Pan Mirek napisał:
W Konieczkowej. Tylko w tym roku cztery razy tamtędy jechałem, a raz czy nawet dwa razy zatrzymywałem się na kawę w żabce. Ale na muzeum jakoś czasu nie stało. Może to dobre na postanowienie noworoczne, by w końcu obejrzeć.
[...]Od tych "lewych obrotów" wzięło się powiedzenie, że komuś szajba odbiła. Wehikuł z takim motorkiem potrafił sobie stać przed skrzyżowaniem, a koło zamachowe, czyli właśnie "szajba", kręciło się leniwie. Przy nieumiejętnej próbie zwiększenia obrotów cośtam we wtryskach się mieszało i silnik coraz żwawiej kręcił się do tyłu. Nie daj Bóg stać za czymś takim w kolejce.
Gdyby ktoś nie dotarł do Konieczkowej, niech na pocieszenie obejrzy to: