo Tico. Bo był dobry i tani, całkiem jak tanie wino. Na pierwszym przeglądzie gwarancyjnym mechanik od progu pyta: płynu pan dolewał? Potem wyjaśnił o co chodzi. Samochody były produkowane w Korei. Ale żeby mogły dostać świadectwo pochodzenia europejskiego i zwolnienie z cła, płynęły statkiem do Triestu. Tam wyciągano im silnik i odkręcano koła. Koleją jechały do FSO, gdzie te koła nazad przykręcano, a silnik wkładano na miejsce. No i patałachy nie zawsze dokładnie zakładały gumiane rurki i przykręcały cybanty na nich. Dopiero na przeglądach to wychodziło.
Wymyślono olej "Mixol". Jakoś sam się skubany mieszał po wlaniu do baku.
Na rosół. Bo przecież nie dla jaj.
Fiat 125p nie miał. Długo nie miał. Prawie do końca, bo potem już nazywał się "fso", żeby Włochom wstydu nie robić.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
No, ładne mi "zaraz potem". Dziewięć lat.
Tak jak napisałem, co było akurat dostępne.
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 22.12.2025 o 15:05, J.F pisze:
Raczej jakieś alkohole. Spora część silników była chłodzona powietrzem. Nawet po II WŚ nadal były konstrukcje chłodzone powietrzem. Pamiętam jak miałem 126P i musiałem sobie z drutu oporowego zrobić grzałkę na szybę, bo nawiew zaczynał działać po 30 min przy -15C. Ruskie w tamtych czasach stosowali webasto w Zaporożcu.
J
J.F
J
J.F
Na mój gust, na polskich drogach, inne też się szybko mieszały.
Ale były te baniaki z mieszadłem, a potem jakoś wyszły z użycia.
Bo dystrybutory chyba nie miały od razu mieszanki?
J.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Zdecydowana większość. Może poza gwiazdowymi w samolotach. Ale już na przykład przedwojenne rzędowe silniki Rols-Royce stosowane w lotnictwie miały chłodzenie ewaporacyjne, jak w esiokach. Glikol etylenowy stał się dostępny (jako taki) dopiero w czasie wojny. I to tylko amerykański. Rols-Royce używał go w późniejszych silnikach myśliwców.
Ale powietrze szło powyginanymi i nieszczelnymi kanałami z tyłu do przodu. Faktycznie działało to tak sobie.
Trzeba było włączyć. Wtedy pod maską dało się dostrzec żywy ogień. To taki prymus, jak do gotowania, był. No i żłopał kartkową benzynę jak smok. Kolega miał taki pojazd, nazywał go "wodolotem".
Ruskie go rzecz jasna wynalazły u Niemca w garażu:
formatting link
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Może wcześniej chodziło o celebrację -- jazda samochodem to nie taka zwykła sprawa. Potem wszystko spowszedniało.
Głowy nie dam, ale chyba taki wynalazek widziałem, mieszał dopiero na wyjściu. Sam nigdy nie miałem niczego z silnikiem dwusuwowym, praktyki stacyjnej mi brak.
J
J.F
Te baniaki z mieszadłem jako dziecko pamiętam - tato używał, ja może nawet pomieszałem parę razy. Było też osobne stanowisko do pompowania i odmierzania oleju.
A potem ... sobie nie przypominam. Albo spowszedniało i wyleciało z pamięci, albo coś innego wymyślili, albo przez te kartki mało się jedziło, i mało tankowało. Możliwe też, że syrenka poszła w odstawkę, bo maluch jednak znacznie mniej palił.
A ja tak czy inaczej jeździłem tylko z doskoku ... mogłem syrenkę np tylko raz tankować samodzielnie, i w dodatku zapomniec oleju dolać :-(
Był czas gdy etylina 78 była bez kartek, ale dośc krótki. Wtedy chyba Żuki i/lub Nysy mogły na niej jeździć, bo Warszawy to już chyba wyginęły. A one potrzebowały czystą benzynę, bez oleju.
J.
M
Marek
Z tego co pamiętam wlewało się od razu olej i dolewało paliwa do pełna, mieszało się samo podczas lania paliwa.
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Ja tam zawsze jako dziecko mieszałem. Główna atrakcja.
Potem to już mieliśmy normalny czterosuw.
Wydaje mi się, że 78 (niebieska) bez kartek była cały czas.
Taksówkarze odprężali Fiaty 125p żeby mogły jeździć na niebieskiej. Szlifowanie tłoków na płasko albo dodatkowa uszczelka pod głowicą. Jakoś się samochód turlał po mieście, choć po takiej operacji sporo koni mu się rozbiegło.
J
J.F
No - tatra miała powietrzne, VW/Porsche,
A to nie wiem, ale moc silników lotniczych rosła, a duza moc szybko wodę odparowuje.
Jeszcze chodzi mi po głowie, że temperatura oleju była wysoka, około
200 stopni ... no chyba, że Fahrenheita. I "chłodzenie olejem" też mogło być istotne. A olej w chłodnicy oleju oczywiscie.
Być może gliceryna była wystarczająco dobra.
Ale jaka dmuchawa tam była :-)
Czyli raczej kiepskie rozwiązanie :-)
U ruskich benzyna była bez kartek :-)
Ja tam słyszałem o oryginalnym radzieckim pomyśle - kierowca, któremu zamarzł silnik, szedł pod sąd wojskowy.
I woda przestała zamarzać :-)
J.
�
ʅǝxᴉꓒ®🇵🇱
W dniu 22.12.2025 o 16:35, Marek pisze:
Chyba do Komarka :) Wtedy były kartki i nikt nie lał do pełna :D
J
Jarosław Sokołowski
Pan J.F napisał:
Volkswagen (ten garbaty) był tuż przedwojenny. Wcześniejsze "pojazdy dla ludu", Citroen 2CV i Fiat Topolino zaczynały od chłodzenia wodą, dopiero potem w ramach oszczędności zaczęto dmuchać im w cylindry.
Gwiazdowe, zwłaszcza wielorzędowe, potrafiły mieć moc po byku. A chłodzenie powietrzem. Z tym że cug wokół też był tam niezły.
Z jakiegoś powodu Rols-Royce czekał z tym aż do amerykańskiego glikolu.
Wtedy jeszcze bez.
Join the Discussion
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Didn't find your answer?
Ask the community — no account required
Report Content
You are reporting this content to the moderators. They will look at it
ASAP.