Po trzech latach, taka zwykła lampa na rurze -
- rozłączyła różnicówkę. Załączenie dnia następnego zadziałało, aż do kolejnego ranka kiedy ponownie rozłączyła. Na trawie jest już rosa z rana więc zajrzałem co tam się zadziało.
Odkręciłem, podnoszę rurę do góry, a ze środka...wysypało się 40cm (w rurze) ziemi, ale nie samej a mrowisko z larwami i mrówkami :-D Jakie one wściekłe były!
Żeby nie było, lampa zamocowana na małym fundamencie jedynie z trzema kołeczkami i jednym otworem 10mm na przewód ziemny 2,5mm2. Dla części pewnie to może być oczywiste, ale mróweczki lazły tym przewodem przez otwór i nosiły ziarnko po ziarnku.
No cóż, lampę dałem nową ale tym razem w otwór, na około przewodu oraz w otworki montażowe lampy dałem silikonu.
A tak przy okazji, obciąłem 5cm przewodu ale żyły miedziane nadal były zaśniedziałem (ciemne). Taki już urok czy za tani przewód?