Użytkownik "Waldemar" snipped-for-privacy@zedat.fu-berlin.de> napisał w wiadomości news: snipped-for-privacy@mid.uni-berlin.de...
No tak, węglik krzemu, ale czymś niezbyt typowym dla elektroniki było to posiłkowane, tylko właśnie nie pamiętam czym.
Ano właśnie, rozpłakiwano się nad tym, jak słabo świecą.
Ja w swoim radiu recznym wymieniłem diodę we wbudowanej niby-latarce, bo ta jego biała to w ciągu miesiąca od zakupu padła. Miałem niebieską chyba z jakiejś zapalniczki, co to nie wiem, jak teraz, ale kilka lat temu chyba w każdym kiosku była do kupienia. Wstawiłem, wydaje się nie być ani kawałek ciemniejsza, dodatkowo rozświetla obiekty świecące w UV i daje światło, co śmieszne, często inne, niż z gotowych diod UV. Jedną z Mamy sukienek, koloru czerwonego, rozświetla... na zielono...
No, jak ci strzelili wiązką koherentną, to wiadomo. Tu nie masz kohezji, ale dioda jebitna i wystarczy. A jakby to "skoszerować", to starożytni Grecy ozłocili by za taki gadżet :)
Zdecydowanie.