U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:55b6a6c1$0$2208$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Wieczorem sprzecza³bym siê.
U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:55b6a6c1$0$2208$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
Wieczorem sprzecza³bym siê.
No, właściwie co? :-) Bo oczywista odpowiedź, że różnice ciśnień wywołane pochłoniętym promieniowaniem słonecznym się nie liczy...
A jak to się *dokładnie* dzieje, że transformator działa? Bo od dawna staram się to pojąć, ale bezskutecznie. Starając się dotrzeć do odpowiedzi dowiedziałem się wielu rzeczy, z cudami dziejącymi się w polu bliskim i falami zanikającymi włącznie, ale wiele to nie wniosło. Niestety szkolne opowieści mówią tylko to, co się stanie na wtórnym, jeśli odpowiednio zasilić pierwotne, ale mechanizmu nikt uczciwie nie tłumaczy.
Samo w sobie to nie jest złe, ot po prostu zwalniasz zasoby intelektualne i pamięciowe, które zostałyby pochłonięte przez opanowanie tego tematu. Pytanie tylko, co się z nimi stanie. Jeśli zostaną przeznaczone na opanowanie przydatniejszej (w rozumieniu osobniczym) rzeczy, to nawet lepiej. Problem jest wtedy, gdy nie zostaną na nic przeznaczone.
Pozdrawiam, Piotr
A mówili, dlaczego obiektyw ma tak skomplikowaną budowę zamiast składać się z jednej, łatwej do wyjaśnienia, soczewki? "Nie garb się?" :-)
Tam od razu triody. Mnie sam opis zasady działania katody tlenkowej wystarczy. Ale za to *DOKŁADNY*, bez pierniczenia o "pracy wyjścia".
Pozdrawiam, Piotr
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...
W sumie tak, choæ trochê dziwi wa³ek, który zosta³ umocowany przez samo po³o¿enie na skrzyni, magia ekranu, heh... Ale za stronê techniczn± nale¿y siê plus. Heh, choæ tyle siê pieprzyæ dla 3 cienkich szczekniêæ, przy których "latrelek" czy "czi³a³a" s± gro¼niejsze, to sporo energii posz³o, szybko siê wyczerpie.
Napêd elektryczny, ciekawe, jak stabilny. W sumie PD nie dla patentów to robi³, wiêc mo¿na jednak przedstawiæ to pro¶ciej. Edison musia³ chyba udowodniæ, ¿e by³ pierwszy, wiêc ze szczegó³ami, bo napisaæ wyci±³em kó³ko i porysowa³em wa³ek, to ka¿dy mo¿e. Gdyby nie chochliki na filmach z PD/PW, to w sumie nie mia³bym siê czego czepiæ. My¶lê, ¿e warto by powtórzyæ seriê, by dzieciakom daæ jakie¶ pojêcie, jak to wszystko dzia³a(³o). BiL(+T), Rexia, masowo powtarzali, mogli by powtórzyæ te¿ inne.
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...
Oczywi¶cie, nale¿a³o to wypróbowaæ na ulubionej p³ycie Mamusi/Tatusia, nie do zdobycia, bo przywiezionej przez Ciociê Gieniê z Ameryki :P :) Ja widzia³em wersjê z tutk± papieru (kartka z zeszytu A5) zwiniêt± i przebit± w rogu zwyk³± szpilk±, gra³o.
U¿ytkownik "J.F." <jfox snipped-for-privacy@poczta.onet.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news:55b6941e$0$2187$ snipped-for-privacy@news.neostrada.pl...
PCW, zw³aszcza jego odmiana winidur, jest jak najbardziej ³amliwy. Plastyfikatorom zawdziêcza wy¿sz± odporno¶æ na urazy, szczególnym przypadkiem jest igelit. Ale i on twardnieje na zimnie. Zdaje mi siê, ¿e ulega te¿ "p³owieniu", co objawia siê tym, ¿e po jakim¶ czasie, zw³aszcza na s³oñcu i w temperaturze, kruszeje, ¿e sypie siê prawie jak proszek, niejedne izolacje, stare po latach, pokruszy³y mi siê w palcach.
Prezentując... Przy próbie rozruchowej zazwyczaj wyciągał gotowca spod stolika. :->
A na co komu zabezpieczenia przeciwzwarciowe? Deklaracja zgodności bardziej potrzebna.
Pozdrawiam, Piotr
Pan Piotr Wyderski napisał:
Właśnie to się liczy. Liczy się wytłumaczenie, że i wiatry, i woda w rzekach są słońcem pędzone. Rzecz dzisiaj znana i oczywista, ale bardzo tajemnicza w takim na przykład neolicie. Chodzi o to, by dzieciak nie tkwił w jaskini, a "włączył się w krąg współczesnej nauki".
W zupełności wystarczy pokazanie tego na łatwych przykładach wiatrów stałych, jak bryza czy monsun, powstających w dobrze opisanych warunkach. Równania gazowe też są przy tym zbędne, dość pokazać jak zmienia sie powietrze przy ogrzaniu.
"*Uczciwie* nikt nie tłumaczy" -- bo uczciwie jest przedstawiać kilkuletnim dzieciom sprawy w należnym uproszczeniu.
To jest mit, to z tymi zasobami. Wiara w to, że przyswojenie sobie wiedzy potrzebnej do rozwiązania układu równań tak zaabsorbuje zasoby, że nie starczy ich do nauczenia się komponowania krótkich i zrozumiałych tekstów, ta wiara jest takim samym zabobonem, jak pogląd, że częste mycie pozbawia organizm sił witalnych. A bardzo jest ten przesąd rozpowszechniony, również wśród ciał pedagogicznych na decydenckich stanowiskach. Szuka się więc wybitnych humanistów wśród kilkulatków. A jak się znajdzie, to się w nich podsyca myśl, że tylko w jednym kierunku mają zdolności.
"Opanowanie rzeczy w rozumineiu osobniczym", to tylko część tego, co ma zapewnić szkoła. Wcale nie najważniejsza część. Stokroć wżniejsze jest to, co musi być podstawą do tego rozwoju osobniczego. Szkoła podstawowa ma przede wszystkim przekazać kulturę, w której żyjemy. Kulturę najszerszym rozumieniu, obejmującą stan wiedzy o tych wszystkich elektronach, sonetach, rzekach, wiatrach, rybosomach, gwiazdach, planetach itp.
Pan Piotr Wyderski napisał:
Jasne, że mówili! Nie wiem jak w szkołach dla milicjantów, tam nie uczęszczałem, ale w moich wyjaśniali mi dlaczego używa się w optyce różnych gatunków szkła i łączy je ze sobą.
No więc dokładnie nie powiedzieli jaka jest metodyka obliczeń wszystkich krzywizn w obiektywie kamery. O tlenkowej katodzie też dość by było powiedzieć, że jest. Szkoła nie jest miejscem, gdzie o rozwiązaniach technicznych należy mówić dokładnie. W ogóle nie jest miejscem, gdzie uchodzi pierniczenie.
Przecie¿ to wiadome, bo wiêkszo¶æ chyba nie dzia³a³a :)
No, choæby po to, aby bateria pochodzi³a d³u¿ej, niz 5 minut, bo obu u¿ytkownikom chcia³o siê przycisn±æ klucz i go przytrzymaæ. A sztuczka A.S. polega³a na tym, ¿e w obwodzie by³y 2 ¿aróweczki, po³±czone w szereg, ka¿da za¶ zbocznikowana kluczem. W stanie "spoczynku" jarzy³y siê st³umionym ¶wiat³em, a jak siê nacisnê³o jeden z kluczy, to zwiera³o siê swoj± ¿arówkê i ta druga dostawa³a ca³o¶æ napiêcia, jasno siê rozjarzaj±c, nasza oczywi¶cie gas³a. St±d moje "ale", bo jak siê nacisnê³o oba klucze, to robi³o siê zwarcie, gdzie jedyn± oporno¶ci± by³y przewody i Rw baterii.
Dzisiaj tak, ale te 35 lat temu raczej nikt o to nie dba³.
ACMM-033 napisało:
Zwijanie papieru w tutkę to zły pomysł. Zainspirowany obserwacją patefonu, lecz bez naukowego uzasadnienia. Lepsza była prosta kartka papieru z wbitą w jednym rogu igłą krawiecką, trzymana ręką za róg po przekątnej. To gra, i to nawet głośno.
A Słodowy rzeczywiście pokazywał jak zrobić gramofon. I to taki "prawdziwy" z wkładka krystaliczną i ramieniem z listewki. Kartkę z igłą chyba też pokazał, jako podbudowę teoretyczną.
Tylko będzie to równie wiele tłumaczyło, co stwierdzenie, że są pędzone duchem bożym... Teraz pokaż dzieciakowi globalny rozkład wiatrów i wytłumacz jak to możliwe, że w okolicach równika obok siebie stale wieją wiatry
*w przeciwną stronę*. :-)
I wytrwale pilnować, by się nie garbiły, gdy jakieś bardziej kumate zada pytanie będące w jawnej sprzeczności z modelem.
Żaden mit, każdy z nas ma ograniczone możliwości, również w tym zakresie. Natomiast potem polemizujesz z rzeczami, których nie napisałem, więc nie pociągnę tego wątku. Podstaw należy bezwzględnie uczyć, lecz cały kłopot w tym, by ustalić, co to dziś są podstawy. Bo moim zdaniem zasada działania telefonii GSM do nich się nie zalicza. Jak i, nawiasem mówiąc, znajomość tabliczki mnożenia i umiejętność ręcznego pisania (w odróżnieniu od czytania).
Nie. Osobniczo to ja mogę sobie uważać, że potrzebna mi jest wiedza o geologii złóż, bo jestem/zamierzam być rekinem naftowym. Nie chcę i nie oczekuję, że nauczy mnie tego szkoła, w szczególności stopnia niższego.
Z tym się zgadzam, ale właśnie o tym piszę wyżej: ktoś uznał, że rybosom to podstawa, a telefonia komórkowa nie. Decyzja najzupełniej arbitralna.
Pozdrawiam, Piotr
ACMM-033 napisało:
Nie musiał. Wynalazca nie jest od udowadniania czegokolwiek, a amerykański urząd nawet wiele nie bada -- tam się zakłada, że jak coś ma wyjść, wyjdzie w praniu.
Ale gdzie powtórzyć? W TVP nie nadaje już dobranocki.
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl... ...
Jak mia³em w zawodówce o mikroskopie, to do obliczania powiêkszenia by³y dwa wzory. Jeden dok³adny, ale trochê skomplikowany, drugi bardzo prosty, choæ nieco gorzej z dok³adno¶ci±. I tu uwa¿am, ¿e by³o dobrze, bo pokaza³o, ¿e do rozwi±zania mo¿na by³o doj¶æ wiêcej, ni¿ jedn± drog±, a tak¿e, czym skutkuje wybór ka¿dej z nich.
Ale nalezy zrobiæ to uczciwie. Powiedzieæ wprost, ¿e jest to uproszczenie i ZACHÊCIÆ dzieciaki do dalszych, dok³adniejszych poszukiwañ. Niestety, nasza szko³a za moich czasów je¶li, to raczej zmusza³a m³ód¼ do tego, powoduj±c w tej¿e wrêcz nienawi¶æ do nauki. Ja po ponad 30 latach dopiero odkrywam, jak± niesamowit± rzecz± jest nauka, wiedza, m±dro¶æ, gdy¿ powoli schodzi ze mnie wywo³ane zwyczajami szkolnymi zohydzenie nauk± i wszelkimi aspektami zdobywania wiedzy.
Ale niestety, pierniczy siê. Na potêgê. Albo przynajmniej, pierniczy³o siê. Matematyca pierniczy³a o tabliczce mno¿enia i uk³adach równañ z dwiema niewiadomymi, polonistka pierniczy³a o poetach okresu pozytywizmu, fizyk pieniczy³ o równoleg³oboku si³, a wuefista jako lekcjê dawa³ trzykrotne obiegniêcie jeziorka, ¿³opi±c w tym momencie kawusiê w magazynku z innymi belframi. A w dan± grê (siatkówka, noga, kosz), nale¿a³o umieæ graæ od samego powiedzenia przez uczyciela "macie pi³kê i grajcie". Bez uprzedniego przygotowania, wyja¶nienia zasad, przeæwiczenia dzia³ania w grze... Szko³a pierniczeniem sta³a. Ale sygnalizuj±cym to dzieciom rodzice wmawiali "ej pie¶cisz siê pie¶cisz", albo te¿ wmawiali pierniczenie, ochoczo czekaj±c z pasem na to, aby dzieciakowi podwinê³a siê noga, by móc wy³adowaæ na nim swe frustracje. To wszystko jest z ¿ycia, obserwowa³em innych uczniów i niektórzy mi mówili, co siê dzieje. Nie pierniczyli.
Mnie również mówili o aberracjach, ale w liceum o profilu mat-fiz. Ale nie mówili, dlaczego najpierw robi się grubą soczewkę skupiającą, by ją potem "psuć" rozpraszającą i dlaczego w ogóle jest ich tak dużo.
No ale gdzie tu sens? Przecież ta sama szkoła uczy, że tlenki metali słabo przewodzą prąd, a tu przychodzi jakiś geniusz i uczciwą, gorącą rurkę macza w jakichś tlenkach i węglanach, twierdząc, że tak będzie lepiej. Ale jeśli tak bardzo chcesz przeanalizować działanie triody, to był tu stosunkowo niedawno wątek, gdzie kilka zupełnie rozsądnych osób nie mogło dojść do porozumienia, jak naprawdę działa siatka w lampie. :-)
No to chyba dawno nie byłeś. :-)
Pozdrawiam, Piotr
ACMM-033 pisze:
Ja się tylko uśmiecham do własnych wspomnień z dzieciństwa, Drogi Kolego. ;-)
Pamietam m.in. odcinek, w którym Pan Słodowy prezentuje, jak zrobić lampkę nocną z puszki po kawie. Dziś by mu za takie pomysły nogi przy samej szyi powyrywano...
Śmiem twierdzić, że jest to jeden z głównych powodów tego, że Ty i ja coś dziś potrafimy zrobić...
Pozdrawiam, Piotr
Ale za to jest Ziarno...
Pozdrawiam, Piotr
W dniu 2015-07-27 o 17:27, J.F. pisze:
Nic, bo dalej będę pracował, wydawał zarobione pieniądze i płacił podatki, aż w końcu umrę?
Odpowiedź na to pytanie jest jakąś operacją na odpowiedzi na pytanie "po co w ogóle wszyscy żyjemy".
W zasadzie wszystko z powyższych na jakimś etapie mojego życia mnie zainteresowało i trud sobie zadałem. Większy niż wpisanie w google, bo to były inne czasy. I nie byłem wtedy odbiegający od normy, po prostu wszyscy koledzy w moim wieku też uwielbiali dylematy "jak coś działa" i pamiętam dyskusje na te tematy. Było to dla nas ważniejsze, niż nakręcenie głupiego filmu i lajkowanie go w wiadomym miejscu.
L.
U¿ytkownik "Jaros³aw Soko³owski" snipped-for-privacy@lasek.waw.pl> napisa³ w wiadomo¶ci news: snipped-for-privacy@falcon.lasek.waw.pl...
Ja nie rozwa¿am teraz, czy dobry, chodzi mi o jedn± z mo¿liwo¶ci. Tak¿e przebiæ kartkê to te¿ nie byle jak, aby ruchy igly jak najbardziej prze³o¿y³y siê na ruchy kartki. Sposobów chyba widzia³em w sumie ok. 10, ale szczegó³ów tylko parê.
Nie w±tpiê.
A co by³o napêdem? Bo chyba nie korba, jak w patefonie? I ciekawi mnie nacisk ig³y na p³ytê, czy to nie by³o, jak w jakim¶ ruskim gramofonie, chyba ok. 2 dag a¿...
Niew±tpliwie s³usznie. Tylko, czy znów jednej kartki nie przebi³ na ekranie, a drug± za moment, jako ju¿ wcze¶niej przygotowan±, wyci±gn±³ "spod lady"? Zastanawiam siê, czy wówczas TV mia³a tak marne mo¿liwo¶ci monta¿u, ¿e nie mo¿na by³o tego wcze¶niej, raz a porz±dnie nagraæ i zmontowaæ? Program by³by chyba bardziej wiarygodny... Rozumiem, ¿e trzeba by³o co¶ skleic i d³ugo czekaæ, a¿ "wyschnie". Ale i tu mo¿na by³o nagraæ, jak siê sklejone odstawia do wyschniêcia, a nastêpnie, wyschniête, Z TEGO SAMEGO miejsca bierze do dalszej pracy. Nic by siê nie sta³o, jak by sklejony klocek by³ odstawiony z zapowiedz±, ¿e po wyschniêciu dalsza praca, a po 8 godzinach prowadz±cy mówi, ¿e minê³o 8 godzin, klocek wysech³ i robimy dalej. Wydaje mi siê to uczciwsze. Ale to tak subiektywnie odczuwam.
Przy pomyśle na zawiązanie rury na supeł (odcinek o wymyślaniu kranu) to wymięka nawet McGyver :)
L.
Have something to add? Share your thoughts — no account required.
Ask the community — no account required