kids react to walkmans

Jul 18, 2015 125 Replies

W dniu 2015-07-28 o 13:18, ACMM-033 pisze:

Się mnię przypomniało. W końcówce podstawówki (chyba VII klasa, raczej nie VIII) historia dla mnie (i większości) to był spis dat i zdarzeń oraz nazwisk. Nikt tego nie lubił, podobnie jak geografii. Wydaje mi się, że dużą "zasługę" w tym mieli nauczyciele. Poza tym ja zawsze byłem w stronę MaCheFi (pamiętacie z Młodego Technika?). W każdym razie historyczka się mocno rozchorowała. Przyszedł nauczyciel na zastępstwo. Pytanie: co mieliście ostatnio. Odpowiedź, że coś o jakimś "Chrobrym". Ktoś podał jakieś nazwisko, ktoś inny jakąś datę. Nauczyciel pyta, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. My nie rozumiemy: no bo tak pisze w podręczniku. Facet cofnął się troszkę, później doszedł do Mieszka, opowiedział, dlaczego wziął za żonę Dobrawę, dlaczego wziął chrzest z rąk czeskich, a nie niemieckich. Wszyscy słuchali z autentycznie otwartymi gębami - zresztą facet mówił niezwykle ciekawie i anegdotycznie. Później, za jakiś tydzień, zdarzyło się nawet, że chory kolega, mający parę dni zwolnienia, specjalnie przyszedł tylko na historię.

Pan Adam napisał:

Obstawiam, że jednak podręczniki. Jak sobie te książki przypomnę -- toż ja bym musiał mieć ciężkiego kaca żeby w tak nudny sposób pisać. Szkolne podręczniki do historii miały narracje taką, że w książce telefonicznej akcja zdaje się być bardziej urozmaiconą.

W liceum na nagłe zastępstwo z biologii przysłali nam nauczyciela od geometrii (taki żem miał przedmiot nauczania). Myślimy sobie -- albo zrobi konsultacje z geometrii, albo posiedzi trochę i da zająć się swoimi sprawami. A ten pyta o to, co było ostatnio i co powinno być teraz. I trzasnął nam taki wykład z biologii, że wszystkim szczęki (znaczy się żuchwy) poopadały. Już nie pamiętam, czy to była anatomia człowieka, cykl rozwojowy mszaka, czy inna genetyka lub biochemia. Zrobił to lepiej od wszystkich biologów z jakimi kiedykolwiek miałem do czynienia. Po lekcji go pytamy, co on tak z tą biologią -- a on, że może równie dobrze porwadzić lekcje z każdego przedmiotu, z wyjątkiem WF.

Dobra to ilustracja do niedawnej dyskusji na temat tego, jak "zbędne rzeczy" nauczane w szkole "absorbują zasoby intelektualne i pamięciowe". To był jeden z najlepszych nauczycieli w ogóle (niektórzy z powyższej historyjki odgadną Jego nazwisko), ale nie znaczy to, że ten wzorzec jest niedościgniony -- jak się chce, to można.

Jarek

PS Mój licelany nauczyciel analizy matematycznej skończył (również) Akademię Sztuk Pięknych. Wydział malarstwa sztalugowego bodajże.

A, jeszcze jedno -- w ostatniej klasie szkoły podstawowej na historii były rewolucje i inne powstania. Chrobry czy też Mieszko był w pierwszym roku nauczania, czyli w klasie szóstej. Jeśli nauczyciel wywiódł historię powsztań wielkopolskich od Bolesława Chrobrego i Mieszka Pierwszego, to tym bardziej zasłużył sobie na szasunek.

Dnia 28.07.2015 ACMM-033 snipped-for-privacy@interia.pl napisał/a:

Montaż elektroniczny to tak od połowy lat 80-tych, wcześniej tylko proste sklejki, nawet niekoniecznie z ramkową dokładnością. Ale tu musiałbym się starszych weteranów dopytać o konkretniejszze daty.

Użytkownik "Tomasz Szcześniak" snipped-for-privacy@elektrit.com napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@tomek.dom...

Skoro jakoś były montowane programy, to by znaczyło, że może nienajłatwiej, ale się dawało, ja już nie proszę o niewiadomoco, tylko, żeby nie było jajec, że pan sobie niby klocuszka posklejał, a tu nagle gotowca wyciąga. Dla mnie to nie jest wiarygodne i ja też skłaniam się ku zdaniu znacznej części, że to robione na ekranie po prostu by nie działało. Że sobie klatka się jąknie, to mnie to aż tak bardzo nie przeszkadzało, aby tylko taśmy nie zerwało, czy głowic nie zatarło. Zresztą, różne koncerty w TV, zarejestrowane programy, reportaże, skakało, to fakt, ale jakiejś wielkiej tragedii nie było. Więc nawet niech sobie synchro skoczy (od systemu Ampex nie oczekuję nie-wiadomo-czego, choćby ze względu na sposób zapisu na taśmie, trudno chyba było by wstrzelić się między ramkami właśnie), ale ten klocek niech wygląda prawdziwie. Ja już pisałem - podmienić sklejony klocek z gotowcem, poza ekranem - i już dużo lepiej to wygląda.

ACMM-033 napisało:

To nie tylko sprawa techniki, ale również tzw. "kultury przekazu", która ewoluuje -- kiedyś była inna niż dzisiaj. Dzisiaj widz spodziewa się montażu, wie co to jest, a gdy na ekranie pokazują mu jak zrobić kurczaka w potrawce, to liczy na trzyminutowy pokaz z wyciętymi dłużyznami, choć wie, że cały proces przygotowania trwa dwadzieścia minut. We wczesnej telewizji normą był weryzm i teatralność, z trzema klasycznymi greckimi jednościami. Każde cięcie było rzeczą wielce podejrzaną:

formatting link
Ludzie faktycznie tak to odbierali -- jak ktoś w czasie wywiadu dla Dziennika Telewizyjnego "skakał po ekranie", to wszyscy wiedzieli, że ci z Mysiej wycięli mu Rzeczy Okropne, a nie że po prostu przynudzał, jąkał się i ogólnie marnie jego wypowiedź wyglądała w całości.

Zaś co do samego Słodowego -- to dobrze pamiętam, że niejednokrotnie mówił w czasie programu o tym, że ma tu już przygotowany drugi sklejony klocuszek i teraz pokaże jak w nim zrobić dziurkę. Nie zawsze mówił, bo konwnncja była (przeważnie) zrozumiała dla widzów.

Jarek

W dniu 2015-07-27 o 20:40, ACMM-033 pisze:

Sorry ale pieprzysz bez sensu, architekta skład betonu ani produkcja nie interesuje, on projektuje budowlę i liczy jej konstrukcje dla określonej klasy betonu np:B25 i taki wpisuje w projekt, a beton produkują betoniarnie które się lepiej od niego na tym znają.

Mylisz się po raz kolejny, most był zbyt wiotki i wpadł w drgania od wiatru, dlatego się rozsypał, to nie ma nic wspólnego z krzywizną ziemi.

Join the Discussion

Have something to add? Share your thoughts — no account required.

Didn't find your answer?

Ask the community — no account required